Pierwszy spacer….szpitalne rejony i kolejne lzy

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)
  • Autor
    Wpisy
  • #22439

    angel22

    Dzis w koncu poszlam na 1 spacer…Dokladnie dzis minely 2 tyg. jak urodzilam malutka :-)) Chcialam isc wczesniej ale nie mialam bryki :-(( przez szpital i to ze mam wszystko na glowie, brak transportu dopiero wczoraj kupilam…Niestety 1 spacer byl do szpitala do mamy, ktora nadal lezy … narazie wykryli u niej obustronne zapalenie pluc i nadal szukaja. Poza tym mialam w zwiazku z tym dzis okrutnego dola bo malutka dzis konczy 2 tyg a mama nadal w szpitalu. Tylko 3 dni sie nami nacieszyla bo wczesniej ja w szpitalu a potem ona… W domu radze sobie niezle, biorac pod uwage ze tato pracuje i jestem sama a do tego malutka i goscie w kolko, jednak daje rade i nie narzekam, towarzyszy mi zmeczenie i ogolne wariackie zycie w biegu, niewyspanie .. no ale to normalne chyba :-))….jednak od jakis dwoch dni okrutnie brak mi mamy w tym sensie by zobaczyc jak sie cieszy malutka, rozmawia z nia…jak patrzylam na jej radosc, mimo tych chorobsk co ma…no i ogolnie cale jej szczescie wypisane na twarzy jak rano leciala by przywitac mala i wieczorem na pozegnanie…Ona tez juz strasznie teskni…dlatego jak dzis przyszlam z mala to plakala…Wycalowala mala i porozmawiala z nia. Bardzo bym chciala juz miec mame w domu, bo dlugo na to czekalam, ze jak urodze coreczke….mina choroby i razem bedziemy sie cieszyc kazdym szczegolem jej zycia…Narazie ja sie ciesze i mamie wszystko opowiadam co nowego by byla na bierzaco, no ale to nie to samo, dlatego z dnia na dzien zyje juz jej powrotem…. Poza tym malutka byla na spacerku wyjatkowo grzeczna i spala lacznie cale 7h…Ciezko nam bylo wracac ale coz …trzeba bylo. Mam nadzieje, ze kolejny tydzien skonczony przez Wikunie oblejemy w rodzinnej, domowej atmosferze a nie na szpitalnej lawce…

    Sylwia + Wiktoria (20 licpa – dzis 2 tyg. mijaja)

    #306860

    dorota27

    Re: Pierwszy spacer….szpitalne rejony i kolejne

    trzymam kciuki za twoja mama..i mamnadziej ze juz za niedlugo sie nia naciaszysz ..a ona wnusia….
    bedzie dobrze…
    pozd

    dorota i claudia / ur. 29 maja 2003/



    #306861

    basha27

    Re: Pierwszy spacer….szpitalne rejony i kolejne lzy

    Hej Sylwiu!
    Prawdopodobnie sąsiadko moja! Czy to nie ty mieszkasz na krynickiej? Przede wszystkim gratuluję córuchny Wiktorii (piękne imię). Strasznie mi przykro z powodu mamy. Wierzę że szybo dojdzie do zdrowia. A jak sie miewa córeczka? Chętnie spotkam się z tobą na spacerze
    pozdrawiam
    Basia

    #306862

    agus-25

    Re: Pierwszy spacer….szpitalne rejony i kolejne lzy

    Angell, nie chcę być złośliwa ale czy lepiej nie odwiedzać mamy, która ma zapalnie płuc z dzieciaczkiem?? Lepiej nie ryzykować, wiem jak Ci cieżko ale jakby malutka załapała jakieś choróbsko to dopiero by była tragedia. PUK PUK!! Odpukuję w niemalowane, abym tylko nic nie wykrakała. I życzę szybkiego powrotu do zdrowia Twojej mamci.

    Agus i Kamilek (24.03.2003)

    #306863

    lea

    Re: Pierwszy spacer….szpitalne rejony i kolejne lzy

    Mam nadzieje ż etęsknota mame zmobiliuje i optymizm przełamie w niej chorobę, zeby szybko wrócić do Was, pozdrawiam 🙂

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #306864

    ada77

    Re: Pierwszy spacer….szpitalne rejony i kolejne lzy

    Oczywiście, że tak będzie, mama niebawem wróci i zapomnicie o tym co było nie tak jak marzyłyście. Tylko musicie mocno w to wierzyć i walczyc z chóróbskiem. Będzie świetnie!!! Zobaczysz. Najwazniejsze, że się kochacie i wspieracie…I my jesteśmy z Wami
    ada i miki-20 maj 2003



    #306865

    faris

    Zastanow sie!!!

    Wiem, ze Twoja sytuacja jest trudna ale narazasz 2 tygodniowe dziecko na kontakt z bakteriami (przez obcałowanie), ktore wywolaly u Twojej mamy zapalenie płuc????????

    A poza tym zwykle do szpitali nie wpuszczaja dzieci…….

    pozdrawiam ciepło

    Faris

    #306866

    Anonim

    Re: Zastanow sie!!!

    Ja też uważam, że absolutnie nie powinnaś chodzić z Wiktorią do szpitala!!!!!!!

    Kaśka z Natusią (16 miesięcy 🙂

    #306867

    agus-25

    Re: Zastanow sie!!!

    Też już o tym wspomniałam. Ja się boję podejść z dzieckiem do kogoś kto ma katar a co dopiero do osoby z zapaleniem płuc. Trzeba poprostu przeczekać to choróbstwo, nie ma innej rady.

    Agus i Kamilek (24.03.2003)

    #306868

    angel22

    Re: Pierwszy spacer….szpitalne rejony i kolejne lzy

    Tez o tym myslalam ale lekarze powiedzieli ze najgorsze za nami i juz ani my ani dziecko nie ma szans sie zarazic (na dodatek bylo to bezkaszlowe wiec oddechem nie zarazi)…Poza tym malutka byla w wozeczku, na dworze ….mama wyszla ja tylko zobaczyc ….Pozdrawiam

    Sylwia + Wiktoria (20 lipca)



    #306869

    angel22

    Zastanowilam sie ….

    Odpowiedzialam na to juz agus_25….Lekarze zapewnili ze moge przysc i ze jest to nie zarazne to po pierwsze, po drugie mala juz w sumie je wychorowala a po trzecie bylysmy na dworze i mama tylko ja zobaczyla….Nie bylo zadnego zagrozenia….

    Sylwia + Wiktoria (20 lipca)

    #306870

    faris

    Re: Zastanowilam sie ….

    Juz lepiej

    Przedtem napisalas, ze Twoja mama wycalowala mala i porozmawiala z nia

    Przestraszylam sie

    pozdrawiam ciepło

    Faris



    #306871

    agus-25

    Re: Pierwszy spacer….szpitalne rejony i kolejne lzy

    Skoro sam lekarz tak stwierdził to oki , tylko uważaj na szpitale tam pełno zarazków krąży 🙂

    Agus i Kamilek (24.03.2003)

    #306872

    Anonim

    Re: Pierwszy spacer….szpitalne rejony i kolejne lzy

    pamietam jak Adas skonczyl 2 tygodnie – bylam chyba rownie w smutnym humorze co i Ty. kiedy tak czytam Twoje posty to mam wrazenie, ze moje problemy sa niczym w porownaniu z Twoimi. Zycze z calego serducha poprawy sytuacji i zdrowka dla mamy by wreszcie wyszla z tych szpitalnych murow i wrocila do domku.
    Ula i Adas

    #306873

    angel22

    Re: Pierwszy spacer….szpitalne rejony i kolejne lzy

    Dzieki….mimo pozorow (smutny nastroj) staram sie cieszyc malutka i radowac na codzien. Choc wlasnie jak pisze to posty to mam 5 min depreche :-)) Wierze, ze mama szybko wyjdzie i sie pouklada choc powiem Ci ze boli mnie okrutnie ze nie moze byc ze mna i cieszyc sie malutka bo jezeli chodzi o obowiazki w domu i przy malej to daje rade…Mamy mi brakuje glownie jako mamy zeby dzielic sie z nia gl. radosciami … bo smutkami nie chce obarczac, patrzec jak ona jest szczesliwa….bardzo mi tego brak. Ogolnie bylysmy razem tylko 3 dni bo wczesniej szpital i potem ona poszla…przy malutkiej sporo sie nauczylam w szpitalu (niestety na wl. bledach bo polozne „byly zajete” glownie) no i teraz w domu…Tato w pracy po 12h potem do mamy a siostra urzeduje bo ma wakacje od rana do nocyl….Jednak nie narzekam :-)) Jest ciezko, masa roboty.. jestem zmeczona ale szczesliwa…Gdyby jeszcze nie problemy z ojcem bylo by ok. To sa dla mnie big stresy teraz a nie moge sie denerwowac bo odbija si ena dziecku :-(( Jednak jak tu sie nie denerwowac gdy czeka mnie ostra walka,bo palant chce badan i uznania a ja nie chce go juz wiecej widziec….Ostatnio mnie nachodzil, walil w drzwi i zadal rozmowy….i to wszystko zwalilo sie teraz…..No ale coz ..takie zycie … Pozdrawiamy

    Sylwia + Wiktoria (20 lipca)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close