"Perfekcyjna " pani domu ;)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 108)
  • Autor
    Wpisy
  • #106358

    aborka

    zainspirowana wątkiem (siedze i rże ze śmiechu od rana) – postanowiłam zainicjowac nasz własny, forumowy.

    no to moze cośsobie przypomnę

    – bedąc nastolatką nabiłam sobie guza na czole. chciałąm zrobic zimny okład. w lodówce na górnej półce była puszka ananasa.. postanowiłam przyłozyć ja do czoła…. nie wiedziałam ze była otwarta…..

    – postanowiłam zrobic sok z cytrusów. zmiksowałąm je w malakserze. ale wyszła breja. postanowiłam odcedzić przez filt do kawy. wziełam dzbanek i filtr. Jak do dzbanka troche nakapało to chciałam upić. podniosłam całą konstrukcje, ochyliłam filtr (cięgel kapiący i dośc pełen) zeby upic bezposrednio z dzbanka… i wylałam sobie na głowe te rozmiksowane cytrusy….

    – moja mama kiedys próbowała upiec kotlety na soku jarzębinowym zamiast oleju (wtedy butelki były takie same)

    – zupe wygotowałam do 0 raz. gotowała sie 5 godz na wolnym ogniu, nas w domu nie było. przypomniałam sobie o tym jak wracaliśmy i w panice dzwoniłam do sąsiaów zeby zobaczyli czy chalupa stoi…. jak wróciłam to udka akurat sie od spodu lekko przypiekły, miałam ciepły obiad 🙂

    #3959729

    zuzel

    Aborka – leżę i kwiczę 😉



    #3959730

    viccy

    czytałam kiedyś na gazetowym ten wąteczek – rżałam ze śmiechu przez kilka wieczorów. :Wow!:

    #3959731

    efik

    jako osobnik samodzielny ok 10 lat mający mogłam sama chodzić do biblioteki. mama była daleko w ogrodzie a mnie nie chciało się iśc do niej meldować że wychodzę. Zamknęłam więc dom na klucz, zostawiłam w drzwiach kartke : „poszłam do biblioteki a klucz wisi na świerku” – dodam że świerk był na całym placu jeden jedyny olbrzymi i mieliśmy tam „tajemne” miejsce do zostawiania klucza od domu by nie zgubić go w czasie prac ogrodowych….

    moja mama wstawiła jajka na twardo w zamysle mając zupę szczawiową….
    jajka się gotowały a w tym czasie mama poszła do ogrodu po szczaw…. i jak to w ogrodzie – szczaw urwany ale przy okazji tu chwaścik, tam zieslko…. i czuje że coś smierdzi amoniakiem…. stanęła przy płocie i z sąsiadką debatuje ze co to za zwyczaje jakieś świństwa w ogrodzie wypalac w środku dnia i że smród taki straszny sąsiadom nie daje w ogrodzie siedzieć….. sąsiadka na to – no to takie jakieś zbuki śmierdzą czy coś…. mamę wtedy olśniło że to jajka gotowała w domu:
    garnek miał wypalone dziury po miejscach gdzie były jajka… jajek już w tym garnku nie było – wypaliły sie całkiem ale na szczęście dom sie nie zapalił

    #3959732

    kasiulkawpk

    Aborka ananas najlepszy:)

    #3959733

    aborka

    jak byłam na MM to zrobiłam budyń. raz mi wyszedł smaczny i chciałam zrobic dzieciom w niedziele…Gotowałam mleko na kuchence indukcyjnej. wlałam w koncu mąke z mlekiem i kakao ale nie gęsniał. mieszałam, mieszałam az poczułam smród. Dno garnka okazało sie czarne…. Po czym wylałam, wziełam kolejny garnek……… I tak jeszcze raz. Z tego miłama dwa garnki totalnie zwęglone, zuzyłam 2 lity mleka, 9 łyzek kakao…. Wyszedł na wpół przypalony budyń. Garnki szorowałam do srody (nalewałąm rózne specyfiki). Co ciekawe ja nad tym stałam i mieszałam cały czas….



    #3959734

    wyki

    Koleżanka w podstawówce chciała zlac olej po smażeniu frytek do plastikowej butelki przez plastikowy lejek. Olej goracy dodam… lejek zrobił sie korkiem i butelkę pieknie rozsadziło:Wow!: Kuchnia wyglądała uroczo i długo wszystko się ślizgało:Hyhy:

    #3959735

    aborka

    kiedyś mieszkając u mamy , rano , boso i w szlafroku musiałąm isć pilnie do łazienki. ale postanowiłam jeszcze wstawić wode na kawe. robiąc to zwliłam litrowy sok malinowy. w szklanej butelce….. w otwartej kuchni bez drzwi. na to przyszły dwa psy. i musiąłm sprzątnąc to szkło z pełniutkim pęcherzem…

    #3959736

    zinke

    Mając 15 lat miałam wstawić obiad przygotowany przez mamę,
    wychodząc mama jeszcze wspomniała że sałata jest na ogródku.
    To ja po tą sałatę,wypłukałam ładnie,przyprawiłam jak mama kazała,
    zawołałam babcię na obiad,podaję,ziemniaczki,udka,sałatę,wszystko pięknie,ładnie…
    …tylko że w zapowiedzianym menu nie było mowy o ślimakach,które powychodziły z sałaty…bleeeeeee
    do tej pory jak sobie przypomnę ten widok ,takich sliskich pełzaków w półmisku…:Boje się:

    #3959737

    piggy

    – robiąc smalec ze skwarkami przelałam przez plastikowe sitko – została mi tylko rączka

    – miksując ciasto na murzynka, wyjełam z miski widełki bez wyłączania obrotów… szmatka do łapki i ścieranie pojedynczych kropek z całej kuchni

    – wyprałam pranie z wężem rzuconym za pralkę :Wstyd: to było zdecydowanie najgorsze, zalałam wtedy mamie całą pralnię

    – prasując na szybko na podłodze, nie rozłożyłam nic na dywan, spaliłam go, reztki stopionego „włosia” nie zauważając, że mam je na żelazku, przyprasowałam sobie do białej bluzki



    #3959738

    kas

    W latach młodzieńczych przeskoczyła mi iskra z kuchenki na patelnie na ktorej podgrzewalam sobie kotlety. Jak się pali to trzeba zalać wodą. Zalałam i płomień był na metr!
    Dobrze, że oprzytomniałam i przydusiłam pokrywką.

    #3959739

    arabellka

    pranie z wężem na podłodze a nie w wannie
    gotowanie ziemniaków przez 2 godziny..
    odkrecanie kranu z woda prosto na łyżke..
    hmmm musze jeszcze pomyslec..:)



    #3959740

    agalu

    popłakałam się :Śmiech:
    ja kiedyś przecedzałam barszcz przez sitko, nie podstawiwszy pod nie garnka :Wstyd: barszczyk spłynął rurami, a ja zostałam z wygotowanymi burakami w sicie :Wstyd:

    #3959741

    pasiasta

    :Śmiech::Śmiech::Śmiech:

    #3959742

    aborka

    – przed bartka chrzcinami, w marcu, na wielkanoc było wyjątkowo ciepło. tak ciepło ze wyciągnelismy mebel ogrodowe. ale następnego dnia zrobiło sie zimno. Bartka kurtka zimowa była bardzo brudna a nagle okazała sie potrzebna. zawiozłam do mamy (w sobote) zeby ja szybko uprała i wysuszyła w suszarce.(ja nie mam)… ALe coś sie suszarka popsuła i nie suszyła. więc mama chciała dosuszyc zelazkiem…..wypaliła dziure w rękawie . po czym stowierdziła ze to nie mozliwe i wypaliła dziurę w drugim rekawie….. NA jeden naszyła łatke a na drugi skórzana kieszonke. nawet nieżle wyglądało

    -dawno temu mój tata miał tylko jeda pare spodni. ot taki charakter i minimalizm. Zrobiła mu sie dziura w kroku więc mama mu ja załatała. Tata mierząc wieczoreem odkrył ze jedna nogawka zostałą zaszyta. mama bład naprawiła…. Po czym, wychodząc do pracy o 5 rano tata odkrył ze druga nogawka tez jest zaszyta :). talent krawiecki mam po mamie…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 108)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close