Pilne-mamcie jakis sposob na pobranie krwi u 4,5 latki?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)
  • Autor
    Wpisy
  • #100701

    weronika75

    to znaczy, dostalam dzis skierowanie na badnie krwi i ASO no i wiem, ze bedzie problem przy pobieraniu krwi, bo moja mala jest histeryczka,ale to tak okropna, ze ciezko uwierzyc w to,jak sie niezobaczy!!Ona nawet niechce mi brac syropu przeciwbolowego(co jest calkiem dbry w smaku), jak mamy brac antybiotyk to jest masakra,niepomaga proszenie,tlumaczenie, przekupywanie,grozenie nic!Czasem trwa 45 minut niczym wezmie jakies lekarstwo, dlatego nie wiem,co zrobic zeby dala sobie pobrac krew?Boje sie,ze dostanie jak zwykle ataku histerii i co wtedy?a musze zrobic to badanie!Macie jakies sposoby?
    Weronika

    #2707500

    klucha

    jeżeli nie pomaga:
    [QUOTE]proszenie,tlumaczenie, przekupywanie,grozenie nic![/QUOTE]
    co prawda staram się nie grozić
    a przekupstwa to już naprawdę na specjalne „okazje”

    to używamy siły
    trzyma mąż, ja, a nawet personel medyczny

    tak mamy co jakiś czas przy zakraplaniu oczu do badania
    jak bym się z laską pieściła to nie miałaby wykonanych ważnych badań
    badania oczu
    testów z krwi i skórnych
    założenia wenflonu do narkozy

    raz jedyny tylko w szpitalu na oddziale dziecięcym, pielęgniary tak sprawnie upuściły jej „pół krwi” że nawet nie wiedziała kiedy i co

    a tak to mam wrzaski, ryk, płacz, wyrywanie się i kopanie

    teraz mi ryczy bo czeka ją znów zakładanie wenflonu
    ryczała mi pół drogi do krakowa przed wizytą u okulistki

    jak badanie trzeba zrobić, a dziec nieugięty to idzie tylko siła



    #2707501

    weronika75

    Zamieszczone przez Klucha
    jeżeli nie pomaga:

    co prawda staram się nie grozić
    a przekupstwa to już naprawdę na specjalne „okazje”

    to używamy siły
    trzyma mąż, ja, a nawet personel medyczny

    tak mamy co jakiś czas przy zakraplaniu oczu do badania
    jak bym się z laską pieściła to nie miałaby wykonanych ważnych badań
    badania oczu
    testów z krwi i skórnych
    założenia wenflonu do narkozy

    raz jedyny tylko w szpitalu na oddziale dziecięcym, pielęgniary tak sprawnie upuściły jej „pół krwi” że nawet nie wiedziała kiedy i co

    a tak to mam wrzaski, ryk, płacz, wyrywanie się i kopanie

    teraz mi ryczy bo czeka ją znów zakładanie wenflonu
    ryczała mi pół drogi do krakowa przed wizytą u okulistki

    jak badanie trzeba zrobić, a dziec nieugięty to idzie tylko siła

    Do tej pory niemialysmy nic takiego „powaznego”, ale jak dwa razy sporobowalam jej na sile wlac syropek do buzi i dwa razy mi zwymiotowala to dalam sobie spokuj i zwykle „przeczekuje” jej atak histerii i po 45 minutach jest tak padnieta swoim darciem i placzem, ze daje sobie wstrzyknac lekarstwo do buzi, no ale przeciez niebede czekac u lekarza tyle czasu, bo raz pomysli ze obie jestesmy nietego a po drugie ktore labolatorium czekalo by na pobranie krwi tyle czasu!!!!!

    #2707502

    lea

    Zamieszczone przez majowamama
    przede wszystkim nie nakręcać dziecka przed
    że będzie/nie będzie bolało
    jak patrzę na te mamy, które w poczekalni przezywają pół godziny razem z biednym dzieckiem często nieswiadomym pobieranie krwi, to sama mam ochotę uciekać po tych komentarzach i opisach zabiegu
    u nas sprawdza się konkretny i krotki komunikat, że to badanie/szczepienie, bardzo wazne, nieuchronne, bez wspominania o bólu, łzach, nagrodach itd
    tak trochę z zaskoku
    nie wiem, moze moje dzieci mają inny próg wrażliwości na ból, ale mam trójkę niepłaczących przy ukłuciu dzieci
    no, ale tez nie robię z tego szopki

    w sumie brzmi bardzo przekonujaco i logicznie
    (choc moze nie porownywalabym tlumaczenia z szopka od razu)
    ale z drugiej strony ludziska to rozne są

    ja zawsze tak mialam, pamietam od najmlodszych lat, kiedy sie najezdzilam po lekarzach, ze bardzo pomagalo mi wyjasnienie
    co, jak, kiedy, po co
    i uprzedzenie przed wkłuciem – koniecznie!
    natomiast jak ktos znienacka probowac sie wkluc i odwrocic moja uwage, to wlasnie panika narastala 🙄
    i tak sie po prostu dzialo, choc to co piszesz przekonuje mnie i logicznie brzmi – to jednak na mnie dzialo cos przeciwnego, a malo kto niestety to rozumial i wlasnie zwykle wygladalo tak, ze ja chcialam najpierw igle zobaczyc, a pani bach, w dobrej wierze
    bardzo mnie to, jakby to powiedziec, niepokoilo

    zgadzam sie natomaist, ze zaniepokojeni zabiegiem rodzice potrafia bardzo dziecko rozstroic, przekazujac mu ten niepokoj albo mowiac o tym rzeczywiscie nieco za duzo

    #2707503

    ulaluki

    Zamieszczone przez Lea
    w sumie brzmi bardzo przekonujaco i logicznie
    (choc moze nie porownywalabym tlumaczenia z szopka od razu)
    ale z drugiej strony ludziska to rozne są

    ja zawsze tak mialam, pamietam od najmlodszych lat, kiedy sie najezdzilam po lekarzach, ze bardzo pomagalo mi wyjasnienie
    co, jak, kiedy, po co
    i uprzedzenie przed wkłuciem – koniecznie!
    natomiast jak ktos znienacka probowac sie wkluc i odwrocic moja uwage, to wlasnie panika narastala 🙄
    i tak sie po prostu dzialo, choc to co piszesz przekonuje mnie i logicznie brzmi – to jednak na mnie dzialo cos przeciwnego, a malo kto niestety to rozumial i wlasnie zwykle wygladalo tak, ze ja chcialam najpierw igle zobaczyc, a pani bach, w dobrej wierze
    bardzo mnie to, jakby to powiedziec, niepokoilo

    U nas też zdecydowanie lepiej się sprawdza system wyjaśnienia,co czeka dziecko.
    Zresztą Konrad na tyle mnie zna i ufa, ze zawsze pyta gdzie idziemy, rozpoznaje od razu po mojej niepewnej czasem minie, ze idziemy do lekarza:)
    Nawet gdybym raz udało by mi się go „złapać” z zaskoczenia, to jego zaufanie do mnie pewnie by szybko spadło. Na drugi raz wyjście do lekarza byłoby o wiele trudniejsze.

    Rozumiem jednak, ze są rózne dzieci, rózne metody działania. Rodzic sam zna najlepiej swoje dziecko.

    U nas działają inne rzeczy do nakłaniania, ale jeśli bym musiała, to użylabym też siły przy wkłuciu.

    Bliźniaki nawet nie zauważają szczepienia, nawet tego potrójnego, nigdy nie płakali. Ale oni uodpornieni(gryzli siebie nawzejem, takie ukłucie to pikuś wobez zębów brata).
    Konrad tez dobrze znosił wszelkie kłucia, oprocz zastrzyka w tyłek

    #2707504

    lea

    Zamieszczone przez ulaluki

    Bliźniaki nawet nie zauważają szczepienia, nawet tego potrójnego, nigdy nie płakali. Ale oni uodpornieni(gryzli siebie nawzejem, takie ukłucie to pikuś wobez zębów brata).

    :Wow!:

    Przepraszam… :Wstyd:

    Co do mojego dziecka, to zauważyłam, że wcale nie chodzi tu o poziom bólu, ani że nei jest to reakcja stała. Z wiekiem rożnie mu się zmieniała, tak jak napisała Weronika – czasami to histeria czy panika po prostu jest, a nie realny ból. Mamy za sobą np. taką akcję, kiedy najgorsze w nakłuciu było przyklejenie plasterka 😉
    a mamy też za sobą piękne, spokojne szczepienia

    osobną historię można by napisać o dentyście 😉



    #2707505

    klucha

    syropek na siłę to trudno wlać
    mialam takich podbramkowych sytuacji przy podawaniu antybiotyku

    ale jak mogę sobie godzine namawiać dziecko to przełknięcia po dobroci leku w domu
    tak w labie, czy gabinecie, gdzie poczekalnia pełna dzieci – raczej nie wchodzi w grę

    np. majowamam z zaskoku

    z moim dzieckiem z zaskoku nie można
    wiem że do wielu rzeczy musze ją przygotrować na tyle wczesnie aby mogła sobie poukładać w swojej małej główce.
    ale pobierania krwi, zakraplania oczu, zakładania wenflonu, nie poukładała sobie od 4 lat 🙂

    wie że pobieranie krwi i wenflon nie boli, ale ona się boi
    kropelki zaś szczypią ja, ale co zrobić, raz-dwa razu do roku musi mieć badanie wzroku.

    nie nakręcam się przy dziecku, nie panikuję, nie okłamuję że nie będzie boleć.
    jeżeli czeka nas jakieś nowe badanie najpierw próbujemy po dobroci, tłumaczenie, dane badania ćwiczymy dużo wczesniej w domu poprzez zabawę w doktora, itp.
    ale mamy parę badań na liście podczas których musimy użyć siły
    dziecko nie ma żadnych urazów psychicznych 🙂

    #2707506

    tora

    Zamieszczone przez Lea
    w sumie brzmi bardzo przekonujaco i logicznie
    (choc moze nie porownywalabym tlumaczenia z szopka od razu)
    ale z drugiej strony ludziska to rozne są

    ja zawsze tak mialam, pamietam od najmlodszych lat, kiedy sie najezdzilam po lekarzach, ze bardzo pomagalo mi wyjasnienie
    co, jak, kiedy, po co
    i uprzedzenie przed wkłuciem – koniecznie!
    natomiast jak ktos znienacka probowac sie wkluc i odwrocic moja uwage, to wlasnie panika narastala 🙄
    i tak sie po prostu dzialo, choc to co piszesz przekonuje mnie i logicznie brzmi – to jednak na mnie dzialo cos przeciwnego, a malo kto niestety to rozumial i wlasnie zwykle wygladalo tak, ze ja chcialam najpierw igle zobaczyc, a pani bach, w dobrej wierze
    bardzo mnie to, jakby to powiedziec, niepokoilo

    zgadzam sie natomaist, ze zaniepokojeni zabiegiem rodzice potrafia bardzo dziecko rozstroic, przekazujac mu ten niepokoj albo mowiac o tym rzeczywiscie nieco za duzo

    sie podpisze 🙂

    generalnie pewnie jest tak, zalezy od dziecka. zupelne zaskoczenie tez nie zawsze sie sprawdza.

    doskonale pamietam, kiedy w 3kl podstawowki zdaje sie, wyladowalam w szpitalu z powodu uporczywych boli glowy. jednym z pomyslow lekarzy bylo zrobienie mi punkcji.
    oczywiscie rodzicow nie bylo przy mnie, oczywiscie nikt nie wpadl na to, zeby powiedziec mi o co chodzi.
    zaprowadzili mnie do gabinetu jak cielaka. lekarz, dwie pielegniarki, kazali mi otworzyc buzie i lekarz szybko wladowal mi palucha do srodka – bolalo, bylam wystraszona, to ugryzlam. no i sie zaczelo. wykrecili mi rece, trzymali za nogi, gdzies tam dodatkowe osoby sie znalazly, ja bardzo chcialm wiedziec o co chodzi, co beda mi robic, nawet naiwnie w pewnej chwili otworzylam usta, zeby poprosic o wyjasnienia, naprawde, szczerze chcialam sie odwiedziec co mnie czeka. wykorzystali to i czyms mnie tam zdazyli skaleczyc, polala sie krew.. no to sie zawzielam juz na max, gryzlam, kopalam..
    po paru minutach porzadnie upoceni i potargani odpuscili.

    po kilku dniach zaserwowali mi lampy. wczesniej jednak z moja mama juz zaliczylam wizyte w madrego lekarza, ktory niedosc, ze wyjasnil mi w czym rzecz i z czym sie takie lampy je, to jeszcze pochwalil, ze sobie punkcji zrobic nie pozwolilam..:Fiu fiu:

    #2707507

    tora

    a tak odpowiadajac na pytanie.. nie wiem 🙁

    raczej jestem jednak za wyjasnieniami, ale bez zbednych szczegolow i koncentrowaniu sie na bolu.
    gdzies tam kiedys wyczytalam o chlopcu, ktory przygotowywany byl do operacji. wczesniej z (chyba) rodzicami robil ksiazeczke z rysunkami o tym, co sie bedzie po kolei dzialo. jak przychodzi na sale, dostaje pizamke, dostaje zastrzyk, zasypia itp

    marta raczej nie panikuje jakos szczegolnie, ale tez do tej pory nie mialysmy powazniejszych zabiegow na marty kacie.

    #2707508

    figa

    Ja mam dziecko z traumą poszpitalną.
    Kiedyś dzielna przy wszystkich zabiegach,
    dwa lata temu zamieniła sie w obcego 😉 przy każdej medycznej okazji.

    Ponieważ P. musi mieć robione badania hormonów regularnie,
    po prostu znieczulam ją Emlą.
    Za pierwszym „emlowym” razem trochę się bała, bo nie bardzo wierzyła, że nie będzie bolało.
    Teraz idzie na pobranie krwi spokojna i z uśmiechem na paszczy.
    I jeszcze się z pania pielęgniarką o kolor igły ośmiela pospierać 😉



    #2707509

    hakami

    Zamieszczone przez weronika75
    to znaczy, dostalam dzis skierowanie na badnie krwi i ASO no i wiem, ze bedzie problem przy pobieraniu krwi, bo moja mala jest histeryczka,ale to tak okropna, ze ciezko uwierzyc w to,jak sie niezobaczy!!Ona nawet niechce mi brac syropu przeciwbolowego(co jest calkiem dbry w smaku), jak mamy brac antybiotyk to jest masakra,niepomaga proszenie,tlumaczenie, przekupywanie,grozenie nic!Czasem trwa 45 minut niczym wezmie jakies lekarstwo, dlatego nie wiem,co zrobic zeby dala sobie pobrac krew?Boje sie,ze dostanie jak zwykle ataku histerii i co wtedy?a musze zrobic to badanie!Macie jakies sposoby?
    Weronika

    Sa dzieci, którym tlumaczeniem sie przemowi do rozumu ale na niektóre typy to nie dziala. Moja czterolatka jak miala 2 razy pobieraną krew musiala być niestety trzymana na siłę przez 3 osoby a czwarta pobierała krew. Wiedziala że idzie na badanie, „ćwiczyliśmy” ukłucie w domu i wiedziała co będzie następowało po czym. Jak wchodziliśmy do gabinetu mala dostala histerii i miala klapki na uszach na jakiekolwiek argumenty. Niestety trzeba było siłą:Niepewny:

    #2707510

    Anonim

    U nas doskonale sprawdza się maść Emla:).



    #2707511

    chilli

    wiktoria to histeryczka pierwszej klasy

    znieczulam rece emla i nieustepuje nawet w gabinecie – ostatnio skonczylo sie sucha informacja, ze mozmy wyjsc z gabinetu ale musi byc swiadoma ze:
    – jutro tu wrocimy
    – jutro nie bedzie malowania sie kremikiem znieczulajacym
    – z kazda chwila histeryzowania krem przestaje dzialac – wiec de facto ona dziala na swoja niekorzysc.

    dobrowolnie poddala sie pobieraniu krwi – tylko jakies 10 minut darla sie w gabinecie zanim dala sobie pobrc krew. za to okazalo sie ze owszem – nie boli.

    co nie zmienia jej nastawienia do czynnosci – nadal sie boi i histeryzuje na samo wspomnienie 😀

    #2707512

    lea

    Zamieszczone przez szpilki
    co nie zmienia jej nastawienia do czynnosci – nadal sie boi i histeryzuje na samo wspomnienie 😀

    zacznijmy od tego: jak z pobieraniem krwi oswoic doroslego faceta? :Hyhy:

    #2707513

    chilli

    Zamieszczone przez Lea
    zacznijmy od tego: jak z pobieraniem krwi oswoic doroslego faceta? :Hyhy:

    dorzuce roteryczne: a jak z wizyta u stomatologa?
    moj maz ma dziure w zyciorysie dobowa z dnia kiedy szedl dobrowolnie do dentysty na przeglad :Śmiech:

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close