Nienawidzę "umawiaczy"

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 31)
  • Autor
    Wpisy
  • #92955

    Anonim

    Generalnie chodzi o tych co to mówią, że przyjdą i nie przychodzą:mad:
    Znowu przesiedziałam całe popołudnie w domu, zamiast wziąść dziecia na fresh air…
    A już jedna taka to specjalistką jest,wrrrrrrr. Najbardziej mnie dobija jak ta jednostka zaprasza mnie do siebie na konkretny dzień i godzinę, przychodzę a ona oznajmia, że za pół godz jest umówiona.
    Zero telefonu, wyjaśnienia, nawet głupiego przepraszam na drugi dzień.

    Ostatnio zaczęłam się mścić i robić to samo…I co? Fochy…

    Musiałam se gdzieś nerwa wyładować…sorry

    #1791175

    eiffla

    taaaa mnie tez to wkurza, poza tym nie mogę zdzierżyc jak ktos mówi ze bedzie o 12 a jest na 17-tą…. No poprostu wymiękam….
    Mam postanowienie zeby wobec tych typków zacząc zachowywac sie tak samo bo ja cholera za punktualna jestem.
    :/



    #1791176

    marchewkowa

    Nauczyłam się już brać „poprawkę czasową” na takich osobników 🙂 i się umawiam tylko jak mam odpowiednią ilość czasu inie zrobi mi różnicy te 2-3 opóźnienia i organizuję tak, żeby mieć plan B jak znowu coś w ostatniej chwili i niespodziewanie nie wypali, żebyśmy to my nie byli poszkodowani z powodu czyjegoś braku organizacji 🙂

    #1791177

    eunike

    Zamieszczone przez KasiaKl
    poza tym nie mogę zdzierżyc jak ktos mówi ze bedzie o 12 a jest na 17-tą…. No poprostu wymiękam….

    kiedyś doświadczyłam sytuacji odwrotnej (goście przyszli ze 2 godz. za wcześnie) – równie wkurzające 😉

    #1791178

    jane

    Mam tylko jedna przyjaciolke, ktora miewa opoznienia kolosalnych rozmiarow i zwykle jej wybaczam, bo ja bardzo lubie, a i wiem ze ona sie stara 😉

    Ale kazdy inny zrobi mi to tylko raz, bo wiecej nie bedzie mial okazji, hehe. Nienawidze tej cechy u ludzi. Osobnika, ktory umowiony na 12 przyszedlby o 17 po prostu bym nie wpuscila do domu.

    #1791179

    viccy

    Zamieszczone przez _monia_
    kiedyś doświadczyłam sytuacji odwrotnej (goście przyszli ze 2 godz. za wcześnie) – równie wkurzające 😉

    to chyba jeszcze bardziej wkurzające.
    Mi się zdarzyło że przyszli goście o godzinę wcześniej i ja jeszcze nie wyrobiona więc powiedziałam „sorry, ale jesteście o godzinę za wcześnie, a ja muszę jeszcze zrobić to i to choć prawie jestem już gotowa:p ale na końcu jeszcze szybki prysznic z którego tez nie zrezygnuję” więc pomimo, że przyszli wcześniej to czekali na nas przy stole. Zrobiłam im tylko kawkę i pokroiłam ciasto, żeby mogli już się częstować. 😀
    A wyrobiłam sie na chwilę przed czasem, hiihihih, ale jestem obliczona, hihihi, czasowo…..:D:D
    Za to później mój czas był tylko dla nich, a choćby i do samego rana. :D:D:D



    #1791180

    magdzik

    tiaa….
    mam taka jedną co już kilka razy nie przyjechała. teraz to jej nawet nie wierze i nie czekam…

    #1791181

    lauidz

    Oj tak…. Ale co na nich poradzic…

    #1791182

    dorota27

    oo to niezle…ja mam spokoj…bo sie nie umawiam;)

    #1791183

    jaewa

    A ja nie lubię „nieumawiaczy”, takich co to niezapowiedzianie przychodzą.
    Nie jestem taka spontaniczna i nawet jeśli nie miałam zamiaru nic robić i teoretycznie mi to nie przeszkadza,
    – to jednak mi przeszkadza bo miałam nic nie robić 🙂

    A moi spóźnialscy już nie raz jedli coś lekko przypalonego, ale sami sobie są winni- trzymałam w piekarniku, żeby nie wystygło.



    #1791184

    kotagus

    Zamieszczone przez Vala
    Generalnie chodzi o tych co to mówią, że przyjdą i nie przychodzą:mad:
    Znowu przesiedziałam całe popołudnie w domu, zamiast wziąść dziecia na fresh air…
    A już jedna taka to specjalistką jest,wrrrrrrr. Najbardziej mnie dobija jak ta jednostka zaprasza mnie do siebie na konkretny dzień i godzinę, przychodzę a ona oznajmia, że za pół godz jest umówiona.
    Zero telefonu, wyjaśnienia, nawet głupiego przepraszam na drugi dzień.

    Ostatnio zaczęłam się mścić i robić to samo…I co? Fochy…

    Musiałam se gdzieś nerwa wyładować…sorry

    Mój mąż ma takiego jednego „kumpla” z młodości, który już n razy robił taką akcję:
    np. spotykamy się przelotem na ulicy, chłopak wyraża OGROMNY entuzjazm, że się spotkaliśmy.
    Mówi że tyyyle ma nam do powiedzenia – dużo podróżuje i rzadko bywa w Kraku. Że nowa praca, nowa kobitka itp. itd. Pyta czy jesteśmy np. wieczorem w domu, wpadnie na piwko pogadać. Oczywiście nie dzwoni i nie wpada 🙂 W sumie byłoby mi wszystko jedno, bo wypasionej kolacji z tej okazji nie przygotowuję, ale wkurza mnie ten entuzjazm ze spotkania, który jest (chyba) prawdziwy, a do spełnienia obietnicy nie dochodzi. Przy kolejnej okazji rozmowę zaczyna od przeprosin, że wtedy nie dał rady, potem wyjechał i inne pitu pitu.
    Chłopak fajny, ale ja juz dawno bym go przekreśliła. Mój mąż jest bardziej tolerancyjny i wierzy (!), że R. kiedyś dotrzyma słowa 🙂

    Nasz drugi znajomy- przyjaciel ten ma wpieprzającą niepunktualność. Jesteśmy np. umówieni o 19, o 19 T. dzwoni, że własnie juz wychodzi z domu i będzie pewnie do godziny.
    Kiedyś mnie to pieniło na maksa, zwłaszcza, że facet ma zacięcie (pozory) bycia dżentelmenem, ech, duzo by pisać… Nie raz czekałam na niego na ulicy, mimo iż na 1000% miał na mnie czekać. Teraz zapienienie mi przeszło, bo widzę jak męczy się z tą jego cechą jego OMC żona, która jest tak samo punktualna jak ja. Teraz mnie tylko dziwi jak można tak lekceważyć swoich bliskich, no ale on zawsze ma jakieś usprawiedliwienie…

    #1791185

    lotos

    Jak mi się goście spóźniali 1,5 godziny to wzięlam dzieciaka, męża i wyszlismy z domu 🙂 Za jakieś 20 min, telefon: „GDZIE jesteście?????????????????”. Nie wrócilismy, powiedzieliśmy, że bylismy pewni, że sie nie zjawią.

    A przyjście przed czasem ( ponad godzinę) tez przerobiłam. I to ludzie nam dalecy, więc głupio mi było strasznie, bo jeszcze włosów nie wysuszyłam, dzieci nei ubrane, mąż obierał ziemniaki….eeeech. Wkurzyłam się strasznie, bo wtedy karmilam małego ( byłam w samej bieliźnie bo upał, a ubranie leżalo w pokoju na kanapie – a oni tam usiedli) i nie moglam nawet wyjść z pokoju. Goście za karę czekali cala godzinę na podanie herbaty, ja sama siedziałam z turbanem z ręcznika, dzieci latały na wpół gołe, a mąż mial na sobie codzienne szorty i koszulke bez rękawów. A oni? Odpicowani, lakier we włosach, spodnie na kancik. Od tego razu nie zapraszamy ich. Sami sie pewnie źle czuli, bo szybko sie zmyli. Mała strata.

    Sama jestem punktualna, często czekamy pod domem, by nei przyjść nawet o 5 minut za wczesnie.

    A jak ktoś z bliższej rodziny siespóźnia a reszta juz jest to zaczynamy o czasie, a spoźnialski nie jest przeciwny. Zresztą w zasadach dobrego wychowania jest wyraźnie, że okazujemy brak szacunku osobom, które przyszly na czas ale musza czekać na spóźnialskich.



    #1791186

    piechotka

    Zamieszczone przez lotos
    Jak mi się goście spóźniali 1,5 godziny to wzięlam dzieciaka, męża i wyszlismy z domu 🙂 Za jakieś 20 min, telefon: „GDZIE jesteście?????????????????”. Nie wrócilismy, powiedzieliśmy, że bylismy pewni, że sie nie zjawią.

    A przyjście przed czasem ( ponad godzinę) tez przerobiłam. I to ludzie nam dalecy, więc głupio mi było strasznie, bo jeszcze włosów nie wysuszyłam, dzieci nei ubrane, mąż obierał ziemniaki….eeeech. Wkurzyłam się strasznie, bo wtedy karmilam małego ( byłam w samej bieliźnie bo upał, a ubranie leżalo w pokoju na kanapie – a oni tam usiedli) i nie moglam nawet wyjść z pokoju.

    Właśnie chciałam napisać o podobnej sytuacji do pierwszej. Moje kuzynki sa takie spóźnialskie. Mialam wtedy male dzieci, więc impreza miała być na 17-tą, zeby coś podać do stołu zanim mlodymi trzeba się zająć przed snem. Kuzynek nadal nie było o 18.30. Inny kolega nie dojechał jeszcze z zajęć do domu i jego żona na niego czekała, inny miał jakieś zamieszanie w pracy i musiał zostać, więc siedzieliśmy z mężem i dziećmi. W końcu się wkurzylam, zadzwonilam po mamę, żeby przyjechała do dzieci i poszliśmy do knajpy. Dałam znać gdzie jesteśmy temu spóźnionemu studentowi z żoną. Kuzynkom poslałam SMSy, że nas już nie ma w domu i tyle. Najpierw się obraziły. Teraz nadal się przyjaźnimy, a jak mają się spóźnić więcej niż 15 minut, to zawsze informują o tym fakcie 😀

    Co do takich za wczesnych gości – ciocia mojego męża tak robi, więc Jej specjalnie podaję inną godzinę rozpoczęcia imprezki urodzinowej. Ale chyba będę musiała jeszcze bardziej to zmienić, bo ostatnio, mimo, że byli zaproszeni o pół godziny później od innych, to i tak przyszli 20 minut przed wszystkimi…hmmm

    #1791187

    wyki

    Też nie lubie spóźnialskich, generalnie mam małego hopla na punkcie punktualności. Moja przyjaciółka z dzieciństwa na zadne spotkanie nie przyszła jeszcze punktualnie. Doprowadza mnie to do pasji.

    Raczej nie zdaża mi sie żeby mi ktoś przyszedł godzine przed wizyta ale zdecydowanie by mnie to wyprowadziło z równowagi.

    A niezapowiedzianych wizyt w dobie telefonów komórkowych, internetu to ja już w ogóle nie kumam:eek:

    #1791188

    Anonim

    na szczęście mamy wsyztskich normalnych znajomych 😉
    i nie umawiamy się na konkretną godzinę – ale np. na 16-17; i zawsze przed wyjazdem (jak się już wychodzimy) dzwonimy z uprzedzeniem, że już wychodzimy;
    wszycy mamy małe dzieci i zrozumiałe są dla nas opóźnienia (kupa, dłuższe drzemka i inne niespodzianki);

    raz tylko spóźniliśmy się na proszoną kolację kolegi męża z pracy… pierwsza wizyta, zaproszenie na 18; a o 16.30 monsz dostaje tel. z firmy, że jest niezbędny; z pracy wrócił przed 20, więc na kolację dotarliśmy przed 21; oczywiście mąż urpzedził o całej sytuacji i był w kontakcie z kolegą – chcieliśmy odwołać spotkanie, ale tamic nalegali; no i jedliśmy cos tam z lekka przypalone 😉

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 31)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close