obumarła ciąza

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #19476

    Anonim

    Przepraszam, ze pisze o takiej smutnej sprawie, ale chciałabym skontaktowac sie z dziewczyna, która doświadczyła obumarcia ciąży (płodu). Ja bedąc na początku trzeciego miesiąca ciąży, podczas pierwszego badania USG dowiedziałam się, ze lekarz nie wyczuwa tętna płodu. Nie musze pisać co czułam, łatwo sie domyśleć… Teraz staram się o dziecko i chętnmie wymienię sie doświadczeniami z dziewczynami, które mają za soba podobna jak sytuację.

    #272380

    ninka

    Re: obumarła ciąza

    Nie masz za co przepraszać… Przykro mi, że Ciebie to też spotkało. Jeśli mogę Ci w czymś pomóc to pytaj śmiało. Na tym forum mocno się wspieramy i staramy zaradzić naszym smutkom i problemom. Dodam tylko, że moja ciąża zakończyła się w 12 tyg też obumarciem a dwa tygodnie wcześniej widziałam jeszcze bijące serduszko:( Obecnie jestem na etapie leczenia torbieli ale to już osobna historia.
    Acha i jeśli możesz to się zarejestruj bedzie sie lepiej rozmawiało.
    pozdrawiam

    Ninka
    moje temperaturki



    #272381

    komkoma

    Re: obumarła ciąza

    Czesc, nie martw nie jestes sama. Ja rowniez podczas pierwszego badania USG okolo 10 tygodnia dowiedzialam sie, ze serduszko przestalo bic. Jesli chcesz do mnie napisac na priv to prosze lub podaje Ci e-mail [email]huma100@poczta.onet.pl[/email] Moze tak bedzie lepiej, bo nie zalogowalas sie, wiec moze potrzebujesz wiecej prywatnosci. Zapraszam i pozdrawiam.

    http://www.FertilityFriend.com/home/22aaa

    #272382

    sisna

    Re: obumarła ciąza

    …na tym forum chyba każda z nas doświadczyła czegoś podobnego… ja straciłam ciążę 3 tyg. temu…

    #272383

    z-kasia1

    Re: obumarła ciąza

    Witaj,
    bardzo mi przykro, że i Ciebie to spotkało….mojemu dziecku też przestało bić serduszko; zabieg miałam w styczniu, ok. 10/11 tyg., a wg lekarzy maleństwu przestało bić serduszko ok. 7 tygodnia. Teraz powoli zacznę starania. Jeżeli chcesz się czegoś dowiedzieć, masz jakieś pytania – pytaj…jeśli będę mogła pomóc, to będzie mi bardzo miło.
    pozdrawiam,

    Kasia

    #272384

    breskva

    Re: obumarła ciąza

    Ja mialam obumarla ciąze w 8 tyg. (dowiedzialam sie w 10) w pazdzierniku zeszlego roku.. TO bylo naprawde trudne przezycie, ale jestem wlasnie w drugiej ciazy, tym razem jest wszystko OK, to juz 16 tydzien, tak wiec zamiast majówka bede grudniowka, i jestem bardzo szczesliwa!!! Chociaz wspomnienie poronienia bedzie zawsze bolesne, ale to naprawde naturalna sprawa i czesto sie zdarza, i zazwyczaj z kolejnymi ciazami jest wszystko w porzadku. Zobaczysz juz niedlugo bedziesz cieszyc sie nowym brzuszkiem!
    pozdrawiam i zycze duzo sily w trudnych chwilach

    Gosia i Maleństwo (9.12)



    #272385

    ika

    Re: obumarła ciąza

    No tak, niestety – na tym forum każda z nas zdaje sobie sprawę jak bardzo ciężkie masz za sobą przeżycia. Ja mam za sobą dwa tak trudne przejścia i w najbliżyszym czasie mam zamiar znów spróbować – mam nadzieję, że w moim przypadku do trzech razy sztuka i wszystko skończy się dobrze Jeśli masz jakiekolwiek pytania to pytaj wszystkie jesteśmy nastawione bardzo pozytywnie i staramy się w miarę własnych możliwości i informacji pomóc – a co dwie głowy to nie jedna
    Życzę Ci powodzenia i pozdrawiam bardzo serdecznie

    ika

    #272386

    magdamal

    Re: obumarła ciąza

    Jest nas tu niestety wiele. Wszystkie przeżyłyśmy koszmar wiadomości o tym, że nasze wyśnione dzieciątko nie żyje.
    Ja tę wiadomość usłyszałam będąc w 13 tygodniu ciąży. Również podczas USG na którym mój mąż miał zobaczyć jak pięknie i bezproblemowo rozwija się nasze maleństwo. Wcześniej było wszystko idealnie jak w poradnikach medycznych. Po tej tragicznej wiadomości był tydzień nieprzespanych nocy, morze wylanych łez i wielka gorycz. Jednakże jeszcze nosiłam w sobie, wprawdzie już bez tętniącego serduszka, moje maleństwo. Po tygodniu wylądowałam w szpitalu gdzie zrobiono mi łyżeczkowanie (po 4 dniach szpikowania tabletkami na wywołanie poronienia). Po szpitalu – uczucie ogromnej pustki. Tego nie zapomnę – myślałam sobie: jak mam teraz żyć? wszystko kręciło się wokół ciąży i związanych z nią planów, czułam się wyjątkowo – a tu nagle krach! Muszę przestać myśleć o dziecku bo go już nie ma. Nie mogę już zastanawiać się czy to chłopak czy dziewczyna, jak będzie wyglądać, jak mu dać na imię! To było straszne. Myślę, że każda z nas przeżyła to podobnie. Jedno jest najważniejsze: choć to ogromny ból to trzeba o nim zapomnieć i żyć dalej! I dziś staram się myśleć pozytywnie, próbuję zajść w ciążę od kilku miesięcy (niestety bezskutecznie ale okres rozczarowania minął), zaplanowałam w życiu wielkie zmiany – nowa praca, nowa miejscowość a w niej nowe mieszkanie. Czas leci i boję się tylko jednego – że za długo będę musiała czekać na to upragnione maleństwo! Ale obiecuję, że jak już się uda to będzie ono najbardziej kochanym dzieckiem pod słońcem!:))

    Pozdrawiam Cię gorąco, życzę szybkiego powrotu do normalności (bez bólu, żalu, złości i rozczarowań). I do Ciebie uśmiechnie się słoneczko. A poza tym myślę że los kiedyś ten wielki ból nam wynagrodzi – może w miłości naszych pociech???

    Magda

    #272387

    mania

    DO WAS WSZYSTKICH-NA POCIECHĘ!!

    Moje drogie koleżanki!
    Rok temu, dokładnie w lipcu miałam taki sam problem, też w 13 tygodniu obumarłam moja ciąża i musiałam mieć łyżeczkowanie po raz drugi w moim życiu. Na szczęście były wakacje i pomoc i wsparcie rodziny pomogły mi się jakoś z tego nieszczęścia podźwignąć. Chciałam od razu zachodzić w ciążę ale jak wiadomo trzeba odczekać. Mój ginekolog skierował mnie na dodatkowe badania – genetyczne i okazało się że jest wszystko ok, później w kwietniu tego roku wylądowałam w Poznaniu w klinice na Polnej. Byłam świeżo po miesiączce i oprócz tego, że zbadano mi poziom WSZYSTKICH hormonów to zaczęto mi również przeprowadzać ocenę jajeczkowania. Hormony oczywiście w normie, a oceną jajeczkowania dokończył mój ginegolog bo mam bardzo długie cykle i w tej klinice bym musiała z 20 dni leżeć a tak byłam tylko 4dni. Jak wychodziłam z kliniki to pani profesor Jana Skrzypczak powiedziała mi że powinnam po miesiączce zgłosić się do nich na rentgen macicy, który wykryłby ewentualne zrosty macicy – ponoć nie widać tego na USG. No ale to badania już się nie odbyło ponieważ w 19 dniu cyklu miałam dzionek płodny i chyba wtedy zaskoczyłam. Dziś jestem znów w 13 tygodniu ciąży!!! I boję się jak jasny gwint o to maleństwo. Miałam już dwie wizxyty u gina i dwa USG – widziałam dziecko, widziałam jego serduszko. Mam nadzieję, że teraz się uda, biorę na podtrzymanie coąży Duphaston, oszczędzam się, nic nie robię, nie sprzątam, nie prasuję, nie wieszam prania – nic-totalny luz. No i myślę że w końcu do trzech razy sztuka!!!
    Dziewczyny napewno wam się uda, trzeba mieć nadzieję, trzeba się przebadać wszerz i wzdłuż, wy i wasi partnerzy również. Napewno kiedyś wszystkie będziemy mamami!! Pozdrawiam was serdecznie i tzrmam kciuki!

    Marzenka i Kluseczka (2.01.2004)

    #272388

    ika

    Re: DO WAS WSZYSTKICH-NA POCIECHĘ!!

    Marzenko – pamiętam Cię z tego kącika. Bardzo się ciesze, że Ci sie udało i zycze Ci baaardzo serdecznie, by Twoje maleństwo mieszkało sobie u Ciebie zdrowo i radośnie az do dnia porodu w wyznaczonym terminie. Rozumiem Twój strach, ale wierzę, że po tylu strasznych przezyciach tym razem los będzie dla Ciebie łaskawy
    pozdrawiam bardzo serdecznie

    ika



    #272389

    monka

    Re: DO WAS WSZYSTKICH-NA POCIECHĘ!!

    Bardzo sie cieszę, że wszystko jest w porzadku i trzymam kciuki. Tak z ciekawośći, czy znalazłaś przyczynę poprzednich strat? Jakie badania robiłaś?

    Monika

    #272390

    mania

    Do Monki

    Badania, które robiłam po drugim poronieniu to przedewszystkim oznaczenie kariotypu, czyli badanie genetyczne. Okazało się, że oboje z mężem jesteśmy zdrowi, później tylko robiłam wszystkie możliwe hormony i to tyle. Lekarze nie porafią podać przyczyny moich strat, za pierwszym razem to nawet bym nie wiedziała,że poroniłam ale przedłużał mi sie termin do następnej miesiączki to zrobiłam test i poszłam do lekarza, który potwierdził ciążę, a poroniłam w 7 tygodniu(jakoś tak chyba niepamietam już),to poronienie wyglądało prawie jak bardzo bolesna miesiączka więc gdyby nie to że wiedziałam, to myslałabym że mam okres. A za drugim razem serduszko przestało bić – o ile wogóle biło i też nie wiadomo czemu. A teraz idę do lekarza 4 lipca, widziałam już serduszko, i małego ludzika z rączkami i nóżkami – takie małe kropeczki no i cały tułów i główka i ten pulsujący punkcik w środku, tak bardzo sie ucieszyłam jak to zobaczyłąm, że myslałam że sie rozpłaczę! Jedynie co zdołałam powiedzieć to: “ojejku jakie ono jest już duże” Lekarz się śmiał bo to przecież zaledwie kilka cm. Ale tyle szczęścia. chcę wam jeszcze powiedzieć, że nie wiem już co mam robić, żeby było dobrze bo cały czas mam w pamięci słowa lekarza jak poroniłam rok temu w lipcu, a właściwie na wizycie gdy dowieziałam się że dzidzia nie żyje, powiedziałam do lekarza: “panie doktorze do trzech razy sztuka” a on mi odpowiedział ” czasami więcej niż do trzech razy sztuka” , no i tak mnie to teraz męczy ale mam nadzieję, że nie miał racji i że teraz się uda. Pozdrawiam was i czekam na to aż zobaczymy się na innym forum pa.

    Marzenka i Kluseczka (2.01.2004)



    #272391

    mania

    Do Iki

    Dzięki za dobre życzenia Tobie również życzę żeby sie udało!! Cmok.

    Marzenka i Kluseczka (2.01.2004)

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close