Pierwsze rozstanie…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)
  • Autor
    Wpisy
  • #25620

    Anonim

    Po raz pierwszy rozstałyśmy się z Nati – na 3 dni i 2 noce (musiałam pojechać na szkolenie) Przeżywałam to na długo przed terminem… Nati spędziła te dni u mojej siostry (uwielbią ją i jej dzieci :). Moje obawy okazały się zupełnie bezpodstawne – Nati miała tyle atrakcji, że pewnie nawet nie pomyślała o mnie!!! A ja tęskniłam strasznie!
    P.S. Ale się wyspałam!!!

    Kaśka z Natusią (prawie półtoraroczną 🙂

    #341908

    klucha

    Re: Pierwsze rozstanie…

    A ja zastanawiałam się gdzie Ty się podziewasz.
    Z dziećmi tak bywa, że my chyba zawsze bardziej za nimi tęskinimy, a jak się dobrze bawią to pewnie nawet nie zauważą że nas niema :))
    Szkolenie udane – te wieczorne? :))

    Izka i Zuzanka (12.V.2002 r.)



    #341909

    Anonim

    Re: Pierwsze rozstanie…

    hihi chodziłam spać o 22-giej :)) Ale grzeczna się zrobiłam 😉

    Kaśka z Natusią (prawie półtoraroczną 🙂

    #341910

    Anonim

    Re: Pierwsze rozstanie…

    My też mamy juz za sobą pierwsze rozstanie… może to głupio zabrzmi…ale kiedy pierwszy raz pojechałam na dłużej na uczelnie(nie było mnie 4 godziny w domu) myslałam że zwariuję…Krzyś miał wtedy 2,5 miesiąca, a ja kiedy wróciłam do domu od razu wyrwałam dziecko babci, która razem z meżem sie nim zajęła…wzięłam go do drugiego pokoju…”żeby nakarmić’ (jadł z butli pół godziny wczesniej) zamknęłam drzwi i popłakałam się ….tak się za nim wytęskniłam…teraz kiedy nie ma mnie dluzej w domu tez tęsknie…a;e takich reakcji już nie mam po powrocie….to chyba kwestia przyzwyczajenia…wiem, jednak ze 8 godzin poza domem w sytuacji kiedy malec ma jedynie 3 miesiące to musi być katorga dla matki…co za „XXXXXXXX” wymyślił prwao które urlop macierzynski ustala na tak krótko!!! no tak…ale pisze nie na temat…

    Fajnie, że Twoim dzieciątkiem ma się kto zająć …a z tego co piszesz siostra zajęla sie super Natunią… mogę jeszcze tylko pozazdrościć przespanych nocy…

    Weronka z Krzysiaczkiem 9.6.03

    #341911

    klucha

    Re: Pierwsze rozstanie…

    :)) o której chodziłaś spać!!!!
    a ja tak nieraz marzę żeby się wyrwać na jakoś imprezkę i poszaleć. Oj Kasia, niu-niu. :)))

    Izka i Zuzanka (12.V.2002 r.)

    #341912

    Anonim

    Re: Pierwsze rozstanie…

    Najbardziej bałam się nocy, bo Nati – mimo, że śpi w swoim łóżeczku – często się budzi i zazwyczaj nad ranem biorę ją do dużego łóżka.

    Kaśka z Natusią (prawie półtoraroczną 🙂



    #341913

    Anonim

    Re: Pierwsze rozstanie…

    a mnie się jakoś pozmieniało w tę stronę 🙂 Kiedyś na szkoleniach balowałam do poźna przy piwku lub whisky, a teraz w ogóle odeszła mi ochota na alkohol ! Hihi starzeję się!

    Kaśka z Natusią (prawie półtoraroczną 🙂

    #341914

    garfield

    Re: Pierwsze rozstanie…

    Ja sie tez boje tego rozstania….
    Ale dobrze ze mozesz zostawic Nati z kims kogo lubi. Ja tez tak mam, bo Sara lubi wszystkich:)
    Wiec nie bedzie tak źle, to wazne zeby byc spokojnym, a nie martwic sie ze placze tam za Tobą.

    Gosia i księżniczka Sara ur 23.09.02

    #341915

    helga

    Re: Pierwsze rozstanie…

    Mnie czeka pierwsze rozstanie w grudniu. Jedziemy z chłopem na narty. I zamierzamy Mikiego zostawić z babcią. Strasznie się tego boję. I jestem pewna, że w ogóle narty nie sprawią mi radośći, bo ciągle będe myślała, co tam u Mikołaja.

    Helga i Chłopaczek słodki jak nie wiem co! (9,5 miesięca!!)

    #341916

    Anonim

    Re: Pierwsze rozstanie…

    nie taki diabeł straszny jak go malują :)))))

    Kaśka z Natusią (prawie półtoraroczną 🙂



    #341917

    Anonim

    Re: Pierwsze rozstanie…

    ja baaardzo tęskniłam, ale wiedziałam, że Nati jest w najlepszych rękach, dobrze się bawi 🙂

    Kaśka z Natusią (prawie półtoraroczną 🙂

    #341918

    helga

    Re: Pierwsze rozstanie…

    Też wolałabym zostawić Mikiego z moją siostrą, bo babcia jest nudziarą:))) Wiem jednak, ze będzie zajmowała się Mikołajem wzorowo. Tylko czasem jest tak, że on jest smutny, albo płacze i niekt nie umie go uspokoić tak jak ja. Obawiam się, ze on może cierpieć z tego powodu. A żźebym nie wyszła na wyrodną matkę, to nie możemy go zabrać, bo to wyjazd na wpół słuzbowy.

    Helga i Chłopaczek słodki jak nie wiem co! (9,5 miesięca!!)



    #341919

    pluto

    Re: Pierwsze rozstanie…

    No właśnie…..najgorsze są te szkolenia…..z jednej strony tyle się można dowiedzieć ciekawych rzeczy, zrelaksować się i pobawić, a z drugiej strony……….hmmmmmm…….mnie się na razie jakimś cudem udało wykręcić od szkoleń poza Krakowem…….ale ileż się można wykręcać………

    Julka i 14 miesięczny Karolek

    #341920

    klucha

    Re: Pierwsze rozstanie…

    no dobra przyznam się. Ja sobie od czasu do czasu tylko tak marzę, ale jak przychodzi co do czego wolę być 100% mamusią
    9 godzin dziennie przez 5 dni tydzień w tydzień rozłąki to bardzo duzo jak na moje matczyne serce

    Izka i Zuzanka (12.V.2002 r.)

    #341921

    go76

    Re: Pierwsze rozstanie…

    „pierwsze koty za płoty”………… tęsknota tęsknotą ale co się wyspałaś to twoje!!!

    GOSIA i Kubuś (14.09.2002)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close