pechowy powrót do domu

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)
  • Autor
    Wpisy
  • #33748

    aluna

    Przedwczoraj pisałam Wam, że zostałam słomianą wdową. Dzisiaj miało się to zmienić, mniej więcej za 2 godz. Właśnie przestałam się cieszyć, bo przed chwilą Tomek zadzwonił z trasy i powiedział, że wpadł do rowu. Na szczęście JEMU SIĘ NIC NIE STAŁO, ale kiedy wróci do domu nie wiem…

    Ania (Oleńka i Malinka)

    #443901

    jane

    Re: pechowy powrót do domu

    ajajaj… znam to, kiedys mialam podobna sytuacje. Najwazniejsze, ze Twojemu mezowi nic sie nie stalo.

    Beata z Małgosią 04.05.2003



    #443902

    kasiek74

    Re: pechowy powrót do domu

    pogoda jest tragiczna trzeba naprawde uwazac…mam nadzieje ze juz usciskalas meza:) i nie puszczaj go juz nigdzie hehehe

    KasieK 74 z Martusia 26 pazdziernik

    #443903

    joannar

    Re: pechowy powrót do domu

    O rany, to całe szczęscie, że jemu się nic nie stało. Ważne żeby do domu cały i bezpieczny wrócił. 🙂

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003

    #443904

    kura-plemienna

    Re: pechowy powrót do domu

    Ło matko, dobrze, że mu się nic nie stało!!!!!!!!!!!!

    Anka i Basiulec z 17.12.2002

    #443905

    goha

    Re: pechowy powrót do domu

    Całe szczęście, że się nic nie stało!!!!! Warunki na drodze są rzeczywiście kiepściutkie!!!! Daj znać kiedy wróci i trzymaj się dzielnie!!!!!

    GOHA i Dareczek 8 m-cy (02.04.03)



    #443906

    jagoda

    Re: pechowy powrót do domu

    Najważniejsze, że mąż cały. Uściskaj go i pociesz bo pewnie bedzie martwił się o autko.
    Miałam podobna przygode równe 2 lata temu i własnie słowa pocieszenia były mi wtedy najbardziej potrzebne.

    Basia z Jagódką (28.06.2003)

    #443907

    iwonan

    Re: pechowy powrót do domu

    Mialam dokladnie taka sama sytuacje 2 tyg temu. Maz przelecial MIEDZY dwoma drzewami i wyladowal w rowie, a to wszstko przez wielkiego psa, ktoremu zachcialo sie po nocy spacerowac po drodze. Maz wysiadl z samochodu i perwsze co zobaczyl to krzyz stojacy metr od samochodu. Ktos mial mniej szczescia niz Piotr.
    Dobrze, ze twojemu mezowi tez nic sie nie stalo.

    Pozdrawiam.IwonaN

    #443908

    aluna

    Re: pechowy powrót do domu

    Dziękuję Wam bardzo za słowa otuchy.
    Tomek wrócił o 3 w nocy, a ja do tego czasu odchodziłam od zmysłów, bo nie wiedziałam czy prowadząc samochód po takiej przygodzie nie stanie mu się coś jeszcze. Na szczęście wrócił cały . Auto też chyba bez uszczerbku, w poniedziałek odstawiamy do serwisu na przegląd. Udało mu się tak wymanewrować, że nie wpadł ani na drzewo ani głębiej do tego rowu.

    Już mu zapowiedziałam, że więcej go nigdzie nie puszczę samego (ale niestety nie zawsze się tak da).

    Boże, jaka jestem szczęśliwa!!!

    P.S. Przed chwilą usłyszeliśmy w wiadomościach, że koło Kartuz (chyba) prowadząca samochód kobieta spadła z drogi kilka metrów w dół na tory kolejowe dachem do dołu. Ona nie miała tyle szczęścia, jakaś rodzina będzie miała bardzo smutne święta. W tym momencie jeszcze lepiej zrozumiałam co nas minęło i co zostało nam dane.

    Dziękuję i pozdrawiam

    Ania (Oleńka i Malinka)

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close