obiady na wyjazd-weki

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #104931

    nelly

    chce porobic kilka sloikow obiadow, jakies miesa, ktore moglabym zabrac na wakacje.
    Czy mozecie napisac, jak zawekowac np. pulpety,ale tak jak blondynce krok po kroku. inne dania tez mile widziane.
    POMOCY!!!!!!!!!Mam malo czasu.

    #3690828

    dziej

    Pulpety to nie (miękkie i się rozpadają)
    ale jak płynąłem na tydzień w rejs na morze to brałem ze sobą wekowane obiady:

    Gotujesz mięcho w sosie (aż się zrobi miękkie). Wkładasz do słoików, zalewasz tym co zostało w garze. Zakręcasz. Potem te słoiki do większego gara i ściera na spód, wody do 3/4 wysokości i trzeba trochę popasteryzować (to w zależności od wielkości słoików i ich ilości) – 20-30 min.



    #3690829

    aborka

    moja tesciowa zrobiła nam na wakacje :

    udka duszone - czyli poddusiłą kurczaki i wepchneła udka do słoika – tego nei polecam bo duzo zajmują kosci. jeden słoik był na raz. lepiej samo mięso z udek obrac, i z sosem do sloika wsadzic

    karkówke duszona z grzybam

    wołowinke – bitki z grzybami

    wszystkiego po dwa słoiki duze – (jeden starczał na dwa obiady) gotowała w saganku 1 godzine (ciepłe wsadzone do gara, gotowała godzine i po 24 godz jeszcze raz przez godz). podobno mozna wsadzic do piekarnika.

    musze powiedziec ze super sprawa z tymi wekami. znajomi latali we włoszech po kempingu szukając zarcia. tam sjesta, nic poza frytą z hamburgerem nie kupisz od 13 do 19. a my wracalismy, w 15 min (a jak miałam gotowy ryz lub kluski to w 5 min) miałam pyszny gotowy obiadek, suróweczki tylko robiłam. pycha.

    Robiłam tez z tego jedzonko na wycieczki – takie kebaby

    na placek (taką tortille) kładałm warzywka – sałate, pomidorek, ogór. na to mięsko, polewałąm sosem z joguru i suszonych pomidorów, ketchupem itp. Zawijałam w folie aluminiową. I miałam super wykwintne jedzonko na wycieczki. nie tracilismy czasu na szukanie knajpy i nie wydawalismy kasy. oczywiscie to ma znaczenie za granicą gdzie jest sjesta, wszystko zamknięte (włochy) lub zarcie nie zawsze pasujące smakiem (chorwacja). W polsce sie głównie na miescie stołowalismy….

    #3690830

    dotina

    tez musze o tym pomyslec. za tydzien do Cro i tez jakies swojskie jedzonko y sie przydalo

    #3690831

    aborka

    Zamieszczone przez dotina
    tez musze o tym pomyslec. za tydzien do Cro i tez jakies swojskie jedzonko y sie przydalo

    w Chorwacji koniecznie. mi tamto zarcie całkiem nie pasowało. a wtedy nie miałam weków. jedlismy sosy gotowe i jakies byle co. mięso raz kupiłam to smierdziało (zresztą w sklepie całą lada z surowym miechcem capiła), wędliny mają beznadziejne – mortadele i salami. ja planowałam upiec mięcho i kawałku i przewieżć a na miejscu zamrozic. ale na tak długa trase to lepiej w wekach bo nie trzeba lodówki. Wędline i sery weżcie z polski, tam były drogie i do kitu.

    Jedyne co tanie było w CRO to cukinia i taka ichnia papryka. weżcie jakies przyprawy, mozna sobie je grilowac. my zawsze bierzemy elektryczny opiekacz. mozna sobne robic rózne dania grilowe, zapiekac kanapki. robic gofry

    za to we włoszech jest fura zarcia i tam mozna duzo kupic. ale mieso pewnie droższe (kluchy i sosy tansze niz u nas). W sumie te weki to tylko dla wygody. W drugim tyg duzo gotowałam z tamtejszych produktów, wymyslałam cuda z cukini i bakłazana, pesto, mozarelli. mialam wrazenie ze wszystko ma takie same ceny jak u nas, a nawet tańsze. do tego warzywa lepszej jakosci…:Fiu fiu:….. slina mi cieknie na samą mysl….

    #3690832

    ciapa

    Nely możesz praktycznie wszystko zawekować, robisz normalny obiad i do słoika, możne być lekko twardawe – tylko jak jedziesz w ciepłe klimaty zasada jedna – 3 pasteryzacje co 24 h

    Ja biorę 10 słoików do Cro, robię pulpety w sosie pomidorowym, sos do spagetti i bitki z karkówki i kurczaka



    #3690833

    nelly

    Zamieszczone przez ciapa
    Nely możesz praktycznie wszystko zawekować, robisz normalny obiad i do słoika, możne być lekko twardawe – tylko jak jedziesz w ciepłe klimaty zasada jedna – 3 pasteryzacje co 24 h

    Ja biorę 10 słoików do Cro, robię pulpety w sosie pomidorowym, sos do spagetti i bitki z karkówki i kurczaka

    ciapa ja jade nad PL morze….zazdroszcze chorwacji.
    eh…
    ok, to dzis biore sie za pulpety
    jutro kurak
    hmmm sos do spaghetii tez dobry pomysl
    musze jeszcze wymyslic co moj starszak zje….ale nie wiele tego zostalo.

    #3690834

    dotina

    dzieki za info Aborka 🙂

    #3690835

    qr-chuck

    Zamieszczone przez aborka
    w Chorwacji koniecznie. mi tamto zarcie całkiem nie pasowało. ………

    za to we włoszech jest fura zarcia i tam mozna duzo kupic. ale mieso pewnie droższe (kluchy i sosy tansze niz u nas). W sumie te weki to tylko dla wygody. W drugim tyg duzo gotowałam z tamtejszych produktów, wymyslałam cuda z cukini i bakłazana, pesto, mozarelli. mialam wrazenie ze wszystko ma takie same ceny jak u nas, a nawet tańsze. do tego warzywa lepszej jakosci…:Fiu fiu:….. slina mi cieknie na samą mysl….

    A ja odwrotnie – na Chorwacji się obżerałam w knajpach – ryby (rekiny mieli!), grilowane warzywa, owoce morza, włoskie pizze…
    A właśnie z Włoch wróciłam i jakoś mnie nie zachwyciło – nic czego bym wcześniej nie jadła i to jeszcze takie jakby nie doprawione… Jedynie co to lody, kawa i melony – marzenie…

    #3690836

    ewike

    Zamieszczone przez ciapa

    Ja biorę 10 słoików do Cro, robię pulpety w sosie pomidorowym, sos do spagetti i bitki z karkówki i kurczaka

    Koleżanko Moderator konkretne przepisy, no poza spaghetti



    #3690837

    ciapa

    Zamieszczone przez ewike
    Koleżanko Moderator konkretne przepisy, no poza spaghetti

    🙂

    Wklejam znalezione na necie zasady, wg których robiłam

    visenna (od nas z Forum)
    Moi rodzice często raczą nas wekami z mięsem wieprzowym. Takie mięsko po wyjęciu ze słoika można podgrzać np. w mikrofalówce. Do tego jeszcze zrobione w mikrofali frytki, sałatka ze słoika i super obiad gotowy w kilka minut.
    MIĘSO W KAWAŁKACH – np. szynka, łopatka.
    1) Mięso kroimy na średniej wielkości kawałki.
    2) Obsmażamy na tłuszczu.
    3) Opruszamy zmielonymi przyprawami (ziele angielskie, pieprz naturalny, listek laurowy i sól).
    4) Wkładamy obsmażone i przyprawione mięso do słoików, a następnie zalewamy kilkoma łyżkami gorącej wody lub tłuszczu.
    5) Wycieramy dokładnie brzegi weków i zamykamy pod gumkę i klamerkę.
    6) Słoiki zagotowujemy i wreszcie gotujemy na wolnym ogniu ok. 2 godzin.

    MIĘSO MIELONE:
    1) Mielimy surowe mięso.
    2) Dodajemy zmielone przyprawy – ziele angielskie, pieprz naturalny, listek laurowy i sól.
    3) Dobrze wszystko mieszamy i wkładamy do słoików.
    4) Patrz pkt. 5 i 6 wyżej.
    Proste w wykonaniu i doskonałe np. na kanapki. Można też wykorzystać je do zrobienia kotletów mielonych, zapiekanek, sosu do spaghetti itp. Ja czasmi po prostu podgrzewam kawałki tego mielonego mięska w mikrofali i podaję z ziemniakami.

    Nie wiem, jak długo można bezpiecznie trzymać takie mięsko w słoiku. U nas najdłużej stało trochę ponad trzy miesiące i było nadal doskonałe.
    Drobiu w ten sposób chyba raczej nie przygotujemy.

    Pozdrowionka

    Gosia – mama Ani (30 października 2005)

    Uwaga: zgodnie z regułami przygotowywania weków, pasteryzację należy przeprowadzić 3 krotnie. Dokładny opis tyndalizacji czyli 3-krotnej pasteryzacji znajduje się w poradach.

    Porady. 1. Przygotowanie weków
    Robienie weków na rejs oparte jest o proces konserwacji żywności zwany tyndalizacją. Jest to metoda która polega na trzykrotnej pasteryzacji przeprowadzanej co 24 godziny. Termin wywodzi się od nazwiska brytyjskiego uczonego Johna Tyndala.
    Mechanizm działania tyndalizacji jest następujacy:
    – pierwsza pasteryzacja zabija głównie formy wegetatywne bakterii, nie jest w stanie zabić niektórych form przetrwalnych
    – po okresie 24 h pod wpływem impulsu termicznego z przetrwalników rozwijają się kolejne formy wegetatywne bakterii, które giną podczas drugiej pasteryzacji
    – trzecia pasteryzacja działa podobnie jak druga, zabijając ewentualne opóźnione bakterie.
    Wg tego schematu zawsze pasteryzowalem z pełnym powodzeniem różnego typu dania w słoikach(twistach) w sposób następujący:
    — słoiki i pokrywki należy dokładnie umyć i wysuszyć. Pokrywki używać raczej nowe, przy już używanych zwrócić uwagę aby nie miały żadnych wgnieceń i zadrapań oraz były pozbawione zapachu poprzedniej zawartości.
    — potrawy do słoika nakłada się tak aby do wieczka pozostawalo 2 cm. Wytrzeć starannie krawędź słoika i mocno zakręcić.
    — słoiki wklada się do garnka. Na dno garnka trzeba położyć ściereczke ( może być też gazeta) aby sloiki nie grzechotaly podczas gotowania. Słoiki w garnku nie mogą dotykać do siebie. Zalewamy słoiki wodą tak aby były przykryte całkowicie. Zwrócić uwage aby przy nalewaniu woda miala temperature zblizona do temp sloikow. Słoiki wtedy nie pękną.
    — garnek przykrywa się i podgrzewa wodę aż do wrzenia i później gotuje na małym ogniu przez 1-1,5 godz. zależnie od wielkości słoika.
    — słoiki wyjmujemy i studzimy. Wieczka po wystygnięciu muszą stać się wklęsłe. Jezeli nie są wklęsłe to znaczy że jest jakaś wada wieczka lub wyszczerbiona krawędź słoika. Zwróć też uwagę czy gwint słoika i wieczka są identyczne. Usuwamy wadę i słoik powtórnie pasteryzujemy. Słoiki do następnej pasteryzacji pozostają w temperaturze pokojowej. Nie wkładamy do lodówki gdyż chodzi o to aby maksymalna ilość przetrwalników bakterii przemieniła sie w formę wegetatywną.
    — Pasteryzację (gotowanie) powtarzamy jeszcze 2 razy przez dwa kolejne dni co 24 godziny. W sumie 3 razy. Tak przygotowane potrawy wytrzymują na łódce pare miesiecy a w lodowce spokojnie i pół roku.

    -Do wekowania najlepiej nadają się wołowina, cielęcina, wieprzowina oraz drób. Na początek mięso należy opłukać i pokroić w poprzek włókien w skośne plastry (jeżeli chcemy zrobić gulasz możemy pociąć je na małe kawałeczki). Każdy kawałek trzeba rozbić tłuczkiem, posolić, popieprzyć, ewentualnie dodać innych przypraw. Możemy dodać również trochę warzyw. Unikać trzeba jednak cebuli (powoduje otwieranie się słoików).

    Następnie wrzucamy mięso na mocno rozgrzana patelnie i podsmażamy w małej (!!!) ilości tłuszczu. Gdy będzie już rumiane, przerzucamy je do rondelka, przelewamy tłuszcz ze smażenia i podlewamy wodą. Później dusimy pod przykryciem ok. 30 min, tak, żeby mięso było prawie miękkie (nie należy goć).
    Jeżeli chcemy mieć smakowity sos do makarony możemy przygotować mięso mielone. Z doświadczenia wiem, że najlepiej postąpić tak z indykiem. Nie polecam kupowania gotowego mięsa mielonego, bo nigdy nie wiadomo, co jest w środku.
    .
    Przed przysmażeniem do mielonego mięsa wbijamy jajko, dodajemy trochę bułki tartej i przyprawy. Podsmażamy i dusimy przez ok. 20 min. Można ewentualnie z mielonego mięsa ulepić klopsiki (tak jak na zdjęciu) i ugotować w rosole.

    Gdy mięso już trochę ostygnie przystępujemy do wekowania. Należy zaopatrzyć się w słoiki typu twist (zakręcane). Dokładnie je myjemy i wkładamy do nich porcje mięsa zalewając sosem własnym (sosu nie powinno być zbyt dużo, najlepiej do 1/3 wysokości słoika). Ich wielkość zależy od tego dla ilu osób gotujemy. Osobiście najczęściej robię porcję na 3 osoby. Słoiki mocno zakręcamy i wkładamy do dużego garnka
    wypełnionego wodą. Powinna ona sięgać do ok. 3/4 wysokości słoika.

    Następnie gotujemy słoiki pod przykryciem przez 20 min. Po tym czasie wyłączamy gaz i pozwalamy wystudzić się im do temperatury pokojowej. Czynność tę wykonujemy jeszcze 2 razy, czyli robimy to w sumie trzy razy przez trzy kolejne dni. Jest to bardzo ważne, żeby nie gotować słoików od razu po tym, jak się ostudzą, tylko odczekać ok. 24 godzin do kolejnego gotowania.

    Sprawdzamy wieczko każdego słoika. Jeżeli jest wklęśnięte to znaczy, że wszystko jest w porządku. Tak zawekowane mięso możemy przechowywać przez kilka tygodni nawet w wysokich temperaturach. Będąc na wycieczkach w Chorwacji, we Włoszech oraz na Korsyce miałem ze sobą w ten sposób przygotowane jedzenie i mimo, że temperatury powietrza spadały poniżej 30 stopni tylko w nocy, zachowało świeżość i wspaniały smak.

    Mięso najlepiej podawać z makaronem, kaszą lub ryżem. Do potrawy dobrze dodać jakiś sos. Na szczęście nie musimy go sami przygotowywać, ponieważ w sklepach za małe pieniądze znajdziemy całą gamę sosów z torebki.

    #3690838

    ewike

    dziękuję



    #3690839

    ahimsa

    Zamieszczone przez ciapa
    Nely możesz praktycznie wszystko zawekować, robisz normalny obiad i do słoika, możne być lekko twardawe – tylko jak jedziesz w ciepłe klimaty zasada jedna – 3 pasteryzacje co 24 h

    Ja biorę 10 słoików do Cro, robię pulpety w sosie pomidorowym, sos do spagetti i bitki z karkówki i kurczaka

    Kiedy i gdzie do Cro jedziesz?:)

    #3690840

    aborka

    Zamieszczone przez majowamama
    W kraju to jeszcze rozumiem, bo to takie samo jedzenie, jakie znam, ale na zagranicznych wakacjach najistotniejszym elementem wycieczki jest dla mnie własnie tamtejsza kuchnia, chocby koszmarem byla i groziła neistrawnością 😉
    Zwiedzanie i baseny są dla mnie mozno drugorzędne 😉

    jedno nie wyklucza drugiego. w cuągu dnia je sie 3-4 posiłki. A takie weki to duza wygoda (w kraju gdzie jest sjesta i w porze od 13 do 19 miozesz zjesc tylko odgrzewaną lasagnie lub pizze, frytki czy hambyrgera). Zawsze mozna poznawac tamtejsze smaki na spacerze w okolicach kolacji. A wekowy obiadek podać wyjącym dzieciakom po powrocie z basenu (dzieciaki w stanie nie nadającym sie do restauracji)

    #3690841

    ciapa

    Zamieszczone przez majowamama
    nie czuję tego 🙂
    wolałabym kupic cos czego nie ma u nas w tamtejszych sklepach, nawet na zapas na drugi dzien, niz ciągnąć ze sobą słoiki z tym, co jem na codzień

    Bo nie masz mięsożernej córki w perspektywie przebywania 2 tygodnie w mało mięsozernym kraju

    Ja robie tylko dla dzieciaków

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close