Nic nie wiem…

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #34105

    easy

    29.XI test wyszedł pozytywnie. 03.XII znalazłam się w szpitalu. Wyszłam 08.XII. Poroniłam… Nie bardzo wiem co teraz. Zabiegu mi nie zrobili i mam nadzieję, że to mi nie zaszkodzi. Na poniedziałek jestem umówiona z lekarzem, potem na kontrolę do szpitala. Do tego czasu mam wrażenie, że będę lewitować gdzieś w próżni, dopóki nie dowiem się czegoś konkretnego. To miało być nasze pierwsze dziecko – wytęsknione, wymodlone, wychuchane… Na razie boję się znów próbować. Chociaż bardzo chcę. I tyle…

    #447620

    asia7

    Re: Nic nie wiem…

    Kochanie strasznie ci współczuję, ja nie dawno też przez to przeszłam, ale teraz po 2 miesiącach człowiek jakoś się podnosi i idzie dalej bo ma cel i chce go urzeczywistnić.
    Wnioskuję że poroniłaś w bardzo wczesnej ciąży i moim zdaniem zabieg nie zawsze jest potrzebny. Ze staraniami powinnaś troszkę poczekać, najpierw odwiedz lekarza porozmawiaj z nim szczerze, powiedz co cię martwi i niepokoji. Jeśli jest to kompetentny lekarz to odpowie na twoje pytania i wtedy troszke się uspokoisz. Może powinnaś pomyśleć o jakiś badaniach i nie po to żeby na siłę znaleźć przyczynę poronienia ale po to żeby uchronić się przed kolejnym takim przypadkiem.
    Wiem że cokolwiek powiem to i tak w tej chwili nic cię nie pocieszy ale uwierz mi czas leczy rany i to jest najprawdziwsza prawda. Jeśli chcesz płakać to płacz, jeśli pozłościć to też się pozłość tylko nie tłum wszystkich uczuć w sobie bo to najgorsze wyjście.

    Zobaczysz jeszcze dla ciebie zaświeci słoneczko.
    Pozdrawiam

    Asia
    aniołek 07.10.2003



    #447621

    aggulka

    Re: Nic nie wiem…

    Tak mi przykro!
    Doskonale Cię rozumiem. Szok, uczucie pustki. Mogę Ci tylko powiedzieć, że to mija.
    To bardzo dobrze, że nie było zabiegu. Dzięki temu szybciej dojdziesz do siebie fizycznie. Myślę, że to co Cię spotkało nie jest spowodowane żadna konkretną przyczyną, prawdopodobnie była to wada genetyczna i włączył się naturalny mechanizm regulacji… To bardzo częste zjawisko, niestety. Pewnie już wiesz, że niektóre źródła podają, ze nawet do 70% ciąż kończy się w ten sposób… Często kobieta nawet jeszcze nie zdąży się zorientować, że była w ciąży.
    Musisz odpocząć psychicznie, poukładać sobie wszystko w głowie… Zobaczysz, wszystko będzie dobrze. Nie bój się nowej próby, tylko daj sobie wystarczającą ilość czasu na wyleczenie duszy. Ten banał, że czas leczy rany, jest prawdziwy! Ja jeszcze niedawno myślałam, że sobie tym razem nie poradzę, że zwariuję, ale jakoś żyję i jestem coraz silniejsza.
    Zobaczysz, będziesz kiedyś trzymać w ramionach Wasze wytęsknione maleństwo, a to wszystko, co dzieje się teraz będzie jak zły sen, który dawno minął.
    Trzymaj się, całuję, Agata

    #447622

    monka

    Re: Nic nie wiem…

    Agatko, podziwiam cię, że tak umiesz pocieszać innych. Nawet ja wierzę w te twoje pocieszenia. Od mojego razu minęło juz 7 miesięcy i niby rana zabliźniona, staram sie wierzyć, że będzie dobrze, ale nie jestem na tyle silna, by pocieszać innych, sama buszuję po forum, by znaleźć jakieś pocieszenie.

    Monika

    #447623

    monka

    Re: do Agaty

    Agatko, podziwiam cię, że tak umiesz pocieszać innych. Nawet ja wierzę w te twoje pocieszenia. Od mojego razu minęło juz 7 miesięcy i niby rana zabliźniona, staram sie wierzyć, że będzie dobrze, ale nie jestem na tyle silna, by pocieszać innych, sama buszuję po forum, by znaleźć jakieś pocieszenie.

    Monika

    #447624

    monka

    Re: do Agaty

    Agatko, podziwiam cię, że tak umiesz pocieszać innych. Nawet ja wierzę w te twoje pocieszenia. Od mojego razu minęło juz 7 miesięcy i niby rana zabliźniona, staram sie wierzyć, że będzie dobrze, ale nie jestem na tyle silna, by pocieszać innych, sama buszuję po forum, by znaleźć jakieś pocieszenie.

    Monika



    #447625

    lidus

    Re: Nic nie wiem…

    Może to i lepiej, że odbyło się bez zabiegu. Mnie po nim zrobiły się zrosty i ciąża pozamaciczna z usunięciem jajowodu. Wiem jak Ci ciężko, wiem jak czekaliście na tego maluszka. Dlatego też, żeby zwiększyć szanse na powodznie następnym razem warto poczytać wątek o badaniach po poronieniu i zrobić kilka z nich: hormony, choroby odzwierzęce, nasionka i oczywiście te standardowe jak mocz czy morfologia. One pomogą Ci sprawdzić stan oragniznu, być może znajdą przyczyne i pomogą ją wyeliminowć.
    pozdrawiam i życze powodzenia

    Lidek mama Maćka ur.08/06/2001
    aniołek IX 1996
    aniołek XI 1997

    #447626

    marti1

    Re: Nic nie wiem…

    easy,

    Baardzo CI współczuję ale dobrze trafiłaś. Nas wszystkie to spotkało i z początku nie umiałyśmy sobie poradzić. Ja wierzyłam, że będzie ok. Zbliżałam się do końca 3 miesiąca, pojawił się brzuszek i brak bijącego serduszka zabrzmiał jak najgorszy wyrok!! Miałam też zabieg i to wszystko po prostu było koszmarem. No ale czas trochę goi rany!! Naprawdę. Dziewczyny z forum mi bardzo pomogły.
    Teraz staram się ponownie ale przeszłam wiele badań lekarskich i Tobie też proponuję trochę badań. POczujesz się lepiej.
    Jeżeli chcesz porozmawiać o czymkolwiek to pisz do nas. Pomożemy Ci jak tylko możemy.

    Dla nas wszystkich naprawdę zaświeci słoneczko w końcu. Na tym forum jest dużo takich przypadków.

    Marti z aniołkiem i wielką nadzieją

    #447627

    inkaj

    Re: Nic nie wiem…

    Bardzo mi przykro… i wiem, że teraz skończył sie dla Ciebie świat, to jednak wierz mi- czas leczy rany. Ja przechodziłam przez to w lipcu-dwa tygodnie walki w szpitalu. Niestety przegrałam. Rozumiem Cię- moje dzieciatko też było wymodlone, wyproszone, wytęsknione- po dwóch latach starań. Proponuje zrobic badania. Prawidłowe wyniki dodają pewności siebie, a poźniej do dzieła.
    Przeżyjemy te święta jakoś razem- tu na forum.
    Trzymaj sie.

    inka z wiesiołkiem i duphastonem 🙂
    http://www.fertilityfriend.com/home/inka

    #447628

    vinga

    Re: Nic nie wiem…

    Bardzo mi przykro, że Ciebie też to spotkało i myślę, że wiem jak się teraz czujesz. W takich chwilach trudno w to uwierzyć, ale z czasem wraca nadzieja. Trzymaj się cieplutko.
    Pozdrawiam.

    Agnieszka
    2 aniołki 18.04.2003
    aniołek 16.10.2003



    #447629

    easy

    Re: Nic nie wiem…

    Kobietki! Dziękuję Wam bardzo mocno za te słowa. Może to ironia losu, ale człowiek czuje się lepiej w gronie osób, które spotkało to samo nieszczęście… A ja mam tylko Was i koleżankę ze szpitala (ona jeszcze walczy!). W moim najbliższym otoczeniu są 2 ciężarne – same zatem wiecie co przeżywam. Dziś rano wymyśliłam sobie, że może lepiej jest myśleć, że to co się stało to moja wina. Wtedy jest nadzieja, że jednak dzidziuś był zdrowy, co pozwala myśleć, że następne też będą. Jeszcze raz dziękuję Wam bardzo za słowa otuchy!!! Pozdrawiam!

    #447630

    aggulka

    Re: do Agaty

    Wiesz, ja przy okazji siebie pocieszam… Muszę powtarzać ciągle od nowa, że będzie dobrze… A jeśli, komuś choć odrobinę pomogły moje słowa, to znaczy, że warto. Jest mi za każdym razem tak okropnie przykro, jak pojawia się tu nowa zbolała dusza, bo wiem doskonale, co te dziewczyny czują. I wiem, jak bardzo człowiekowi jest w takich chwilach potrzebne dobre słowo. Trzeba wierzyć, nawet jak jest bardzo ciężko.
    Będziemy jeszcze szczęśliwe, nie damy się.
    Ściskam, Agata



    #447631

    mania

    do was wszystkie dziewczyny!!

    Jeśli mogę tu być jakims pocieszeniem i nadzieją to niech tak się stanie!!
    Ja na tym forum gościłam aż dwa razy. Nie będę opiywac szczegułów bo każda z was jak edzie chciała to znajdzie moją historię!! Przeżyłam koszmar!!! Przeszłam szereg badań!! A teraz już niedługo pożegnam się z moim wielkim brzuchem i wiercącym się tam bobaskiem, bo powitam go na świecie!!
    Wiem, że ciężko jest myślec optymistycznie tuż po stracie – ALE UWIERZCIE!!! Będzie jeszcze dobrze.

    Marzenka i dzidzia(2.01.2004)

    #447632

    ivoon

    Re: Nic nie wiem…

    Nie możesz myśleć, że to Twoja wina, wina pewnie jest niczyja. Wiesz, że mnóstwo kobiet roni pierwsze ciąże ja też zastanawiałam się dlaczego ja. To boli i będzie bolało jeszcze długo u mnie minęły już dwa miesiące i dalej czuję ten ch…ny strach, że sytuacja się powtórzy, ale wiem, że jak tylko zobaczę dwie kreski na teście wszystko będzie inacze. Życzę Ci dużo siłyi wytrwałości zobaczysz, z każdym dniem będzie odrobinę lepiej.

    Iwona 🙂

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close