opis wizyty w nowojorskim szpitalu-BEZNADZIEJA!!!

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)
  • Autor
    Wpisy
  • #48114

    moni75

    Witam,
    pomyslalam, ze musze to opisac. Wiele razy spotkalam sie tu (i nie tylko tu) z zachwytami na temat opieki zdrowotnej w Ameryce, w szczegolnosci w Nowym Jorku. Wiec Wam opowiem, jaka „rewelacyjna” opieka jest tu roztaczana nad ciezarna kobieta.
    Dzisiaj mialam druga wizyte- w SZPITALU. Godzina wyznaczana jest z dokladnoscia do 5 minut (14:25). Bylismy punktualnie, owszem, ale czekalismy GODZINE. Maz po kilkudziesieciu minutach zapytal sie babki w rejestracji o co w ogole chodzi, ale uslyszal „ja zrobilam swoje, a co tam sie dzieje, to ja nie wiem”. Nie wiadomo, kto moze wiedziec, wiec czekamy. Mi juz doslownie para uszami wychodzila z wscieklosci. W koncu, po godzinie laskawie zawolala mnie pielegniarka, zmierzyla cisnienie, i zaprosila na wage (tu musze wyjasnic, ze podczas pierwszej wizyty, miesiac temu, NIKT mnie nie zwazyl, pytano ile ORIENTACYJNIE wazylam przed ciaza, ktos to zle przemnozyl na funty i wpisal do mojej karty). Wiec kiedy wpelzlam na wage, okazalo sie, ze niby od ostatniej wizyty, czyli w ciagu miesiaca przytylam jakies 6-7kg, pielegniarce zeszyt z reki wypadl, zaczela jeczec ze to jest niemozliwe, kiedy z mezem tlumaczylismy skad taki deilny wynik- nie wierzyla, co mnie jeszcze bardziej wkurzylo. Nasikalam jeszcze do kubeczka, ta babka zrobila swoje i zostawila nas z bardzo wredna, sucha, stara jedza, ktora sie do tej pory nie odzywala. Przepisywala z komputera do karty wyniki moich badan (krew, mocz itd sprzed miesiaca). Pytam, czy wszystko w porzadku. „tak, wszystko w porzadku”. Stalam za nia i widzialam, ze np w moczu mialam sporo erytrocytow. Pytam wiec z uporem maniaka, czy to tez jest w porzadku (tuz przed zajsciem w ciaze mialam przeokropne zapalenie pecherza). „coz, to sie zdarza”. Juz wtedy mialam ochote ja rozszarpac. Ale draze dalej. Pytam, jak wyniki badania na toksoplazmoze (jestem weterynarzem, wiec rozumiecie). Ta stara malpa znowu odpowiada mi „w porzadku”. Wtedy juz sie naprawde wscieklam i pytam, co znaczy ze w porzadku???? Sa przeciwciala czy ich nie ma, bo to jest duza roznica. „Przeciwcial nie ma”. Zaznaczam, ze to byla PIELEGNIARKA, nie lekarz. Zaczelam miec juz czarne wizje, ze lekarza w ogole nie bedzie, no i przeczucie mnie nie mylilo. PYtam podchwytliwie o usg, okazuje sie ze usg nie bedzie przy tej wizycie. Badanie kontrolne krwi? Tez nie bedzie, dopiero za miesiac. Wiec, chyba zeby jeszcze bardziej sie dobic, pytam o badanie przeziernosci faldu karkowego. W tym szpitalu nie robia tego badania. Dlaczego? BO NIE. Ale to, co mnie najbardziej dobilo, to bylo badanie bicia serca dzieciaczka. Czekalam caly miesiac na to badanie. Sprawdzalam, czytalam gdzie tylko mozna, czy przy tej wizycie uslysze serduszko. Prawie spac z wrazenia nie moglam, ze to juz jutro, juz jutro… Kto jak kto, ale Wy na pewno mnie zrozumiecie.
    Ta sucha suka (przepraszam, ale nie wytrzymalam) przystawila mi glowice do brzucha, chwile szukala, caly czas trajkoczac cos do mojego meza, nagle USLYSZALAM SERDUSZKO MOJEGO DZIECIATKA, trwalo to jakies 3 do 4 sekund (zagluszane jej jazgotaniem), po czym ta… zabrala glowice, wylaczyla sprzet i tyle bylo wszystkiego. Przysiegam, to trwalo nie dluzej niz 3-4 sekundy, nawet nie moglismy z mezem posluchac tego W CISZY. Tego juz bylo dla mnie za duzo. Moze ja rozwlekle to wszystko opisuje, ale ta wizyta trwala MAKSYMALNIE 5 minut.Wyszlam stamtad i sie rozplakalam z nerwow, a przede wszystkim z szoku, jak tak mozna. Ale to nie koniec. Poszlismy do rejestracji, zeby sie umowic na nastepna wizyte za miesiac. Ja juz myslalam, ze za chwile poleje sie tam krew, bo nie wytrzymam.
    Pytamy sie baby o lekarza, a ona sie patrzy na nas jak na debili. Wyznacza termin nastepnej wizyty- ale ja juz jestem czujna i okazuje sie, ze ta nastepna wizyta ma byc tez TYLKO z pielegniarka. Moj maz, zaczal sie doslownie wyklucac o lekarza, baba usilowala argumentowac, dlaczego ma byc pielegniarka. A wiec- skupcie sie- pielegniarki sa tu zawsze, a lekarze nie zawsze, wiekszosc kobiet chce, zeby je badala (tez szumne okreslenie) ta sama osoba, dlatego umawiaja je z pielegniarkami, bo lekarze nie zawsze tu sa, pielegniarki sa bardzo doswiadczone, a jedyna roznica miedzy lekarzem a pielegniarka jest taka, ze pielegniarka tu jest zawsze, a lekarz nie zawsze. To zdanie powtorzyla jakies trzy razy.Wtedy mialam ochote walnac ja w leb i powiedziec, ze zasadnicza roznica jest taka, ze lekarz jest lekarzem, i to pielegniarka podaje lekarzowi narzedzia i sprzet a nie odwrotnie- ale jak to uslyszalam, to opadly mi rece i nogi, bo bo z czym do ludzi…same powiedzcie. W kazdym razie maz wywarl presje i lekarz ma byc na nastepnej wizycie, chociaz tez nie mam gwarancji, czy nie przyjdzie mi laska, ktora studia skonczyla 2 lata temu. Jeszcze dobrze nie wyszlismy ze szpitala, bo juz w windzie zaczelam ryczec na calego, sluchajcie, ja do tej pory jestem w szoku, zadzwonilam do Mamy a ona mi uwierzyc w to wszystko nie chciala, przede wszystkim- jak to, nie bylo lekarza???? Jesli bysmy sie nie upierali, nie byloby go takze przy nastepnej wizycie. Nawet nie moglam przez dluzsza chwilke, w ciszy, posluchac serduszka mojego dzieciaczka. Jestem w ciazy pierwszy raz, czy ci debilni ludzienie wyobrazaja sobie, jakie to jest przezycie dla kobiety?? Moja pierwsza wizyta tez nie nalezala do rozowych, myslalam, ze rzy drugiej bedzie lepiej. W zyciu bym sie nie spodziewala, ze bedzie takie dno. Myslalam, ze wyjde dzis z tego szpitala w skowronkach, ze zobacze dzieciatko na usg, ze poslucham jego serduszka, ze zadam troche pytan lekarzowi (bo mi sie nazbieralo)….Nastroj mam wisielczy. Tak gwoli scislosci, wszystkie te przyjemnosci, ta rewelacyjna opieka odbywala sie w New York Presbyterian Hospital. Tak to jest, jak sie ma miastowe ubezpieczenie. Zamiast sie cieszyc itd, pozostaje sie tylko modlic, zeby wszystko bylo w porzadku z dzieciaczkiem, bo w razie czego liczyc tu na jakas prewencje nie ma co (jak widac na zalaczonym obrazku).
    Jesliby ktoras narzekala na opieke w Polsce, niech sobie przeczyta ten post. Naprawde Wam zazdroszcze, powaznie.
    Poniewaz nie mialam okazji, hehe:(((( zapytac lekarza, moze Wy wiecie.
    1. Co jakis czas boli mnie jajnik, raz jeden, raz drugi-nie mocno, ale jednak czuje ze go mam.
    2. co jakis czas miewam bole miesiaczkowe- tez niezbyt silne czy bolesne, ale dsykomfort czuje. Czy to jest normalne w pierwszym trymestrze?
    Pozdrawiam Was dziewczyny, zycze lepszej niz ja mam opieki, trzymajcie sie,

    monika

    #622254

    annak26

    Re: opis wizyty w nowojorskim szpitalu-BEZNADZIEJA!!!

    Do jakiego lekaza chodzisz w NY??? Tak z ciekawosci pytam, Ja raz bylam u jednej lekarki i strasznie sie poplakalm po wizycie. Pozniej poszlam do drugiej i bylam strasznie zadowolona. Jestem ciekawa. Prosze odpisz mi. Ja teraz mieszkam na Florydzie, ale 6 lat mieszkalam na Manhattanie na East Village.
    pozdrawiam Cie.


    Ania GG 9102439



    #622255

    ciku

    Re: opis wizyty w nowojorskim szpitalu-BEZNADZIEJA!!!

    Wiesz jakbym czytala swoje odczucia po pierwszej wizycie ( w St. Vincent Hospital), czulam dokladnie to samo. Z ta mala roznica, ze mnie na pierwszej wizycie przyjal lekarz, ale poziom wizyty byl tak marny w porownaniu do tego co czytalam na forum , jak to sie odbywa w Polsce, ze zarzadalam zmiany lekarza i zmieniono mi go na….pielegniarke. Dopiero po kilku wizytach przekonalam sie, ze to nic zupelnie nie dalo. Wszystkie wizytu do konca ciazy wygladaly podobnie do tej opisanej przez Ciebie i dopiero z czasem zrozumialam, ze tak po prostu tu w Ameryce jest na tych wizytach z Medicaid.
    Mnie tez dziwi ich podejscie, bo np. moja prowadzaca miala do mnie pretensje , ze chce aby mi sprawdzala czy nie rozwiera sie szyjka pod koniec ciazy , ze oni tego nie sprawdzja . Ja sobie ciagle zadaje pytanie co by sie stalo gdyby szyjka zaczela mi puszczac okolo 6-7 mca ( slyszy sie o takich sytuacjach na forum) to oni zamiast przepisac fenoterol i kazac lezec dowiedzieliby sie dopiero jakbym przyjechala na porodowke w trakcie przedwczesnego porodu….ech szkoda gadac.
    Interesowalam sie przez ostatnie miesiace tym tematem i wynika z tego jasno, ze tak po prostu wyglada opieka z Medicaidu niezaleznie gdzie bys poszla. Niby tu medycyna na takim poziomie, ale chyba tylko dla tych co prywatnie placa. U nas nawet sonogramu nie mieli i trzeba bylo na niego isc do szpitala po drugiej stronie ulicy…( a robia go tylko raz)

    Kacperek – 12.02.2004

    #622256

    oliweczka

    Re: opis wizyty w nowojorskim szpitalu-BEZNADZIEJA!!!

    No, dziewczyny…
    Zwracam sie do Ciebie, Moniko i do CIKU.
    Wspolczuje szczerze, ze trafilyscie tak fatalnie. Czytalam z szeroko otwartymi z wrazenia oczami i – prawde mowiac – nie moge w to uwierzyc.
    Ja mialam przez caly okres ciazy Medicare (Publicaid) i naprawde bylam bardzo zadowolona. Roznica moze polega na tym, ze ja jestem z Chicago… Chociaz naprawde nie wierze, ze w Nowym Jorku nie znalazlby solidnej panstwowej opieki nad ciezarna.
    Moniko, czy nie mozesz zmienic lekarza? Dowiedz sie, ktory jeszcze honoruje takie ubezpieczenie i kop, szukaj, wierc dziure, draz… Zaslugujesz na maximum uwagi i szacunek przede wszystkim – nie tylko jako ciezarna, ale przede wszystkim jako czlowiek.
    Ja zmienilam lekarza w 6 mcu ciazy. Balam sie, czy to nie za pozno, ze tamten lekarz zdarzyl mnie juz poznac, w koncu prowadzil moja ciaze od samego momentu nasiusiania do kubeczka.
    Odeszlam, bo nie odpowiadala na moje pytania wyczerpujaco. Bo wizyty trwaly 5 min. i zawsze sie spieszyla do innego pacjenta, lekcewazac zupelnie moj nastroj i moje watpliwosci. Wreszcie odeszlam, bo obrazila mnie jako kobiete i przyszla matke…
    Zmienilam lekarza, trafilam do przemilej kobiety, ktora nie pospieszala mnie, byla cierpliwa, odpowiadala wyczerpujaco na pytania, troszczyla sie o mnie i brzuszek, nawet zrobila dodatkowe USG (wiadomo, ze w USA robi sie raczej jedno), a bicie serduszka slyszalam na kazdej wizycie do woli.
    Moniko, nie znam Twojej sytuacji, ale moim zdaniem nie mozesz pozwolic sobie na takie stresy. Bedziesz wiecznie niedoinformowana, sfrustrowana, podenerwowana, niepewna… A to moze sie odbic na najwazniejszej osobie.
    Pamietaj, ze masz prawo wiedziec, jak rozwija sie Twoje dziecko, czy jest zdrowe, a w przypadku jakis komplikacji musisz wiedziec, ze mozesz liczyc na pomoc, ze mozesz komus zaufac.
    Moim zdaniem to, co opisujesz, to jakas paranoja. Nie pozwol sie tak traktowac.
    A Medicare, chociaz panstwowy, uprawnia Cie do tego, by glowe nosic wysoko – dla dobra Twojego malenstwa.
    Jak bedziesz miala jakies pytania, to smialo.
    Pozdrawiam,

    Ania i Natunia (12.01.04)

    #622257

    dagi

    Re: opis wizyty w nowojorskim szpitalu-BEZNADZIEJA!!!

    Hej!!!!! a gdzie zdecydowalas sie chodzic do lekarza???? ja wybralam Bellevue i powiem Ci szczerze, ze jestem zadowolona. Wczesniej chodzilam do Woodhull…niby tez nie moge narzekac….ale skoro wszyscy mowia ze Manhattan to Manhattan wiec sie przenioslam. Jedynym minusem jaki narazie zauwazylam w Bellevue to notoryczne przekladanie wizyt…za to emergency room…extra!!!!!

    #622258

    eve

    odpowiadam na pytanie

    Droga Moni75,
    serdecznie Ci współczuję, mieszkam w Polsce i ja nie odważyłam się na opieke panstwowego szpitala z wiadomych względów…chodziłam prywatnie i byłam baaardzo zadowolona ! Pani doktor prowadziłą mnie od początku aż do opuszczenia szpitala łącznie z porodem ! Ale wracając do Twoich pytań bo chyba to Cię najbardziej interesuje…Nic się nie przejmuj bólami miesiączkowymi…tak jest w pierwszych tygodniach ciąży…ja miałam wrażenie, że zaraz właśnie dostanę miesiączkę…jajniki też czasem ćmiły, raz jeden raz drugi…ciąża to wielka burza hormonalna i mają prawo dziać się takie rzeczy…niemniej jednak I trymest jest bardzo newralgicznym okresem dla ciąży i jeśli ból zacznie być bardzo dokuczliwy, pojawią się skurcze, i niedaj boże zaczniesz plamic lub krwawić – natychmiast do szpitala !!! (zresztą to sie tyczy całej ciąży lecz do 12-tego tygodnia jest to największe ryzyko poronienia !) Mnie czasem tak bolał brzuch, że miałam wrażenie, że to skurcze i wogóle panika pojechałam do mojej lekarki ona zbadała mnie i powiedziałą, że wszystko ok, dzidzia zdrowiutka , porobiła mi zdjęć i wyszłam happy ! Także takie bóle występują i są naturalnym objawem powiększającej się macicy.Ale nie zmienia to faktu abyś uważała na siebie i dbała o wypoczynek i jak najmniej stresu !!!!! Ja w trakcie ciąży zadawałam tysiące pytań mojej lekarce a ona cierpliwie mi na każde odpowiadała…jak będziesz miała jakiekolwiek wątpliwości pisz do mnie na priva postaram Ci sie pomóc i rozwiać wątpliwości !!
    Pozdrawiam
    buziaki dla Ciebie i Fasolki !

    Eve i Martusia – ur.20.04.2004 r.



    #622259

    edysia

    Re: opis wizyty w nowojorskim szpitalu-BEZNADZIEJA!!!

    Po pierwsze…czy nie mozeszzmienić szpitala na inny? z tego co ja wiem, nie ma rejonizaji i nie musisz chodzić do tego szpitala ( moge sie mylić )
    Po drugie…dlaczego nie wrócisz do polski chociazby na okres ciąży?? Ja bym tak zrobiła…boz tego ci piszesz to tam jest rzeźnia a nie normalny szpital.
    Buziaczki

    Edysia z

    #622260

    shibaa

    Bóle brzucha

    Ja tez miewałam ciągle takie bóle brzucha jak na miesiączkę – lakarz się nieco zaniepokoił bo powiedział że (nie musi to byc nic poważnego) ale może miec związek ze skracaniem się szyjki macicy.
    Dokładnie mnie wtedy zbadał – obmierzył wszystko – równiez na USG i okazało się że z szyjka jednak wszystko o.k.
    Zalecił branie no-spy oraz MAGNEZU – bo te bóle miały związek ze skurczami mięśniówki macicy które sa niepożadane.
    Pomogło!

    p.s. pozdrawiam koleżankę z tej samej grupy zawodowej 🙂

    Agata + Ania 13.IX

    #622261

    ellenka25

    Re: opis wizyty w nowojorskim szpitalu-BEZNADZIEJA

    ogromnie Ci współczuję… a ja myśłałam ze tyko w Polsce tak jest ..jak jest…
    ech.. mam nadzieję ze uda Ci się znaleźć dobrego i kompetentnego lekarza,
    na te bóle o których piszesz – lekarz przepisałby nospę
    powodzenia i pozdrawiam

    Ola z Natalią- 2.06.2003

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close