nie raczkuje, nie pełza, nie staje na nóżkach..:(

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)
  • Autor
    Wpisy
  • #108674

    Anonim

    kiedy raczkowały wasze maluchy?troche sie zaczynam martwic bo maksio ma 8 miesięcy i tydzień a nie raczkuje, nie pełza, trzymany pod ramionkami nie chce opierac nóżek na ziemi…przemieszcza się obrotami,kręci sie też wokół własnej osi, nawet nie próbuje sie podnosic…siedzi dośc stabilnie dopiero od około 3 tygodni…czy ma jeszcze na to czas?czy to juz najwyzsza pora na wizyte u neurologa?:Stres:

    #4605317

    goooosia

    a sam siada? czy go sadzasz?
    jeśli to drugie to ja zdecydowanie zaprzestałabym tego i poczekała aż z leżenia wykombinuje aby usiąść.
    ja myślę, że nie masz co panikować, dziecko obraca się, a więc jest aktywne, ale JA bym poszła dla świętego spokoju, ale do naprawdę DOBREGO neurologa. neurolog to nie jest zło ostateczne.
    oceni dziecko, podpowie co robić jeśli zauważy jakieś nieprawidłowości albo uspokoi i każe dac dziecku czas.



    #4605318

    jaiza

    Martynko – moja Zojka bardzo późno zaczęła raczkować – miała rok! (zaczęła chodzić w wieku 16 miesięcy), ale lekarze nie widzieli w tym nic niepokojącego. Poza tym rozwijała się ładnie, siadała sama w wieku chyba 8 miesięcy właśnie – czyli o czasie, więc generalnie powodów do niepokoju nie było.
    Twój Synek jeszcze ma czas – wiec spokojnie czekaj, nie porównując go z innymi dziećmi, bo tempo rozwoju jest rózne mimo norm. W razie wątpliwości spytaj pediatry :), albo jak pisze garstka – dobrego neurologa.

    #4605319

    kwiatuszekz

    a po co chcesz by już chodził,nie wolno ingerować w rozwój i zmuszać do czegoś do czego dziecko nie jest jeszcze gotowe,jak sam siada to nie widzę powodów do zmartwień,bo za dzień,za tydzień lub za miesiąc moze zacząć raczkować…niektóre dzieci wstają dopiero mając 8 miesięcy i nie zaczynają chodzić odrazu tak jakby rodzice tego chcieli,mój syn wstał na nóżki mając 7 miesięcy,a zaczął stawiać pierwsze kroki mając 9.
    Moim zdaniem Twój synek ma dopiero 8 miesięcy a nie już,niektóre dzieci nawet nie siedzą w tym wieku i nie ma w tym nic dziwnego,córka mojej przyjaciółki usiadła mając ponad 9 miesięcy,raczkowała mając 10 a zaczęła chodzić mając 13-14 miesięcy.Nie wiem skąd się to bierze że jak dziecko nie siada np.jak jakiś rówieśnik to odrazu musi być coś nie tak,dziecko rozwija się własnym tępem a nie innych dzieci

    #4605320

    bep

    Jestem dokładnie tego samego zdania co Garstka. Pewnie wszystko jest OK, ale lepiej pójść do dobrego neurologa, żeby Ci podpowiedziała jak zmobilizować dziecko do poszczególnych czynności.
    Przenigdy nie próbowałabym stawiać dziecka, ani prowadzać pod paszki… Jeżeli siada sam to Mu oczywiście pozwolić. Jeżeli Go sadzałaś :Boje się:to trudno 😉 Nie rób tego – bo może Jego kręgosłup nie jest jeszcze na siedzenie gotowy Wiek nie ma tu żadnego znaczenia – mój Starszy zaczął siadać jak miał 11 m-cy – robił wszystko inne, ale siadać nie umiał i nie chciał!!! Jego kręgosłup nie był na to gotowy – bo to najbardziej obciążająca pozycja dla kręgosłupa. Neurolog, która Go prowadziła była bardzo zadowolona z Jego postępów – mówiła, że wyprzedził rówieśników. A! Szy mimo, że umiał chodzić – nie chodził :Fiu fiu:Poszedł jak miał 14 m-cy. Nie kroczek, dwa – tylko dał w długą w markecie aż szczęki zbieraliśmy z ziemi… Taki typ po prostu!

    #4605321

    Anonim

    siada sam…ale tak jakby boczkiem z lezenia na pleckach..albo jak sie za cos podciagnie…nieraz go sadzam na krzeselku uczydelku bo bardzo lubi przewracac karteczki wciskac kredki i lampke…ale na krotko…moze nie powinnam:Wstyd:
    pediatra zwrocila uwage ze cwiczy bardzo raczkami chwyta paluszkami nawet malenkie przedmioty a nozkami nic…jak probowala go postawic to podkurcza jak niemowle…i dala skierownie do neurologa wlasnie bo stwierdzila ze powinien przynajmniej probowac sie czolgac…:Niepewny:



    #4605322

    olusia

    Martynka jak dostałaś skierowanie to idź sprawdź. Może wystarczą drobne ćwiczenia i Maksiu szybko zacznie doganiać rówieśników. Ale nie martw się na zapas. Każdy maluch ma swoje tempo rozwoju i nie należy nic przyspieszać 🙂

    #4605323

    goooosia

    Zamieszczone przez martynka7979
    siada sam…ale tak jakby boczkiem z lezenia na pleckach..albo jak sie za cos podciagnie…nieraz go sadzam na krzeselku uczydelku bo bardzo lubi przewracac karteczki wciskac kredki i lampke…ale na krotko…moze nie powinnam:Wstyd:
    pediatra zwrocila uwage ze cwiczy bardzo raczkami chwyta paluszkami nawet malenkie przedmioty a nozkami nic…jak probowala go postawic to podkurcza jak niemowle…i dala skierownie do neurologa wlasnie bo stwierdzila ze powinien przynajmniej probowac sie czolgac…:Niepewny:

    skoro dostałaś skierowanie to dlaczego się zastanawiasz czy iść?
    ja bym bezwzględnie poszła. może to nic i odeśle Was do domu, a może skieruje Was na jakieś ćwiczenia, które wspomogą jego rozwój. pamiętaj że im wcześniej tym lepiej!!!
    teraz niektórzy profilaktycznie chodzą z dziećmi od urodzenia do rehabilitantów aby wspomóc ich rozwój albo zapobiec ewentualnym nieprawidlowościom w przyszłości.
    śmiało – nie ma się czego bać 🙂

    #4605324

    mila-mala

    raz ze to indywidualna sprawa dziecka kiedy zaczyna siadac, raczkowac czy chodzic. moj mały miał 10 miesiecy i chodzil juz samodzielnie bez trzymania za to nie raczkował tylko turlał sie bokiem. przezabawne 🙂
    dwa: zmykaj do tego neurologa na co czekasz kobieto? nikt ci tu na forum nie udzieli cud odpowiedzi – jesli pediatra kazał sie skonsultowac, jesli ciebie samą martwi czy niepokoi coś w rozwoju twojego dziecka biegnij do lekarza i nie odpuszczaj.
    powodzenia!

    #4605325

    Anonim

    dzieki za odpowiedzi…ide oczywiscie do lekarza z malym!:)ale musimy troche poczekac- polska sluzba zdrowia…:Fiu fiu:dziewczyny a moge go sadzac tak z 10-15 minut na to krzeselko czy raczej radzicie zeby poczekac az sam sie nauczy na nie siadac?juz sama nie wiem…maksio siada sam ale tak od czasu do czasu….nie moge wiec go w ogole sadzac np jak chce sie bawic zabawkami na lozku????



    #4605326

    agga-losiu

    Zamieszczone przez martynka7979
    siada sam…ale tak jakby boczkiem z lezenia na pleckach..albo jak sie za cos podciagnie…nieraz go sadzam na krzeselku uczydelku bo bardzo lubi przewracac karteczki wciskac kredki i lampke…ale na krotko…moze nie powinnam:Wstyd:
    pediatra zwrocila uwage ze cwiczy bardzo raczkami chwyta paluszkami nawet malenkie przedmioty a nozkami nic…jak probowala go postawic to podkurcza jak niemowle…i dala skierownie do neurologa wlasnie bo stwierdzila ze powinien przynajmniej probowac sie czolgac…:Niepewny:

    Wiesz ja uważam, że nic nie powinien. Każde dziecko rozwija się w swoim tempie i musi mieć ten moment kiedy ” zaskoczy” jak wykonuje się poszczególne czynności. Mój Wiktor siadał sam jak miał 6 miesiecy ale i co z tego jak nie raczkował, nie pełzał, nie turlał się aż do 10 miesięcy. Po prostu przekręcał się na brzuch i płakał i złościł 🙂 W 10 miesiącu z dnia na dzień przeraczkował cału pokój, a po 3 tygodniach chodził bez jakiegokolwiek trzymania.

    Masz skierowanie to czemu miałabyś nie iść na wizytę, ale nie daj sobie wmówić, ze dziecko „coś” powinno, bo każde inaczej sie rozwija i jedną miarką mierzyć nie można…

    #4605327

    goooosia

    [LEFT]ja nie bardzo wiem co masz na myśli mówiąc, że Twoje dziecko samo siada czasami.
    mój jak się nauczył siadać sam (z pozycji do raczkowania, najpierw nauczył się ją przyjmować, później siadać, a później raczkować) to siadał gdzie chciał, o ile było płasko, na krzesełko uczydełko by sam nie usiadł wtedy.

    tak czy inaczej wszystkich zachęcam do pozytania bardzo interesującego artykułu ze strony Polskiego Towarzystwa Terapeutów Metody Vojty

    cytuję:[/LEFT]

    ”ZAGROŻENIA WYNIKAJĄCE Z PRZEDWCZESNEGO ZACHĘCANIA DZIECKA DO PRZYJMOWANIA POZYCJI SIEDZĄCEJ ORAZ STOJĄCEJ – WYKORZYSTYWANIE URZĄDZEŃ PIONIZUJĄCYCH DZIECKO
    Postęp techniki jaki obserwujemy w dzisiejszych czasach daje również możliwości ułatwienia pielęgnacji oraz wychowania dziecka. Sytuacja taka na pewno stanowi znaczne uproszczenie życia dla dbających o swe POCIECHY Rodziców, stąd tak częsty widok niemowląt umieszczonych w różnego rodzaju nosidełkach, leżaczkach, fotelikach czy chodzikach. Równocześnie nierzadki jest widok pięcio -, sześciomiesięcznych dzieci układanych do pozycji siedzącej, często podpieranych np. poduszkami. Poniższe, krótkie opracowanie jest próbą zastanowienia się nad tym, czy to, co proponujemy NASZYM DZIECIOM, ma rzeczywiście korzystny wpływ na ich rozwój. Aby móc to uczynić należy wcześniej przyjrzeć się mechanizmom rozwoju psychoruchowego dziecka.
    Pamiętać należy, iż rozwój ruchowy niemowlęcia to dwa aspekty: tzw rozwój ilościowy (np. podpór na łokciach, obrót z pleców na brzuch, raczkowanie, chód) oraz tzw. rozwój jakościowy ( rozwój postawy w jakiej dziecko się porusza, przede wszystkim wyprost kręgosłupa). Wszystkie te elementy to mechanizmy, które zakodowane są genetycznie w centralnym układzie nerwowym dziecka, a ściślej w jego mózgu. Poszczególne etapy rozwoju pojawiające się od momentu narodzin demonstrują proces dojrzewania centralnego układu nerwowego, a nie umiejętności które dziecko zdobyło poprzez ?naukę i ćwiczenie?! Siłą napędową tego procesu jest ideomotoryka. Ideomotoryka to mechanizm wzbudzający u dziecka potrzebę kontaktu z otoczeniem, poznania świata oraz realizację własnych celów poprzez spontaniczną aktywność ruchową adekwatną do aktualnego poziomu rozwoju. Jednocześnie ideomotoryka jest informacją o poziomie rozwoju umysłowego! Powyższe zjawiska przebiegać mogą w sposób optymalny pod warunkiem sprawnego działania centralnego układu nerwowego (mózgu), narządu ruchu oraz wobec prawidłowych bodźców napływających ze środowiska zewnętrznego. Wymienić należy tutaj odpowiedni kontakt z rodzicami, w tym przede wszystkim uczuciowy, a także wzrokowy, dotykowy oraz słuchowy. W sensie przestrzennym dla realizacji prawidłowego rozwoju ruchowego niezbędne jest możliwie jak najczęstsze przebywanie dziecka na płaskiej i równej powierzchni zarówno w pozycji na plecach jak i na brzuchu. Wobec powyższego, każda nasza ingerencja w postaci przymuszania dziecka do przyjmowania pozycji siedzącej, stawianie dziecka z podparciem pod pachy, prowadzenie za rączki, umieszczanie w leżaczkach, nosidełkach, chodzikach jest zdecydowanym ograniczaniem spontanicznego wykorzystywania i rozwijania potencjału psychoruchowego dziecka.
    Celem rozwoju każdego dziecka w czasie pierwszych trzech miesięcy życia zarówno w pozycji na plecach jak i na brzuchu jest osiągnięcie możliwie najbardziej stabilnej pozycji stosunku do podłoża. Dla osiągnięcia tego celu niezbędny jest fizjologiczny wyprost kręgosłupa, od którego w przyszłości zależy jakość poruszania się. Najczęstszy błąd w tym okresie to umieszczanie dziecka w leżaczkach, nosidełkach czy fotelikach. To samo dotyczy późniejszego okresu, czyli czwartego, piątego i szóstego miesiąca życia, z różnicą polegającą na tym, iż w tym czasie dziecko dąży do dotykania zabawek, chwytania oraz do osiągnięcia obrotu z pleców na brzuch. Stosowanie w/w urządzeń, a także zmuszanie dziecka do przyjmowania pozycji siedzącej w trakcie kolejnych trzech miesięcy to zakłócanie realizacji kolejnego ?wielkiego? celu jakim jest dążenie dziecka do pionizowania się. Do celu tego, dziecko zbliża się poprzez coraz częstsze obroty ciała, przyjmowanie pozycji siadu skośnego, a także próby raczkowania. Częste przebywanie dziecka na podłodze w tym czasie pobudza go do ciągłych zmian pozycji z wykorzystaniem skośnych płaszczyzn ruchu (obroty, siad skośny, raczkowanie), a więc tym samym stymuluje u niego dojrzewanie mechanizmu rotacji kręgosłupa. Stosowanie różnego rodzaju chodzików czy balkoników w okresie pionizowania się dziecka oraz prób chodzenia (tym bardziej we wcześniejszym okresie!!!) powoduje powstawanie nieodpowiedniego odczucia oraz oceny otaczającej go przestrzeni. W późniejszym czasie często objawia się to większa ilością upadków, częstszym potykaniem się, a nawet większą ilością urazów w obrębie głowy lub innych części ciała.
    Fakt, że każdy człowiek przez kilka pierwszych miesięcy życia- około sześciu do dziewięciu-jest bezradny jeśli chodzi o umiejętność zmiany pozycji na bardziej pionową oraz na możliwość przemieszczania się do przodu (?fizjologiczne wcześniactwo?), wynika z tego, iż organ osiowy, jakim jest nasz kręgosłup nie jest w tym okresie gotowy do pokonywania siły grawitacji w pozycji pionowej. Pamiętajmy, że siedzenie i siadanie to dwie różne rzeczy. Siadanie to spontaniczna aktywność ruchowa dziecka, która w przypadku harmonijnego rozwoju pojawia się w ósmym, dziewiątym miesiącu życia, a kolejne jeden do dwóch miesięcy to czas jej ?doskonalenia?. Siedzenie z kolei, to bierne przebywanie w pozycji, którą czasem można nawet wymusić u pięciomiesięcznego niemowlęcia. Wg wyliczeń biomechaników pozycja siedząca u każdego człowieka prowokuje największe obciążenie statyczne kręgosłupa oraz narządów wewnętrznych (serce, płuca). Umieszczanie dziecka w nosidełku oraz zachęcanie do poruszania się za pomocą chodzika powoduje niefizjologiczne obciążenie kręgosłupa (podparcie w okolicach spojenia łonowego). Przemieszczanie się za pomocą chodzika zaburza prawidłowe przetaczanie stopy (odbijanie się na palcach i przodostopiu) oraz co bardzo ważne zakłóca naprzemienny charakter chodu (odbijanie się z dwóch nóżek). Ten ostatni czynnik ma duże znaczenie dla rotacji kręgosłupa, której jakość decyduje o jakości chodu i biegania. Naprzemienny charakter chodu (jak i raczkowania!) w odniesieniu do pracy naszego mózgu ma ścisły związek ze zgodną współpracą dwóch półkul mózgowych. Deficyty rozwoju psychoruchowego wynikające z powodu zaburzenia pracy tego mechanizmu są bardzo dobrze znane specjalistom zajmującym się terapią dysleksji, dysgrafii, nadpobudliwości itp., a więc psychologom, pedagogom oraz logopedom.
    Należy również pamiętać o pewnej grupie dzieci, które od początku wykazują odchylenia od prawidłowego rozwoju. W przypadku pewnego odsetka może to być rozwój w kierunku niepełnosprawności ruchowej, dla pozostałych w kierunku mniejszych lub większych zaburzeń jakości poruszania się i postawy. Jak wcześniej zostało wspomniane, poszczególne etapy rozwoju oraz ich jakość przedstawiają obraz działania centralnego układu nerwowego, zarówno takiego, który funkcjonuje prawidłowo jak i nieprawidłowo. Nasze postępowanie, jakiemu poświęcone jest to opracowanie, czyli zmuszanie dziecka do przyjmowania pozycji siedzącej z wykorzystaniem pomocniczego sprzętu lub nie, stawianie na nóżki, prowadzenie pod pachy, za rączki czy też umieszczanie w chodzikach, w przypadku zaburzonego rozwoju ruchowego jest działaniem stwarzającym sytuację, w której centralny układ nerwowy działa wykorzystując nieprawidłowe wzorce ruchowe. Powtarzanie takiego ?ćwiczenia? prowadzi do utrwalania błędnych stereotypów ruchowych, a w przypadku cięższych zaburzeń może doprowadzić do ich pogłębiania!

    Pozwólmy dzieciom realizować swoje potrzeby ruchowe w sposób najbardziej naturalny, a w przypadku jakichkolwiek wątpliwości co do ich rozwoju szukajmy jak najwcześniej fachowej pomocy!

    Opracowanie:
    mgr fizjoterapii Wojciech Dutka
    dyplomowany terapeuta metody Vojty
    dyplomowany terapeuta metody PNF
    terapeuta manualny

    NZOZ Centrum Rehabilitacji NEUROKINEZIS
    Ul. Wiśniowieckiego 28
    33-300 Nowy Sącz
    Tel. 018 440 74 84 begin_of_the_skype_highlighting 018 440 74 84 end_of_the_skype_highlighting

    źródło:



    #4605328

    Anonim

    bardzo fajny i ciekway artykuł!!
    siada sam ale nie z pozycji do raczkowania, ale z lezenia na pleckach…podnosi sie tak jakby robił brzuszki przekrzywia w jedną strone podpiera raczka i siada…

    #4605329

    mamusiapaulinki

    Powiem ci, ze mój synuś w ogóle nie raczkował. Siadał sam ale jakoś tak niemrawo. Jak byłam na kontroli u neurologa (chodzimy tam ze względu na inną przypadłość). Powiedział: ma czas. I co najdziwniejsze w tym wszystkim, mały zaczął chodzić jak miał nie całe 10 m-cy!! Pominął raczkowanie i od razu zaczął chodzić.

    #4605330

    bep

    Zamieszczone przez mamusiaPaulinki
    Powiem ci, ze mój synuś w ogóle nie raczkował. Siadał sam ale jakoś tak niemrawo. Jak byłam na kontroli u neurologa (chodzimy tam ze względu na inną przypadłość). Powiedział: ma czas. I co najdziwniejsze w tym wszystkim, mały zaczął chodzić jak miał nie całe 10 m-cy!! Pominął raczkowanie i od razu zaczął chodzić.

    A neurolog nie powiedział Ci jak zachęcić Syna do raczkowania :Hmmm…: , nie skierował do rehabilitanta?
    Wydaje mi się, że to kluczowy etap w rozwoju dziecka.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close