nie potrafię tak dłużej żyć

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)
  • Autor
    Wpisy
  • #42945

    Anonim

    Krzyś śpi…mąż wyszedł …a ja myślę o tym jak długo jeszcze dam radę znosić to jak mnie traktuje osoba która była dla mnie najważniejsza i najbliższa… być może to wszystko błachostka…pewnie wiele kobiet zmaga się z gorszym traktowaniem… sęk w tym, ze w moim rodzinnym domu nikt nikogo nie traktował jak piąte koło u wozu, jak służącego od którego się wymaga… czuję się jak śmieć…ech…najgorsze ze własciwie nie mam z kim i kiedy o tym porozmawiać…moich rodzicow nie chcę martwić choc i taks ie domyślają ze coś jest nie tak…przyjaciółka z lat szkolnych jest w ciąży i nie mam serca zwalać jej na głowę moich kłopotów małżeńskich…zresztą nawet nie miałabym jak, bo mieszka tak daleko ze widujemy sie bardzo rzadko…

    wstyd mi tu pisać o szczegółach… czuje sie upokorzona i zmieszana z błotem…. to tak bardzo boli kiedy widzisz ze dla kogos bliskiego nic nie znaczysz..juz brak mi sił…na takie życie …nie potrafie na niego spojrzec nawet..boje sie odezwac bo znowu potraktuje mnie jak cyt.:”kretynke”…

    zal mi tylko Krzysia bo mimo ze staram sie przed nim zachowywać normalnie to napewno wyczuwa ze coś jest nie tak…

    Weronka z Krzysiaczkiem 9.6.03

    #562519

    Anonim

    Weronka, nie daj się!!!

    nikt nie ma prawa traktować Cię jak piąte koło u wozu! Jesteś wspaniałą kobietą i świetną matką! Zaden facet, który totalnie nie ma pojęcia ilu i jakim obowiązkom musisz na codzień podołać – nie ma prawa Cię obrażać. Nie możesz rezygnować z własnego ja tylko dlatego że macie dziecko – właśnie dla niego powinnać postawić sprawę jasno – i – albo mąż się zmieni, albo ADIEU! Krzyś nie może wyrastać w domu, w którym nie ma poszanowania dla kobiety i dla matki – ponieważ sam może nasiąknąć – chcąc nie chcąc takiimi stereotypami 🙁 Ja kilka lat temu odeszłam od męża, który mnie nie szanował, poniżał, publicznie podważał i deprecjonował moje zdanie. I od tego czasu WSZYSTKO w moim życiu zmieniło się na lepsze. Życzę Ci tego z całego serca. Odwagi!

    Kaśka z Natusią (Dwulatką 🙂



    #562520

    paulinac

    Re: nie potrafię tak dłużej żyć

    Ja mogę się tylko podpisać pod sowamim Katarzyny.
    Jednak wiem jak jest trudno powiedzieć a przee wszystkim przyznać się przed samą sobą, że jest coś nie tak i trzeba to zmienić. Głowa do góry i pierś do przodu, masz wielu przyjaciół którzsy ci pomogą.

    Paulina i Majeczka 2.X

    #562521

    gonia23

    Re: nie potrafię tak dłużej żyć

    Droga Weronko,

    wiem, wiem, co czujesz…ja też bardzo często mam wrażenie, że mąż traktuje mnie jak darmową praczkę, służącą, kucharkę i opiekunkę do dziecka. Ale wiesz co, ja się buntuję…i Tobie proponuję to samo. Nie siedź w domu tylko bierz Krzysia i wyjdź na spacer, czy też do koleżanki, ale na tyle długo, żeby szanowny małżonek posiedział trochę sam, sam przygotował sobie jedzonko itp. Ja proponuję dystans i lekki chłodzik i jakieś hobby albo jeśli masz możliwośc to zajęcie zarobkowe.
    Mój Mariusz cały dzień jest na wartacie, ba, on tam chodzi co 2 noc spać na warsztat, bo chodzą nocą maszyny i pracują ludzie. Widzimy się może godzinę dziennie. I najwazniejszy był jego warsztat, a ja czułam się jak kretynka, bo jak zaczynałam mówić, co robiłam w ciągu dnia to widziałam, że go to w ogóle nie interesuje i czułam się naprawdę upokorzona tym faktem, że go wcale nie interesuję jako osoba…
    I nie raz jak cos powiedziałam, co bym zmieniła na wsrsztacie i jak nie podoba mi sie kilka rzeczy to reakcja jego była taka, że nie powinnma sie wtrącać. I wiesz co, przestałam się wtrącać. Przstałam dzwonić do niego do pracy w ciągu dnia, wypiełam się totalnie, nie pytałam co słychać w pracy, wracałam do domu i zajmowałam się Zuzką i na większość czasu wychodziałam z domu.
    Terapia szokowa podziałała…
    Teraz jest zupełnie inaczej, duuużo lepiej, nawet o niebo lepiej…
    Także proponuję totalna zmianę nastawienia. Ja niestety jestem z tych, co to nie potrafią sie odgryźć, jak ktoś powie coś nieprzyjemnego i dla mnie taka zmiana nastawienia to była terapia szokowa. Ale podziałało.
    Aha, wiesz co mnie jeszcze wkurzało na maxa – że jak ja coś zaproponowałam, wspomniałam o jakimś rozwiązaniu to jednym uchem mu wpadło, a drugim wypadło, a jak to samo powedziała jego mama albo braciszek albo siostrunia to było extra, super.
    Pozdrawiam

    Gosia i Zuzia ur. 26.04.2003

    #562522

    teo

    popieram,popieram…popieram

    kasia- zgadzam sie:-))

    ILONA I KUBEK(21.02.02)

    #562523

    aika

    Re: nie potrafię tak dłużej żyć

    Mogę Ci tylko powiedzieć nie daj się!
    Za kilka lat możesz żałować zmarnowanych lat.
    Trwanie w związku z powodu dziecka też nie ma sensu.Krzyś niedługo zorientuje się że coś jest nie tak..
    Sama wiesz czy masz o co jeszcze walczyć
    Bądź dzielna
    aika i WW (06.2003)



    #562524

    leszczynka

    Re: nie potrafię tak dłużej żyć

    Właściwie kasia napisała wszystko .
    Walcz o siebie.

    LESZCZYNKA I EMILKA (23.09.03)

    #562525

    mausky

    Re: nie potrafię tak dłużej żyć

    Kasia napisała jak powinno być, ale tak nie bedzie w wielu sytuacjach, bo na takie wyjscie awaryjne mogą sobie pozwolić kobiety niezależne, które mogą rozpocząc życie na nowo, kóre mają choćby punkt zaczepienia, a w codziennym zyciu niestety wiele kobiet godzi sie na takie traktowqanie, bo co zrobia jak opuszczą męża, a często nie maja nawet pracy, i co z powrotem do rodzićow, czasem i to jest dla wielu przeszkodą , trzeba mieć silną motywacje i mocno sie zaprzeć, czego i Tobie życzę.

    Bo ja jednak jestem za Tym aby walczyć o swoje prawa.

    pozdrawiam

    Aneta i Tymek ur 19.10.2003

    #562526

    pikpok

    Re: nie potrafię tak dłużej żyć

    Walcz o swoje szczęście, sama wiesz czego ci brakuje by je osiągnąć. Katarzynka ma rację!

    Aga i Olo 11.01.2002

    http://wieland.webpark.pl/
    #562527

    paula26

    Re: nie potrafię tak dłużej żyć

    wiem co czujesz… jak chcesz pogadać to zapraszam na priv.

    Paula i Borysek (8 miechów)



    #562528

    awkaminska

    Re: nie potrafię tak dłużej żyć

    to forum to miejsce gdzie mozna sie spokojnie wyzalic, czasem sie klucimy, mamy czesto skrajne poglady ( iilosc dzieci czy klapsy, hi hi) ale przez to moze wlasnie w pewnym sensie choc odrobine jestesmy dla siebie jak dobre kolezanki i niekrepujmy sie pisac gdy cos nas boli, wiec sie nie krepuj.

    nie wiem jak jest u Ciebie, moze jego tez ta sytuacja przerasta…. i z tak to wychodzi…. moze da sie jeszcze naprawic? a jesli nie moze pomoze separacja (moja mama odeszla od taty i byli 3 mesiace w separacji gdy bylam malutka, tata poprostu niedorosl jeszce do malazenistwa, naszczescie byla milosc i po 3 miesiacach tata przyjechal do babci i calujac mame po stopach przepraszal i juz sa razem 32 lata) ..moze trzeba odejsc by on sie odcknal i bylo dobrze…? a jesli sie nie obudzi to znaczy ze juz nie ma co wracac, ze poprostu dobrze zrobilas.

    lepsza samotna matka niz toksyczny zwiazek obojga rodzicow…

    trzymaj sie kochana, nie dawaj sie. moze jeszce nie jest tak zle? sama musisz to ocenic moze na tydzien wyjezd do rodzicow (chocby na inna ulice) tak na tydzien nie na zasadzie separacji, powiedz mu ze jedziecie do babaci bo musisz odpoczac chwilke. odpoczniesz i moze spojzysz na wszystko z perspektywy, wtedy latwiej bedzie Ci podjac decyzje.

    Agnieszka mama Jagody(09-10-97) i Kamili(03-04-03)

    #562529

    lea

    Re: nie potrafię tak dłużej żyć

    Jak już ktos napisał – w toksycznym związku najwięcej traci dziecko…

    Lea i Mateuszek (14.03.03)



    #562530

    kruszyna

    Re: nie potrafię tak dłużej żyć

    kochana jestem z tobą. Jak tylko to przeczytasz odezwij sie. A jutro z samego rana czekam na ciebie i Krzysia.
    Trzymajcie sie.

    Ania i Asieńka (07.08.03)

    #562531

    ibuania

    Re: nie potrafię tak dłużej żyć

    Weronko Kochana,
    U nas tez nie zawsze jest rozowo. Ja, dotychczas osoba bardzo aktywna, siedze cale dnie z Bolciem, w nowym kraju, bez przyjaciol i rodziny. Czepiam sie pierdol, ze maz nie taka kaszke Bolciowi zrobil na sniadanie, albo zle jablka kupil. Ale raz na jakis czas ROZMAWIAMY. On ma zale, ja mam pretensje. A po rozmowie okazuje sie, ze to naprawde drobiazgi, ze mozna to rozwiazac i ze nie ma nic wazniejszego niz nasza mala rodzinka. Pogadaj moze z mezem. Tak od serca. Postaw sprawde jasno, powiedz mu jak sie czujesz, co myslisz, bo nikt nie ma prawa nie szanowac drugiej osoby
    A jezeli chcesz sie porzadnie wygadac czy wypisac to podaje mojego mejla [email]ibuania@hotmail.com[/email]. BARDZO chetnie z Toba „pogadam”.

    Trzymaj sie cieplutko, pozdrowienia, szczegolnie dla Krzysia,

    Ania i Boluś 23.06.2003

    Edited by ibuania on 2004/03/25 00:21.

    #562532

    Anonim

    Re: nie potrafię tak dłużej żyć

    tak, to ważne żeby mieć pracę. I to wcale nie musi być jakaś dobrze płatna praca! Ja odchodząc od męża wcale nie zarabiałam dużo (1.200 zł brutto w 1999 roku), ale byłam sama – mogłam mocno zacisnąć pasa i poradziłam sobie (twierdził, że cyt. „bez niego zginę”). Mama nie mogła mi w żaden sposób pomóc finansowo, mieszkałam i pracowałam w innym mieście – więc nawet nie mogłam u niej zamieszkać. Zaczynałam praktycznie od zera. Nawet mieszkanie musiałam wynająć.

    Kaśka z Natusią (Dwulatką 🙂

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close