Opieka naprzemienna – ma ktoś?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)
  • Autor
    Wpisy
  • #121448

    benia568

    Czy któraś z was jest może po rozstaniu z ojcem dzieci i ma ustaloną opiekę naprzemienną? Jak to macie rozwiązane? Np. ile czasu trwa „zmiana”, gdzie dzieci mają rzeczy, jak w ogóle sobie radzicie z takimi codziennymi rzeczami, jak np. rzeczy na basen zostały u taty? Jak dzieciaki to odbierają? Jak macie to rozwiązane finansowo? Wszystkie doświadczenia, porady, „tego nie rób” albo co się sprawdza, będą dla mnie bardzo cenne, bo właśnie mnie to też czeka i muszę to poukładać jakoś. Ojciec dzieci jest ugodowy i nie będziemy się o nich szarpać, trzeba po prostu zrobić tak, żeby było jak najmniej zamieszania dla nas i dla dzieci, ale nie mam pojęcia, na jakie problemy się mogę natknąć w praniu

    #5761764

    zuzel

    Osobiście nie jestem w takiej sytuacji ani nie byłam.
    Miałam natomiast koleżankę, którą rodzice po rozwodzie zajmowali się naprzemiennie. Mieszkała 2 tygodnie u mamy, potem 2 tygodnie u taty. W domu każdego rodziców miała swój pokój, ciuchy, strój na wf. Przewoziła za sobą komplet książek i zeszytów szkolnych.
    Z jej perspektywy to był koszmar. W żadnym domu nie czuła się jak u siebie. Oboje rodzice założyli nowe rodziny, mieli kolejne dzieci. Nie mogła do końca uczestniczyć w życiu żadnej z rodzin, bo wracając po dwóch tygodniach była do tyłu z codziennością w danym domu.

    Z kwestii technicznych, to rodzic u którego była w niedzielę wieczorem odwoził ją do domu drugiego rodzica.
    Finanse to była jedyna rzecz czego zazdrościłyśmy jej. Miała dwa kieszonkowe.



    #5761765

    benia568

    U mnie na razie roboczo funkcjonuje układ „kto ma czas, bierze dzieci” bo oboje pracujemy czasami też po południu i wieczorem poza domem, ale to jest nieregularne i umawiamy się na bieżąco. Robi się straszny bałgan z rzeczami, bo jak jest ciepło np, to kurtki zostają u taty, on mi potem nie odwozi bo jest ciepło i na koniec się robi zimno a ja nie mam w czym wyprowadzić dzieci do szkoły. Ale z drugiej strony dzieci to dobrze znoszą, bo są na bieżąco z każdym z nas i nie mają długich przerw w widzeniu się i byciu normalnie w domu a do tego, ze ktoreś z rodziców czasem pracuje wieczorem, są przyzwyczajone. Wolałabym to jakoś uporządkować jednak, bo się tworzy chaos, żeby nie powiedzieć bajzel

    #5761766

    konia

    U mnie jest taki układ i póki co się sprawdza. jakoś potrafimy się dogadać i dzieci nie cierpią.

    #5761767

    kantalupa

    nie pisze z wlasnego doswiadczenia, ale znam sprawe bardzo dobrze, bo w usa to jest wyjatkowo popularne rozwiazanie (jestem w nie wtajemniczona, bo pracuje w szkole, gdzie calkiem pokazna gromada dzieciakow zyje na dwa domy), a poza tym mam w najblizszej rodzinie takie mieszkajace w dwoch domach dzieci

    z moich obserwacji wynika, ze czas jeste najczesciej dzielony tydzien na tydzien lub dwa na dwa. jesli rodzice sie potrafia dogadac, to dziela miedzy soba dni swiateczne, a te bardzije zdyscyplinowane i otwarte rodziny sedzaja nawet swieta razem.
    dzieciaki maja komplet wszystkiego w obu miejscach, wiec zmieniajac „dom” biora ze soba tylko mala torbe z bardzo osobistymi rzeczami
    to jest zawsze wyzwanie, bo koszta wszystkiego sa podwojne, ale to mimo wszytsko ciagle lepsze rozwiazanie dla dzieci
    sprawa sie troche komplikuje kiedy dzieciaki sa nastolatkami (dwa komplety tych samych super-modnych ciuchow to raczej przesada), ale przy odrobinie organizacji chyba sobie dzieci radza.
    te z mojej rodziny maja szafe z ciuchami „u mamy.” a jadac do taty zabieraja juz gotowe komplety ciuchow na caly tydzien.
    plus u taty maja jakis tam zapas ciuchow.

    tutaj to naprawde dziala. troszke wymaga koncentracji i organizacji po strobie obojga rodzicow i dzieci tez, ale jeszcze nie slyszalam, zeby ktos na taki system narzekal (za wyjatkiem osob zupelnie spoza systemu, ale to juz inna historia)

    #5761768

    tinend

    dziwna sprawa, u mnie to jest tak ze ja siedze i zona, ja pracuje w domu i praktycznie mamy caly czas dla siebie i dziecka



    #5761769

    halinasuperdziewczyna

    Zamieszczone przez Tinend
    dziwna sprawa, u mnie to jest tak ze ja siedze i zona, ja pracuje w domu i praktycznie mamy caly czas dla siebie i dziecka

    To faktycznie bardzo dziwne.
    Za co siedzisz?

    #5761770

    nelida

    Dogadajcie się między sobą, „żeby wcześniej odwieźć kurtki”. Kilka takich szczegółów i będzie ok.

    #5761771

    karolkrupa

    Gratuluję decyzji o naprzemiennej opiece, to straszne, że jest ona w Polsce taką rzadkością i jeśli tylko kobieta nie wykaże dobrej woli, to mężczyzna niema szans, by mieć realny wpływ na wychowanie swojego dziecka i towarzyszyć mu w jego drodze do dorosłości.

    #5761772

    jadwigaa

    Dla mnie tego typu rozwiazanie w ogole sie nie sprawdza i nie wiem kto to taki cos takiego wymysla. Przeciez takie dziecko musi sie czuc mocno zdezorientowane jesli np co tydzien, dwa jest przerzucane z jednego miejsca w drugie. Ono na pewno tego nie rozumie a jak bedzie juz starsze to na pewno sie zbuntuje przeciwko temu/



    #5761773

    jadwigaa

    Dla mnie tego typu rozwiazanie w ogole sie nie sprawdza i nie wiem kto to taki cos takiego wymysla. Przeciez takie dziecko musi sie czuc mocno zdezorientowane jesli np co tydzien, dwa jest przerzucane z jednego miejsca w drugie. Ono na pewno tego nie rozumie a jak bedzie juz starsze to na pewno sie zbuntuje przeciwko temu/

    #5761774

    mattilda

    chyba potem jeszcze zależy od tego gdzie umieszczone są te dwa domu. Bo nie wyobrażam sobie zeby np. były to dwa różne maista. I co? dziecko co 2 tygodnie zmienia otoczenie, kolegów itp ciągle musiałoby się aklimatyzować…



    #5761775

    bamtamtam

    Zamieszczone przez jadwigaa
    Dla mnie tego typu rozwiazanie w ogole sie nie sprawdza i nie wiem kto to taki cos takiego wymysla. Przeciez takie dziecko musi sie czuc mocno zdezorientowane jesli np co tydzien, dwa jest przerzucane z jednego miejsca w drugie. Ono na pewno tego nie rozumie a jak bedzie juz starsze to na pewno sie zbuntuje przeciwko temu/

    Masz dzieci? Dzieci przyjmują naturlanie status quo. Nie mają takich ja my wszytcyh schematów. Ciarki mnie przechodzą na myśl o rozstaniu i takich układach, ale jak zauważa mattilda – pod warunkiem, że rodizce mieszkają niedaleko, to da radę taki układ. My mamy moich rodziców w zasiegu 1 km i podrzucamy czy to dziecko czy to psa. Ale jeśli to inne miasto… nawet drugi kraniec warszawy to juz problem ze szkołą.

    #5761776

    mistreslady

    Super, dzięki wielkie 🙂 Przyda mi się to na pewno :):D:D

    #5761777

    projekt-opieka

    Szanowni rodzice,

    serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w projekcie badawczym „Połączeni – Rozłączeni. Opieka nad dzieckiem po rozstaniu”.
    Celem projektu jest przyjrzenie się sytuacji rodzin po rozstaniu, mamy nadzieję, że zebrane przez nas dane będą fundamentem na którym będą mogli się oprzeć psycholodzy w toku opiniowania przy sprawach rozwodowych.

    Konieczne jest, aby od rozstania rodziców minął rok, nie musi to być formalny rozwód, szukamy rodzin z dziećmi w wieku 10-15 lat.

    Zachęcamy do kontaktu, odpowiemy na wszystkie pytania.
    [email]projekt.opieka@gmail.com[/email]

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close