Pięcioraczki-spójrzcie koniecznie

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)
  • Autor
    Wpisy
  • #94976

    Anonim

    Pewnie wiele z was już o nich słyszała. Ja pierwszy raz się natknęłam na nie.

    Tutaj krótki film o nich

    Trudno komentować, żadna z nas nie chciała by być na miejscu tych rodziców. Wiem, ze dzieci to szczęście, ale to może być ponad siły człowieka.
    Nie w sposób mi wyobrazić sobie, jak im ciężko, pod każdym względem.
    Jeżeli któraś z was może, chce, warto pomóc im

    #1979384

    nusiak

    o matko……………………………..



    #1979385

    ahimsa

    Pamiętam- płakałam, był o nich reportaż albo w DF albo w Obcasach…szok!

    Ile trzeba miec siły- podziw dla rodziców ( to, jak ich ojciec mówił o swoim bbb chorym synku- ja teraz mam świeczki w oczach, jak sobie przypominam!)
    Ale ta ich opowiesc była o trudach- tak! ale nie o męce

    I oni NIE oddali żadnego z nioch, nie zostawili w szpitalu, kochają swoje chore przecież dzieci. Nie napisali potem książki, jak to cięzko im było oddac chore dziecko/dzieci.

    #1979386

    nusiak

    Zamieszczone przez ahimsa
    Pamiętam- płakałam, był o nich reportaż albo w DF albo w Obcasach…szok!

    Ile trzeba miec siły- podziw dla rodziców ( to, jak ich ojciec mówił o swoim bbb chorym synku- ja teraz mam świeczki w oczach, jak sobie przypominam!)
    Ale ta ich opowiesc była o trudach- tak! ale nie o męce

    I oni NIE oddali żadnego z nioch, nie zostawili w szpitalu, kochają swoje chore przecież dzieci. Nie napisali potem książki, jak to cięzko im było oddac chore dziecko/dzieci.

    pelen RESPECT dla TAKICH rodzicow !!!

    #1979387

    elinka78

    czytam,oglądam i płaczę…

    #1979388

    gablysia

    Pamiętam gdy urodziły sie te dzieci…. 🙁 jak wszyscy huczeli w telewizji, a ja siedziałam przed TV i płakałam. Pamiętam w gazetach pisali pięciokrotne szczęście….
    Dlaczego teraz nie piszą….:( ile łez ile bólu ile trudu.
    Przepraszam was za to co powiem…. ale dlaczego lekarze widząc tak powikłaną ciążę nie redukują ilości płodów, żeby zwiększyć szansę pozostałym dzieciom? Czy to byłoby przestępstwo? Zbrodnia? grzech niewybaczalny? uratować pozostałe dzieci od takich obciążeń?
    Urodziłam bliźnięta… wiem ile wypłakałam łez… a moje dziecko mialo aż 1500 kg. NIgdy w życiu nie podjęłabym sie utrzymania ciązy trojaczej… ani dziś ani w przeszłości.



    #1979389

    Anonim

    No własnie Gabrysiu, trudno mi sobie wyobrazić troskę o dziecko/dzieci, gdy są w inkubatorach.Te wszystkie maleństwa nie mieli nawet kilograma.
    Ja miałam szczeście, że moje bliżniaki urodziły się zupełnie zdrowe, nie potrzebowały inkubatora.
    Ja mam troje i zdrowych dzieci, jest ciężko, mnóstwo kasy idzie.
    Oni mają pięcioro dzieci,w tym czworo chorych. Dla mnie to wielki heroizm
    , przecież tu nie chodzi tylko o trud fizyczny. Ciągła troska o zdrowie i finanse.

    #1979390

    Anonim

    Bardzo chore te dzieci. Podziw dla rodziców.
    Dobrze, ze tak wiele osób im pomaga.

    #1979391

    gablysia

    Nie wiem jak ci ludzie funkcjonują…. nie umiem tego pomieścić we własnej głowie. 🙁
    Strasznie, ale to strasznie im współczuję 🙁

    Mam w mieście panią, której pomogłam, której urodziły się bliźnięta w 27 tc. Jedno dzieciątko nie będzie widzieć, drugie ma wodogłowie i mimo wszczepionej zastawki woda się zbiera… nie wiadomo jak to się dalej potoczy.
    Czasem z nią rozmawiam….. przez telefon… jest sama, bo mąż ją opuścił, ma jescze 6 letnią córeczkę….
    Po takich rozmowach siedzę i płaczę…. bo nie wiem zupełnie co mam jej powiedzieć, a chcę by wiedziała, ze jestem gdzieś blisko…. i myśle o nich. A od niej ciąglę słyszę tyllko, nie wiem co będzie z nami, nie wiem….:(

    #1979392

    aniuniaw

    To bardzo przykre…



    #1979393

    ahimsa

    Zamieszczone przez Gablysia
    Nie wiem jak ci ludzie funkcjonują…. nie umiem tego pomieścić we własnej głowie. 🙁
    Strasznie, ale to strasznie im współczuję 🙁

    Mam w mieście panią, której pomogłam, której urodziły się bliźnięta w 27 tc. Jedno dzieciątko nie będzie widzieć, drugie ma wodogłowie i mimo wszczepionej zastawki woda się zbiera… nie wiadomo jak to się dalej potoczy.
    Czasem z nią rozmawiam….. przez telefon… jest sama, bo mąż ją opuścił, ma jescze 6 letnią córeczkę….
    Po takich rozmowach siedzę i płaczę…. bo nie wiem zupełnie co mam jej powiedzieć, a chcę by wiedziała, ze jestem gdzieś blisko…. i myśle o nich. A od niej ciąglę słyszę tyllko, nie wiem co będzie z nami, nie wiem….:(

    Gabrysiu….

    #1979394

    olaka

    Zamieszczone przez ahimsa
    Pamiętam- płakałam, był o nich reportaż albo w DF albo w Obcasach…szok!

    Ile trzeba miec siły- podziw dla rodziców ( to, jak ich ojciec mówił o swoim bbb chorym synku- ja teraz mam świeczki w oczach, jak sobie przypominam!)
    Ale ta ich opowiesc była o trudach- tak! ale nie o męce

    I oni NIE oddali żadnego z nioch, nie zostawili w szpitalu, kochają swoje chore przecież dzieci. Nie napisali potem książki, jak to cięzko im było oddac chore dziecko/dzieci.

    To samo sobie pomyślałam, że mimo 5krotnych problemów, nikt nie mówi o oddaniu dziecka. Strasznie współczuję rodzicom i podziwiam, bo to jest wielkie poświęcenie… i MIŁOŚĆ



    #1979395

    olaka

    Zamieszczone przez Gablysia
    Nie wiem jak ci ludzie funkcjonują…. nie umiem tego pomieścić we własnej głowie. 🙁
    Strasznie, ale to strasznie im współczuję 🙁

    Mam w mieście panią, której pomogłam, której urodziły się bliźnięta w 27 tc. Jedno dzieciątko nie będzie widzieć, drugie ma wodogłowie i mimo wszczepionej zastawki woda się zbiera… nie wiadomo jak to się dalej potoczy.
    Czasem z nią rozmawiam….. przez telefon… jest sama, bo mąż ją opuścił, ma jescze 6 letnią córeczkę….
    Po takich rozmowach siedzę i płaczę…. bo nie wiem zupełnie co mam jej powiedzieć, a chcę by wiedziała, ze jestem gdzieś blisko…. i myśle o nich. A od niej ciąglę słyszę tyllko, nie wiem co będzie z nami, nie wiem….:(

    Nawet nie wiem co napisać, bardzo współczuję tej dziewczynie… też nie wiedziałabym co jej powiedzieć, chore dzieci i do tego została sama… biedna ta sześciolatka… Pewnie rodzicom pięcioraczków jest łatwiej, bo mimo, ze mają 5 trudnych dzieci to mają siebie nawzajem i większe szanse na to, że 4 będzie zdrowa.
    Straszne to co napisałaś…

    #1979396

    annia

    podziwiam rodziców.
    możemy i MY im pomóc

    #1979397

    lilavati

    cHyba było o tych bączkach i ich problemach na foru 🙁

    Zamieszczone przez Gablysia
    Przepraszam was za to co powiem…. ale dlaczego lekarze widząc tak powikłaną ciążę nie redukują ilości płodów, żeby zwiększyć szansę pozostałym dzieciom? Czy to byłoby przestępstwo? Zbrodnia? grzech niewybaczalny? uratować pozostałe dzieci od takich obciążeń?
    Urodziłam bliźnięta… wiem ile wypłakałam łez… a moje dziecko mialo aż 1500 kg. NIgdy w życiu nie podjęłabym sie utrzymania ciązy trojaczej… ani dziś ani w przeszłości.

    Gabrysiu bo zawsze oprócz rozsądku jest serce które kocha te dzieci i jest nadzieja która umiera ostatnia.
    Na podobnej zasadzie można gdybać na temat podtrzymywania wczesnej ciąży – skoro natura chce się jej pozbyć to po co to robić? Bardzo możliwe , że dziecko jest z wadą, bardzo możliwe, że mimo sztucznego utrzymania ciąży dziecko urodzi się jako skrajny wcześniak -to nie takie proste – malucha kochasz od pierwszej chwili, od widoku pulsującego punkcika na ekranie USG, zrobisz wszystko z dostępnych metod aby pomóc mu zostać ze sobą.
    A co ze skrajnymi wcześniakami? Kiedy ustalic granicę aby pomóc im przetrwać ten okropnie trudny dla nich start? To prawda, że wiele dzieci przedwcześnie urodzonych boryka się z chorobami ale są też dzieci które mimo baaardzo trudnego poczatku sa zdrowe, uśmiechnięte, swietnie się rozwijają.
    To trudne bardzo trudne – ciotka urodziła chłopców, ok kilogramowych – szpital bez sprzętu, nawet nie pofatygowano się aby dzieciom pomóc – dzieciaczki umierały kilka godzin przy matce która mimo , że minęło 20 lat ma do lekarzy żal , że nic nie zrobili, że nie starali się pomóc, że nie wsadzili ich do inkubatorów, ona do końca będzie żyła myślą „może gdyby ktoś kiedyś o mnie zadbał tak jak teraz o Ciebie….to miała bym dwóch dorosłych już synów” – ścisnęły mnie te słowa wypowiedziane z jej ust kiedy do mnie na patologię zadzwoniła

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close