odchodzę ……………

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)
  • Autor
    Wpisy
  • #11365

    Anonim

    Niestety nie wiem na jak długo ,ale musze was opuscić!9chyba ,że coś się zmieni)ale nie sądzę.Odchodze od męża i wyprowadzam się do mamy jak mnie przyjmie.Nie mam seksu tak jak wy i nigdy nie miałam a dziecka to on tez nie chce a ja nie mogę zyć tylko dla faceta .Przyszła oja pora ,której nie wykorzystał mimo prósb.Jestem u kresu sił ,dusze się i nie mam czym oddychać w związku.On tylko mysli o pracy ,pisaniu mgri graniu na kompie a ja jestem tam gdzies daleko i dziecko.Nie na 1 planie.Na 1 planie są i były zawsze jego potrzeby i spełnieanie jego zachcianek.Nigdy nie spe lniał moich a moim kosztem rozwija się sam egoista.Nawet szklanki po sobie nie wyniesie.A ja mu musze usługiwac ,nawet pomieszać herbatę ,bo inaczej jest zły.W ogóle się nie rozwijam ,siedze i sprzątami wszystko mu dogadzam a on i tak mam to gdzieś.bO PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA NIE SPRAWIA ,ŻE CZUJESZ SIĘ ŻLE .A PRAGNIE ,BY JEGO PARTNERKA CZUŁA SIĘ SZCZĘSLIWA I MOGŁA SIBIE REALIZOWAĆ I ZAWSZE CHCE TEGO CO NAJLEPSZE DLA DWOJGA.a NIE JEST MANIAKALNIE EGOISTYCZNY,BY KONCENTROWAC SIĘ WYŁĄCZNIE NA WŁASNYCH PROBLEMACHI PUNKCIE WIDZENIA.

    To na tyle ,jest mi żle nie mam szans na dziecko i bardzo cierpię bo go kocham.Ale nie widze innego rozwiązania.Co mam zrobić by zaczął mnie w koncu zauważać i mną interesowac i moimi potrzebami.Czemu on żyje w swiecie marzen i buja w obłokach a gdzie jestem w tym wszystkim ja?
    pozdrawiam wszystkie !wiem ,że znowu niektóre napiszą no znowu pupi ma chandrę to już trwa długo a ja nie mam się kogo poradzić bo jestem sama jak palec nawet nie mam przyjaciół.pupi.

    #178248

    annah

    Re: odchodzę ……………

    Pupi, jestem z toba, przykro ze sprawy nabraly taki obrot.
    Ale mysle ze moze faktycznie masz racje by opuscic go (na jakis czas), moze wowczas sam zurozumie ile dla niego znaczysz.
    Pupi badz dzielna i trzymaj sie

    Anna i synek
    termin 6.01.03



    #178249

    agnes75

    Re: odchodzę ……………

    Droga Pupi,
    wspołczuję Ci, gdyż Toje posty śledzę już jakiś czas i prawdę mówiąc od dawna myślałam sobie że powinnaś trochę swoje męża „otrzeżwić”. Pomysł z odejściem jest dobry, z tym że nie traktuj tego jako rozwiązanie ostateczne, nie mów nigdy i nie zamykaj mu drogi do siebie (jeszcze) to bardzo poważne sprawy – wierz mi i konsekwencj emogą być naprawdę smutne…… Jeśli rozmowy nie dały skutku musisz wylać mu kubeł zimnej wody na łeb!!!!!!! Moze facet się obudzi, wtedy – Ty będziesz górą, to on będzie Cię prosił abyś dałą mu szansę i może w KOŃCU CIĘ WYSŁUCHA!!!!!!!!!!! Zrób tak jak mówisz, al enie traktuj tego rozwiąznaia ostatecznie!!!!!! Głowa do góry i pozdrawiam

    #178250

    Anonim

    Re: odchodzę ……………

    Może rzeczywiście taki kubełek zimnej wody dobrze zrobi Twojemu mężowi, trzymaj się dzielnie i nie opuszczaj nas myślę, że na tym forum jest zawsze dla Ciebie miejsce.

    Asia i ….

    #178251

    martam

    Re: odchodzę ……………

    To straszne……..
    Spralabym go na kwasne jablko !
    Jesli to Ci moze jakos pomoc, to pisz.
    Mocno Cie sciskam i zycze podjecia wlasciwej decyzji.
    Buziaczki i trzymaj sie jakos !

    Marta

    #178252

    Anonim

    Re: odchodzę ……………

    pupi… nie będę mówić zostań… sama wiesz najlepiej jakie podjąc kroki..żal że opuszczasz nasze grono… mam jednak nadzieję, że wrócisz kiedyś… wiem jak trudno jest myśleć o dziecku kiedy wciąż starania nie dają efektu… znam też podobne do Twojej sytuacje w młodych małżeństwach… czasem mężczyźni pozostają wiecznymi dziecmi… boją się wziąć odpowiedzialność za inną osobę… mąż mojej koleżanki na wieść (nieoczekiwaną zresztą) że zostaniee tatą skomentował to: „to moja największa porażka życiowa”… i wydawałao się że zakończy się to wszytsko rozstaniem, a jednak przemyślał wszystko… zrozumiał i pogodził się ze zmianami jakie nadchodzą… czasem potrzebny jest pożądny kop w tyłek (że tak powiem nieładnie) żeby facet się opamiętał… mam nadzieję, że i Twój współmałżonek pójdzie po rozum do głowy i zda sobie sprawę z tego, że traci coś wyjątkowego… że traci możliwość posiadania z Tobą prawdziwej rodziny… życzę powodzenia… i pamiętaj ..nie jesteś sama…

    Weronka (termin 6.06.03)



    #178253

    goha

    Re: odchodzę ……………

    Bardzo mi przykro, że się tak porobiło… będzie mi Ciebie brakowało…
    Co do męża to może Twoja wyprowadzka podziała na niego jak zimny prysznic, otrząśnie się i zobaczy ile ma do stracenia… jak cudowną i ciepłą osobę miał przy swoim boku i że może ją stracić…
    Pomimo wszystko życzę Wam, żebyście na rozstajach dróg jednak wybrali wspólną drogę… bo warto walczyć o siebie… ale jeżeli okaże się to niemożliwe… jestem przy Tobie…

    Pozdrawiam
    GOHA i Dareczek
    14. 04. 2003

    #178254

    kura-plemienna

    Re: odchodzę ……………

    Kochana pupi, a też mam dziś doła. Może trzeba porozmawiać, czasami to bardzo trudne, ale to przecież dużo wysiłku nie kosztuje. Ja z Jarkiem też koty żarłam, ale jakoś się ułożyło. Jest jeszcze jedno ale…. jeżeli rozmowy nic nie pomog to daj sobie spokój, może to nie jest twoja połówka pomarańczy. Jesteś młoda i jeszcze nie raz będziesz szczęśliwa.
    Póki co wsiadaj w samolot i przylatuj do mnie do Lublina. Mam dzisiaj urodziny i niestety spędzę je sama jak palec, bo Jarek musiał wyjechać. Przyleć zrobimy imprę i pogadamy. Mam HIPPa dla kobiet karmiących, kompot z jabłek i wodę niegazowaną. Nawalimy się i zagryziemy sucharkami. Basiulec daje mi popalić od rana, także i ona ma chyba doła.

    Buziaki Anka i Basia wyjęta z brzucha 17 grudnia

    #178255

    mysia

    Re: PUPI GŁOWA DO GÓRY

    Normalnie ścieło mnie z nóg, rozumiem cię zupełnie wprawdzie tego nie przeżyłam z moim mężem ale jako jeszcze para narzeczeńska mieliśmy bardzo słaby okres, on kończył studia miał mniej nauki niż ja . Ja siedziałam w domu ( bo razem już mieszkaliśmy) i ostro wkuwałam a on znalazł sobie kogoś innego, zaczęło się psuć, mniej seksu, mniej rozmów, przed samą sesją obwieścił mi, że sobie znalazł kogoś ja oblałam cała sesję bo ryczałam i dusiłam się w tym związku. Wyprowadziłam się z dnia na dzień. Uciekłam do mamy, po 2 dniach wrócił do mnie zaryczany z kwiatami i bombonierką i strasznie mnie przepraszał, i powiedział mi, że dopiero jak mnie stracił zdał sobie sprawę z tego co traci, chciał się na siłę uszczęśliwić. Wróciłam do niego po 2 mies przeprosin 🙂 Teraz po 4 latach od tego zdarzenia, doszliśmy do wniosku, że dobrze, że przeszliśmy taką próbę każda ze stron wtedy miała czas aby się zastanowić, czy ta druga połowa jest tym czego oczekujesz. Jeśli postanowiłaś wyprowaszić się od męża to spróbuj a nóż efekt będzie taki jak w naszym przypadku a muszę przyznać, że też chowałam wówczas pod dachem ogromnego egoistę ale naprawdę się zmienił – taki był warunek ponownego wspólnego zamieszkania. Pupi bardzo mi przykro , że musisz to przeżywać, bo jest to rzecz straszna tym bardziej, że go kochasz. Ja wylałam morze łez, ale mi to bardzo pomogło takie rozstanie. Człowiek dopiero jak coś traci docenia to co miał. I nie ma powodu dla którego miała byś opuścić to forum, nawet Pupi z chandrą jest tu potrzebna, a co do dzidzi to owszem poczekaj ale również na to jak zareaguje twój mąż, może zrozumie, że jednak masz swój rozum i nie można traktować cię jak sprzątaczki i praczki. Jeżeli jednak się nie uda to na początku jest ciężko bo głównie będziesz cierpiała ty ale masz dopiero dwaszieścia parę lat całe życie jest przed tobą.

    Pupi proszę cię, głowa do góry i zostań z nami i pisz co postanowiłaś.

    Zawsze pomocna Mysia

    #178256

    mysia

    Re: odchodzę ……………

    Widzę, że mamy kolejną panią koziorożec ja jestem z 23 grudnia i uważam, że pomysł z wciągnięciem Pupi na imprezę jest super. Pupi do dzieła musisz nas wszystkie oblatać bo ja jeszcze nie świętowałam ale mogę zrobić imprezkę przylatuj do Warszawy.

    Mysia



    #178257

    Anonim

    DO KOMANCZERY OD PUPI

    WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !Z OKAZJI URODZINEK!DZIĘKI ZA ZAPROSZENIA J,ESTEŚ KOCHANIUTKA ALE JA SIĘ PAKUJE I JADĘ DO MAMY ZOBACZYMUY CZY I ONA MNIE NIE WYGONI?BAW SIĘ DOBRZE I DBAJ O SIBIE -SCSKAM I STO LAT!PUPI.

    #178258

    Anonim

    Re: DO MYSI I WSZYSTKICH !

    SŁONCA MOJE KOCHANE CO JA BYM BEZ WAS ZROBIŁA/?WIEM POWTARZAM SIĘ JAK ZWYKLE ALE ZAWSZE MOGĘ NA WAS LICZYC TO NIESAMOWITE.pAKUJE SIĘ I NIE MAM ZA DUŻO CZASU ALE DAM ZNAC JAK WRÓCE ,MOŻE I DZIŚ MNIE MAMA WYGONI ONA TAKA JEST .TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI BY MI SIĘ TEZ UŁOŻYŁO I W KONCU COŚ MAŁEGO POJAWIŁO-ŚCISKAM I CAŁUSKI DLA WSZYSTKICH WAS SŁONECZEK-PUPI.



    #178259

    Anonim

    Re: PUPI DO WSZYSTKICH-DZIĘKI!

    KOCHANE!
    TAK TO W ŻYCIU BYWA ,WIEM ,ŻE NIKT Z NAS NIE ZASŁUGUJE NA BÓL CZY CIERPIENIE ALE CZASEM TAK JEST .zAWSZE MAM W WAS OPARCIE I CZASEM CZUJE SIĘ WINNA ,ŻE ZA RZADKO JA WAM POMAGAM.A OD WAS MAM TYLE CIEPŁA ŻE STARCZA TO MI NA DŁUGI CZAS.ŻARTY ŻARTAMI A JA NIE UMIEM SIĘ CIESZYC ,BO MARZENIA O DZIECKU LEGŁY W GRUZACH TAK MARZYŁAM BY WAM W KONCU NAPISAĆ TAK JA TEŻ .a TU ZNOWU KRACH Z INNEJ STRONY.CZEMU MNIE TO SPOTYKA ,DLACZEGO JA CZASEM ZADAJE SOBIE TO PYTANIE I NIE ZNAJDUJE ODP.DZIĘKI ,ŻE WSPIERACIE MNIE MOZE I KIEDYS JA WAM NA COS SIĘ PRZYDAM BO NIE OPUSZCZĘ WAS BO TYLKO WAS MAM TERAZ .dla każdej posyłam całuska za okazane mi serce i przepraszam jak niektórym zabieram czas i za wszystko co nie tak.Będę za wami tęsknić bardzo-pupi!

    #178260

    Anonim

    Re: odchodzę ……………

    Pupi, Kochanie, zostań z nami. Piszesz, że nie masz przyjaciół, więc może my swoimi radami jakoś Ci pomożemy, choć najlepszym i najbardziej oddanym doradca na pewno bedzie Twoja mama , bo nikt na swiecie bardziej od niej nie zyczy Ci żeby było dobrze.
    Teraz słuchaj… Ja znam tę historie, jakbym słyszała moją przyjaciólke( prałam zmywalam gotowałam, jego pantofle całowałam) a on i tak mnie zostawia i tak było żle. Nie można tak!!
    Pupi trzeba mieć szacunek do samej siebie a potem wymagać szacunku od innych. Zostałaś służącą własnego męża na swoje życzenie.
    Zresztą ja kiedy zamieszkałam z moim facetem , jeszcze przed slubem, też starałam sie mu udowodnić, że jestem najlepszym pod słońcem materiałem na żone, kochankę, sprzątaczkę , kucharkę, własciwie robota domowego. Ale kiedy tak jak mowisz, skończyło sie nawet dziekuje za herbatę, czy po swieżo umytej podłodze przelazł mi buciorami…zawzięlam się w sobie… przestałam robić cokolwiek pod niego, chyba że mnie o to poprosił i faktycznie ja nie musiałam wówczas odrywac sie od swoich zajeć. NIe byłam niemiła, ale przez długi czas dawałam do zrozumienia, ze jak się coś Panu nie podoba, to do widzenia, choć w duchu gdyby mi tak powiedział, to bym umarła z żalu i utraconej miłości.
    Nie sprzatałam jego ciuchów. Potrafił wejsc po treningu ubłocony i zrzucić te ciuchy tuż za drzwiami wejściowymi w przepokoju i tam je zostawił. Wracam z pracy i nie mogę drzwi uchylic. Wzięlam te ciuchy i połozyłam mu na poduszce…Przyszedł , sprzątnąl. W efekcie jak juz sam nie mogł wiejsc kilka razy do łazienki czy skorzystać z kuchni bo nie było czystej szklanki a w zlewie stała góra brudnych naczyń, zacząl sam sprzatać. Mnie najczęsciej bolała wtedy głowa, albo po prostu twierdziłam ze w pracy mialam koszmarny dzień i idę sie połozyć. Trwało to z 5 miesiecy, nawet dobrze sprzatał, ale w listopadzie przy okazji jakiejs małej sprzeczki wybuchnął zupełnie nie do tematu…NIE CHCE Z TOBĄ BYĆ, MOWIE POWAZNIE, SLUBU NIE BEDZIE ( MIAŁ BYĆ W CZERWCU) … popłakałam sie, ale honorowo zaczełam pakowac swioje rzeczy.
    myslalam – przegralam, trudno, koniec…slubu nie ma, obciach jak talala przed ludzmi i w ogóle 1000ce strasznych mysli. Przede wszystkim ta jedna mysl – nie potrafie bez niego życ. Co ja teraz zrobie?
    Kiedy już byłam spakowana, powiedziałam, że po nocy nie bede jezdziła po mieście i zawracała mojej mamie głowy, ale rano sie wyprowadzę. Dostałam takiego szału z nerwów , ze myslalam ze go zabije jesli sie do mnie zblizy. Wziełam swoją pościel i poszlam do drugiego pokoju. Pochlipywalam sobie. Po godzinie sie zjawił, ze on mnie przeprasza za to, że mnie zostawił, ze po 5 latach, ze mu przykro…autentycznie zerwalam sie wtedy z łóżka i dosłownie kopnęlam go w tych nerwch w dupe i wyrzuciłam z pokoju. Wziełam do ręki telefon i zadzwoniłam do mamy. Płacząc spytalam czy mogę wrócić do domu, bo on mnie zostawił . Moja mama powiedziala, ze oczywiście, to zawsze bedzie moj dom i mogę wrócić chocby teraz. Poprosiła go tylko na chwile do telefonu , zeby sie upewnić ,ze to nie jaks głupia awantura. On powiedział pytany, ze faktycznie jest jak jest i że mu przykro. MOja mama powiedziala ze jej tesh , bo traktowali go jak Syna itd. a on zrobił z nich wariatów, bo po co prosił ich
    ( mame i tate) o moją reke pół roku wczesniej. Powiedziala ze jej sie to nie podoba, ze w pól roku to nie mozna tak sobie zmienic takiej decyzji i ze bardzo sie na nim zawiodła i ze ich zranił, ale mowila to spokojnie. Powiedziala mu ze mam dziś wrócić do domu, zeby mnie przywiózł albo najlepiej wezwał taksówke.
    I to chyba był punkt przełomowy…on od poczatku nie wierzył, ze ja na poważnie odejde, tak w godzinę. wiedział , ze jak wyjde, to potem żeby mnie miało skrecac, to bede sie unosiła choćby głupim honorem i tyle mnie zobaczy, ze to koniec.
    Wezwał taksówke na za poł godziny. I wtedy zmiękł, zacząl rozmawiac ze mna, a ja udawalam ze go w ogóle nie słucham, że dla mnie sie już wszystko skończyło , ze nie ważne co chce mi teraz powiedzieć, ze już mi na tym nie zalezy. Przyjechała taksówka. sama wzięlam swoje cięzkie torby…nie pozwoliłam sobie pomoc i ze łzami w oczach szłam do taksówki. Złapałam za klamke w drzwiach i w tym momencie on dobiegł do taxówki , otworzył drzwi od strony pasażera z przodu i zapytał :ile za przyjazd? Dał facetowi 5 zł, zabrał moje walizki i wróciliśmy do domu.
    NIe utzrymywał ze chce wszystko odszczekać, ale chciał jesczez porozmawiac. zadzwonił do mojej mamy „wbrew mojej woli”, że przyjadę jutro po pracy… i tak sobie rozmawiamy do dzisiaj…razem…
    Okazuje sie , ze nikt nie lubi być niczyją służacą a kazdy lubi żeby mu usługiwać. Kazdy lubi porządek , ale nie każdy po sobie sprząta, a tym bardziej nie usmiecha mu sie sprzątanie po kimś i to notorycznie… On miał dość bycia moją służacą…dość brudu, brudnych naczyń, niewyprasowanych koszul, niewypranych ubrań. Coś czego wczesniej nawet nie zauwazal ( prało sie samo, sprzatało sie samo) raptem urosło do rangi problemu.
    Od tamtej pory dziekuje mi za kazdą herbate, co prawda pyta czy mu posłodziłam tyle ile trzeba (3,5 łyzeczki) i pomieszalam, ale zawsze mowi dziekuje, choć go o to nie prosiłam. Natomiast ,czesto ja też proszę go o herbatę o rózne rzeczy i on to robi. Sprzątamy razem…kazdy robi to co lubi… ja myje kible (lubie…)on sprzata kuchnie ( bo kibla nie ruszy za nic na swiecie),ja piorę, on wyjmuje z pralki i rozwiesza, na zmiane ścieramy kurze, odkurzamy dywany, wychodzimy z psem. A odkąd jesteśmy w ciązy większośc rzeczy robi on…nawet sniadania rano. Nie ma tylko kto prasowac bo ja nienawidze tego robić , on też , wiec raz w tygodniu przychodzi P. Jadzia, która przez 3 – 4 godziny prasuje (5zł/h) a jak trzeba to i okna umyje.
    Bardzo sie kochamy i żadne z nas nie wraca nigdy w słowach do tamtej sytuacji, słub odbył sie w terminie (on nalegał) i staramy sie nawzajem szanowac i swoją prace też. Kiedy umyję podłoge a on wlezie mi na nią buciorami, po prostu mowie: :”słuchaj, 5 minut temu myłam podłoge , ledwo zyje, a patrz co Ty narobiłes… w łazience stoi wiadro, proszę zebyś to sprzatnąl, bo ja już nie mam siły”…..
    Tak jest najlepiej….przede wszystkim rozmawiajcie ze sobą. zacznij, Pupi od rozmowy…Przestań mu we wszystkim ułatwiac życie, bo nawet w złotej klatce mozna sie udusić. Pozwól mu na trochę samodzielności…. Madrze sie – wiem, ale małymi kroczkami skracaj listę swoich obowiązków a wydłużaj jego….dopóki nie osiągniesz równowagi, która was oboje usatysfakcjonuje. Uwierz mi , jak już to zrobisz, to bedzie i obopólna cheć na dziecko i na wszystko inne, ale pozwól mu siebie szanowac i traktowac powaznie.
    Ja naprawde od dziś czekam na każdy Twoj mały krok do przodu i trzymam za Was !!! ( nie za Ciebie osobno) kciuki.

    ps. coś mi nie wyszło z tym kolorowym podpisemniżej;)))Miał być niebieski!

    Pozdrawiam
    niebieski[Bruni i Filipek]niebieski
    termin 22 kwietnia

    #178261

    mysia

    Re: PUPI DO WSZYSTKICH-DZIĘKI!

    Odzywaj się Pupi, dlaczego mama miałaby cię nie przyjąć. Mam przeczucie, że się ułoży. Pupi trzymaj się, mocniutko.

    Mysia

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close