Nauka samodzielnego jedzenia

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #54492

    maduxia

    No właśnie, od kiedy zacząć? Antoni sam je chrupki, ryż preparowany i biszkopty. I to wszystko; kilka razy jadł kaszkę rączkami, zdjęcie zamieszczę w przyszłości;-)) Jak daję mu łyżeczkę, to po prostu wkłada ją do buzi i tyle. Chciałabym, żeby uczył się samodzielności, za wszelką cenę chciałabym uniknąć sutuacji, jaka ma miejsce w domu mojego kuzyna (tego co zawsze ;-)) gdzie trzylatek jest karmiony przez babcię zmiksowaną zupą a kanapki kroją mu w kostkę o boku centymetra albo dają do odgryzienia, nigdy do ręki. Ten dzieciak sam je tylko cukierki i ciastka (zęby CZARNE!!!!) A jak to wygląda u Was? Pozdrawiamy!

    Antoś (24.11.2003) i mama

    #696199

    anastazja

    Re: Nauka samodzielnego jedzenia

    Jak bylismy na wakacjach to Jagodzia jadla pieknie . dalam jej kanapke do reki i wciela , dalam kawalek miecha wciela Niestety od pewnego czasu dziecku sie odmienilo i je tylko miksowane a kawalkami pluje dalej niz patrzy
    Mam nadzieje , ze z czasem sie to zmieni

    Jagodzia 01.08.03.



    #696200

    kruszynka

    Re: Nauka samodzielnego jedzenia

    U nas ta samodzielczość 😉 to biszkopty, herbatniki, banan – do momentu jak już baaardzo wylatuje rączki, ćwiartki lub połówki jabłka, chlebek- oczywiście bez dodatków – bo spadają ;-). Obiadkiem go karmię – ale są to porcje tylko rozgniecione lekko widelcem, np ziemniaczek lub warzywko gotowane cm x cm, czy mięsko mały kawałek do zgryzienia, kanapki z dodatkami je trrzymane z mojej rączki, odgryza sobie po kawałeczku – mi zostaje skórka ;-))). Myślę że tak około 1,5 roczku będzie chyba dopiero widział do czego służy łyżeczka.
    No i na razie moje próby podawania mu kawałków na talerzu kończyły się lotem tych kawałków w powietrzu 😉 bo bardziej go interesowała talerzyk na którym lerzały, a właściwie co jest pod nim 😉 Z kaszką tego już nie praktykuje z oczywistych względów…hihi.

    PS>. Bardzo przepada za Bakusiami, jak widzi od razu robi am am buźką 😉

    PS. Trzylatek karmiony????Koszmar!!! Co do ząbków, to mojej znajomej córka ma podobne, tyle tylko ze oni jak sięgam pamięcią jak zaczęła raczkowaćto do buteliki` wlewali jej oranŻADĘ ITP. DO około 2 latek. Zawsze do picia podawali sztuczne napoje z konserwantami, nawet na noc. Małej ząbki to tragedia – żaden dentysta nie gwarantował, nie chciał leczyć, twierdzili ze trzeba będzie wsio wyrwać…. ale w koncu żeby mała nie stanęla w rozwoju, bo by przstala mówić zaczeli jej smarować czymś czarnym.. teraz ma trzy latka i górne zęby ok w miarę ale dolne ….tragiczne. Ale cóż ja nie rodzic mi wtracac sie nie wypada….

    Pozdrawiam!!!

    Davidek 16.10.2003r.

    #696201

    duska

    Re: Nauka samodzielnego jedzenia

    Od ponad miesiąca moja mała więcej je samodzielnie niż karmiona łyżeczką – ale to dlatego, że inaczej wogóle odmawiała mi jedzenia.
    Emilka sama je śniadanie: 3 kromeczki kajzerki z masłem, białym, żółtym serkiem i czasem wędlinką. Kładę na talerzyku i już.
    Bakusiem/kaszką/deserkiem/zupką karmię ją w ten sposób, że ona trzyma łyżeczkę a ja ją za rączkę i „steruję” we właściwym kierunku . Trwa to okropnie długo i sporo nie trafia do buzi … ale trudno.
    Na obiad zjada zazwyczaj tylko to co może utrzymać w rączce: miesko kroję na kawałki (spore), makaron (nawet i ten długi) wciąga bez problemu, marchewka w kawałkach itp. nawet ziarenka ryżu i kukurydzy sama zbiera z talerzyka i zjada. Jak ja jej dam – to pluje.
    Po każdym jedzeniu dziecko pod prysznic , podłoga do mycia, krzesełko też …. ale cóż początki są trudne.
    pozdrawiamy

    Duśka i Emila (09.10.2003)

    #696202

    klucha

    Re: Nauka samodzielnego jedzenia

    przy posiłkach łyżeczka do reki, początki jak zawsze są trudne 🙂 najpierw służyła do zabawy i walenia w blat, a potem musiałam rozkładać folię malarską i krzesełko stawiałam z dala od ścian, a po posiłku Zuzanka i krzesełko szły do wanny. Miałam jedną zasadę nigdy nie wyręczałam jej bo szybciej zje, posiłek trwał nieraz i godzinę. Efekt – Zuzanka je samodzielnie od tak dawna że nawet nie pamiętam – drugie danie widelcem, a ostatnio się zorientowałam że nie zakładam jej ślinika gdy na obiad jest zupa :))

    Izka i Zuzanka (12.V.2002)

    #696203

    karolka

    Re: Nauka samodzielnego jedzenia

    Iza sama – z miseczki paluszkami – zaczęła jeść ok. 12 miesiąca. Była to np. pokrojona dość drobno fasolka, kawałeczki mięska.
    Na dobre się nauczyła zajadac sama jak skończyła rok – byłyśmy z koleżanką na wakacjach i ja jadłam obiad jedną ręką drugą ręką trzymając Izie pod brodą talerz z jej porcją – np. mięskiem – w kawałku! – ziemniakami – całymi! akoś od końca sierpnia robię tak:
    śniadanie: kanapka z wędlinką – je sama – najczęsciej zjada wędlinę wylizuje masło i trochę skubnie pieczywa + serek podany łyżeczką
    banan do rączki
    zupka ze słoika – łyżeczka
    drugie danie – to, co my jemy – Iza je sama, musza byc odpowiednio DUŻE kawałki, zeby dało się wziąc w rączkę
    jakiś owoc – nektarynka, jabłlko – Iza je sama
    kolacja – kasza z owocami – podana łyżeczką

    Jak mam lepszy dzień to daję Izie łyżeczkę przy kaszy, ale z reguły używa jej jak łopatki w piaskownicy więc cała kasza przy pomocy jednego ruchu ląduje na blacie stolika, ścianie, lub rozbryzguje się wszędzie dookoła…

    Karolka i Izabelka 01.08.03



    #696204

    lawinia

    Re: Nauka samodzielnego jedzenia

    Ja muszę się pochwalić. Dwa dni temu powiedziałam do Nikosia „jesteś już duży sam będziesz jadł”. Posadziłam w krzesełko, założyłam kosmiczny fartuszek z gazety Rodzice. Do rączki dostał łyżkę a ja trzymałam kubek z jogurtem pianką danona. Na początku swoją łyżką nakładałam na jego łyżkę a on wsuwał z apetytem. Trochę było męczarni bo w tym wieku raczej mało które dziecko umie trzymać łyżkę. Z nerwów rzucił ją kilka razy na blat stolika, ale dostał znowu i tak w kółko. Zjadł sam cały jogurcik. Trochę się usmarował, ale wyglądało na to że jest z siebie dumny. A banana też mu daję do ręki. Oczywiście jak jest w kosmicznym fartuszku, bo co upadnie to znajduje się w kieszonce. A tak wogóle to moi znajomi mają 4,5 letnią córkę i nie widziałam żeby ona samodzielnie zjadła coś oprócz czipsów. Nawet banana daje jej mama a ona podchodzi i gryzie.

    Lawinia i Nikoś (25.09.2003)

    #696205

    usianka

    Re: Nauka samodzielnego jedzenia

    Nie uczymy na razie. Mysle (mam nadzieje), ze przyjdzie pora ze Emilka sama zacznie wyciągac rączki do jedzenia. Na razie sama wpyla tylko flipsy, czasami kawałek bułeczki.
    Samodzielne jedzenie jest kolejnym etapem rozwoju dziecka. Na pewno sie tego nauczy. Grunt zeby nie zabraniac przy pierwszych próbach – mimo tego ze naświni dookoła niemiłosiernie
    pozdrawiamy

    Ula i Emilka (4.XI.2003)

    #696206

    minka

    Re: Nauka samodzielnego jedzenia

    No właśnie, ja robię tak samo. Nawet już nie zawsze śliniak wkładam, bo i tak trzeba ją przebrać;-))). A trzebaby widzieć miny babć na to wszystko. One najchętniej dawałyby miksa wszystkiego z butli, żeby był porządek:-)

    Minka z Oliwią (19.11.03)

    #696207

    ellenka25

    Re: Nauka samodzielnego jedzenia

    przede wszystkim trzeba uzbroic sie w cierpliwość, zacisnąć zęby i pozwolić maluchowi na samodzielne jedzenie ;-)) a kiedy? kiedy tylko zaczyna interesować się łyzeczką
    a takze jesc z nim wpólnie, Natalka jeszcze kaszki nie ja sama i rzadszej zupy [ale wtedy kiedy ją karmie zawsze sama je na sucho z tarerzykiem i łyżeczką]
    i uwielbia jesć z nami przy stole,
    pozdrawiam

    Ola z Natalią- 2.06.2003

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close