o lewatywie i o tym, że będę kwietniówką

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #15471

    tamis

    Tak jak wczoraj pisałam odszedł mi już czop. Lekarz po dzisiejszym zbadaniu mnie prosił, abym się wstrzymała chociaż przez tydzień (za dziewięć dni skoczę 37 tydzień). No nic spróbuję. Mam absolutny nakaz leżenia, już odwołaliśmy święta, które miały się odbyć u nas. Trochę to dla mnie szok, bo mamusią spodziewałam się zostać za 4 tygodnie, a tu cudem będzie dotrwanie do długiemgo weekendu.
    Będąc w szpitalu rozmawiałam z położną o lewatywie. Powiedziała mi, że lewatyw już nie robią. Zaniepokoiło mnie to, gdyż nie chcę, aby mi się coś przydarzyło podczas porodu rodzinnego. A ona mi na to, można sobie zaaplikować czopek glicerynowy i to nie w dzień porodu, ale poprzedniego dnia. Powiedziała, że przy znieczuleniu zewnątrzoponowym następuje zwiotczenie mięśni jelit i lewatywa może poruszyć zgromadzone wyżej „warstwy” i tylko pogorszyć sprawę, a główka jak wychodzi to blokuje poruszanie się kału w dolnych partiach odbytnicy. Kazała mi się niepotrzebnie nie stresować. A ja się przeraziłam, że jak mi nie zrobią lewatywy, to na sali będzie jakieś „nieszczęście”. Czy ona mieć rację?

    #225850

    ada77

    Re: o lewatywie i o tym, że będę kwietniówką

    Na pewno może mieć rację. Od koleżanek slyszę, że też nie miały lewatywy i nic zlego im się nie przydarzylo. No, może jednej, zaczęła panikować i lekarz na nią „krzyknął”, żeby przestała się przejmować bzdurami, bo to jest szpital a nie salon masażu i wszyscy są przyzwyczajeni do fizlogicznych reakcji organizmu. Kazał jej się skupić na porodzie. Takie podejście podobno podnosi na duchu. Ale z „nieszczęściem” to rzadkie wypadki, jeśli wcześniej weźmiesz czopek glicerynowy ( który na mnie niestety nie działa za specjalnie, tylko czasem) będzie świetnie, prawie wszystkim w pełni załatwia sprawę. Nic się nie martw…Położna wie co mówi.
    ada77 i miki -01.06



    #225851

    basik

    Re: o lewatywie i o tym, że będę kwietniówką

    Nie mialam robionej lewatywy. Nie denerwuj sie – bedzie Ci tak „rybka” co sie „tam” bedzie dzialo, ze sie nawet nie spodziewasz – najwazniejsze beda postepy porodu, a nie Twoje potrzeby fizjologiczne. Wierz mi, faceta nie dopuszczaja do „frontu”, nic nie zobaczy, a na personelu NIC nie robi wrazenia. Wazna jest Dzidzia nie kupa…
    trzymaj sie, bedzie super!

    Basik i Tynia urodzona 3.10.2002

    #225852

    leszczynka

    Re: o lewatywie i o tym, że będę kwietniówką

    Ja rodzilam 2 razy i za kazdym razem mialam lewatywe.Widzialam kilka porodów bez lewatywy ale jako pacjentka nie zdajesz sobie z tego sprawy.Wiem że teraz nie robia lewatywy ale ja kategorycznie jej zażądam.Podobno gdy masz oplaconą położną ona ci robi lewatywę.

    LESZCZYNKA I FASOLKA 8.10

    #225853

    kamelia

    Re: o lewatywie i o tym, że będę kwietniówką

    Zaraz jak tylko przeczytałam w mądrej książce, że „wypadek” może się zdarzyć, powiedziałam o tym mężowi. Niech będzie przygotowany… Powiedział tylko z wyrzutem: „na moje dziecko…”.
    Hi, hi hi

    Kamelia i Junior (-ka)
    (14.10.2003)

    #225854

    lea

    Re: o lewatywie i o tym, że będę kwietniówką

    Raczej pod… 😉

    Wg mnie lewatywa tak oczyszcza, że juz nic nie ma w Tobie i żadne znieczulenie nie pogorszy sprawy…

    Lea i Mateuszek (14.03.03)



    #225855

    mirezia

    Re: o lewatywie i o tym, że będę kwietniówką

    Z kolei mi położna w szkole rodzenia powiedziała, że lewatywa zrobiona przy odpowiednim rozwarciu (zapomnialam ilu cm 🙁 )przyspiesza akcje porodową. Oczywiście w szpitalu pytają, czy sobie jej życzysz czy nie Ale ona własnie z tego powodu ją zaleca. Acha i nie kazała jej wykonywać samemu w domu, bo nie wiesz jakie masz rozwarcie.

    Mirezia i Maluszek
    (20.06.2003)

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close