Nie wiem czy moja fasolka żyję!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)
  • Autor
    Wpisy
  • #35331

    alya

    Kochane dziewczyny,
    Nie życzę żadnej z was takich przeżyć jak moje w ostatnich dniach..
    Zacznę od tego że parę dni temu zaczełam plamić(ciemno brązowe plamki)zaczełam brać duphaston,leżenie,bo za dwa dni wizyta u ginki(czyli wtorek)..
    W poniedziałek 22/12 kiedy zobaczyłam kawałek skrzepu,przestraszyłam się strasznie,i pojechałam do szpitala,dyżurna ginka mnie zbadała i od razu przyjeła na oddział,stwierdziła ze sa małe skrzepiki i jutro rano musza mi zrobic badania i USG wtedy będzie wszystko wiadomo..
    Nie muszę wam chyba opisywać jak to jest jak trzeba zostać w szpitalu i to po raz pierwszy w życiu-koszmar..ale co sie nie robi dla dzieciątka..
    Zostałam..rano 23/12 USG-ponieważ wg.OM jestem w 10 tyg.ciąży-więć dopochwowe..
    Nie było dzidzi-widziałam pusty pęcherzyk ciążowy-świat sie zawalił,w końcu coś tam było widać-określił lekarz w opisie:”struktura dł.4 mm”
    Świat się zawalił-łzy leciały same,nie potrafiłam ich zatrzymać-czemu tak sie stało?
    Zadzwoniłam do mojej ginki,powiedziała ze tak sie zdarza często-może błąd genetyczny..
    Rano w dzień wigilii byłam na czczo do zabiegu-noc nie przespana,jak zasypiałam miałam koszmary..
    Dla czystego sumienia wzieli mnie na powtórke USG,było przy tym dwóch lekarzy-nagle patrze na ich miny,lekarz który mi robił wczorajsze USG zdębiał,i powiedział:no dzisiaj jest zupełnie inny obraz!
    A ja na to :”co ma znaczyć zupełnie inny obraz??”zniecierpliwiona..
    Okazało się że zarys płodu jest,pęcherzyk żółtkowy prawidłowy,ale nie udało się ujawnić serduszka(jeszcze)..
    Wiecie co ja przeżyłam,już nic nie rozumiałam,sama dzień wcześniej widizłam pusty pęcherzyk!
    Obraz nie jest super-wiem ze nie jest to obraz 10 tyg. ciąży,serduszka nie widać..ale uznałam to za cud wigilijny-może Bozia nie chciała żebym cierpiała w ten piekny dzień,nie wiem..
    Na razie mam leżeć,brać duphaston i kaprogest co 3ci dzień,i za tydzień kontrola-
    jestem przygotowana na zabieg,bo chyba nie jest w pożądku,tym bardziej że płód ma 5mm tylko..
    Ale cieszę się że nie musiałam w wigilię przeżywać tak strasznego zabiegu..
    Jestem zmieszana.zdezorientowana..nie wiem co sie tak naprawdę dzieje,jest to moja pierwsza ciąża..mam nadzieję jednak że nie ostania,i życzę sobie i wam wszystkim aby takie przeżycia omijały nas wszystkie ..
    pozdrawiam cieplutko.

    Alya&little July

    #462707

    myszka23

    Re: Nie wiem czy moja fasolka żyję!

    Nie wiem co mam Ci napisać…Sama dwukrotnie poroniłam (czego oczywiście nie życzę Tobie-musisz wierzyć, że wszystko sie dobrze ułoży!!!). Nie załamuj sie. Pozdrawiam.

    Myszka-mama 3 letniej Natalki i Kacperka(29.03.04)



    #462708

    kasia-j

    Re: Nie wiem czy moja fasolka żyję!

    Alya!!

    Wiem, co przeżywasz, bo u nas scenariusz był bardzo podobny, tylko był to 4-5 tydz. więc czekaliśmy aby cos zobaczyć. Te kilka dni trwało dla nas wieczność…Tym bardziej, że tyle było starań o Maluszka.
    U nas wszystko skończyło się dobrze. Ufam, że i u Ciebie tak będzie. Może tak naprawdę nie był to 10 tydz. Może była jakaś pomyłka, albo …
    Nie trać nadziei! Może faktycznie to Wigilijny Cud!!
    Trzymam mocno kciuki i daj nam znać.

    Buziaki!

    Kasia i Fasolka (23.01.04)

    #462709

    Anonim

    Re: Nie wiem czy moja fasolka żyję!

    ogromnie mi przykro..to musiało być i z pewnością nadal jest dla Ciebie ogromnym przeżyciem…trudno znaleźć słowa pocieszenia…ale wierzę, że któregoś dnia zostaniesz mamą…życzę Ci tego z całego serca…pozdrawiam

    Weronka z Krzysiaczkiem 9.6.03

    #462710

    ciku

    Re: Nie wiem czy moja fasolka żyję!

    Ojej! jak bardzo mi przykro, ze Cie to spotkalo……Jest jeszcze iskierka nadziei i jej sie trzymaj……byc moze do zaplodnienia doszlo pozniej niz sie spodziewalas…..to sie zdaza. Bede myslami z Toba. papa

    Ciku i Kacperek
    12 luty 2004

    #462711

    asia80

    Re: Nie wiem czy moja fasolka żyję!

    U mnie serduszko tez ujawnilo sie dosc pozno! Powodzenia!

    Asia i maluszek 😉 (35 tygodniowy)



    #462712

    alya

    Re: Nie wiem czy moja fasolka żyję!

    Dziekuje wam dziewczyny bardzo za słowa otuchy,nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy,żyję we mnie malutka nadzieja którą próbuje w sobie uciszyć..tym większa że dwa dni już nie plamiłam..niestety przed chwilą znowu pojawiły sie lekkie plamienia..:(
    Nie wiem jak będzie..ale jestem gotowa juz na wszystko,chce juz tylko znać prawdę!jestem tym zmęczona!
    pozdrawiam was wszystkie cieplutko.

    Alya&little July

    #462713

    miau

    Re: Nie wiem czy moja fasolka żyję!

    życze Ci wiele siły- nawet nie wyobrazam sobie, jak mozna ten stan niepwenosci przetrwac- tym bardziej trzymam kciuki- badzmy odbrej mysli- moze w czas Bozego Narodzenia naprawde wzystko się szczęsliwie skończy..
    PAPA, trzymajcie sie!!!

    Anita – 22 lutego- ZOSIA

    #462714

    blue

    Re: Nie wiem czy moja fasolka żyję!

    Alya jak wiesz ostatnio przezylam to samo co Ty i oprocz badan USG robilam jeszcze badanie przyrostu hormonu B-HCG.

    Trzymam kciuki zeby wszystko bylo oki!!!!!!!!!

    Moniś z aniołkiem 23.12.2003.

    #462715

    manka

    Re: Nie wiem czy moja fasolka żyję!

    HEJ .PO PROSTU TZRYMAM ZA CIEBIE KCIUKI .JA TEZ JESTEM PO PRZEJSCIACH .NAPISZ KONIECZNIE JAK TO SIE SKOŃCZYŁO WSZYSTKO.
    POZDRAWIAM SERDECZNIE I BĄDZ DOBREJ MYSLI



    #462716

    alya

    Re: Nie wiem czy moja fasolka żyję!

    Dzieki dziewczyny za wszystkie wypowiedzi,
    Ja dalej nic nie wiem,biorę duphaston i kaprogest co trzeci dzień,i leżę..powinnam iśc w środe na kontrole do szpitala,ale nie wytrzymam,jutro umówiłam się z moją ginką na USG,żeby juz wiedzieć bo zwarjuję..martwi mnie tylko to ze ona najmniej wierzy że coś będzie z tej ciąży..:(
    Liczyłam juz na wszystkie sposoby,jak to mogło się stać,i mam większy metlik w głowie..bo może żeczywiście zapłodnienie było później..może to dopiero 6-ty tydzień,sama już nie wiem..łatwo mówić,nie mysl o tym,odpoczywaj,ale cały czas myslę,i będę myśleć dopóki się nie dowiem jak jest na prawdę!
    pozdrawiam was cieplutko.
    P.S.Bluesky,jestem z toba cały czas myslami,czytam twoje posty,i teraz wiem co przeszłaś.Życzę ci aby przyszły rok był dużo dużo lepszy,aby te przeżycia poszły w niepamięć,i abyś wkrótce cieszyła się tuląc swoje maleństwo,na pewno się uda..musimy być silne!

    Alya

    #462717

    kzaremba

    Re: Nie wiem czy moja fasolka żyję!

    Jesteśmy całym sercem z Tobą. Wierzymy że Twoja Dzidzia żyje, tylko jest jeszcze BARDZO malutka. Pisz co u Was.

    Kasia i Sylwia Margareta 25.10. 03



    #462718

    Anonim

    Re: Nie wiem czy moja fasolka żyję!

    ojoj..trzymam kciuki by wszystko dobrze sie skonczylo!!!
    Ula i Adaś

    #462719

    madeline

    Re: Nie wiem czy moja fasolka żyję!

    Twojej kruszynce szepnij,ze ciotka kazala jej sie trzymac i szybko rosnac. Nie wyobrazam soebie co przezylas, ale wiem ze to sie czasem zdarza.1 dnia lekarze twierdza,ze maluszka nie ma, drugiego dnia powtarzaja usg i nagle jest.Dla mnie to karygodne, ale niestety sie zdarza… a ile jest kobiet,ktorym nie wykonuje sie po raz wtory usg???
    Trzymaj sie cieplutko

    Madeline,Mama Marylki(13.12.2002) i lipcowego Szczęścia

    #462720

    anias

    Re: Nie wiem czy moja fasolka żyję!

    Na pewno już czujesz, że maleństwo jest bezpieczne u ciebie w brzuszku. Ten Wigilijny prezent, że lekarze je dostrzegli, to dobry znak. Teraz spokojnie poczekaj. Powodzenia.

    Anias + Kubuś (25.07.03)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close