obecność rodziców w szatni i w szkole

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 45)
  • Autor
    Wpisy
  • #109611

    kata

    Wściekłam się dziś wiecie, nie wiem jak u Was wyglądają szatnie, u nas jest to wąskie i długie pomieszczenie z szafkami wąziutkimi, dzieci mają kluczyki do nich. Dziś rano i w piątek też nie dało się tam w ogóle wejść, dlatego że każdy rodzic a czasami dwoje lub babcia do kompletu MUSIAŁ wejść z dzieciakiem do szatni i pomóc mu się rozebrać; mnie osobiście to wkurza bo miejsca jest mało, a jak się każdy wepchnie to dzieci nie są w stanie dojść do swoich szafek i się przebrać na czas, nie mogą odnaleźć swoich kolegów bo jeszcze przez kilka dni mają chodzić klasami do swoich sal; po jaką cholerę się wszyscy wpychają tam, przecież 7-latek jest w stanie po uprzednim pokazaniu mu znaleźć swoją szafkę i się przebrać, mój już w przedszkolu przebierał się sam, a co dopiero mówić o 1 klasie, ale nadopiekuńczy rodzice MUSZĄ tam wejść blokując innym dzieciom przejście i MUSZĄ pomóc dziecku zdjąć bluzę i buty, a poza tym MUSZĄ też się pałętać po korytarzu i dziecko za rączkę doprowadzić do samej sali chociaż mówione było żeby tego nie robić, nie łazić po szkole bo dzieci już zostały oprowadzone i mają przychodzić same, niech się kurczę uczą samodzielności

    Może ja jakaś inna jestem ale bardzo mnie to denerwuje i poruszę tą kwestię dziś na zebraniu, ja nie mam potrzeby leźć za dzieckiem aż do szafki, zwłaszcza że mam ze sobą małą w drodze do przedszkola, tylko szkoda że nie każdy myśli tak jak ja, mam nadzieję że dyrektor ograniczy ten proceder

    ogólnie mam wrażenie że niektóre mamusie gdyby mogły to by w ogóle siedziały w szkole ciągle, np. na stołówce pilnując dziecko czy zje obiad, widziałam już takie zjawisko w poprzedniej szkole gdzie do zerówki młody chodził

    a jak jest u Was?

    #4790170

    liliowanowalijka

    W szkole, w której uczą się dzieci w klasach 1-3 nie ma szatni. Dzieci trzymają ubrania na wieszaczkach w klasie. W szkole gdzie uczą się dzieci w klasach 4-6 są duże pojemne szatnie, nie ma szafek. Każda klasa ma swoją szatnię, która jest zamykana na klucz.



    #4790171

    beamama

    U nas, mimo, że szatnie są wielkie, takie boksy odgrodzone siatkami, jest zakaz wchodzenia dla rodziców :Hura!:
    Co prawda, nadgorliwi i tak wchodzą, ale mniejszość i dzieciaki mają miejsce, żeby się swobodnie przebrać.
    Jak najbardziej porusz sprawę na zebraniu.

    #4790172

    ulaluki

    E tam.

    Dopiero jest drugi dzień szkoły, ja swojego sześciolatka odprowadzam do sali.

    Ja przeżywam, dziecko też, za dwa trzy dni będzie sam szedł.

    Przecież to jest wielkie wydarzenie, zwłaszcza na początku, nie uważam że to nadopiekuńczość.
    Nasi gimnazjaliści maja problem z odnalezieniem się, a co mówić sześcioaltek.

    Jestem pewna, że za tydzień, dwa sytuacja się unormuje i większość rodziców będzie puszczać dziecko samo.

    Szatnie u nas są inne, daje sie szatniarkom ubranie, ona za są „ladą” i zawieszają na dużych wieszakch.

    #4790173

    kata

    Zamieszczone przez ulaluki
    E tam.

    Dopiero jest drugi dzień szkoły, ja swojego sześciolatka odprowadzam do sali.

    Ja przeżywam, dziecko też, za dwa trzy dni będzie sam szedł.

    Przecież to jest wielkie wydarzenie, zwłaszcza na początku, nie uważam że to nadopiekuńczość.
    Nasi gimnazjaliści maja problem z odnalezieniem się, a co mówić sześcioaltek.

    Jestem pewna, że za tydzień, dwa sytuacja się unormuje i większość rodziców będzie puszczać dziecko samo.

    Szatnie u nas są inne, daje sie szatniarkom ubranie, ona za są „ladą” i zawieszają na dużych wieszakch.

    no właśnie dlatego pani zabiera dzieciaki z szatni przez pierwsze dni, żeby się odnalazły stopniowo

    takie szatnie macie? jak to się sprawdza przy tłumie dzieciaków kończących lekcje naraz?

    #4790174

    ulaluki

    Zamieszczone przez Kata
    no właśnie dlatego pani zabiera dzieciaki z szatni przez pierwsze dni, żeby się odnalazły stopniowo

    takie szatnie macie? jak to się sprawdza przy tłumie dzieciaków kończących lekcje naraz?

    A to u nas pani nie zabiera.

    Takie szatnie mają klasy pierwsze, zaczynają o różnych godzinach.
    Dziś o godzinie 8 było trzy szatniarki, tłumów nie było, luźno mamy.
    Klasy starsze mają boksy.



    #4790175

    vieshack

    w naszej wrocławskiej szkole po tygodniu zawisł zakaz wchodzenia z rodzicami do szatni 😉
    i się dziecko musiało odnalexc, mimo że szkoła wielka, mało przyjazna i powiem szczerze że mi tam było ciężko się rozeznac, a co dopiero jej…

    w tej szkole z tego co widziałam rodzice idą za pierwszakami do klasy, po co – nie wiem 😉

    niektóre babcie to i za drugoklasistami wchodza i pomagają buty włożyć 😉

    #4790176

    beamama

    Zamieszczone przez ulaluki
    E tam.

    Dopiero jest drugi dzień szkoły, ja swojego sześciolatka odprowadzam do sali.

    Ja przeżywam, dziecko też, za dwa trzy dni będzie sam szedł.

    Przecież to jest wielkie wydarzenie, zwłaszcza na początku, nie uważam że to nadopiekuńczość.
    Nasi gimnazjaliści maja problem z odnalezieniem się, a co mówić sześcioaltek.

    Jestem pewna, że za tydzień, dwa sytuacja się unormuje i większość rodziców będzie puszczać dziecko samo.

    Szatnie u nas są inne, daje sie szatniarkom ubranie, ona za są „ladą” i zawieszają na dużych wieszakch.

    Ja ze swoją 5 latką do samej szatni nie wchodzę 🙂
    Czekam na korytarzu, widzi mnie przez siatkę, rozbiera się, zakłada pantofle i wychodzi z szatni. Potem razem czekamy na panią, która zabiera dzieci do sali – piętro wyżej. 🙂

    #4790177

    kata

    Zamieszczone przez ulaluki
    A to u nas pani nie zabiera.

    Takie szatnie mają klasy pierwsze, zaczynają o różnych godzinach.
    Dziś o godzinie 8 było trzy szatniarki, tłumów nie było, luźno mamy.
    Klasy starsze mają boksy.

    a no chyba że to tylko dla pierwszaków, już miałam wizje dzikiego tłumu szturmującego ladę, tak jak na studiach 😉

    Zamieszczone przez vieshack
    w naszej wrocławskiej szkole po tygodniu zawisł zakaz wchodzenia z rodzicami do szatni 😉
    i się dziecko musiało odnalexc, mimo że szkoła wielka, mało przyjazna i powiem szczerze że mi tam było ciężko się rozeznac, a co dopiero jej…

    w tej szkole z tego co widziałam rodzice idą za pierwszakami do klasy, po co – nie wiem 😉

    niektóre babcie to i za drugoklasistami wchodza i pomagają buty włożyć 😉

    u nas też raczej zawiśnie taki zakaz

    szkoły bywają wielkie ale chyba w większości części dla edukacji wczesnoszkolnej są oddzielone, paradoksalnie Dorian w zerówce w lubelskiej szkole (mojej zresztą) miał salę poza częścią 1-3 a szatnię miał razem z szóstymi klasami bo tam był wolny boks, nie chodziłam z nim tam bo miałam niemowlaka w wózku, on zresztą nie miał z tym problemu

    #4790178

    ulaluki

    Zamieszczone przez beamama
    Ja ze swoją 5 latką do samej szatni nie wchodzę 🙂
    Czekam na korytarzu, widzi mnie przez siatkę, rozbiera się, zakłada pantofle i wychodzi z szatni. Potem razem czekamy na panią, która zabiera dzieci do sali – piętro wyżej. 🙂

    Z bliźniakami ja nie wchodzę.:) A też mają pieć lat.

    Po Konrada (nowa duza szkoła)i jego klasę pani nie wychodzi, wiec ja go odprowdzam, na razie nie wiem, czy trafiłby, pewnie tak, ale na początek chcę z nim chodzić, chociażby dodać mu odwagi.



    #4790179

    ulaluki

    A jak odbieracie a takim razie dzieci?
    Tutaj ja muszę pójść pod świetlicę czyli salę mojego dziecka (mają w tej samej sali wszystko)i go odebrać, czyli siłą rzeczą rodzic musi być w szkole.:)

    #4790180

    vieshack

    We Wro można było zawołać dziecko ze świetlicy przez domofon przy wejściu do szkoły. Tutaj trzeba iśc pod świetlicę, pokazać się świetliczankom.

    Kata, w Niny poprzedniej szkole nie było wydzielonej strefy dla młodszych dzieci, tam ogólnie był jeden wielki chaos – ale tak czy tak Nina dała rade się zaaklimatyzowac dosyć szybko, nigdy jej pod salę nie odprowadzaliśmy (ale na początku pani po nich wychodziła na doł).



    #4790181

    amber

    U nas są boksy…każda klasa ma swój (kl. 0 – 6)
    Rodzice póki co wchodzą, ale mi to nie przeszkadza bo sama muszę mojemu dziecku wskazać gdzie ma wejść i stać obok.
    Może za klika dni będzie lepiej.
    Do sali nie odprowadzam, nie wiem jak inni.

    Kata masz bardzo samodzielne i odważne dziecko.
    Maciej jest strasznie niesmiały i póki co nie potrafi się nawet odezwać do obcych, nie mówi dzień dobry, itd.
    Walczymy z tym ale trudno mu się przełamać…

    Zawsze potrzebuje sporo czasu na oswojenie się z nową sytuacją.
    I tak cieszę sie że po dwóch dniach sam maszeruje na 2 piętro!!
    Ja z 14 kg klockiem nie mam najmniejszej ochoty się tam wspinać 😉

    #4790182

    kas

    U nas są po 2-3 klasy w jednej szatni, ale ze względu na system zmianowy realnie o jednej porze w jednym boksie ubiera/rozbiera się jedna klasa. Dzieci zarówno ze świetlicy, jak i z klas są wydawane rodzicom/opiekunom do rąk własnym. Horroru nie ma :).

    #4790183

    ciapa

    Sama z 2-3 dni właziłam z moim 7 latkiem, potem juz sam ganiał do i z szatni
    Raczej norma na początku

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 45)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close