parę pytań

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #99963

    agamarko

    W którym roku idą do szkoły dzieci z rocznika 2005 i 2007?
    Czy jest rejonizacja, czy mogę sobie wybrać podstawówke a potem gimnazjum?
    Przeglądając wykaz nauczycieli w najbliższej szkole, natknęłam się na to, że przy wielu nazwiskach wpisane jest “kształcenie zintegrowane” zamiast j.polski itp. Co to znaczy?
    Co sadzicie o szkołach katolickich, my mamy taką w pobliżu, podobno dobra, ale mam mieszane uczucia.
    Czy kierując się wyborem szkoły zasięgacie informacji, gdzie ida koledzy z przedszkola? Czy takich maluch może już się z kimś na tyle zaprzyjaźnić, żeby miało dla niego znaczenie, gdzie idą koledzy, ewentualnie ci chłopcy, których nie lubi?
    Na razie tyle, pozdrawiam
    Aga

    #2574473

    kasia

    strasznie dużo tych pytań :Hmmm…:
    nie zaprzątaj sobie na razie tym głowy, jak będziesz miała dziecko w zerówce to będziesz myśleć…
    ogólnie to obowiązuje rejonizacja, ale nie powinno być też dużych problemów jeśli będziesz chciała dać dziecko do innej szkoły (oczywiście jeśli będą miejsca)
    a co do szkół katolickich to moja mam w takiej pracuje, ale tylko dlatego że jakieś dwa lata temu przekształcili ją na katolicką, ogólnie to szkoła zawsze miała wysoki poziom, poza tym jest nieduża i rodzice chętnie dają tam dzieci



    #2574474

    elza29

    Czy jest rejonizacja, czy mogę sobie wybrać podstawówke a potem gimnazjum?
    Ponoc mozna wybrac sobie szkole, rejonizacja jest i polega na tym ze co roku szkola dostaje liste siedmiolatkow ze swojego terenu ktore maja obowiazek rozpoczac nauke, jezeli ktores dziecie z listy nie zostanie zapisane do tej szkoly wysylaja jakies wezwanie czy cos tego typu do rodzicow, wtedy wystarczy sie zglosic i pokazac zaswiadczenie ze dziecie zostalo zapisane do innej placowki.
    Czy kierując się wyborem szkoły zasięgacie informacji, gdzie ida koledzy z przedszkola? Czy takich maluch może już się z kimś na tyle zaprzyjaźnić, żeby miało dla niego znaczenie, gdzie idą koledzy, ewentualnie ci chłopcy, których nie lubi?Nie wybieralabym szkoly pod wzgledem popularnosci wsrod dziecka kolegow tylko kierujac sie wlasnym zdaniem ale jezeli akurat zdazyloby sie tak ze jakis “przyjaciel” mialby uczeszczac do tej samej szkoly mysle ze poprosilabym aby w miare mozliwosci zostali umieszczeni w jednej klasie. Mysle ze zawsze to fajniej miec obok siebie kogos kogo sie juz zna niz byc samemu w calkowicie nowym miejscu. Czasem zdazaja sie dzieci w przedszkolu z ktorymi nauczycielki sobie nie radza wychowawczo, jezeli moje dziecko mialoby bardzo niemile przejscia z jakims dzieckiem to zapisalabym do innej klasy. Corka czesc dzieci lubi bardziej czesc mniej bo np. ktos ma za duzo pieprzykow, albo ktos ma czarne zabki albo z powodu tysiaca rownie malo istotnych powodow to akurat takimi antypatiami bym sie nie przejmowala 🙂

    #2574475

    gosia

    Rzekomo rejonizacja istnieje, ale jeśli nie ma w danym rejonie dużo dzieci, to przyjmują z poza. Moja koleżanka – nauczycielka wybrała dla syna właśnie taką szkołe na osiedlu, gdzie mieszkają głównie starsi ludzie, więc jej syn się tam dostanie. Dodatkowo jako nauczycielka ma zagwarantowane, że jej dzieci dostaną się od szkoły, którą ona wybrała. Podobno tak jest wszędzie, choć nie wiem czy poparte jakimś przepisem

    #2574476

    lea

    Nauczanie zintegrowane to klasy I-III.

    Rejonizacja zależy od miejscowych układów. Są miejsca, gdzie jest łatwo posłać dziecko do innej szkoły, a są takie, gdzieś jest trudniej. Dzieje się tak m. in. z powodu pieniędzy, jakie na szkołę przeznacza organ prowadzący szkołę. Jeśli np. urząd miasta nie chce opłacać miejsc dzieciom z gminy, może stwierdzić, że szkoła tworzy tylko 3 klasy na danym poziomie (bo tyle wystarczy dla dzieci z rejonu) i wtedy będzie malutko miejsc dla innych dzieci. Znajdą kilka miejsc w tych klasach, ale jeśli będzie więcej chętnych, nie utworzy się klasy nowej. Bywa to problemem i dochodzi do paradoksów (znam dobrze przypadek, gdy dzieci widzą jakąś szkołę z okna domu, a do swojej muszą jechać kilkanaście kilometrów przez całe miasto, aż do jakiejś wsi).
    Nie wiem, na ile to częste zjawisko, nie martwiłabym się tym póki co.

    Poza tym szkoła może odmówić przyjęcia dziecka spoza rejonu i tu znowu znam przykład szkoły, która nie przyjmuje dzieci z problemami (zła ocena z zachowania, opóźnienia w realizacji obowiązku szkolnego), jeśli są spoza rejonu.

    O szkołach katolickich mam dobre zdanie. Często mają wysoki poziom nauczania i dobry kontakt na linii szkoła – rodzice, a to procentuje nie tylko bezpośrednio u ucznia, ale ogólnie w wizerunku szkoły, o którą się wspólnie dba, więc poprawia się jej wizerunek. Kiedy widzimy, że innym zależy, nam też zależy 😉
    Ale tu znowu opieram się na tym, co znam osobiście (dwie szkoły). Może nie wszędzie tak jest.

    #2574477

    lea

    Aha, jesli szkoła robi problem z przyjęciem dziecka, a komuś bardzo zalezy, stosuje się pewien wybieg… 😉
    Nie jest trudno zmienić dziecku rejon 😉



    #2574478

    agaz

    rejonizacja oczywiscie jest ale to nie problem dziecko przepisac jak tylko sa miejsca :)czasami liczy sie konkurs swiadectw i wyniki z testu ukonczenia podst….-tu pisze o przyjeciach do gimnazjum .

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close