Nie ma już mojej Dzidzi

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #7844

    wilemka

    Straciłam moje maleństwo w 7 tyg. ciąży.
    Kilka dni wcześniej byłam na USG, lekarz pogratulował mi ślicznego pęcherzyka, który zobaczył na monitorze.
    Kiedy poszłam do niego z niewielkim krwawieniem, byłam pewna, że dostanę duphaston i jakieś zastrzyki i będę się wylegiwać w łóżku. Jak się dowiedziałam, że na USG nie widać już ciąży i mam się zgłosić do szpitala na łyżeczkowanie po poronieniu, to myślałam, że sufit mnie zaraz przygniecie do podłogi i chciałam żeby to się stało jak najszybciej. Przez kilka dni jeszcze zażywałam lekarstwa na podtrzymanie i wciąż miałam nadzieję, że lekarzowi popsuł się ten aparat, którym mnie badał.
    Ale w końcu wylało się ze mnie tyle krwi, że poszłam do szpitala. Tam zbadali mnie jeszcze na dwóch aparatach USG, i powiedzieli, że nie ma już we mnie mojego maleństwa:(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
    Potem zrobili łyżeczkowanie. To było okropne. Ale najgorsze było to, że po narkozie kiedy się obudziłam po zastrzyku nasennym (za ok 1 godz.) zobaczyłam, że leżę na sali pełnej kobiet z brzuszkami leżących na podtrzymaniu lub po terminie porodu. Rozmawiały o swoich przypadkach, ale żadna się do mnie nie odezwała.
    Później się dowiedziałam dlaczego – na mojej karcie gorączkowej lekarz napisał aborcja, a nie poronienie samoistne. Kiedy spałam pewnie sobie to przeczytały.
    Wyszłam ze szpitala tego samego dnia po południu na własne żądanie.
    Nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze zdecyduję się na dziecko. Nie przeżyłabym chyba tego wszystkiego jeszcze raz.
    Mam nadzieję, że moja Dzidzia będzie na mnie czekała w niebie i któregoś dnia znowu będziemy razem.

    #137209

    Anonim

    Re: Nie ma już mojej Dzidzi

    Ściskam Cię bardzo mocno.
    Przeszłam przez to samo w październiku 2001r., wiem więc, co znaczy stracić dzieciątko. To też był 7 tydzień, z tym że była to ciąża obumarła, a na rozpoznaniu napisano: „missed abortion”, tak więc nie przejmuj się tym, co tam napisali, bo to są takie medyczne określenia, widocznie utraconą ciąże określa się tym właśnie mianem. Bo przecież ani w Twoim, ani w miom przypadku nie bylo mowy o żadnej tam aborcji.
    Wiem, że to boli i będzie bolało jeszcze przez dłuuuuugi czas. Ale wierz mi, czas leczy rany. Nigdy nie zapomnisz swojego maleństwa, a ono na pewno już tam w niebie wyszuka dla siebie odpowiedniego braciszka lub siostrzyczkę i przyśle Ci go (ją).
    A może dzidzia byłaby chora i nieszczęśliwa? Ja tak właśnie sobie to tłumaczyłam, choć strach będzie we mnie już zawsze.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
    odezwij się
    GoskaJ



    #137210

    wilemka

    Re: Nie ma już mojej Dzidzi

    Dzięki za list.
    Bardzo się cieszę, że napisałaś. Mój mąż też to tak tłumaczy : lepiej tak jest, niż gdyby dziecko było upośledzone i nieszczęśliwe. Ale dla mnie to taka wielka strata. Ciągle sobie wyobrażam jakie by mogło być. Nawet nie wiem czy to był chłopiec, czy dziewczynka. Tak mi ciężko jak sobie pomyślę, że moje maleństwo nigdy nie zobaczy jaka piękna jest wiosna, moja ulubiona pora roku, która przyniosła mi tyle cierpienia.
    Nigdy nie przestanę o Nim myśleć.
    Jeszcze raz Ci dziękuję i współczuję Ci straty twojego dzidzia. Może teraz nasze Aniołki bawią się dobrze w niebie i czekają tam na nas :))) ?

    #137211

    ksantia

    Re: Nie ma już mojej Dzidzi

    Kochane 🙂
    Też straciłam swoje malenstwo w 8 tygodniu ciąży, podczas badania okazało sie że rozwój zatrzymał sie na 6 tygodniu. Było to w lipcu 2001 nie rozumiałam dlaczego mnie to spotkało, co takiego zrobiłam czy za mocno pragnełam dziecka ?????? Mój lekarz prowadzący bardzo mądry człowiek
    długo ze mną rozmawiał wytłumaczył mi, że to naturalna selekcja i nasz organizm odrzucił słaby, być może chory płód. Mój mąż też mnie pocieszał w ten sposób, że może tak lepiej, niż jak by się miało urodzić ciężko chore, upośledzone i było głęboko nieszczęśliwe dziecko. Mam 28 lat i teraz jestem w 7 tygodniu ciąży i jestem bardzo szczęśliwa, ale też pełna obaw jak się zakończy moja ciąża, mam nadzieje że w styczniu będe wraz z mężem cieszyc sie naszym maleństwem :).
    Byłam na USG i widziałam bicie serduszka Dzidzi nie wiem co zrobie jak jej znowu zabraknie 🙁
    Ale musze być dobrej myśli dla mojego i Dzidzi samopoczucia. Pozdrawiam i całuje musicie być bardzo dzielne i wierzyć w dobry koniec. 🙂

    #137212

    rita

    Re: Nie ma już mojej Dzidzi

    Zycze Ci z czlego serca,zebys mogla utrzymac dzidzie, a to co sie raz stalo, drugi raz wcale nie musi.
    Chyba naturalne sa twoje objawy(i obawy), bo nie znam dziewczyny, ktora by nie przezyla w sposob straszny utraty swojego malenstwa. Nie wiesz nawet jak poronienie jest czestym zjawiskiem i ile jest wsrod nas takich ktore przez to przeszly. Napewno tym razem bedzie dobrze, pomysl jak to cudownie ze ciaza sie „zawiazuje” i przynajmniej tu nie ma problemu. Dbaj o siebie i trzymaj sie :-))).
    Rita

    #137213

    beti

    Re: Nie ma już mojej Dzidzi

    witam cie!!
    Doskonale wiem co czujesz i choć od mojego poronienia minęło juz 6 lat tojednak bardzo współczuje wszystkim dziewczynom które przez to musiały przejsc!!
    Ja straciłam bliżniaki w 9 tyg i musiało minąć az tyle czasu zebym była gotowa na kolejną próbe!! szczerze mówiąć to życie mnie do tego zmusiło bo 3 lata temu wyszłam za mąż i dopiero jako meżatka zdecydowałam sie na kolejną ciaze z tym samym mężczyzną, który teraz jest moim mężem!!
    Ale pisz edo ciebie po to zeby ci dodac otuchy ze to nie jest koniec świata!1
    Wiem ze moze sie teraz popłaczesz jak ci powiem ze własni ejestem w 7 miesiacu ciąży a w domu mam juz 1,5 roczn córeczke!! ale chce zebys wiedziała ze zawsze moze sie wszystko udac, trzeba tylko zrobic wszystko zeby tak było!! Ja kazdą ciąże bardzo przezywałam, bałam sie przez pierwsze miesiace ze cos si estanie i nawet jeszcze teraz drże ze mimo iz to juz koniec to cos sie „popsuje”
    Ale jak za pare lat przytulisz swoje własne dziecko-a napewno tak bedzie- to powiesz sobie ze warto było tego doswiadczyc zeby zrozumiec ze cud narodzin jest wart kazdego posiwecenia i my kochamy dzieci sto razy wiecj niz te kobiety którym rodzenie przychodzi z łatwościa!!
    Jedno poronienie nie oznacza dalszych porażek, to natura najczesciej sama selekcjonuje wadliwe zarodki, zeby oszczedzic nam bólu rodzenia dzieci chorych!!
    moja bliska kolezanka tez poroniła i za rok urodziła synka, teraz takie czasy ze trzeba troszke medykamentów pobrac zeby cos nam urosło pod sercem!!
    nie martw sie , jak minie troche czasu to znowu spróbujesz, wazne ze mogłas bez trudu zajsc w ciąże, zeni emusiałas latami czekac n azajscie w ciaze, bo to chyb agorsze!!
    Kochana, jak chcesz to napisz do mnie a ja odpowiem n awszystkie twoje pytania i nawet wysle ci ksiazke która mnie bardzo pomogła, bo uświadomiła mi istote poronienia i jej wpływ na dalsze macierzynstwo!!
    Pozrdawiam cie gorąco i mam nadzieje ze otrzasniesz sie bardzo szybko bo jajeczka czekaja!!
    pa-Beti

    Beti



    #137214

    ass

    Re: Nie ma już mojej Dzidzi

    Wilemko strasznie Ci współczuje.Ja miałam wczoraj łyżeczkowanie,również strasznie to przeżyłam(i przezywam nadal),ale przynajmniej miałam „miłą obsługe” i bardzo sympatyczną panią na sali,która cierpiała na takie tam choroby kobiece.Idąc do szpitala modliłam się,żeby nie położyli mnie na sale z kobietami ,które właśnie rodzą lub już urodziły.Dzięki Bogu tak się nie stalo,ale Tobie szczerze współczuje,ze tak fatalnie trafiłas.A te baby były chyba jakieś głupie.Sorry za wyrażenie,ale tylko walić po mordzie takie.Przecież u nas w żadnym szpitalu nie robią aborcji,bo tego pacjetka sobie zyczy.Mogły się troche zastanowić,pomyśleć,ze coś nie tak było z twoją ciąża,a nie w tak okrutny sposób się nad Tobą pastwić.Ja wiem ,że te pierwsze chwile po zabiegu są najgorsze i miło byłoby znaleść miłą dusze,a nie takie jędze.Głowa do góry.Ja staram się myśleć pozytywnie(chociaż czasami mi się to nie udaje,ale się staram z całych sił).Tobie też tak radze.Trzymaj się i nie przejmuj się jakimiś głupimi babami.Pozdrawiam.

    Asia

    #137215

    alicja

    Re: Nie ma już mojej Dzidzi

    Asiu,
    Bardzo Ci współczuję, to straszne. Dużo wypoczywaj i staraj sie myśleć juz o przyszłości – oczywiscie pozytywnie.
    Życzę udanych i wspaniałych wakacji, a pod koniec możesz próbowac dalej…
    Napisz jak się czujesz,
    Pozdrawiam,

    Alicja

    #137216

    gusia

    Re: Nie ma już mojej Dzidzi

    Cześć!
    Ja poroniłam 2 m. temu i do końca życia tego nie zapomnę. Pamiętam jak dziękowałam Bogu, że los zesłał mi Sylwię, z którą leżałam przez kilka dni na patologii. To Ona wyjaśniała mi dlaczego dostaję takie leki itp. poniważ personel się nami nie interesował. Ona również opowiedziała mi jak rok temu poroniła w tym szpitalu, nastawiła mnie psychicznie na zbieg. Po zabiegu poszłam się do niej wypłakać bo nikt Cię nie zrozumie jeżeli sam tego nie przejdzie.
    Nie wyobrażam sobie jaką straszną krzywdę Ci zrobili i co to za głupi szpital, w którym kłada na salę z ciężarnymi. Bardzo Ci współczuję i wierz mi, że płakałam razem z Tobą czytają Twój list.
    Ja już myślę o kolejnej próbie i pamiętaj, że nie wolno nam się poddać. NIGDY!!!!
    Trzymaj się cieplutko!!!
    Jeżeli będę mogła Ci jakoś pomóc to nazywam się GUSIA !

    #137217

    ass

    Do Ali

    Alicjo bardzo Ci dziękuje za słowa otuchy.Czuje się nie najlepiej(cały czas leże w łóżku).Jestem młoda (2O lat) i zajście w ciąze było klasyczną wpadką,jednak mimo to bardzo chciałam urodzić moją Dzidzie:(((Nawet nie wiesz jak się cieszyłam…Postanowiliśmy z moim chłopakiem za pół roku znowu spróbować,gdyż mimo młodego wieku jesteśmy w pełni przygotowani do macierzyństwa.Moje poronienie nie było klasyczne,stwierdzono u mnie pusty pęcherzyk płodowy.Jak mi lekarz o tym powiedział,nie wiedziałam co ze sobą zrobić.Póżniej przez kilka dni miałam jeszcze nadzieje,ze to była jakaś pomyłka i serduszko znowu zacznie bić…Po trzech dniach miałam obfite krwawienie…niestety:(Najgorsze jest to ,że poronienie zbiegło się z egzaminami wstępnymi na studia:((Po jednym egzaminie musiałam iść prosto do szpitala(oj na samą myśl…),a na drugi dzień biegłam na następny.To było straszne…Przez ostatni rok miałam takiego pecha i jeszcze to:((Najpierw musiałam w drugim semestrze zrezygnować ze studiów (pierwszy rok-chemia) ze względów zdrowotnych (chociaż mi dobrze szło).Miałam problemy z układem moczowym przez dłuższy czas i nieobecności na studiach zrobiły swoje.Teraz nie wiem czy się wogóle dostane (tym razem próbowałam gdzie indziej,bo na chemii w ciązy na pewno nie poradziłabym sobie,no i te chemikalia),bo jak mi miały pójść egz. jak ja myślałam o czym innym,a poza tym ten ból i krwawienie.Tyle się przygotowałam i wszystko na marne…Pojutrze ogłosza wyniki…a ja tak się boje kolejnego ciosu.Jednak zrobie wszystko żeby się nie załamać:))Kiedyś na pewno będzie lepiej.
    Sorki,chyba Cię zamęczyłam,ale czasami tak dobrze wyżalić się na forum.Pozdrawiam serdecznie.
    Asia



    #137218

    alicja

    Re: Do Ali

    Asiu,
    Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia. Wszystko na pewno bedzie dobrze, (wiem to z własnego doświadczenia) i kiedyś zostaniesz szczęśliwą mamusią.
    Teraz może faktycznie lepiej skupić się na studiach, bo jest to naprawde super okres w życiu człowieka. Ja osobiście wspominam go najlepiej: imprezy, całonocne balangi, wspólne wakacyjne wyjazdy, nieprzespane noce przed egzaminami… Ja się wyszalałam za wszystkie czasy. Teraz przynajmniej siedząc w domu (na zwolnieniu) niczego nie żałuję i nie mam poczucia krzywdy. Na wszystko chyba musi przyjść swój czas…
    Życzę Ci z całego serca abyś się dostała na studia i żeby twoje dziecko w przyszłości mówiło dumne jaką ma mądrą i wykształconą mamusię.
    Napisz jak poszło na egzaminach
    Pozdrawiam

    Alicja

    #137219

    krysta

    Re: Nie ma już mojej Dzidzi

    Nie poddawaj się , to jest najgorsza rzecz jaka możesz zrobić
    Ja poroniłam dziecko w 8 tygodniu ciąży. Po wyłyżeczkowaniu macicy myślałam że nigdy nie zdecyduje się na następne dziecko. W półtora miesiąca póżniej poczeliśmy Wiktorię (która ma teraz 10 miesięcy) i z własnego doświadczenia poradze Ci zdecyduj się szybko na kolejne dziecko bo tylko w ten sposób uchronisz się przed żalem , smutkiem i tęsknotą za dzidzią



    #137220

    anetka25

    Re: Nie ma już mojej Dzidzi

    Wilemko. jest mi bardzo przykro. Trzymaj jednak glowe do gory. Ja niedawno urodzilam dzidzie raptem 9 tygodni temu i potrafie sobie wyobrazic co czujesz. Wiesz? Moja mama miala 39 lat kiedy zaszla w trzecia ciaze.ja mam obecnie 26 lat,moj brat 23 a jej malenstwo skonczy niedlugo 8 latek. mam slicznego braciszka. A wiesz co powiedziala na to moja tesciowa? Jak oni mogli sie zdecydowac w takim wieku na ciaze, ze mozna to jakos bylo zalatwic. Oczy mi deba stanely. Uslyszalam to 2 tygodnie po tym jak sama urodzilam. Ze tacy ludzie jeszcze zyja, zadaje sobie to pytanie. Podziwiam kobiety, ktore tak bardzo sie staraja by zajsc w ciaze, by moc ja utrzymac. Ja mialam problemy i to duze przy porodzie.Ale wszystko skonczylo sie dobrze.2 lata temu mialam raka, guz na jednym z jajnikow. Tak wiec wyobraz sobie to co przeszlam. Ja, ktora miala cale zycie takiego fiola na punkcie dzieci. Nikt nie gwarantowal mi, ze zajde w ciaze, a jesli juz, to czy utrzymam ja do konca. Na szczescie udalo sie. Bede sie modlic za Ciebie i za inne dziewczyny, by mogly dzielic szczescie posiadania dzidziusia z innymi mamami lub mezem. Potrafie zrozumiec co czujecie. Ale pamietajcie, ze nic nie dzieje sie bez przyczyny. Moze lepiej, ze stalo sie to co sie stalo tak wczesnie, moze dzidzi jest teraz lepiej w niebie, ma sie dobrze i kiedys sie tam z Wami spotka. Macie nadal szanse na probowanie zajscia w ciaze po raz kolejny. I probujcie az do skutku. Uda sie Wam, wierze w to goraco. Trzeba byc dobrej mysli!!!!!!!!!!! Wiesz? strasznie mnie zdziwilo i zabolalo to, ze Ci -przepraszam- pierdo… lekarze potrafili dac Cie na ta sama sale z innymi kobietami, ktore byly w ciazy!!!!!!!! Nie gra roli fakt, iz byly na patologi, lub na podtrzymaniu!Te lajzy nie mysla? Jak mozna poronienie wziac nawet przez pomylke jako aborcje? Czy oni nie mysleli co Ty czulas????Wiesz, ja z moim charakterem na bank zrobilabym tam taka jazde, ze by sie nie pozbierali, idioci. Nie chcialabym sie znalesc w ich skorze!! Zaszokowalo mnie to co napisalas i zasmucilo.
    Trzymaj sie cieplutko.Wszystko bedzie dobrze, zobaczysz:))) Bedziesz miala i to niejedno, trzeba w to wierzyc tak jak ja wierzylam:)

    Anetka

    #137221

    Anonim

    Re: Nie ma już mojej Dzidzi

    Tylko Ty wiesz jak cierpisz. Nie będę mówiła nie martw się. Prawdopiodobnie nigdy tego nie zapomnisz. Moja mama zanim mnie urodziła również poroniła. Ale mimo to po 2 latach znowu spróbowała. Udało się. Dzięki temu jestem na świecie. Potem niestety nie mogła mieć więcej dzieci. Po 17 latach od ślubu została wdową. Wkrótce odeszli jej tata i mama. Zostałaby sama… Ale ma mnie. Zamieszkała ze mną i moim mężem. Mamy obecnie 8 miesięcznego synka, którym mama się opiekuje, gdy ja jestem w pracy. Spełnia sie na całego.Widzę jaka jest szczęśliwa. Nie przekreślaj swojej szansy. A ze swoją Dzidzią i tak się kiedyś spotkasz czy tego chcesz czy nie. Może jak trochę dojdziesz do siebie to przyśni ci się…Z pewnością nie chciałaby abyś rozpaczała. Trzymaj się. Pozdrawiam. Dorota

    Dorota

    #137222

    judyta

    Re: Nie ma już mojej Dzidzi

    Również poroniłam. położyli mnie na oddziale położniczym z dwoma matkami które właśnie urodziły dzieci… polskie szpitale, koszmar….
    Ja również na karcie gorączkowej miałam napisane „abortion in tractum” czy coś w tym rodzaju. Myślę, że to żadna pomyłka tylko po prostu łącińska diagnoza wyrażenia „poronienie w toku” – i oczywiście nie ma z aborcją żadnego zwiazku.
    Pozdrawiam

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close