„pan Królik jest chory?”…

Postów wyświetlanych: 4 - od 1 do 4 (wszystkich: 4)
  • Autor
    Wpisy
  • #43187

    melonkowa

    może to trochę nie miejsce na takie „wyznania” ale…

    mamy w domu Królika. tzn Pana Królika. Panisko cholerne jadało tylko jeden rodzaj karmy (granulat firmy witapol). marchewka be, sianko be, jabłko be itd. jak mu się chciało przemycić sałatę to potrafił się OBRAZIĆ i nie jesć przez kilka dni :(. tak samo było jak kiedyś kupiliśmy mu karmę innej firmy. i nagle wielka odmiana nastąpiła: marchewka cacy, jabłuszko tym bardziej, sianko mniam mniam… skubaniec wsuwa nawet suchary i wyschnięty chlebek (kóry mój Mąż z uporem maniaka suszy na „bułke tartą”)

    no i powiedzcie mi moje Drogie czy to normalne? cholerka… mam nadzieję że nie zdechnie… 🙁

    aha i bidak boi sie naszej Małej. jak Dziecko daje koncercik to się kuli i udaje że go nie ma.

    Iza, Sławek i mała Anna Antonina (26.01.2004)

    #564993

    duska

    Re: \”pan Królik jest chory?\”…

    no chyba raczej „pan Królik był chory … i wyzdrowiał” , skoro zaczął odżywiać się jak na przyzwoitego Królika przystało.
    Ja miałam świnkę morską. Miała na imię Balbina, a w trakcie wizyty u weterynarza okazało się, że to chłopak (tego u świnek „gołym okiem ” nie widać)
    No ale została Balbina …
    Jadła to samo co twój Królik teraz.
    Pozdrawiam

    Duśka i Emila (09.10.2003)



    #564994

    klucha

    Re: \”pan Królik jest chory?\”…

    ja miałam panią królikową, która lubiła sobie dobrze zjeść :)) i z doświadczenia ci powiem że twój pan królik w końcu zaczął się dobrze odżywiać

    Izka i Zuzanka (12.V.2002)

    #564995

    oliweczka

    Re: \”pan Królik jest chory?\”…

    Ja nie mam krolika, ale za to mam kota (ale nie takiego w glowie – prawdziwego mam ). A raczej kotke. Charakterek rowniez silny, potrafi cholera jedna nawet ugryzc (co dziwne mojego meza nigdy jeszcze nie capnela – zawsze ja obrywalam). Obrywalam – bo juz nie obrywam… Kocina nasza zmienila sie nie do poznania od czasu naszego powrotu za szpitala z mala. Na poczatku sie do mnie nie zblizala, szukala ciemnych katow, schudla. Widac, ze ciezko przezyla zmiane – w koncu nie jest juz na pierwszym miejscu i nie jest juz rowniez ulubiona „modelka” mojego mezulka. Wiadomo, kto zajal jej miejsce…
    A jak mala krzyczy, to kocina tez biedna czym predzej zmyka i chowa sie w jakiejs ciemnej dziurze. Wychodzi dopiero po dluzszej chwili, jak ostygna emocje
    Swoja droga – madre te zwierzaki, nie?
    Pozdrowka!

    Ania i Natunia (12.01.04)

Postów wyświetlanych: 4 - od 1 do 4 (wszystkich: 4)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close