no kicha… – co dalej? pytanie

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #18852

    dada

    i dołek… jednak nie teraz i już …. chlip chlip…
    dzien pod psem jakby tego było mało…
    I w zwiazku z utratą nadziei w tym cyklu – pora na doktora. wszystkie środki łagodne i naturalne nie pomogły. i tu mam pytanie – tak źle piszecie o LIM-ie w Warszawie (ja byłam tylko 2 razy u dr Skórskiej) to kogo byscie polecały? W Warszawie, w Śródmieściu, prywatnie…
    No i drugie pytanie – zabierać Męza? Nie ukrywam, ze troche boję się, że on do tego podchodzi raczej, że to jest jego klęska życiowa… znajomi i koledzy mają dzieci a on nie…boję się, że jak zacznie się sprawdzanie to tez dla niego to będzie rywalizacja pt. kto jest winien… Nie to, zeby sie opierał badaniom… Tylko to troche taki u nas temat tabu sie zrobil…
    sorki, ale mam podły nastrój, a poniewaz chcę iśc do gina tak, żeby najblizszy cykl przebadac, więc czasu nie ma dużo…. i zastanawiam sie jak to wszystko urzadzic…

    w nastroju Kłapouchego

    dada
    http://www.FertilityFriend.com/home/dada

    #265039

    agahh

    Re: no kicha… – co dalej? pytanie

    Nic sie nie martw.Jak czas do gina to czas.Facet musi sie przebadac,obojetnie czy to jego czy nie jego wina.Musisz podejsc do tego dyplomatycznie i z cieplem.Nie ty jedna masz dzien po psem.Wlasnie czekam az mi tabletki przeciwbolowe zaczna dzialac bo jak nie zaczna szybko to zaczne gryzc klawiature i wiesz co sie pojawi na mym wpisie
    zhgbosehueaqphawuiohvaweuihavqhaouwe Pogryzlam!!!!!!

    temperaturki aguski



    #265040

    z-kasia1

    Re: no kicha… – co dalej? pytanie

    Hej Dada, kochana…
    Powoli, nie ma pośpiechu, jak wiesz..jest on wskazany tylko przy łapaniu pcheł . A teraz na poważnie:
    Nie wiem jak długo się staracie, ale uwierz mi, że nawet te najzdrowsze pary mają czasami problemy z zajściem – bo „to” gdzieś tkwi w naszych główkach, w psychice.
    Jeśli jednak nic nie wychodzi to możecie się przebadać, ale oboje, bo tylko Twoje wyniki badań tutaj nie wystarczą…niestety…dla każdego nie jest to przyjemne, ale cóż….
    Ja nie miałam problemów z poproszeniem męża o zbadanie nasienia…chcieliśmy miec dziecko i postanowiliśmy oboje się przebadać, choć w naszym przypadku starania trwały trzy miesiące. Moja ciąża nie zakończyła się sukcesem, ale mam nadzieję, że teraz wszystko będzie dobrze.
    Pamiętaj, że Wy razem zostaniecie rodzicami, a nie tylko Ty! Twój mąż nie jest i nie będzie jedynym na świecie, któremu każą zbadać plemniki – wiesz ilu panów wykonuje to badanie?!!!
    Ja myślę, że nie ma tu co robić tematu tabu tylko zabrać się do konkretnej rozmowy – pogadać: kogo i co boli, kto ma co do kogo, kto czego oczekuje od kogo i czego razem chcecie…? No. To tyle, ……….
    życzę Ci wszystkiego dobrego, pozdrawiam,

    Kasia

    #265041

    sonik

    Re: no kicha… – co dalej? pytanie

    DADA !!! Juz kiedys polecalam dziewczynom swego lekarza…nawet ostatnio dwie moje kolezanki skorzystaly i sa zadowolone. Pan bardzo fajny, mily, normalny. Odpowiada na wszystkie nurtujace Cie pytania, doradza…jest rzeczowy i od razu dziala. Nie kaze czekac i patrzec co bedzie. Bo jak twierdzi, szkoda czasu. Jego namiary na str ! A przyjmuje na Sadybie…100 zl za wizyte. Caly sprzet ma na miejscu. Pozdrawiam Cie goraco i sciskam…A badanka plemnikow nie sa takie zle. Moj ostatnio byl…papa

    #265042

    dada

    Re: no kicha… – co dalej? pytanie

    och, dzieki, pamietałam, ze wtedy czytalam i nie spisałam a teraz nie moglam znalezc tego posta…
    Dzisiaj juz mi lepiej, moze to gospodarka hormonalna 🙂
    Nawet troche zagadalam z Mezusiem… wstepnie, bo telefonicznie…
    włączylam Mozarta, podnosze chwilowo tylko sobie inteligencje 😉
    STRASZNIE WAM DZIEKUJE za podtrzymanie na duchu !!!

    dada
    http://www.FertilityFriend.com/home/dada

    #265043

    veraprima

    Re: no kicha… – co dalej? pytanie

    obydwoje chcecie dziecka wiec badania nasienia sa niezbędne.
    To nie jest takie straszne jak Tobie i mężowi sie wydaje mój robił i powiedział że jeszcze raz by poszedł i jak to nazwał „to najdroższe rękodzieło w jego życiu” i tym mnie ubawił

    Edited by veraprima on 2003/06/14 13:43.



    #265044

    Anonim

    Re: no kicha… – co dalej? pytanie

    cieszem siem że już lepiej, to okropne co część z nas co miesiąc przeżywa… mam nadzieję, że w końcu będzie nam to wynagrodzone… małe śliczniutkie zdrowiutkie…

    agapa
    moje temperaturki

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close