po ilu próbach badania?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 68)
  • Autor
    Wpisy
  • #97360

    minka

    Im dłużej to trwa, tym mocniej zastanawiam się, czy nie rozpocząć tych wszystkich badań.. hormony, itp.
    Mój lekarz jest zdania, że jak przez rok się nie uda, to zaczniemy od…. zbadania nasienia, bo u mnie on problemu nie widzi. Sama już nie wiem. Ostatnio robiłam badania krwi – potrzebowałam przy zmianie pracy – i zdziwiłam się. Krótko mówiąc były złe. Gorsze niż po 2 operacjach na początku 2008 roku. Lekarz medycyny pracy zasugerował, żebym się wybrała do internisty, ale jeszcze nie zdążyłam.
    A Wy, dziewczyny, kiedy zaczełyście wnikać, co się dzieje? Po ilu nieudanych próbach? U nas leci 7 cykl i tak sobie myślę, że jeszcze ze 2 wytrzymam, ale dłużej nie wiem, czy jest sens..

    #2251722

    moni-ka

    my mamy za soba pierwsze nieudane starania
    i nie sadzilam ze dostane takiego dola
    ja postanowilam nie czekac
    skoro robilam testy owu i kochalismy sie we wlasciwe dni i nic nie wyszlo to jest duze prawdopodobienstwo ze cos jest nie tak, a ze nie chce marnowac czasu zrobilam badania tarczycy
    i okazalo sie ze mam lekka niedoczynnosc tarczycy, mam TSH w gornej granicy normy ok 4 a do zajscia w ciaze najlepsze jest ok 1 – 1,5
    na dodatek wysokie TSH moze powodowac wzrost prolaktyny i niskie LH i FSH
    wiecc polecialam zrobic dzisiaj te hormonki ale beda na poniedzialek
    jak odbiore pojde do gina i zobaczymy co powie
    zdaje sobie sprawe ze nie nalezy panikowac, ale po co marnowac czas, nic przeciez nie trace badajac hormony
    a moze cos zyskam :Hmmm…:



    #2251723

    minka

    Zamieszczone przez moni_ka
    zdaje sobie sprawe ze nie nalezy panikowac, ale po co marnowac czas, nic przeciez nie trace badajac hormony
    a moze cos zyskam :Hmmm…:

    No właśnie też powoli się oswajam z taką myślą. Były testy owu i intensywne przytulanki we właściwe dni i nic. Wiem, że w wieku 31 lat płodność nie ta sama, co u 25 latki, ale może wystarczyłoby jakieś drobne leczenie, żeby sobie pomóc?

    #2251724

    olusia

    Ja kończę piąty cykl starań, na 22 stycznia umówiłam się na wizytę u gina. Poproszę o jakieś wskazówki jakie badania powinnam wykonac. Nie mam zamiaru czekac do września, bo wtedy minął by rok.

    #2251725

    zuza85

    Zamieszczone przez Minka
    Im dłużej to trwa, tym mocniej zastanawiam się, czy nie rozpocząć tych wszystkich badań.. hormony, itp.
    Mój lekarz jest zdania, że jak przez rok się nie uda, to zaczniemy od…. zbadania nasienia, bo u mnie on problemu nie widzi. Sama już nie wiem. Ostatnio robiłam badania krwi – potrzebowałam przy zmianie pracy – i zdziwiłam się. Krótko mówiąc były złe. Gorsze niż po 2 operacjach na początku 2008 roku. Lekarz medycyny pracy zasugerował, żebym się wybrała do internisty, ale jeszcze nie zdążyłam.
    A Wy, dziewczyny, kiedy zaczełyście wnikać, co się dzieje? Po ilu nieudanych próbach? U nas leci 7 cykl i tak sobie myślę, że jeszcze ze 2 wytrzymam, ale dłużej nie wiem, czy jest sens..

    U nas był teraz 5 cykl starań ale nie udało się, myślałam że jak w pierwszą ciążę zaszłam szybko to z drugą będzie tak samo. Ciągle zastanawiam się „Co tu może być nie tak?” W sumie też słyszałam ze po roku regularnych staranek lekarz powinien zlecić bardziej dokładniejsze badanka . Ale ja nie chce robić żadnych badań bo boje się że może nie będę już mogła mieć dzieci ,albo że mąż jest bez płodny itp – wiem że to chore taka już jestem. Badanka ma w normie i gin mówi że nie ma powodu do obaw. A w tym cyklu to nic nie wyliczam liczę na strzał w 10 :Wow!: Zobaczymy może styczeń będzie łaskawszy
    Pozdrawiam i Powodzonka :Kciuki:

    #2251726

    paszulka

    :Hmmm…:… na bazie moich doświadczeń i wiedzy… emocji i potrzeby wiedzy… zrobiłabym na Twoim miejscu wszystkie badania hormonalne… skoro już o tym myślisz i Cię to męczy to i tak to zrobisz niebawem… ale np za 2-3 cykle… a to już mała różnica… więc co stoi na przeszkodzie, aby zrobić teraz…;)

    PS. Rozróżniam staraczki przed i po trzydziestce… tym po radzę zawsze zrobić badania po pół roku a nie po roku…. albo i wcześniej…



    #2251727

    marika28

    My też staramy się już kilka miesięcy i nic.
    Mam problem z prolaktyną, biore bromergon. Ostatnie badanie norma, ale badana w I cyklu. Wydaję mi się, że mogę mieć problem z owulacją. Moje postanowienia noworoczne to badania hormonów, monitoring cyklu i wizyta u innego lekarza. Zmiana lekarza czasem dobrze robi. Moja obecna gin bardzo optymistycznie mnie nastawiła, że taka prolaktyna to nic takiego poważnego i spokojnie mam się starać o dziecko i napewno mi się uda. Obserwowałam śluz, mierzyłam temperaturę, robiłam testy owulacyjne i nic. Po kilku miesiącach przyszło wielkie rozczarowanie. Teraz już przestałam się łudzić. Z forum i innych stron w internecie wyczytałam, że wysoka prolaktyna to jednak nie błachostka i może zakłucać owulację. Mam zamiar działać i nie tracić czasu. Mam nadzieję, że w końcu się uda.

    #2251728

    paszulka

    Zamieszczone przez zuza85
    Ale ja nie chce robić żadnych badań bo boje się że może nie będę już mogła mieć dzieci ,albo że mąż jest bez płodny itp – wiem że to chore taka już jestem.

    A jeśli to fakt…. to co starania do samej menopauzy?! Niepłodność się leczy… szkoda obudzić się z ręką w nocniku!!
    A starania bardzo pozbawiają radości…. ja tam wolałabym się dowiedzieć, bo roku czy dwóch, że się nie da…. przeżyłabym to bardzo, ale pozbierałabym się i żyłabym dalej… inaczej… a starania przez 10-15 lat i ciągła nadzieja i oczekiwanie….to nie dla mnie…

    Chyba trzeba z Tobą porządek zrobić! 😉

    #2251729

    paszulka

    Zamieszczone przez marika28
    My też staramy się już kilka miesięcy i nic.
    Mam problem z prolaktyną, biore bromergon. Ostatnie badanie norma, ale badana w I cyklu. Wydaję mi się, że mogę mieć problem z owulacją. Moje postanowienia noworoczne to badania hormonów, monitoring cyklu i wizyta u innego lekarza. Zmiana lekarza czasem dobrze robi. Moja obecna gin bardzo optymistycznie mnie nastawiła, że taka prolaktyna to nic takiego poważnego i spokojnie mam się starać o dziecko i napewno mi się uda. Obserwowałam śluz, mierzyłam temperaturę, robiłam testy owulacyjne i nic. Po kilku miesiącach przyszło wielkie rozczarowanie. Teraz już przestałam się łudzić. Z forum i innych stron w internecie wyczytałam, że wysoka prolaktyna to jednak nie błachostka i może zakłucać owulację. Mam zamiar działać i nie tracić czasu. Mam nadzieję, że w końcu się uda.

    Jeśli wysoka prolaktyna nie zakłóca owulacji to ostatnio odchodzi się od brania jej pod uwagę podobno. Dopiero bardzo wysokie jej wyniki są leczone, ale one często są związane z guzami na tarczycy itp… to się leczy i potem starać można się dalej.
    Masz owulkę?

    #2251730

    marika28

    Miałam bardzo wysoki poziom prolaktyny 1592, 934 kiedy norma wynosi 40-530. Ostatnie badanie wynik 312. Ale zanim w końcu trafiłam na gin, która kazała mi ją zbadać upłynęło 2 lata. Wcześniejsza gin uznała, że moje plamienia przed miesiączką są przyczyną nieodpowiedniego progesteronu. Zrobiłam badanie, wyszło w normie a dała mi Luteinę. Rozlegulowała mi tym cykl. Potem tabletki anty i dopiero bromergon. Przez jakiś czas było nawet ok, bo plamienia zdarzały mi się dwa, jeden dzień przed, ale teraz teraz znów 4 dni, i co miesiąc gorzej. Z moich obserwacji wynika, ze owulację mam. Ale czytałam, ze te plamienia mogą mieć związek z problemów z owulacją, uwalnianiem się jajeczka. Ale to są informacje z forum i nie wiem czy prawdziwe. Dlatego musze się więcej dowiedzieć.



    #2251731

    zuza85

    Zamieszczone przez paszula
    A jeśli to fakt…. to co starania do samej menopauzy?! Niepłodność się leczy… szkoda obudzić się z ręką w nocniku!!
    A starania bardzo pozbawiają radości…. ja tam wolałabym się dowiedzieć, bo roku czy dwóch, że się nie da…. przeżyłabym to bardzo, ale pozbierałabym się i żyłabym dalej… inaczej… a starania przez 10-15 lat i ciągła nadzieja i oczekiwanie….to nie dla mnie…

    Chyba trzeba z Tobą porządek zrobić! 😉

    Wiesz strach robi swoje ale na pewno jak minie rok od satranek i nie zaskocze to wtedy raczej na to pójdę i poszukamy przyczynki ale nie chcę na razie o tym myśleć. Jeszcze troszkę poczekam
    Pozdrowionka

    #2251732

    minka

    Zamieszczone przez paszula
    :
    PS. Rozróżniam staraczki przed i po trzydziestce… tym po radzę zawsze zrobić badania po pół roku a nie po roku…. albo i wcześniej…

    Kiedyś miałam plan, żeby o drugie postarać się tuż przed 40-tką… ehh, jakie my czasem głupie pomysły miewamy…….



    #2251733

    minka

    Zamieszczone przez marika28
    Miałam bardzo wysoki poziom prolaktyny 1592, 934 kiedy norma wynosi 40-530. Ostatnie badanie wynik 312. Ale zanim w końcu trafiłam na gin, która kazała mi ją zbadać upłynęło 2 lata. Wcześniejsza gin uznała, że moje plamienia przed miesiączką są przyczyną nieodpowiedniego progesteronu. Zrobiłam badanie, wyszło w normie a dała mi Luteinę. Rozlegulowała mi tym cykl. Potem tabletki anty i dopiero bromergon. Przez jakiś czas było nawet ok, bo plamienia zdarzały mi się dwa, jeden dzień przed, ale teraz teraz znów 4 dni, i co miesiąc gorzej. Z moich obserwacji wynika, ze owulację mam. Ale czytałam, ze te plamienia mogą mieć związek z problemów z owulacją, uwalnianiem się jajeczka. Ale to są informacje z forum i nie wiem czy prawdziwe. Dlatego musze się więcej dowiedzieć.

    Mój gin (a mam do niego dużo zaufania, jest super) twierdzi, że plamienia 2 dni przed to zwykle nic strasznego. Trzeba brać tylko pod uwagę, że okres do owu liczy się dopiero od rozpoczęcia właściwego krwawienia. Ja mam plamienia od operacji na szyjce macicy, więc chyba nie ma to związku z hormonami. Może takie coś miewa różne przyczyny?

    #2251734

    moni-ka

    minka czytalam ze masz malo i male krwinki
    ja mam ten sam problem, do tego moja hemoglobina to 9,8
    niby taka moja uroda
    ale od pewnej pani ktora zajmuje sie medycyna niekonwencjonalna dostalam przepis na poprawe krwi
    troche sceptycznie do tego podeszlam, ale jakie bylo moje zaskoczenie jak po 2 tygodniach zrobilam badanie i hemoglobina wzrosla do 10,6
    przepis jest prosty i malo pracochlonny
    a wyniki super, i to w sposob naturalny
    jest to tzw zakwas buraczany (swietnie robi tez na watrobe i wzmocnienie odpornosci)
    skladniki: 4 surowe buraki, 4 zabki czosnku, 4 kromki chleba razowego, 2 l wody mineralnej
    do glinianego albo szklanego pojemnika (np jak do kiszenia ogorkow) na dno kladziesz kromki chleba, na nie pokrojone w plastry buraki i cale zabki czosnku i zalewasz to pomalutku woda mineralna, przykrywasz gaza i odstawiasz na 7 dni w chlodne miejsce, ale nie balkon ani lodowka
    po 7 dniach odceszasz i codziennie rano, na czczo wypijasz 1/2 szklanki
    jesli nie smakuje bo za mocne mozna dolac wody mineralnej
    ja sobie dodawalam pieprz i ziola i wypijalam caly kubek, nawet mi smakowalo
    i wyniki sie poprawily wiec poleam

    #2251735

    minka

    Monika, dzięki!
    Ja też mam niby taką urodę (moja mama i Oliwka też mają wyniki na granicy normy zawsze), ale zawsze tylko tabletki i wątróbkę do jedzenia mi lekarze przepisywali namiętnie:-).
    Na pewno zrobię sobie taki specyfik, nie zaszkodzi:-).

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 68)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close