Nie umiem zacząć rozmowy…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)
  • Autor
    Wpisy
  • #7518

    Anonim

    chodzi o to, że coraz częściej zaczynam myśleć o adopcji…Wynika to z tego, że jestem osoba dosyć zajętą a poza tym nie chcę się leczyć Bóg wie ile…Jeżeli nie będę miała dzieci do 33 czy 35 roku życia to chciałabym adoptować dzieci…Niestety mój mąż bardzo się tego boi – ja nie ukrywam też. Boję się, że jeżeli okaze się, że dziecko jest krnąbrne, niezadowolone czy ma trudności z czymś (nie wiem z czym – z nauką , czytaniem…z czymkolwiek) to mnie to będzie denerwowało…A jeżeli je wtedy uderzę(przez pupę – bo na pewno nie jakoś skrajnie), albo będę czuła, że nie kocham tego dziecka tak jak powinnam – to co????????Błagam – odpowiedzcie jak radzicie sobie z mężami, z teściowymi, z rodziną….a co z kolezankami – czy Wasze dziecko jest akceptowane???!!! Sama znam kobietę adoptowaną od „maleńkości” – jest wspaniała !!! ma na imię Ewa…Ma teraz wspaniałą swoją rodzinę – ale ona miała odwagę powiedzieć sobie – nie interesuje mnie moja Matka, która mnie urodziła, mam Matkę, która mnie wychowała i tylko ją kocham…..Ale napiszcie – czy Wasze rodziny zaakceptowały fakt, że macie Dziecko „NIe swoje”?? i Jak przekonałyście swojego mężą do takiej decyzji….Proszę o odpowiedź. To wszystko jest takie trudne…takie nieuchwytne…Toja, pełna miłości i niepewności…

    #134314

    agna

    Re: Nie umiem zacząć rozmowy…

    Dołączam się do prośby Toji. My też, jeśli się nie uda do wakacji zaciążyć (a marne szanse, bo mąż ma straszliwie malutko plemników – poniżej 2 mln w mililitrze), po wakacjach wybieramy się do ośrodka – mamy nawet jeden na oku i znajomą panią psycholog z tego ośrodka i robiliśmy już wstępne podchody. Poradźcie coś. My mamy już dwoje dzieci i ogromną potrzebę kolejnych (no i możliwości, myślimy, psychiczno-materialne) i dodam do Pytań Toji jeszcze takie pytanie: jak sobie poradzić z dzieckiem adoptowanym i naturalnymi – czy trudno jest kochać jednakowo? Jak gadać z dziadkami i co odpowiedzieć na pytanie, po co wam, przecież już dwoje macie? A my chcemy jeszcze, bo zawsze marzyliśmy o dużej rodzinie…

    Czekam na odpowiedzi, Agna



    #134315

    bocia

    Re: Nie umiem zacząć rozmowy…

    Witaj.
    Myślę, że nie powinnaś się przejmować tym co powiedzą teściowie, znajomi, rodzina o waszej decyzji. To jest Wasza decyzja i to inni powinni mieć problem jak się z tym uporać.
    Szczerze porozmawiaj z najbliższymi. Nie pytaj czy możesz? tylko powiedz, że postanowiliśmy …. Jeżeli są to osoby mądre, uczuciowe to zrozumieją.
    Pozdrawiam. Bocia.

    #134316

    sowa2

    Re: Nie umiem zacząć rozmowy…

    Ja też myślę o adopcji. Na razie jeszcze próbujemy. Ale jeśli dalej nic z tego nie będzie to chcemy adoptować dzidziusia. Myślę a przynajmniej mam taką nadzieję, że nadchodzący rok będzie decydujący o tym co dalej.
    Rozmowa z mężem faktycznie była bardzo trudna. Było to jeszcze kilka lat temu. Zapytałam go czy nie chciałby adpotować dziecka jeśli nie będziemy mieć swoich dzieci. Pierwsza reakcja była dosyć gwałtowana. Powiedział, że nie wyobraża sobie wychowywać cudze dzieci. Byłam załamana. Nie udało mi się przez długi czas wrócić do tego tematu. Dopiero po wielu miesiącach temat jakoś tak sam wypłynął. Nie naciskałam. Nie wyobrażam sobie sytauacji adoptowania bez przekonania ze strony męża. Myślę, że po prostu musiał sie oswoić z myślą o adopcji, dojrzeć do takiej decyzji. Teraz jestem pewna, że jeśłi podejmiemy decyzję o adopcji będzie to nasza wspólna decyzja, że oboje będziemy tego chcieli.
    Bardzo bałam się co o apopcji myślą teściowie. Okazało się, że niepotrzebnie. Teściowie sami podjęli ten temat i namawiają nas do tego. Myślę, że bardzo ważne jest wsparcie w rodzinie. Bez niego byłoby chyba bardzo ciężko.
    Ja nie obawaiam się raczej tego, że nie umiałabym pokochać adoptowane dziecko. Obawaim się sytuacji kiedy dziecko dowiaduje się o tym, że jest adoptowane. Zastanawiam sie kiedy mu o tym należałoby powiedzieć. Jaka będzie jego reakcja. To wszystko jest bardzo trudne. Ale jest mi dużo lżej od kiedy wiem, że jeśli nie uda nam sie mieć własnego dziecka to adoptujemy.
    Pozdrawiam wszystkich

    #134317

    Anonim

    Re: Nie umiem zacząć rozmowy…

    Jeżeli chodzi o informację, że dziecko jest adoptowane – kiedyś czytałam artykuł, w którym Mamy mówiły swoim dzieciom: ” większość Matek rodziła swoje dzieci – ja Ciebie wybrałam spośród innych”…Oczywiście nie chodzi o to jaki sposób jest lepszy, chodzi o to by te dzieci, które są jakby już skazane na szyderstwo – „podrzutek” – poczuły się wyjątkowe, mało tego wiedziały jak się bronić przed ewentualnym szyderstwem, że są adoptowane. Myślę, że i tak nasze czasy są łagodniejsze dla takich dzieci, niż przeszłe..Ludzie są bardziej wyrozumiali, natomiast bardziej martwi mnie mó mąż, który na razie nie chce słyszeć o adopcji…a budujemy dom i miejsce do zabaw dla dzieci jest już wyznaczone…co z tego..skoro Ich nie ma…

    #134318

    marzena71

    Re: Nie umiem zacząć rozmowy…

    mam juz dwoje dzieci, ale moze podziele sie moimi myslami.
    Otoz ja wierze w cos takiego jak intuicja i cos tam jeszcze…
    Na ogol rodzice czekaja na swoje malenstwo w kolejce, bo przewaznie chciane sa niemowleta albo noworodki.
    takie dziecko dostajesz, bo juz twoja kolej…nie mozez rozwazyc czy to dziecko bedzie „pasowalo” do ciebie lub do was, nie umiem sie dokladnie wyjasnic o co mi chodzi, moze mnie rozumiesz.Trudno tu mowic o sympatii lub antypatii bo tu chodzi o dzieci, ale istnieje cos takiego, ze widzisz dziecko i juz wiesz ze bedziesz je kochac! rozumiesz juz o co mi chodzi? dlatego trudno do noworodka czuc cos takiego, bo one sa wszystkie slodkie,a osobowosc dziecka mozna(?) rozpoznac ok. 2 roku zycia. Dlatego w kilku rodzinach adoptowane dzieci pozostaja niezrozumiane, a rodzice jakby troche zaluja ze je adoptowali. Ja rozejrzalabym sie w okol dzieci od 1,5 do 2,5 latek. Podejzewam ze z tej gromadki ktores skradnie twoje serce. powiedza ci dziecka oczy i powie ci twoje SERCE. Wtedy zobaczysz te tak zwane „zrozumienie”.Podejrzewam ze bardziej sa te rodziny szczesliwe niz te ktore musialy sie natychmiast decydowac bo nastepna szansa moze nieprzyjsc.Ty masz szanse znalesc szczescie sama wybierajac W zyciu to tak jak w puzlach trzeba szukac swoja czesc ,jezeli chodzi o dzieci adoptowane i o partnerow zyciowych(mezow) no coz , byc moze nie podzielasz mojego zdania, ale po rozmowach z moimi przyjaciolmi , bogatych w zyciowe doswiadczenia podzielaja moje zdanie. Tutaj nie chodzi o to ach biore to dziecko -bo ja musze miec to dzieco, nie wazne skad ono jest, wazne ze jest! Choc wiadomo ze wszystkie dzieci sa kochane, tylko niewiadomo co z nich wyrosnie, skoro nie umiemy ich czasami zrozumiec, a co dopiero dzieci adoptowane? Moze ci sie nie spodoba to co pisze, ale zawsze mowie to co mysle….. Zycze ci abys wybrala szczesliwie i aby twoja decyzja nigdy nie zawazyla na twojej przyszlosci i twoj maz wybral sercem to samo dziecko co ty( jezeli zdecydujesz sie na starsze) Pa Marzena



    #134319

    matrona

    Re: Nie umiem zacząć rozmowy…

    Nie mam dzieci adoptowanych, ale mam synka i ….drugiego meza.

    Zainteresowal mnie w Twojej wypowiedzi zdanie ” Boję się, że jeżeli okaze się, że dziecko jest krnąbrne, niezadowolone czy ma trudności z czymś (nie wiem z czym – z nauką , czytaniem…z czymkolwiek) to mnie to będzie denerwowało…A jeżeli je wtedy uderzę(przez pupę – bo na pewno nie jakoś skrajnie), albo będę czuła, że nie kocham tego dziecka tak jak powinnam – to co????????”.

    TO ZUPELNIE NIC!!! Te uczucia, ktore opisujesz sa podejrzewam znane kazdej mamie, ktora na zaboj kocha swoje dziecko, ale jednoczesnie to dziecko ja meczy, czasem denerwuje, czasem jest nie do zniesienia, znam mamy ktore daja klapy, a potem sie strasznie z tym mecza i winia…

    Moje osobiste zdanie – dzieci adoptowane powinny byc tak samo traktowane jak kazde inne (wlasne) dzieci, chociaz musze przyznac ze dzieci adoptowane zawsze sa otoczone jakas „aura”.
    Nasi znajomi np.adoptowali dziewczynke (z Estonii!!). Jest sliczna i b.madra na swoj wiek, ale kazdy jeden komentuje – Czy wiesz,ze to jest adoptowane dziecko? I wszyscy sie zawsze na nia gapia z jakas taka swietoscia. ….

    Powracajac do tematu, mysle ze zanim dojdzie do jakiejkolwiek adopcji przyszli rodzice beda mieli pare rozmow z psychologiem, i nie powinno to byc tak ze psycholog bedzie Was filtrowal, tylko Ty i Twoj maz macie prawo do zadawania tych pytan a m in. czy mam prawo byc zla na adoptowane dziecko??

    Uwazam Toju,ze ludzie tacy jak Ty , ktorzy mysla o adopcji i przez nia przejda, potem juz poradza sobie ze wszystkim…:-)))

    Trzymam za Was kciuki,
    M

    A swoja droga czy jest jakies stowarzyszenie Rodzicow dzieci adoptowanych, ktore sobie pomaga i wymienia informacje?????

    #134320

    nata

    Re: Nie umiem zacząć rozmowy…

    Chciałabym powiedzieć parę słów choć nie mam adoptowanych ale własne dzieci. Zastanowiło mnie Twoje rozważanie na temat rozwoju dziecka i ewentualnych problemów.I chyba w tym tkwi cały problem. Ty myślisz o problemach a nie o tym co dobrego wniesie w wasze życie dziecko.Jak będzie wspaniale gdy będzie już domu czuć zapach dziecięcych kosmetyków i słychać będzie płacz bo nie tylko śmiech w całym pięknym domu.Jak dobrze będzie to tylko zależy od Ciebie i męża.Jak bardzo chcecie tego dziecka? Ja też chciałam urodzić zdrowe i mądre dziecko które nie będzie miało żadnych kłopotów w szkole ani w życiu.I bardzo się bałam jak każda matka co mi przyniesie los.I całą ciąże panicznie się bałam czy je pokocham ( wiele innych matek odczuwa to podobnie).Tak jak Ty nie wiedzialam jak rozwiązywać problemy wychowawcze i jaki będzie mój stosunek do złego zachowania mojego dziecka.A to że je sama urodziłam nie zmienia faktu że musiałam do Tej Miłości dorosnąć. Jak widzisz nie różnimy się w kwesti obaw.
    Jeśli masz w sercu miejsce na wielkie serce dziecka adoptowanego i trochę więcej czasu aby móc tą miłość okazywać to staraj się jak najszybciej odnależć to dziecko które jest Ci przeznaczone.Zyczę pomyślności i podjęcia słusznej decyzji w kwesti adopcji

    #134321

    matrona

    Re: Nie umiem zacząć rozmowy…

    To ja tez sie wtrace, chociaz tez nie mam adoptowanego dziecka. Zgadzam sie z Nata w kazdym slowie – ja mam synka, ktory jest trudny, przyniosl nam wiele szczescia, ale tez niemalo niespodzianek. Jesli masz wlasne dziecko – to moze rzeczywiscie w jakims sensie czujesz sie bezpieczniejsza, bo ufasz swoim genom, wydaje Ci sie ze wiesz z kim masz doczynienia…
    wierz mi ze nawet wlasne dziecko, jest dla Ciebie kompletna niespodzianka!! Po prostu obcym czlowieczkiem, ktorego trzeba sie nauczyc kochac….

    Ja zaczelam sie uczyc kochac moje dziecko w trudnych chwilach – kiedy bylo najnieznosniejsze….
    Maluszka kochac bardzo latwo, bo jest slodki, nic nie mowi i calkowicie jest zalezny od Ciebie….;-)), takiego duzego juz trudniej….mysle ze bez wzgledu na to czy jest to twoja krew czy nie.

    Ja mysle o adopcji mimo ze mam dziecko, mysle ze z powodzeniem moglabym miec dziecko adoptowane, chociaz bym sie bala, ale tak samo balam sie posiadania wlasnego….

    Zycze Ci podjecia dobrej decyzji :-)))
    Matrona

    #134322

    axela

    Re: Nie umiem zacząć rozmowy…

    najważniejsze to rozmawiać ! oczywiście, że nie przychodzi to łatwo, ale pierwszą ‚próbę głosu’ masz juz za soba na forum ! 🙂 Ja swojego męża nie musiałam przekonywać – to był jego pomysł, to on pierwszy powiedziała to słowo: ADOPCJA. A potem zdecydowaliśmy zgłosić się do ośrodków adopcyjnych (państwowego i chrześcijańskiego). W ośrodkach znaleźliśmy ludzi w wielkim sercem, którze rozwiali nasze wątpliwości i uświadomili co nas czeka. Minął rok. Czekamy cierpliwie i rośnie w nas poczucie szczęścia, że wybraliśmy dobrą drogę. Przy poznańskim ośrodku Profamilia działa grupa wsparcia dla rodzin adopcyjnych, myślę, że jest więcej takich grup. Rodzina akceptuje naszą decyzję. Z koleżankami nie rozmawiam na ten temat, bo nie chcę usłyszeć, że mi gratulują ODWAGI. I jak tu wytłumaczyć, że nie kieruje nami odwaga, tylko MIŁOŚĆ. A dziecko, jest dzieckiem i każdy miłości musi sie nauczyć z czym zgadzam się z moimi poprzedniczkami piszącymi na forum. Pomyśl, że czasem ludzie mają ogromne kłopoty z dziećmi własnymi – nigdy nie wiemy co nam jest pisane.

    Axela



    #134323

    iwona26

    Re: Nie umiem zacząć rozmowy…

    Axela z tego co zrozumiałam to jestes z Poznania i tu też zgłosiliście się do ośrodków adopcyjnych. Czy można zgłosić się do dwóch ośrodków? Czy to znaczy, że maja oni inne dzieci? I jak długo musicie czekać, czekacie już rok, ale czy ktoś wam podał jakis przyblizony termin kiedy dostaniecie dziecko? Jeśli możesz to odpisz, byłaby wdzięczna, bo sama nie wiem co mnie czeka. acha i czy mieliscie jakieś konkretne wymagania: płeć dziecka, wiek?

    #134324

    axela

    Re: Nie umiem zacząć/ do Iwony26

    W Poznaniu nie ma problemu by zgłosić się do dwóch ośrodków. Tak, czasem mają inne dzieci, zwłaszcza bardzo małe. Mamy konkretne wymagania tz. wybraliśmy płeć dziecka i przybliżony wiek, a to pewne ograniczenia, więc w państwowym ośrodku powiedziano nam, że będziemy czekac ok. 1,5 roku, natomiast w Pro Familia 2 lata.

    Axela



    #134325

    Anonim

    Re: Nie umiem zacząć rozmowy…

    Odpowiadam Axeli ale dotyczy wszystkich wypowiedzi – dziękuję – tyle mądrych i wyrozumiałych opinii – na prawdę – „życie stało się prostsze…” Toja.

    #134326

    Anonim

    Re: Nie umiem zacząć rozmowy…

    Przedewszystkim musisz wiedzieć czy napewno chcesz mieć dziecko za wszelką cenę bo jak tak to napewno nie będziesz miała żadnych wątpliwości i nie patrz na nikogo tylko ty i dziecko sa najważniejsze ludzie sąsiedzi koleżanki to przecież obce osboby olej ich a że czasem będziesz miała dosyć to normalne kto nie ma nawet swoim rodzonym czasami się wleje bo już ręce opadają to normalne psycholog nawet pozwala więc nie martw się tylko działaj im szybciej tym lepiej i nie czekaj w nieskończoność bo jak się obudzisz i będziesz miała 40 lat to dostaniesz ale dziecko w wieku nie mniej niż 7 10 lat a pewnie chcesz mniejsze.
    Co do przekonania męża to jak bardzo cię kocha to zrobi dla ciebie wszystko i nie będzie się długo zastanawiał a jak nie to znaczy że nie dorusł i myśli egoistycznie. Ja jestem już po paru rozmowach w ośrodku mąż wręcz entuzjastycznie podchodzi do tego przekonał mnie że lepiej wziąć rodzeństwo niedługo będziemy mieli szkolenia a moja rodzina – mama próbowała wmówić mi że to wariactwo ale powiedziałam że decyzje już podjeliśmy czy jej się to podoba czy nie więc nie ma wyścia resztę rodziny mam w nosie oni mają dzieci więc tak naprwdę nic nie rozumieją POWODZENIA ANIA

    ania

    #134327

    malgosia

    Re: Nie umiem zacząć rozmowy…

    toja, pewnie nie powiem nic nowego, ale czy sie chce adoptowac czy nie, to sie chyba wie. obydwoje z misiem podjelismy te decyzje jednoczesnie, rozwazalismy to od roku, ale nasze drugie nieudane in vitro tylko przyspieszylo decyzje. w zeszlym tyg. bylismy na pierwszej wyzycie w osrodku, bylo bardzo milo. a co do rodziny, to roznie bywa. moja tesciowa zachwycona i sercem jest z nami. moji rodzice dowiedza sie w przyszly weekend, a tesc zbaraniel jak uslyszal i zaczal mnie przekonywac, ze powinnam juz nosic poduszeczke pod sukienka, zeby nikt sie nie dowiedzial, ze dziecko jest adoptowane. sasziedzi, rodzina- nikt. wytlumaczylismy mu we trojke spokojnie nasze podejscie do jawnosci adopcji, tzn mowic wszystkim i zostawilismy na noc z tym probkemem do przemyslenia. nastepnef dnia byl jak miod, choc na razie z nami nie rozmawia na ten temat. powodzenia dziewczyny, adopcja jest wspaniala.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć