Obóz Zuchowy 2012

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #112798

    devilry

    Postanowiliśmy, że Zu jedzie w tym roku na oboz zuchowy. Wiem tylko tyle, ze daleko od domu (500km od domu),ze na 3 tygodnie, ze spia w namiotach wojskowych, ze w bazie jest na stale pielegniarka, ze jada nocnym pociagiem a potem kawalek jeszcze autokarem, ze caly oboz podzielony jest na 6 podobozowisk w tym wlasnie zuchy, ze nad jeziorem, ze w lesie, ze sanitariaty i prysznice sa w osobnym ladnym budynku.

    23 marca mamy pierwsze zebranie dotyczace wyjazdu i tu mam do Was, doświadczonych kolezanek 😉 prosbę, o co powinnam zapytac zebym byla spokojna .. a i tak wiem, ze mam 3 tyg wyjęte z zyciorysu 🙂

    Pomozcie żółtodziobowi 🙂

    #5111473

    marnat

    Jeśli Mała przyjmuje jakieś leki to na pewno musisz o tym poinformować pielęgniarkę.
    Nawet w przypadku choroby lokomocyjnej, jeśli bierze aviomarin, to powinnaś dostarczyć to na piśmie.

    Wiesz czy będzie pościel, czy biorą swoje śpiwory?

    Tak, na szybko nic mi nie przychodzi do głowy:)
    Ale później pomyślę i może coś dopiszę, bo z dwóch punktów widzenia mam doświadczenie: jako mama i jako opiekun kolonii 🙂

    Edytuję, żeby dopisać, że ja pytałabym o jakiś sklep spożywczy. Jak blisko jest i czy są przewidywane wyjścia do sklepu tej najmłodszej zuchowej grupy 🙂
    Wtedy będziesz wiedziała jaką kwotę dodatkowych pieniędzy dać Zu.

    Zapytałabym też czy będą jakieś wycieczki organizowane i dokąd (chyba że już to wiesz 🙂 )



    #5111474

    lilavati

    Ja bym zapytała w jaki sposób będą choć próbowali ograniczyć pogryzienia przez robactwo – komary, kleszcze – zastanowiła bym się nad szczepieniem jak bym dziecko posyłała w takie miejsce

    #5111475

    bejka

    przygotuj się, że może nie być zasięgu w środku lasu 🙂
    i że dziecko wróci zadowolone, i część rzeczy, które zabierze na obóz nie będzie nadawać się do użytku 🙂

    #5111476

    bejka

    zapytaj czy są odwiedziny i kiedy i czy będzie można podczas odwiedzin nocować na terenie obozowiska czy też musisz szukać noclegu jak już te 500 km przejedziesz, żeby się z dzieckiem zobaczyć

    #5111477

    marnat

    Zamieszczone przez bejka
    zapytaj czy są odwiedziny i kiedy i czy będzie można podczas odwiedzin nocować na terenie obozowiska czy też musisz szukać noclegu jak już te 500 km przejedziesz, żeby się z dzieckiem zobaczyć

    Lepiej nie podejmować takich kroków 😉

    Dzieci zazwyczaj się rozklejają podczas takich spotkań, rodzicom ciężko się pożegnać. A po co to ?!
    To są wakacje, czas na odpoczynek i zabawy z rówieśnikami 😉

    Z rodzicami zobaczy się po powrocie.

    I faktycznie, dziecko nie przywiezie części swoich rzeczy albo wróci z nadbagażem :Hyhy:



    #5111478

    bejka

    Zamieszczone przez marnat
    Lepiej nie podejmować takich kroków 😉

    Dzieci zazwyczaj się rozklejają podczas takich spotkań, rodzicom ciężko się pożegnać. A po co to ?!
    To są wakacje, czas na odpoczynek i zabawy z rówieśnikami 😉

    Z rodzicami zobaczy się po powrocie.

    I faktycznie, dziecko nie przywiezie części swoich rzeczy albo wróci z nadbagażem :Hyhy:

    absolutnie się z Tobą zgadzam ( w koncepcji ), ale żeby było jakieś ALE 🙂

    byłam rok temu w takiej sytuacji i podczas spotkania przedobozowego zapytałam wprost jak wygląda kwestia odwiedzin. I okazało się, że pomimo tego, że obóz był na drugim końcu Polski to jednak 98% rodziców zuchów przyjeżdża w odwiedziny. Nie chciałabym być w 2% które by nie przyjechały…
    pojechaliśmy. Młody się nie rozkleił, i nawet przez myśl mu nie przeszło żeby z nami wracać :Hyhy:
    Po prostu przez dwa dni byliśmy razem, a później – jak wszyscy rodzice, pożegnaliśmy się i do domu.

    #5111479

    devilry

    Zamieszczone przez marnat
    Jeśli Mała przyjmuje jakieś leki to na pewno musisz o tym poinformować pielęgniarkę.
    Nawet w przypadku choroby lokomocyjnej, jeśli bierze aviomarin, to powinnaś dostarczyć to na piśmie.

    Wiesz czy będzie pościel, czy biorą swoje śpiwory?

    Tak, na szybko nic mi nie przychodzi do głowy:)
    Ale później pomyślę i może coś dopiszę, bo z dwóch punktów widzenia mam doświadczenie: jako mama i jako opiekun kolonii 🙂

    Edytuję, żeby dopisać, że ja pytałabym o jakiś sklep spożywczy. Jak blisko jest i czy są przewidywane wyjścia do sklepu tej najmłodszej zuchowej grupy 🙂
    Wtedy będziesz wiedziała jaką kwotę dodatkowych pieniędzy dać Zu.

    Zapytałabym też czy będą jakieś wycieczki organizowane i dokąd (chyba że już to wiesz 🙂 )

    Zrobilam sobie notatki z Twojego posta 🙂
    Nic wiecej ponaddto co napisałam nie wiem 🙂

    Zamieszczone przez ania_st
    Ja bym zapytała w jaki sposób będą choć próbowali ograniczyć pogryzienia przez robactwo – komary, kleszcze – zastanowiła bym się nad szczepieniem jak bym dziecko posyłała w takie miejsce

    Myslisz ze beda sie zbiorowo sparowac i psikac? W sumie byloby fajnie 🙂
    Zu jest szczepiona na odkleszczowe zapalenie mozgu, w kwietniu mamy dawke przypominajaca po 3 latatch od ostatniego szczepienia.

    Zamieszczone przez bejka
    przygotuj się, że może nie być zasięgu w środku lasu 🙂
    i że dziecko wróci zadowolone, i część rzeczy, które zabierze na obóz nie będzie nadawać się do użytku 🙂

    CHyba wlasnie brak kontatku martwi mnie najbardziej, ale mam nadzieje ze druhna wyznaczy jakis nr telefonu i godziny w ktorych bedize mozna jednak sie z dzieckiem skontaktowac.

    Co do rzeczy, to moze w takim wypadku nie warto ich nawet podpisywac?

    Zamieszczone przez bejka
    zapytaj czy są odwiedziny i kiedy i czy będzie można podczas odwiedzin nocować na terenie obozowiska czy też musisz szukać noclegu jak już te 500 km przejedziesz, żeby się z dzieckiem zobaczyć

    Ja chyba bym nie chciała odwiedzac, na wypadek rozklejenia sie przy naszym wyjezdzie 🙁

    Zamieszczone przez bejka
    absolutnie się z Tobą zgadzam ( w koncepcji ), ale żeby było jakieś ALE 🙂

    byłam rok temu w takiej sytuacji i podczas spotkania przedobozowego zapytałam wprost jak wygląda kwestia odwiedzin. I okazało się, że pomimo tego, że obóz był na drugim końcu Polski to jednak 98% rodziców zuchów przyjeżdża w odwiedziny. Nie chciałabym być w 2% które by nie przyjechały…
    pojechaliśmy. Młody się nie rozkleił, i nawet przez myśl mu nie przeszło żeby z nami wracać :Hyhy:
    Po prostu przez dwa dni byliśmy razem, a później – jak wszyscy rodzice, pożegnaliśmy się i do domu.

    Jesli tak to bedzie wygladac to na 100% pojedziemy, nie wyobrazam sobie ze jestem tym 2% nieodwiedzajacym 🙁

    #5111480

    Anonim

    Zamieszczone przez Devilry
    Zrobilam sobie notatki z Twojego posta 🙂

    i ja podczytuję

    dzieć wyjeżdża po raz pierwszy 530 km od domu, zawieziemy/odbierzemy go na miejsce, nie wiem jeszcze jak z odwiedzinami, wyjdzie ”w praniu” (to jednak kawał drogi)

    #5111481

    bejka

    Zamieszczone przez Devilry

    CHyba wlasnie brak kontatku martwi mnie najbardziej, ale mam nadzieje ze druhna wyznaczy jakis nr telefonu i godziny w ktorych bedize mozna jednak sie z dzieckiem skontaktowac.

    możesz dopytać o termin kiedy będą mieć np. wycieczkę do miasta/cywilizacji i wtedy zadzwonić.

    Zamieszczone przez Devilry
    Co do rzeczy, to moze w takim wypadku nie warto ich nawet podpisywac ?

    podpisać warto, i koniecznie trzeba pakować razem z dzieckiem plecak. Na pewno nie warto kupować nowych rzeczy 😀 pamiętając, że jedzie do lasu 😉

    Zamieszczone przez Devilry
    Ja chyba bym nie chciała odwiedzac, na wypadek rozklejenia sie przy naszym wyjezdzie 🙁

    Jesli tak to bedzie wygladac to na 100% pojedziemy, nie wyobrazam sobie ze jestem tym 2% nieodwiedzajacym 🙁

    dopytaj o to koniecznie. Ja też myślałam, że lepiej będzie nie jechać a okazało się, że jechać było warto i mimo naszych obaw nie było żadnych sensacji podczas pożegnania.

    Zapytaj jeszcze o warunki ewentualnego zakwaterowania dla odwiedzających. U nas np. zapewniali namioty dla rodziców i nie musieliśmy się martwić o sprzęt, materace itp. zabraliśmy tylko swój śpiwór



    #5111482

    devilry

    Znalazłam mini poradnik organizatora kolonii/obozu zuchowego.
    Własnie czytam i dowiaduję się tak naprawde z czym to się je. Pewnie kolonie zuchowe roznia sie od siebie, ale mysle ze jak ktos ma takie blade pojecie o tym jak ja to napewno bedzie oswiecony po tej lekturze 🙂

    Niestety pilk w wordzie jest duzoooooooooo za duzy jak, na to forum, dlatego podaje linka a tam na dole znajdziecie (6 od dołu) link do poradnika.
    Jest tam duzo innych fajnych materiałow.

    Mam nadzieje ze sie przyda.

    #5111483

    kantalupa

    Dev, to ja z punktu widzenia organizatora takich wyjazdow w przeszlosci 😉

    otoz dowiedz sie dosc szczegolowo o nastepujace rzeczy:
    czy dzieci beda spaly na lozkach rozkladanych (kanadyjki, czy te nieszczesne metalowe), czy moze – bo taki scenariusz jest mi znacznie blizszy – beda musialy te lozka sobie zbudowac (rzecz jasna przy pomocy, znacznej oczywiscie, harcerzy starszych) – wowczas trzeba dziecko troche oswoic z pomyslem spania na czyms, co samo stworzylo
    koniecznosc posiadania spiwora zakladam z gory (ale moze sie myle)
    jak wyglada sprawa umywalni – na wiekszosci obozow, ktore organizowala moja druzyna (aktualnie szczep), mylismy sie po prostu w jeziorze, w wyznaczonym miejscu, choc pamietam tez cala karkolomna strukture metalowych rynienek, nad ktorymi mozna sie bylo myc
    to chyba byloby dla mnie osobiscie najwazniejsze

    z praktycznych porad: maluchom trzeba po prostu dac zmiane bielizny na kazdy dzien
    jak pobiegaja w upapranych spodniach, nic im sie nie staje, ale majtasy trzeba zmieniac
    do spania jakis dresik – pizamka niepraktyczna – jak sie po tygodniu deptania po namiocie zrobi kurz, zal bedzie pizamki
    z doswiadczenia wiem, ze takie maluchy upatruja sobie dwie, moze trzy pary spodni, ktore nosza na okraglo i jest git
    podobnie maja z koszulkami :Wstyd:
    trampki, jakies wyzsze buty — sandaly niekoniecznie sie przydadza
    logicznie trzeba dac dziecku ciemne reczniki
    ah, no i oslawiony sprzet pt. menazka – te przeklete metalowe sa do kitu dla takich malych miskow – robia sie natychmiast gorace
    z doswiadczenia wiem, ze kasa sie przydaje, ale nie jakos intensywnie
    13 obozow, na ktorych bylam, bylo zlokalizowanych w sporej odleglosci od cywilizacji (najmniej 3 kilometry), a jednak od czsu do czasu robilo sie jakies wielkie wyjscie i wtedy potrzeba zjedzenia batonika byla nagle niemozliwie wielka
    koniecznie daj zu latarke (choc slyszalam, ze teraz obozy odbywaja sie w namiotach z podciagnieta elektrycznoscia – o tempora, o mores!)

    i zycz mlodej udanej zabawy
    mowiac szczerze, moje najpiekniejsze wspomnienia z dziecinstwa, to wspomnienia z obozow harcerskich!



    #5111484

    klucha

    z tego co mi wiadomo to teraz już tak w jeziorze myć się nie wolno.
    My musieliśmy mieć ustawiony specjalny namiot który robił za „umywalnię” czyli miski do których trzeba było przynieść wody z jeziora 🙂

    dopytaj się też o latryny, czy będą to takie typowe wykopane poza obozem :D, czy postawią toi toi.

    na te obozy co ja jeździłam to były kanadyjki. ciuchy leżały we plecakach, plecaki pod kanadyjkami. jak padał deszcz było ciekawie 😀
    W namiocie zuchów zawsze spał ich opiekun

    do latryn też same nie mogły chodzić bo jeszcze by powpadały 😀

    #5111485

    kamelia

    Jeździłam na takie od I klasy podstawówki… Wspominam to super. Tylko, że ja jeżdziłam nad morze, reszta jak opisałaś. Jako matka, mam więcej strachów i nie wiem czy odważę się puścić mojego syna na taki wyjazd… 🙁

    #5111486

    ana7

    Chyba te „współczesne” obozy to zupełnie co innego niż za „naszych czasów”. Co by powiedział sanepid i inne służby na latryny w lesie, kąpiel i mycie menażek w jeziorze, brak elektryczności i ciepłej wody:Fiu fiu:
    Chyba takich „ekstremalnych” obozów już nie ma…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close