Odzwyczajenie

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 41)
  • Autor
    Wpisy
  • #105790

    dzidektancerz

    Mam poltora miesiecznego synka i mysle ze jest strasznie rozpieszczony gdyz jak tylko odlozy go sie z rak na jakies podloze to od razu zaczyna wrzeszczec zeby go spowrotem wziasc. Malo tego nie wystarcza malcowi pozycja lezaca, trzeba go wziasc pionowo tak aby oparl sie na ramieniu dopiero wtedy lament ustaje. Czy wasze maluchu rowniez wola ta pozycje ?
    Moje drugie pytanie brzmi czy moge takiego maluszka zaczac odzwyczajac od spania z rodzicami w lozku i noszenia ciagle na rekach stopniowo coraz dluzej nie reagujac na placz czy tez 1,5 miesieczny noworodek potrzebuje tej bliskosci.
    Prosze o odp

    #3896915

    szynszylek

    Rece opadaja 1,5 mies malec rozpieszczony :Strach::Strach: to co bedzie jak skonczy 6miesc:Fiu fiu::Fiu fiu:
    Nie pomyślałaś, ze moze potzrebuje twojej bliskosci?? a moze w takiej pozycji jest mu wygodnie bo moze go cos boli?? np brzuszek a pionowo nic go nie uciska??Jak masz sumienie nie reagowac na placz wlasnego dziecka to cie podziwiam bo to nie jest metoda wychowawcza



    #3896916

    tygryska

    Myślę, że w tym wieku nie chodzi o rozpieszczenie a o potrzebę bliskości 😉 Co do pozycji to mój maluch od urodzenia nie znosił być trzymany na leżąco, akceptował tylko pion i w takiej pozycji się uspokajał.

    #3896917

    oliweczka

    Zamieszczone przez dzidektancerz
    Mam poltora miesiecznego synka i mysle ze jest strasznie rozpieszczony gdyz jak tylko odlozy go sie z rak na jakies podloze to od razu zaczyna wrzeszczec zeby go spowrotem wziasc. Malo tego nie wystarcza malcowi pozycja lezaca, trzeba go wziasc pionowo tak aby oparl sie na ramieniu dopiero wtedy lament ustaje. Czy wasze maluchu rowniez wola ta pozycje ?
    Moje drugie pytanie brzmi czy moge takiego maluszka zaczac odzwyczajac od spania z rodzicami w lozku i noszenia ciagle na rekach stopniowo coraz dluzej nie reagujac na placz czy tez 1,5 miesieczny noworodek potrzebuje tej bliskosci.
    Prosze o odp

    Odzwyczajac powoli można, ale nie w sposób, jaki proponujesz. Brak reakcji rodzica na płacz u takiego maleństwa może doprowadzić do poważniejszych zaburzeń – przede wszystkim utraty poczucia bezpieczeństwa.
    Wyobraź sobie, że porywają Cię kosmici. W jednej chwili tracisz to, co znasz, co daje Ci poczucie bezpieczeństwa, tracisz rodzinę, przyjaciół, całę dotychczasowe życie.
    I zostajesz wtłoczony w jakiś obcy, zupełnie inny schemat. Każą Ci w nim funkcjonować, jak gdyby nigdy nic. W dodatku ciagle jesteś w centrum zainteresowania – tłumy nieznajomych, każdy chce Cię dotknąć, wziąć na ręce, każdy coś mówi, niekoniecznie cicho.
    Czy w takiej sytuacji czułbyś się bezpieczny?
    Tak samo czuje się dziecko, które nazywa się noworodkiem. Zostało zabrane z miejsca, gdzie się dobrze czuło i gdzie miało święty spokój – nikt nic od niego nie wymagał, jak chociażby ciszy po odłożeniu do łóżeczka.
    Wasze dzieciątko Was potrzebuje – Waszego dotyku i Waszych ramion.
    I wcale nie jest rozpieszczone – w tym wieku jeszcze się nie wie, co to znaczy. W tym wieku potrzebuje się bliskości kogoś, kogo się zna najlepiej – mamy i taty. Tych dwóch osób, które się najczęściej słyszało „stamtąd”…
    Moim zdaniem potrzeba jeszcze trochę czasu.
    Można delikatnie próbować dziecko zostawiać – kłaść się z nim na łóżku chociażby i zabawiać grzechotką.
    Ale nie zostawiać na siłę i nie pozbawiać tego, co mu się naturalnie należy 🙂
    Później przyjdzie czas na aktywności – wodzenie wzrokiem, łapanie przedmiotów, turlanie się itd.
    Przyjdzie też czas na naukę spania 🙂
    Wracając do Twoich pytań – moje obie córki bardzo chciały być noszone na pionowo. Młodsza potrafiła tak na nas spać po 3-4 godziny – bedąc ułożona pionowo na naszym ramieniu. Nigdzie indziej nie spała lepiej.
    A na pytanie drugie moją odpowiedź już znasz 🙂 – za szybko.
    Powodzenia i dużo siły Wam życzę.

    #3896918

    tygryska

    Zamieszczone przez oliweczka
    Wracając do Twoich pytań – moje obie córki bardzo chciały być noszone na pionowo. Młodsza potrafiła tak na nas spać po 3-4 godziny - bedąc ułożona pionowo na naszym ramieniu. Nigdzie indziej nie spała lepiej.

    To tak jak mój pieszczoch. Pierwsze dwa miesiące właściwie większość swoich dziennych drzemek zaliczał na mnie albo na spacerze – odkładany do łóżeczka momentalnie otwierał oczy i był dziki protest.
    Mój maluch potrzebował dużo bliskości i dostawał tyle, ile potrzebował, chociaż czasem już miałam dość leżenia parę godzin na kanapie ze śpiącym dzieckiem na klacie:Fiu fiu:
    A teraz odkładany wieczorem do łóżeczka zasypia sam z uśmiechem na ustach 🙂
    Wszystkiego można dziecko nauczyć we właściwym dla niego czasie i wcale nie trzeba stosować drakońskich środków.

    #3896919

    oliweczka

    Zamieszczone przez tygryska
    To tak jak mój pieszczoch. Pierwsze dwa miesiące właściwie większość swoich dziennych drzemek zaliczał na mnie albo na spacerze – odkładany do łóżeczka momentalnie otwierał oczy i był dziki protest.
    Mój maluch potrzebował dużo bliskości i dostawał tyle, ile potrzebował, chociaż czasem już miałam dość leżenia parę godzin na kanapie ze śpiącym dzieckiem na klacie:Fiu fiu:
    A teraz odkładany wieczorem do łóżeczka zasypia sam z uśmiechem na ustach 🙂
    Wszystkiego można dziecko nauczyć we właściwym dla niego czasie i wcale nie trzeba stosować drakońskich środków.

    Ty leżałaś, ja musiałam siedzieć 🙂



    #3896920

    qr-chuck

    Zamieszczone przez tygryska
    Mój maluch potrzebował dużo bliskości i dostawał tyle, ile potrzebował, chociaż czasem już miałam dość leżenia parę godzin na kanapie ze śpiącym dzieckiem na klacie:Fiu fiu:

    Ja spietrzałam kołdry na środku „małżeńskiego” łóżka i tam siadałam. I sobie zasypiałam :). Nawet jeśli zdarzyło mi się przysnąć mocniej i małą upuścić to nie leciała daleko 😉

    #3896921

    paszulka

    Jola też woli pionowo być noszona… bo wtedy widzi więcej… i tak jest od początku. Grzecznie jednak zasypia w łóżeczku jeśli to pora spania.
    Generalnie na marudzenie nie reagujemy ale jak zaczyna płakać bardziej to bierzemy na ręce.
    W łóżku z nami nie śpi wcale ale to głównie dla mojego spokojnego snu, bo mąż wierci się w nocy i bałabym się o nią.
    Baśka była brana do karmienia tylko. Nic to jednak nie dało… odkąd może wychodzić ze swojego łóżka to przyłazi do nas do dzisiaj (4 lata).

    #3896922

    ninja71

    Zamieszczone przez dzidektancerz
    Mam poltora miesiecznego synka i mysle ze jest strasznie rozpieszczony gdyz jak tylko odlozy go sie z rak na jakies podloze to od razu zaczyna wrzeszczec zeby go spowrotem wziasc. Malo tego nie wystarcza malcowi pozycja lezaca, trzeba go wziasc pionowo tak aby oparl sie na ramieniu dopiero wtedy lament ustaje. Czy wasze maluchu rowniez wola ta pozycje ?
    Moje drugie pytanie brzmi czy moge takiego maluszka zaczac odzwyczajac od spania z rodzicami w lozku i noszenia ciagle na rekach stopniowo coraz dluzej nie reagujac na placz czy tez 1,5 miesieczny noworodek potrzebuje tej bliskosci.
    Prosze o odp

    moj ma pol roczku i tez zauwazylam z ta bliskoscia. tylko ze staram sie nie podnosic go z lozeczka, poglaskac, ewentualnie polozyc do naszego lozka i przytulic- u nas skutkuje. ostatnio zasypia tylko tak bawiac sie moimi wlosami. a w lozeczku sprobuj polozyc w innej pozycji, nz boczku ( moj tylko tak lubi), na brzuszku… a noszenie w pozycji pionowej moze dlatego ze dzidzi chce widziec? moj tak ma! ale faktycznie przy zabkowaniu uspokajal sie wlasnie w tej pozycji… cos w tym jest

    #3896923

    wasyl

    Zamieszczone przez paszulka
    Jola też woli pionowo być noszona… bo wtedy widzi więcej… i tak jest od początku. Grzecznie jednak zasypia w łóżeczku jeśli to pora spania.
    Generalnie na marudzenie nie reagujemy ale jak zaczyna płakać bardziej to bierzemy na ręce.
    W łóżku z nami nie śpi wcale ale to głównie dla mojego spokojnego snu, bo mąż wierci się w nocy i bałabym się o nią.
    Baśka była brana do karmienia tylko. Nic to jednak nie dało… odkąd może wychodzić ze swojego łóżka to przyłazi do nas do dzisiaj (4 lata).

    To tak, jak u nas. Jestem przeciwna spaniu moich dzieci z nami. W moim domu, to nie będzie praktykowane, nawet w przyszłości. Takie drzemik krótkie, owszem zdarzały się, ale sporadycznie, bo córeczka od pierwszych dni kładziona w łóżeczku.
    Radziłabym już zacząć przyzwyczajanie do swojego łóżeczka, bo potem będzie gorzej.
    A z pozycją pionową, to i moja tak wolała.



    #3896924

    kantalupa

    z mojego dioswiadzcenia wynika, ze linia pomiedzy zaspokajaniem potrzeb dziecka a niewolniczym na nie reagowaniem jest wybitnie cienka
    historie mojego starszego babla przeszly niemal do mitow forumowych, bo dziecko musialo byc w moich ramionach 24 godziny na dobe – doslownie – wiec chadzalam do toalety z mlodym, mylam sie nerwowo pod prysznicem w ciagu dwoch minut, kiedy mlody wydzieral sie jak opetany w ramionach ojca

    nie ma nic zlego w uczeniu dziecka samodzielnosci
    o ile oczywiscie jestes w stanie trzezwo okreslic, gdzie konczy sie nauka samodzielnosci, a zaczyna rodzicielskie lenistwo, czy zwykle zaniedbanie

    nie ma nic zlego w spaniu we wlasnym lozku
    a skoro dziecko uczy sie swiata od rodzicow i przez rodzicow filtruje odczucia bodzcow naplywajacych ze swiata, po co utwierdzac dziecko w przekonaniu, ze bezpiecznie jest tylko w ramionach rodzica?

    przy drugim dziecku, nauczona doswiadczeniem pierwszego i o to pierwsze zdziecko madrzejsza, od poczatku stawialam jasne granice – jako twoja mama mam prawo byc zmeczona, mam prawo isc do toalety, mam prawo cos zjesc, mam prawo zajac sie starszym bratem
    alkowi nigdy nawet do glowy nie przyszedl terroryzm z jakim zmagalam sie przy adamku

    kilkakrotnie pojawia sie tutaj stwoerdzenie „potrzeby bliskosci”
    chcialabym kiedys uslyszec jakas rozsadna definicje
    bo w moich oczach nie o bliskosc fizyczna chodzi, ale o uwage, ktora dziecku dajemu
    pisalam kiedys na forum o pewnej matce, ktora nosila dziecko non-stop, ale mniej wiecej na takiej zasadzie na jakiej nosi sie torbke: zero uwagi dla dziecka, cyc w usta, zeby nie marudzilo, a matka klefci przez telefon, robi sobie mejkap jedna reka, itp itd.

    imho: dziecko nalezy zapewniac o swojej obecnosci: glosem, spiewem, dotykiem, reakcja na dziecka potrzeby, ale nie trzeba dziecka nosic

    #3896925

    dzidektancerz

    Tez tak mysle ze mimo ze ma te dwa miechy to jaknajszybciej trzeba odstwic malego do swojego lozka bo przeciez on teraz nie zsnie bez lezakowania na mamie a co dopiero w swoim lozku a im dluzej z nami spi tym trudniej bedzie mu sie przyzwyczaic do swojego wyrka 😉



    #3896926

    oliweczka

    Zamieszczone przez dzidektancerz
    Tez tak mysle ze mimo ze ma te dwa miechy to jaknajszybciej trzeba odstwic malego do swojego lozka bo przeciez on teraz nie zsnie bez lezakowania na mamie a co dopiero w swoim lozku a im dluzej z nami spi tym trudniej bedzie mu sie przyzwyczaic do swojego wyrka 😉

    Jak poczekasz jeszcze ze dwa, to też się nic wielkiego nie stanie. A dziecko będzie już miało 4, a nie 2 mce… Moim zdaniem to robi różnicę.
    A jeśli już jednak zdecydowałeś, to powiedz czy masz jakiś plan, jak to w miarę bezboleśnie zmienić?
    Przerobiłam z młodszą podobny scenariusz i – jeśli mogę posłużyć moją skromną radą – nie pozwól dziecku płakać w samotności.

    #3896927

    dzidektancerz

    Gdy dziecko placze w swoim lozeczku to podchodze do niego co jakis czas i gadam do niego trzymam za raczke lub glaszcze glowke. Czasem sie uspokoji a nie kiedy nie, w kazdym bardz razie odchodze i tak w kolko. Maly jest znami w lozku tylko wtedy gdy mama go karmi pozniej zasypia na niej i wtedy dopiero go biore i klade do siebie. Nie wiem czy dobrze robie bo ani razu nie wytrwalismy do momentu zeby dziecko bez brania sami przestalo plakac, nie kiedy trwa to dobre kilkanascie minut i obawiam sie ze dlugotrwaly placz moze jakos zle wplynac np nabawic sie przepukliny. Macie moze jakies inne propozycje ?

    #3896928

    oliweczka

    Zamieszczone przez dzidektancerz
    Gdy dziecko placze w swoim lozeczku to podchodze do niego co jakis czas i gadam do niego trzymam za raczke lub glaszcze glowke. Czasem sie uspokoji a nie kiedy nie, w kazdym bardz razie odchodze i tak w kolko. Maly jest znami w lozku tylko wtedy gdy mama go karmi pozniej zasypia na niej i wtedy dopiero go biore i klade do siebie. Nie wiem czy dobrze robie bo ani razu nie wytrwalismy do momentu zeby dziecko bez brania sami przestalo plakac, nie kiedy trwa to dobre kilkanascie minut i obawiam sie ze dlugotrwaly placz moze jakos zle wplynac np nabawic sie przepukliny. Macie moze jakies inne propozycje ?

    Tak – przestać.
    Gosh… :Boje się:
    Twoje dziecko jest za małe na kombinacje „zaśnie-nie zaśnie”, czy „dam się-nie dam się”…
    Były tutaj poruszane podobne kwestie kilkakrotnie, poczytaj – mam nadzieję, że trochę pomoże:

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 41)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close