niespodziewana miłość… szkolna…? niby tak…

no to ja opowiem moją historię.
najpierw się przedstawię,bo nie wszyscy czytają DLA STARAJĄCYCH SIĘ. jestem ela i piszę na forum od wczoraj, ale jestem waszą fanką już dużo dłużej. a więc:
na 3 roku college’u przez przypadek 30.09. dostalam propozycje pracy w szkole sredniej (j.ang.),a ze mialam i tak zalatwic sobie praktyki cotygodniowe, to pomyslalam co mi szkodzi, przynajmniej mi za to zaplaca. tak wiec zaczelam prace 4.10.1999 w poniedzialek mialam 3 lekcje. a w piatek 8.10 mialam 9 lekcji. i wiecie jak to jest, nowa praca – to nowe znajomosci, nowi koledzy. jakos tak w glebi duszy liczylam na to, ze moze ktos sie znajdzie… bo mialam 21 lat i wydawalo mi sie ze juz do konca zycia bede sama, skoro do tego czasu nie mialam nigdy faceta.

klasy ktore uczylam to byly 1 i 2 klasa studium policealnego, czyli teoretycznie ludzie 1 i 2 lata mlodsi ode mnie (ja bylam na 3 roku), to sobie pomyslalam, moze i tu cos wyjdzie.
potem sie okazalo ze i nerwow troche bylo w pracy, bo juz drugiego dnia zdazylam sie posprzeczac z pewnym uczniem z klasy 1 o podrecznik do nauki. przemadrzalec. ale i ja nie bylam bez winy, swiezo upieczona nauczycielka z jakimis tam wyobrazeniami…. i wymaganiami….
zreszta….
w ciagu roku zdazylo mi sie spotykac z jednym uczniem (ale mi gluio bylo troche z tego powodu…), ale jakos nic z tego nie wyszlo. i tak minely 1 dwa lata mojej pracy. i moje pierwszeklasy z ktorymi zaczynalam przygode szkolna skonczyly szkole.

rok pozniej pojechalam na cale wakacje do australii do rodzinki, troche swiata zobaczyc(takie moje marzenie wielkie sie spelnilo). wszyscy mnie namawiali zebym zostala, ja mowie ze nie…. bo jeszcze rok do skonczenia magisterki mi zostal…. troche sie wahalam, ale juz wtedy wylazlo ze jestem baaaaaaaaardzo przywiazana do swojej pracy, bo jakos zal mi bylo zostawiac moja klase wychowawcza….

wracac…. nie wracac….

cdn.

3 odpowiedzi na pytanie: niespodziewana miłość… szkolna…? niby tak…

elmagra Dodane ponad rok temu,

Re: niespodziewana miłość… szkolna…? niby tak…

hmmm. chciałam poprzednią wiadomość skasować… ale mi sie nie udalo. czy ktoś mi może pomóc?

bo tak sobie pomyślałam że chciałam zmienic to co napisałam…

tak w skrócie:
poznaliśmy się z mężem w szkole średniej. pierwszy raz rozmawialiśmy już w moim drugim dniu w tej szkole na języku angielskim. on był wygadanym blondynem w klasie 1 studium policealnego, ja – jego nauczycielką języka angielskiego. ….
oczywiście nic się nie zdarzyło w ciągu całej jego nauki – wręcz przeciwnie, działał mi na nerwy, z powodu głupkowatych kolegów z którymi siedział w ławce.

potem wydarzyło się kilka innych rzeczy. on – wojsko, obrona pracy na zakończenie studium… ja – skończyłam college, dostałam wychowawstwo, nadal byłam sama, zrobiłam sobie wycieczkę po australii…

no i pewnego październikowego popołudnia zagadał do mnie na gadugadu pewien B z mojego miasta. w skrócie powiem ze to na tyle nietypowe imię ze tylko TEN B mi przyszedl do głowy. no i spotkalismy sie pierwszy raz 10 listopada na kawie. potem już poszło szybko. od 23 listopada byliśmy parą, a tak powiedzmy od Bożego Narodzenia wiedziałam, że chcę z nim całe życie…..
(ale romantyczna byłam).
8 miesięcy bycia razem i zaręczyliśmy się (taki prezent na urodziny dostałam).
20 miesięcy bycia razem – byliśmy już mężem i żoną (kolejny prezent na moje urodziny – jak dotąd najlepszy)
i dziś – prawie 35 miesięcy bycia razem – chcemy być mamą i tatą… mamy własne mieszkanko i niedługo będziemy starać się o fasolkę…. życzcie powodzenia….

to cała nasza historia.

ela

lauidz Dodane ponad rok temu,

Re: niespodziewana miłość… szkolna…? niby tak…

Bardzo nietypowa – a raczej romantyczna znajomosc!!! Mysle ze film na jej podstawie moglbys nakrecic!!!! Zycze powodzenia w staraniu sie o fasolke!!!!
Dobrze ze wrocilas z Australi!!! Czasami trzeba sluchac siebie a nie rodziny:) Wiem cos o tym
ewa

elmagra Dodane ponad rok temu,

Re: niespodziewana miłość… szkolna…? niby tak…

dzieki, wlasnie dlatego wrocilam, bo czulam ze nie wszystko w polsce zalatwilam…. heheheh.

Znasz odpowiedź na pytanie: niespodziewana miłość… szkolna…? niby tak…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dla starających się
Trochę mi smutno...
A to dlatego, że tak naprawdę nie mam z kim pogadać o starankach. Moja mama za granicą kraju, siostra w Gdańsku i w dodatku nie mam żadnej bliskiej koleżanki. Z
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
Jadłospis roczniaka karmionego piersią .
No właśnie. Jak wygląda jadłospis roczniaka, który karmiony jest jeszcze piersią. Napiszcie proszę co wasze dzieci jedzą, jak częstą, jak dużo. Czy macie określone sciśle pory karmienia i
Czytaj dalej