Niemowlak w samolocie?

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #105293

    eziee

    Hej,

    Pod koniec listopada/na początku grudnia będę lecieć z moim małym ze Stanów do Polski – czyli 8-10 godzin w jednym samolocie, kilka godzin na przesiadkę, kolejne 2 godziny w 2 samolocie i ze 2 godziny w samochodzie. Michał będzie miał wtedy około 5 miesięcy. Zastanawiam się, jak mam się do tego przygotować. Mały będzie podróżował „na kolanie”.

    Czy brać siedzonko samochodowe i wózek-stelaż. Czy lepiej, np, nosidełko?

    Planuję karmić do tego czasu piersią – mam dodatkowo brać za sobą butelkę i trochę mleka?

    Jeśli macie jakieś dobre rady – podzielcie się prosz’!:)

    #3757678

    heksa

    Zamieszczone przez Eziee
    Hej,

    Pod koniec listopada/na początku grudnia będę lecieć z moim małym ze Stanów do Polski – czyli 8-10 godzin w jednym samolocie, kilka godzin na przesiadkę, kolejne 2 godziny w 2 samolocie i ze 2 godziny w samochodzie. Michał będzie miał wtedy około 5 miesięcy. Zastanawiam się, jak mam się do tego przygotować. Mały będzie podróżował „na kolanie”.

    Czy brać siedzonko samochodowe i wózek-stelaż. Czy lepiej, np, nosidełko?

    Planuję karmić do tego czasu piersią – mam dodatkowo brać za sobą butelkę i trochę mleka?

    Jeśli macie jakieś dobre rady – podzielcie się prosz’!:)

    Przy check in popros o bassinette – to jest takie niby lozeczko montowane na stoliku, ktore przysluguje dzieciom do 6 miesiecy bodajze. A noz maly bedzie chcial w tym spac, a Ty bedziesz miala wolne rece choc przez chwile. Popros tez o siedzenie w pierszym rzedzie, zreszta wydaje mi sie ze z dzieckiem i tak powinini Was tam usytuowac – wiecej miejsca na nogi i mozliwosc skorzystania z tej bassinetki.

    Na przesiadke wez wozek, ale najlepiej jakis lekki skladak/parasolke (PegPerego jest fajny, MacLaren, bo sie rozkladaja na plasko).

    Jesli masz bilet „na kolano” to nie pozwola Ci wniesc na poklad fotelika. Jesli bedziesz go w Polsce potrzebowac to nadaj go z bagazem. My raz wzielismy wlasny fotelik, a raz mama pozyczyla na nasz pobyt.

    Wozek tez bedziesz musiala zdac na koncu rekawa i on sie przydaje jedynie przy przesiadkach.

    Butelke zawsze mozesz wziac, a o wode poprosic stewardese, wiec mleko tez moze sie przydac.

    Nasza pierwsza podroz do Polski byla z 6 miesieczna corka i w tamta strone bylo o tyle latwiej ze mala nie byla zbyt mobilna, podroz odbywa sie noca wiec wiekszosc czasu byla przespana. W drodze powrotnej bylo gorzej, bo w Polce mala nauczyla sie raczkowac, lot w dzien i za nic w bassinettce siedzec nie chciala.



    #3757679

    ninja71

    Wybieram sie w podobna podroz. Bruno bedzie mial 5,5 mc. Slyszalam ze podczas startu i ladowania nalezy podac dziecku cos do picia(zwiazane ze zmniana cisnienia) lub chociaz dac smoczka.

    #3757680

    qr-chuck

    Zamieszczone przez Eziee

    Czy brać siedzonko samochodowe i wózek-stelaż. Czy lepiej, np, nosidełko?

    Ja dla nie chodzącego dziecka brałam i wózek i nosidełko (lub chustę). Z reguły mogłam podjechać wózkiem do samolotu, ale już po przylocie czasem dostawałam wózek od razu po wyjściu z samolotu, a czasem dopiero z bagażami. Wtedy nosidło się przydawało.

    #3757681

    chilli

    Zamieszczone przez ninja71
    Wybieram sie w podobna podroz. Bruno bedzie mial 5,5 mc. Slyszalam ze podczas startu i ladowania nalezy podac dziecku cos do picia(zwiazane ze zmniana cisnienia) lub chociaz dac smoczka.

    nie ma takiej potrzeby

    #3757682

    chilli

    Zamieszczone przez Eziee
    Czy brać siedzonko samochodowe i wózek-stelaż. Czy lepiej, np, nosidełko?

    Planuję karmić do tego czasu piersią – mam dodatkowo brać za sobą butelkę i trochę mleka?

    W samolocie dostaniesz basket albo cos na kszalt gondolki (w transatlantyku) i dziecko przespi lot na stoliku przed fotelem 😉

    gorzej z lotem krotkim – tu pewnie bedzie lecic na kolanach faktycznie.

    nosidelka bym nie brala, bo nie masz odrebnego fotela dla dziecka, wiec nie bedziesz miala co zrobic z nosidelkiem.
    na przeprawy pomiedzy samolotami swietna jest chusta (najzwyklejszy pounch ktorego wrzucisz do torebki i nie zajmie miejsca)

    do samochodu musisz miec fotelik – albo z wypozyczalni albo swoj. wozek oddajesz przy samym samolocie – wiec nosidelko tez.



    #3757683

    qr-chuck

    Zamieszczone przez szpilki
    wozek oddajesz przy samym samolocie – wiec nosidelko tez.

    Ja pisząc o nosidełku miałam na myśli takie miękkie, które do torebki można zwinąć. Tego nie trzeba oddawać.

    #3757684

    kantalupa

    najrozsadniej zapytac w liniach lotniczych, z ktorymi lecisz
    z doswiadczenia wiem, ze bywa roznie
    lecac z airfrance dostalam kolyske bez problemu, nie mialam tez problemu proszac o ciepla wode do mieszanki – ba, lecac z osmiomiesiecznym adachem dostalam specjalny baby meal
    trzy miesiace pozniej lecialam z delta i adachu spedzil noc na moich kolanach, bo na pokladzie byla jedna kolyska
    warto zabrac parasolke, szczegolnie jesli masz jakis lay over (trudno dziecko nosic na lotnisku przez trzy czy cztery godziny); wozek zazwyczaj oddajesz przy wejsciu do samolotu i odbierasz na lotnisku, choc np. lecac z airfrance musialam wozek odebrac normalnie z karuzeli, choc tylko czekalam na nastepny samolot
    mozesz zabrac fotelik i uzyc go jako kolyski pod warunkiem wykupienia miejsca (transatlantyki airfrance, airitalia i lufthansa)
    albo potraktuja go jak wozek (ale znowu trzeba wypytac w liniach lotniczych, czasami zdarza sie, ze pozwalaja zabrac i wozek i fotelik)

    generalnie latanie z dzieckiem wydaje sie mega wyzawaniem, ale tak naprawde daje sie to przezyc

    w kwestii podawania czegos do picia – zalezy od dziecka
    moj starszy wyl podczas startow az do drugiego roku zycia
    mlodszemu od zawsze bylo wszystko jedno
    widywalam matki zatykajace dzieciom uszy plastikowymi kubkami
    wygladalo to dosc kuriozalnie – zazwyczaj dzieci bardziej kryzczaly z powodu iedorzecznosci samego aktu niz zatykajacych sie uszu

    starszemu daje zazwyczaj paracetamol na pol godziny przed lotem, czesto tez dramamine (chyba jest jakis odpowiednik dla niemowlat)
    mlodszemu nie daje nic i nie mam wiekszych problemow

    #3757685

    monikatok

    Ja latalam kilka razy i z doswiadczenia wiem,ze im mniejsze dziecko tym lepiej sie leci…Jak Nelka miala 6 miesiecy lecialysmy do PL…bez zadnych problemow,grzecznie lezala sobie na kolanach,Wszystko zalezy tez od lini jakimi bedziesz leciala i obslugi…Jak miala 13 miesiecy to podczas przesiadki nikt mi nie pomogl rozlozyc wozka przed samolotem…
    A niedawno lecialysmy do USA…lot super,obsluga tez,udalo nam sie miec ta kolyske(niestety spowrotem juz nie….bo okazalo sie,ze panuje zasada kto pierwszy ten lepszy) no i Nelka 15miesieczna…wiec z rozzewnieniem wspominam czasy jak lezala grzecznie na kolanach!!

    #3757686

    monikatok

    a wlasnie…jesli chodzi o dawanie picia podczas startu i ladowania to tak jak pisze Kantalupa…powinno sie dawac,ale to zalezy od dziecka…Ja podczas pierwszego lotu mialam w pogotowiu 2 butelki..a okazalo sie,ze ani start ani ladownie na Nelce nie wywieralo to zadnego wrazenia.
    Jak nie chciala akurat wtedy pic to dawalam jej smoczka…

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close