Nawet nie zadzwonił…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 48)
  • Autor
    Wpisy
  • #97878

    jersay

    Kochane Kobitki…
    Doradzcie bo już się zastanawiam czy aby nie popadam w jakąś paranoje…a chciałabym znać Waszą subiektywną opinie. Ostatnio tj w czwartek mój małżonek pojechał ze swoim szefem na firmową kolacje -spotkanie z klientami.Zadzwonił do mnie około 18-tej mówiąc że własnie wszedł do hotelu i musi się rozpakować i że zadzwoni później.Standardowo nasza rozmowa trwała niecałą minutę,bo dla mojego małżonka jakoś rozmowy telefoniczne (może tylko ze mną ) to zło konieczne,nawet jak jest daleko od domu.
    Niestety na drugi telefon się nie doczekałam…a czekałam…więc wściekła zadzwoniłam do niego przed północą.Po 3 próbach oddzwonił i na moje zale że nawet do mnie nie zadzwonił,rzucił mi „..no i co się stało,jesteśmy cały czas na kolacji i nie miałem jak zadzwonić…” nie wytrzymałam i rzuciłam”….to może jestes aż tak ubezwłasnowolniony że ciężko Ci nawet wstać i iść do toalety i robisz pod siebie…!!!!” i rzeby w takim razie już do mnie nie dzwonił skoro to taki problem…a on rzucił mi słuchawką:( Wczoraj wrócił ale atmosfera dalej napięta.Próbowałam mu racjonalnie wytłumaczyć,że było mi poprostu smutno itp ale on nie widzi problemu i twierdzi że się czepiam…Czepiam się…???

    #2326685

    najeli

    Ciężko stwierdzić… to zależy jak na to patrzec… jak czesto wyjezdza…. jaki jest na codzien?
    Ja swego czasu pracowalam na wyjazdach…i powiem szczerze, ze nie wyobrazam sobie dzwonienia co 3-4h do mojego TŻ.
    SMS na dzien dobry i SMS na dobranoc czasem telefon – ale nie było za bardzo czasu…
    Teraz siedze w domu a moj TŻ jezdzi ciągle w trasy… ma tylko obowiazek pisac sms-a gdy dojedzie do danego miasta (tyle wypadków, ze musi sie meldowac).
    Mysle, ze kij ma dwa końce… powinniscie takie sprawy zalatwiac i ustalac przed wyjazdem. Jesli umowiliscie sie konkretnie na godzine, lub przed snem i maz nie zadzwonil to MASZ RACJE-JA BYM BYŁA WSCIEKŁA!

    P.S. MASZ PIĘKNE DZIECI!!! Miód, cód i malinki:)



    #2326686

    baza

    wiesz rozumiem Cię doskonale bo sama podobnie reagowałam przez długi czas na nie odbieranie telefonu przez mojego męża – prenensjami. Strasznie to irytujące, zwłaszcza jak zostaje się w domu z dziećmi, rutyna, tęsknota a mężuś włóczy się (pod przykrywką pracy) po hotelach….
    Ale jakiś rok temu zmieniłam zdanie. Otóż stało się to w momencie, kiedy mój mąż zareagował tak samo, kiedy to ja byłam na ważnej konferencji, przejęta sprawami zawodowymi (poza domem tydzień) a on został z małą w domu. Zadzwonił raz, niemogłam odebrać, zadzwonił drugi raz – odebrałam ale krótko rzuciłam „oddzwonię” i oczywiście jak już „odkręciłam się” i znalazłam trochę czasu i chciałam zadzwonić to okazało się, że jest 23.30 a na telefonie mam sms-a z wyrzutem o treści: „dobranoc. idziemy spać. szkoda, że nie miałaś 5 minut żeby zadzwonić”.
    Od tamtej pory dojrzałam do problemu i przestałam się wściekać jak nie mogę się dodzwonić – widocznie nie może a napewno oddzwoni jak tylko da radę.

    Czasami naprawdę bywają takie chwile w czasie wyjazdów służbowych zwłaszcza jeśli jest się zaangażowanym, że czas mija 5 x szybciej i naprawdę trudno znaleźć te 5 spokojnych minut. Oczywiście to są wyjątkowe sytuacje ale się zdarzają.

    Ale swoją drogą – ja wychodzę z założenia, że strzeżonego Pan Bóg strzeże i odrobina dyskretnej kontroli nie zaszkodzi. na takich służźbowych wyjazdach różne rzeczy się dzieją…

    #2326687

    yoko

    moim zdaniem on źle zrobił, że obiecał i nie zadzwonił, ale Ty też zareagowałaś za ostro…
    powinniście się nawzajem przeprosić.

    #2326688

    moni2003

    Zamieszczone przez Baza
    wiesz rozumiem Cię doskonale bo sama podobnie reagowałam przez długi czas na nie odbieranie telefonu przez mojego męża – prenensjami. Strasznie to irytujące, zwłaszcza jak zostaje się w domu z dziećmi, rutyna, tęsknota a mężuś włóczy się (pod przykrywką pracy) po hotelach….
    Ale jakiś rok temu zmieniłam zdanie. Otóż stało się to w momencie, kiedy mój mąż zareagował tak samo, kiedy to ja byłam na ważnej konferencji, przejęta sprawami zawodowymi (poza domem tydzień) a on został z małą w domu. Zadzwonił raz, niemogłam odebrać, zadzwonił drugi raz – odebrałam ale krótko rzuciłam „oddzwonię” i oczywiście jak już „odkręciłam się” i znalazłam trochę czasu i chciałam zadzwonić to okazało się, że jest 23.30 a na telefonie mam sms-a z wyrzutem o treści: „dobranoc. idziemy spać. szkoda, że nie miałaś 5 minut żeby zadzwonić”.
    Od tamtej pory dojrzałam do problemu i przestałam się wściekać jak nie mogę się dodzwonić – widocznie nie może a napewno oddzwoni jak tylko da radę.

    Czasami naprawdę bywają takie chwile w czasie wyjazdów służbowych zwłaszcza jeśli jest się zaangażowanym, że czas mija 5 x szybciej i naprawdę trudno znaleźć te 5 spokojnych minut. Oczywiście to są wyjątkowe sytuacje ale się zdarzają.

    Ale swoją drogą – ja wychodzę z założenia, że strzeżonego Pan Bóg strzeże i odrobina dyskretnej kontroli nie zaszkodzi. na takich służźbowych wyjazdach różne rzeczy się dzieją…

    pozostaje mi się podpisać pod tym co napisalaś…

    też się kiedyś czepiałam, miałam pretensje… ale już nie mam… zrozumiałam… denerwuję się tylko jak się umówimy a nie dzwoni… ale to sklerotyk…
    stara się dzwonić jak dojedzie i przed snem… ja mu np za to wysyłam sms-y i filmiki z buziakami od synków…

    #2326689

    Anonim

    imo się czepiasz

    był na kolacji (służbowej); a takie kolacje moga trwać i do rana :Niepewny:

    jeśli mojemu by się to zdarzyło, to, zeby nie przeszkadzać, napisałabym o północy smsa że już idę spać i żeby zadzwonił rano; i życzyłabym dobrej zabawy;



    #2326690

    vivian

    Twoja reakcja prawidłowa

    ale jego też- faceci tacy już są, ciężko im pojąć, że dopiero co wyjechali, a my już chcemy telefonów, smsów…

    przerabiam to non stop…

    #2326691

    ahimsa

    Jakbym widziała siebie;)
    Ale o take pierdołe nie robiłam dymów;)

    ps. wiem, że to wkurza ale na jego miejscu zrobiłabyś podobnie pewnie.

    #2326692

    kantalupa

    tak mi sie zdaje, ze sie troszke czepiasz
    z drugiej strony nie powinien byl obiecywac, ze zadzwoni, ale z tymi sluzbowymi spotkaniami i tak bywa

    czemu chcialas, zeby zadzwonil, nie ufasz mu?
    przepraszam, ze pytam, ale tak mi to przyszlo do glowy

    i jeszcze jedno: ja tez krotko rozmawiam przez telefon, taka moja uroda

    #2326693

    qr-chuck

    Wg mnie popadasz w paranoję – dojechał, odmeldował się, że cało i zdrowo, poszedł na kolację… I co, miał dzwonić, żebyś się nie martwiła, że kością się nie zadławił, czy że mu zupa nie smakuje?
    Może teraz ja przeholowałam (no ale Ty z tym tekstem o robieniu pod siebie też byłaś niezła), ale wg, mnie telefon jest po to, żeby go racjonalnie używać a nie być jego niewolnikiem… Jeśli się jest na kolacji (i tu niezależnie czy słuzbowej czy prywatnej) z jedną osoba to grzecznie jest rozmawiać z tą osobą, a nie urywać się i dzwonić do innej…
    My na wyjazdach służbowych (i nie służbowych) obowiązkowo dajemy sobie znać jak dolecimy/dojedziemy na miejsce, ew. na dobranoc. No i oczywiście jak są jakieś opóźnienia w podróży, żeby się nie martwić, że coś się stało. Ale nie widze powodu, żeby z kolacji tak sobie dzwonić (no chyba że jest konkretna potrzeba).
    A obietnica – ja bym ją usłyszała jako „zadzwonię później jak już będę wolny” czyli ew. po kolacji. W restauracjach często jest hałas, jak jest w podziemiach to kiepski zasięg – nie lubię takich wykrzyczanych przerywanych rozmów… Ale to ja…



    #2326694

    abcdefg

    Zamieszczone przez gryzelda
    moim zdaniem on źle zrobił, że obiecał i nie zadzwonił, ale Ty też zareagowałaś za ostro…
    powinniście się nawzajem przeprosić.

    a podpisze sie 🙂

    #2326695

    kas

    Zamieszczone przez EwkaM
    imo się czepiasz

    był na kolacji (służbowej); a takie kolacje moga trwać i do rana :Niepewny:

    jeśli mojemu by się to zdarzyło, to, zeby nie przeszkadzać, napisałabym o północy smsa że już idę spać i żeby zadzwonił rano; i życzyłabym dobrej zabawy;

    podpiszę się.
    Albo rano bym rzuciła wyrzut, że miał zadzwonić, a nie zadzwonił.
    W kolacji bym nie przeszkadzała z pewnością, chyba, żeby coś się działo w domu ważkiego.
    A nawet jeśli bym zadzwoniła, to z pewnością nie w celu robienia awantury, a raczej upewnienia się, że wszystko OK.

    W sumie to wszystko zależy, ale tak na pierwszy rzut oka Twoja reakcja jest przesadzona względem przewinienia. Był na wyjeździe służbowym, czyli pracował i wiesz, że mu się nic złego nie działo, bo zadzwonił po przyjeździe.



    #2326696

    jersay

    Zamieszczone przez najeli

    P.S. MASZ PIĘKNE DZIECI!!! Miód, cód i malinki:)

    Dzięki:) Tak sie jakoś udały…

    #2326697

    jersay

    Zamieszczone przez EwkaM
    imo się czepiasz

    był na kolacji (służbowej); a takie kolacje moga trwać i do rana :Niepewny:

    jeśli mojemu by się to zdarzyło, to, zeby nie przeszkadzać, napisałabym o północy smsa że już idę spać i żeby zadzwonił rano; i życzyłabym dobrej zabawy;

    ŁOŁ……EWCIA….Cholernie jesteś wyrozumiała albo ja straszna ksantypa:0….

    #2326698

    asik

    Zamieszczone przez vivian
    faceci tacy już są, ciężko im pojąć, że dopiero co wyjechali, a my już chcemy telefonów, smsów…

    No to ja mam wyjątkowy egzemplarz w domu – jakby mógł to by cały dzień „przesiedział na telefonie”. :Fiu fiu:
    Tylko, że mnie to akurat przeszkadza – jak kolejny raz w ciągu dnia słyszę, że ja to do niego wcale nie dzwonię. No ale co ja mam dzwonić co godzinę skoro po pierwsze nic się nie dzieje ciekawego, po drugie jestem np w pracy i normalnie nie mam czasu a po trzecie on co kawałek dzwoni do mnie…
    Na Twoim miejscu bym nie panikowała, bo może się Twojemu odwrócić i wtedy to dopiero będziesz miała dosyć :Hyhy:

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 48)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close