Papierochy- jeszcze raz

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)
  • Autor
    Wpisy
  • #28354

    bratek

    Dziewczyny- proszę tym razem o odpowiedź głównie te z Was, które były uzależnione przed ciążą. Przepraszam, ale wolałabym nie czytać odpowiedzi w stylu „morderczyni własnego dziecka”. Po prostu mam problem. Tak jak pisałam jakiś czas temu zdarza mi się „.popalać” (1-4 dziennie- najsłabsze jakie istnieją – 0,1-1). Ale przysięgłam sobie, że do końca 3 m-ca muszę całkiem rzucić. Wyczytałam w kilku mądrych książkach , że jeżeli się rzuci do tego okresu, to dzieciaczek do porodu zdąrzy wszystko nadrobić i będzie tak jakbym wcale nie paliła (albo prawie tak). Cóż- został mi ostatni tydzień a właściwie 4 dni do końca tego ostatniego tygodnia I trymestru. A bardzo chcę dotrzymać mojej obietnicy…..
    I stąd pytanie: jak Wam się udało?- opiszcie proszę swoje doświadczenia. Czy któraś rozmawiał o ewentualnym wpływie szoku organizmu spowodowanego niepaleniem a rozwojem maleństwa z lekarzem….? Proszę pomóżcie mi. Naprawdę nie chcę być wyrodną matką ale też mam dość słabą wolę w tym zakresie. I mocne objawy somatyczne przy głodzie nikotynowym- zawroty głowy, duży spadek ciśnienia, brak koncentracji.
    Bardzo liczę na korespondencję z Wami.
    Pozdrawiam – Bratek i Małe

    #376058

    akacja

    Re: Papierochy- jeszcze raz

    Sama nie wiem, jak mi się udało rzucić palenie. Chyba swiadomość, że w moim brzuchu mieszka mały człowieczek mnie tak zmobilizowała.
    Zdarza mi się jeszcze – jeden papieros na tydzien, z czego nie jestem dumna – ale tak jak Ty palę wtedy ten najsłabszy jaki się da. Mam nadzieję, że i to wyeliminuję.
    Pozdrawiam cieplutko i życzę szybkiego zerwania z nałogiem, będę trzymała kciuki za Ciebie (i za siebie tez)

    akacja i maleństwo (8.03.04)



    #376059

    joasik

    Re: Papierochy- jeszcze raz

    Nie wiem czy Ci pomogę ale moja koleżanka która urodziła 2 tyg temu córeczkę paliła całą ciążę. Paliła najsłabsze papierosy ok 0,5 paczki dzienie.
    Ola urodziła się zdrowiutka, ale nie o tym miałam pisać.
    W poprzedniej ciąży od papierosów odrzuciło ją od razu, wymiotowała po każdym zapalonym i po prostu nie paliła, a teraz nie mogła się powstrzymać i lekarz powiedział jej że dla dziecka i dla niej lepiej jest żeby gwałtownie nie odstawiała papierosów bo jej organizm reagował właśnie tak jak Twój i dla niej i dziecka może to przynieść bardziej negatywne skutki nie palenie. Jeśli organizmowi nie może odmówić i głód nikotynowy jest silniejszy to lekarz mówił żeby pomprostu ograniczyć do maximum

    Pozdrawiam i życzę wytrwałości w walce z /ograniczaniu nałogu

    Asia z 7 letnią Agatką i 7 tyg majową dzidzią

    #376060

    niki23

    Re: Papierochy- jeszcze raz

    U mnie było tak,że jak tylko zobaczyłam 7 mm pęcherzyk ciążowy na USG, natychmiast odstawiłam papierosy i od tej pory juz nie zapaliłam. Ale mnie ciągnie, jak sobie czasem pomyślę o papierosach. Nie rozmawiałam na ten temat z lekarzem, bo rzuciłam fajeczki, ale moja koleżanka miała ten sam problem co Ty- nie dała rady rzucić i gin powiedział jej,że lepiej ,żeby zapaliła 1, 2 papierosy dziennie niż ,żeby miała się strasznie denerwować z powodu odstawienia. Bo to są przeciez nerwy- tzw. głód nikotynowy. Czasem wręcz takiego palacza ” trzęsie” za tym papierosem i ciągle o tym myśli i to też nie jest dobre dla malucha.Mój gin tylko spytał czy nadal palę- powiedziałam,że nie, a on to dobrze, bo to powoduje niedotlenienie dziecka. ..I wiesz co? Moi rodzce palą jak parowóz- u mnie non stop jest kotłownia w domu, cały czas przebywam w dymie. Ja myślę,że jesli ktoś nie pali w domu, nie śpi i nie przebywa w dymie 24 godziny na dobę tak jak ja, tylko np. zapali sobie 1 czy 2 papierosy na dworze, przejdzie się, pospaceruje, dotleni ,wtedy dziecku i nic nie będzie. Ale to jest moja opinia i pewnie nikt jej nie podzieli, ja po prostu nie lubię skrajności , ani przesady w niczym. I nie jestem ani za wypaleniem np. paczki dziennie w domu, gdzie się cały czas przecież przebywa, ani też nie jestem za zadręczaniem kogoś jeśli ktoś nie daje rady rzucić palenia, ale dba o siebie, spaceruje, odżywia się itd. Może w końcu znajdziesz w sobie siłę do zerwania z nałogiem, a jak nie to porozmawiaj z lekarzem,może przepisze Ci dodatkowe preparaty witaminowe ( palnie ” wypłukuje” wit. C) i nie zadręczaj się, to że czasem zapalisz nie znaczy,że jesteś wyrodną matką. Ja np. piję kawę, czasem chodzę do MC. Donalda, a dym i tak wdycham mimo woli i wcale nie uważam się za wywłokę!! Buziaki

    Niki 23 i lutowa dzidzia

    #376061

    ostkowna

    Re: Papierochy- jeszcze raz

    Ja jak tylko dowiedziałam się, ze jestem w ciązy (4 tydziań) to natychmiast odstawiłam papierosy. Niestety do tej pory strasznie mnie ciagnie. Gdyby nie myśl, że w brzuszku mam największy cud na świecie, chyba bym się skusiła i zaraz wypaliła chociaz jedengo papierosa. Póki co jestem w 29 tygodniu i jakoś się trzymam. Dlatego też trzymam i za Ciebie kciuki, napewno Ci się uda. Tylko uprzedzam, że z biegiem czasu wcale nie jest łatwiej, więc nie wierz jak ktoś tak mówi.
    Pozdrawiam zaciążone

    pozdrawiam Agata 🙂

    #376062

    bozka

    Re: Papierochy- jeszcze raz

    Kochany Brateczku,
    przed ciążą paliłam ponad dwie paczki dziennie, ale jak tylko zobaczyłam dwie kreseczki na teście to wiedziałam że to ostatni dzień mojego nałogu. Mam koleżankę która paliła w ciąży a ja zawsze ją za to „ganiałam” : cały czas jej trułam żeby myślała o dziecku, nie chciałam częstować papierosami. Wtedy przyrzekłam sobie, że jak ja będę w ciąży to rzucam palenie. Od tamtej pory minęło dwa lata, dziecko mojej koleżanki jest zdrowe, ale ja dotrzymałam swojej obietnicy. Myślę że poprostu wmówiłam to sobie przed ciążą i jakoś mi się udało. Ja postanowiłam nie czekać, nie ograniczać, czy zastępować mocniejsze papierosy słabszymi, bo wiedziałam że nic mi z tego nie wyjdzie- albo rzucę od razu albo wcale. Jakoś mi się to udało, ale nie powiem żeby było to łatwe. Życzę ci z całego serca żeby tobie też się udało, bo według mnie nigdy nie jest za późno i lepiej rzucić nawet w połowie ciąży niż palić dalej.
    ps. co do szoku to niestety taki się może zdarzyć, opowiem ci przykład może niezbyt adekwatny do naszej sytuacji, ale prawdziwy. Mój ojciec po zawale próbował rzucić palenie, też zerwał z nałogiem od razu. Niestety, szok dla organizmu był duży. Fizycznie czuł się dobrze, ale psychicznie wysiadal: bał się wychodzić z domu, bał się nawet kąpać w wannie!! Poszedł do lekarza i lekarz kazał mu jednak palić, tylko próbować ograniczać. Śmieliśmy się wtedy że pali na receptę. Dolegliwości minęły, psychika się uspokoiła i po pewnym czasie tacie udało się jednak rzucić palenie.
    Pozdrawiam

    Bożena i dzidzia 01.04.2004



    #376063

    kamka

    Re: Papierochy- jeszcze raz

    Ja mialam to szczescie ze nie musialam walczyc z nalogiem,mnie odrzucilo automatycznie ,nagle papierosy przestaly mi smakowac.Palilam 8 lat

    #376064

    alutka

    Re: Papierochy- jeszcze raz

    witaj!!! co prawda nie mam jeszcze dziecka , nie jestem tez w ciąży , wiec moja odpowiedz nie będzie dokładnie tym czego oczekujesz.
    Oczywiscie namawiam Cie z całego serca do rzucenia palenia-nie tylko z powodu ciąży ale tez dla samej siebie / rzuciłam sama 3 lata temu- paliłam paczkę dziennie , wiec wiem że jest ciężko ale wiem i to że warto!!/
    Ale nie o tym chciałam napisać-moja mama będąc ze mną w ciąży paliła i to podobno dosyć dużo , wtedy może propaganda anty nikotynowa nie była jeszcze tak silna .W każdym razie-jestem zdrowa , jako dziecko nie chorowałam wiecej niz inne dzieci , skończyłam z wyróznieniem studia,jestem wysoka i dobrze zbudowana / może nawet za dobrze , ale to juz moja wina
    Nie twierdze,że papierosy nie szkodza ,ale stres i poczucie winy spowodowane bezskuteczną walką z nimi na pewno też
    pozdrawiam i życzę wygranej!!!!!!!!!

    #376065

    bratek

    Dziękuję!

    Dzięki Dziewczyny! Naprawdę podbudowałyście mnie. Co nie zmienia faktu , że dalej czuję się jak świnia- tylko już trochę mniejsza:))))
    Pozdrawiam, trzymajcie z nas kciuki- Bratek i Małe

    #376066

    marzec

    Re: Dziękuję!

    Brateczku ja wprawdzie rzucilam palenie na jakies pol roku przed zajsciem w ciaze ale byc moze pomoze Ci to co ja robilam… Po pierwsze jesli w domu w ktorym mieszkasz sa osoby palace musisz je poprosic aby choc przez czas twojej „kuracji” trzymaly sie od ciebie z daleka… Choc moze sie to wydac banalem jest to bardzo istotne poniewaz czujac dym papierosowy zaczyna cie najnormalniej w swiecie ciagnac… Druga sprawa choc rowniez moze wydac sie smieszna dla niektorych palenie to nie tylko uzaleznienie od nikotyny – duzo razy brakuje nam tego tricku trzymania papierosa w rekach… U mnie m.in tak bylo… W sytuacjach gdy czujesz ze potrzebujesz wziasc do reki papierosa zamiast niego wez np. dlugopis czy olowek… Z czasem zrozumiesz dlaczego … Musze Cie ostrzec ze jesli duzo palilas mozesz przez pierwszy tydzien odczuwac bole w klatce piersiowej to jest jak najbardziej normalne poniewaz jest to reakcja organizmu na oczyszczenie sie z nikotyny… Musisz to przetrwac pozniej z dnia na dzien wszystko minie jak reka odjal… Jeszcze jedna rzecza ktora mi pomagala to zucie gumy najzwyklejszej beznikotynowej…. Spacery i ogolnie zajecie czasu roznymi drobiazgami byleby tylko odciagnac moja uwage od papierosa…. Mozesz w cala sprawe zaangzowac domownikow i przyjaciol – mowiac im aby mieli na ciebie oko – im wiecej osob wie ze rzucasz palenie tym lepiej bo wtedy bedzie Ci glupio przyznac sie do porazki, czy przy nich zapalic… Mam nadzieje ze choc odrobinke pomoga Ci moje dosiadczenia i juz wkrotce bedziesz mogla napisac nam ze papierosy to przeszlosc :-))) Z calego serca Ci tego zycze….
    Buziaczki trzymam mocno kciuki za Twoj sukces :-)) Wierze ze Ci sie uda ….



    #376067

    melanie

    Re: Dziękuję!

    Ten marzec to bylam ja hihi… Uzupelnialam liste marcoweczek i zapomnialam sie wylogowac hihi…

    Melanie i pszczoleczka (18/03)

    #376068

    anulkad

    Re: Papierochy- jeszcze raz

    Hey!Niedawno były posty na ten temat warto żebyś sobie przeczytała.Ja niestety popalam a jestem w 25 tyg.Rozmawiałam na ten temat z lekarzem wiadomo nie zaleca sie palenia ogólnie nie tylko w ciąży.Mówił, że zabardzo to nic nie da że teraz rzuce palenie toksyny i tak są w moim organizmie i potrzeba troche czasu (ok. pół roku) na ich oczyszczenie.Napewno nie namawiam cie na palenie.Ale nie zadręczaj sie tym że jesteś niedobrą mamusią:)Pozdrawiam:)

    Ania i styczniowy chłopaczek



    #376069

    asienka78

    Re: Papierochy- jeszcze raz

    ogranicz sie do minimum.zamiast calego wypalaj pól.moja kolezanka tak robila ze ograniczala z dnia na dzien.tak jej lekarz zalecil.porozmawiaj ze swoim lekarzem.sadze ze powie ci to samo zwazajac ze masz takie objawy zlego samopoczucia, a pamietaj ze to tez zle wplywa na dzieciaczka.sadze ze w ten sposob ci sie uda.i co jest wazne unikaj ludzi palacych i staraj sie byc zajeta i sie niedenerwowac a napewno ci sie uda.powodzenia
    ja tez podpalam sobie czasami.pa

    Asienka78 i motyleczek upragniony

    #376070

    rjotka

    Re: Papierochy- jeszcze raz

    Czesc
    Ja też paliłam przed ciążą i to nałogowo. Jak się dowiedziałam o ciaży to na poczatku paliłam przez pół tego co wcześniej (ok. 7 papierosów dziennie),nastepnie ograniczyłam się do 1-2 dziennie + brałam machy od męża. Potem kupiłam sobie R1 minima, paliłam ok. 1-2 dziennie, aż pewnego dnia poprostu wogóle nie zapaliłam. I tak zeszły ze 2 tygodnie aż nie wytrzyłam i zapaliłam.Wtedy wogóle nie smakował mi ten papieros więc od tego czasu nie pale. Przez cały ten okres ciągło mnie strasznie do cygarów. Jak mi się chciało palić to szukałam sobie zajęcia, najczęściej wychodziłam z domu i jakoś ten głód mijał. I oczywiście wprowadziałm zakaz palenia w domu, żeby mnie nie ciągło do nich i nie musiało ich wdychać maleństwo.
    Powodzenia.

    Asia & dzidzia (24.02.2004)

    #376071

    magda20

    Re: Papierochy- jeszcze raz

    Hmmmm, no coz ja sobie niegdys rowniez obiecalam, ze jak tylko bede w ciazy to kategorycznie rzucam palenie. Niestety tak jak ty mam strasznie slaba wole i choc jestem juz przy koncu ciazy to musze sie przyznac, ze nadal pale.
    Strasznie wkurzaja mnie ludzie ktorzy zaraz krzycza „morderczyni dziecka”, cholender, to moja sprawa jak pale.
    Niestety nie kazdy rozumie, ze to jest straszny nalog i ciezko sobie z tym poradzic, rozmawialamnawet o tym z moim ginem, powiedzial tylko ze jak mam duze problemy z rzuceniem palenia to nie musze rzucac choc bylo by milo, jednak jak nie dam rady to tylko zebym ograniczyla, bo potrafilam nieraz wypalic 2 paczki dziennie a teraz z mezem tak sie ograniczylismy ze paczka dziennie nam obojgu wystarcza a nawet zostaje na nastepny dzien.
    Wiec nie przejmuj sie osobami ktore nigdy nie palily i mowia takie glupoty, bo nie warto.
    Moja mama palila jak byla w ciazy ze mna, z moja siostra i moim braciszkiem, jakos jestesmy zdrowi. Acha niektorzy twierdza ze potem moje dziecko bedzie mialo sklonnosci do palenia, przepraszam bardzo ale moja siostra papierosa sie brzydzi i nigdy nie wyciagnela po niego reki, ja pale bo lubie a brat zobaczymy ma w koncu dopiero 4 latka :)))
    Pozdrawiam serdecznie
    Magda20 i grudniowy Bruno ( synek mimo ze pale rozwija sie prawidlowo i ma praidlowa wage przez caly czas).

    Magda

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close