pobranie krwi u 4 latka :(((pomocy

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 34)
  • Autor
    Wpisy
  • #99423

    si29

    prosze podzielcie się doświadczeniem jak Wasze pociechy przeżywają pobranie krwi z żyły i z paluszka.czeka nas to i bardzo bardzo się boje:(((((pomóżcie poradzcie jak to zrobić najlepiej

    #2500976

    klucha

    za pierwszym razem było siłą, maż i ja trzymaliśmy, pielęgniarka robiła swoje

    za drugim razem wspaniała pielęgniarka tak to zrobiła że dziecko nawet nie wiedziało kiedy i co, a krew była do IgE więc sporo trzeba było jej upuścić 🙂



    #2500977

    ciapa

    Czterolatek to już spore dziecko 😀
    Nie ma się czego bać, w najgorszym przypadku troszkę płaczu i po krzyku i tyle
    Sprawność operacji zalezy jednak od pielęgniarki.
    Mam lepsze doświadczenia jeśli chodzi o pobieranie krwi z żyły na dłoni.

    #2500978

    asik

    Moja J. poszła na pobranie krwi z tatą.
    Ja chyba jestem za miękka w takich sprawach, sama niecierpiałam pobierania krwi, zawsze mi się wtedy robiło słabo itp.
    A poza tym jak tatuś pochwalił, że córcia taka dzielna i jest z niej dumny, to nawet nie zapłakała. Taką mam odażną córkę

    #2500979

    bociek

    Zamieszczone przez si29
    prosze podzielcie się doświadczeniem jak Wasze pociechy przeżywają pobranie krwi z żyły i z paluszka.czeka nas to i bardzo bardzo się boje:(((((pomóżcie poradzcie jak to zrobić najlepiej

    Alicja ma 4,5 roku i dzisiaj miała pobieraną krew z palca. Córka to istotka delikatna, wrażliwa i nieco chisteryczna. Do gabinetu musiałam ją wnieść na rękach bo się zaparła jak wół ;). Wiecej płaczu było przed niż w takcie. Ale każde dziecko jest inne więc może u Ciebie nie będzie tak źle. A nawet jak dziecko panikuje i się boi to przecież krwi nie pobiera się codziennie i da się to przezyć. Grunt to wytłumaczyć dziecku co się będzie działo, jak takie pobranie krwi wygląda.

    #2500980

    yoko

    koszmarnie…
    kilka laborantek+ ja czasem nie mozemy utrzymac;)
    drze sie w niebogłosy…
    ostatnio bardzo zacisnął reke, a jak sie piguła wbiła to rozluźnił i prysneło – ochlapane krwią było wszystko dookoła…
    na masakra, ale trzeba byc twardym:)



    #2500981

    wyki

    po przygodzie z kłuciem w obie rece (po pierwszym wkłuciu okazało sie że pielegniarka miała igłę niedrożną:() jest zdecydowanie gorzej… ale histeria (10 min namawiania do tego żeby usiadła) trwa do momentu położenia łapki – ręką w ogóle nie rusza mimo tego ze mówi „ała, ała, ała;)

    #2500982

    devilry

    Zu nie płakała ani razu, ale ona z tych dzielnych, ostatnio u dentysty sie nudziła przy plombowaniu, poprosiła pania dr zeby sie przesuneła bo zasłania jej bajke ;D

    Co do krwi to ja poszlam pobrac sobie krew razem z Zu, siedziała u mnie na kolanach i przygladała sie jak pani pobiera krew mnie, pozniej była ona i było ok z tym wyjatkiem ze dziecko bylo rozczarowane kolorem swojej krwi, myślała ze ma złotą :Fiu fiu::Fiu fiu:

    #2500983

    bociek

    Zamieszczone przez Devilry
    dziecko bylo rozczarowane kolorem swojej krwi, myślała ze ma złotą :Fiu fiu::Fiu fiu:

    :Śmiech::Śmiech::Śmiech:

    A Zu jest rzeczywiście bardzo dzielna!

    #2500984

    figa

    Ptyśka jest dość często kłuta od 1,5 roku,
    stosuję Emlę na oba przeguby.
    Bałą się za pierwszym razem bardzo,
    po kilku razach przekonała się, że nie czuje bólu\
    i teraz idzie na pobranie krwi na luzaku.



    #2500985

    gosia

    Ani łezka mu nie poleciała.

    #2500986

    amber

    U nas histeria na całego!!

    Dzisiaj właśnie nas czeka akcja bo będzie badany nocny wyrzut hormonu wzrostu.

    Na wstępie więc wenflon a później w nocy 3 krotne pobieranie krwi…
    aż wolę nie myśleć co się tam będzie działo :Stres: :Boje się:



    #2500987

    gosia

    Zamieszczone przez amber
    U nas histeria na całego!!

    Dzisiaj właśnie nas czeka akcja bo będzie badany nocny wyrzut hormonu wzrostu.

    Na wstępie więc wenflon a później w nocy 3 krotne pobieranie krwi…
    aż wolę nie myśleć co się tam będzie działo :Stres: :Boje się:

    A ja trzymam kciuki za pomyślny wynik badania

    #2500988

    dziej

    Mat pobieranie krwi znosi dzielnie. (Ostatnio badania były potrzebne aby lekarz wyraził zgodę na treningi judo. A że nie badany był dawno to potraktowałem to trochę profilaktycznie.)

    U nas najistotniejsze to opowiedzieć co się będzie działo, czego się może spodziewać. I wcale nie trzeba przy tym oszukiwać, że nie będzie bolało. Przecież ukłucie może troszkę zaboleć.

    Obeszło się bez łez. Nawet w sytuacji, gdy dziewczynka przed nim darła się w niebogłosy i pielęgniarka wołała posiłki z przychodni, bo utrzymać nie mogli.
    Mat patrzył ze zdumieniem.

    Ważne, żeby swoich lęków nie przenosić na dziecko. Jak mama się boi – niech idzie tato.

    #2500989

    amber

    Zamieszczone przez Dziej
    Ważne, żeby swoich lęków nie przenosić na dziecko. Jak mama się boi – niech idzie tato.

    U nas zdecydowanie bardziej to zalezy od dziecka niż nastawienia rodziców.
    Maciek to panikarz jakich mało…
    Każdy upadek, każde zadraśnięcie wywołuje płacz.
    Poza tym każde pobranie wiąże się z problemami bo Maciek ma cienkie i słabo widoczne żyły…
    U nas w labie nikt nie daje sobie rady z pobraniem krwi, zawsze jeździmy do szpitali dziecięcych.
    Za każdym razem w spokoju, bez paniki i oszustw.

    Szczerze zazdroszczę, że niektórzy nie mają z tym problemu.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 34)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close