pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

od pewnego czasu nie mogę się dogadać z mężem. a chodzi głównie o to że jak on przychodzi z pracy to jest wiecznie zmęczony, a ja po całym dniu z dzieckiem / według niego chyba/jestem wypoczęta mam mu podać obiad, sprzątnąć pozmywać talerze i dać mu święty spokój. w żadnym wypadku mam nie dawać mu syna do pilnowania bo on jest zmęczony i chce odpocząć – a kiedy ja mam odpocząć???. dzisiaj mieliśmy jechać na działkę całą rodzinką, ale nie pojechaliśmy rodzinką tylko pojechał sam mąż a my zostaliśmy sami na weekend.ponieważ tak mnie wkurzył, że powiedziałam że jak ma chęć to niech sam sobie jedzie. przyszedł z pracy /godz.14/ja akurat karmiłam Nikosia to on poszedł ziemniaki obrał na obiad.ja zrobiłam resztę do obiadu podałam zjedliśmy oczywiście nawet po sobie talerza nie zaniósł do zlewu, pozmywałam.później poprosiłam żeby mi pomógł posprzątać dom to on powiedział że nie widzi brudu i nawet palcem nie ruszył uspał Nikodema i powiedział że musi odpocząć po obiedzie.więc ja wszystko posprzątałam. ja nawet nie mam czasu zadbać o siebie bo ciągle mam coś do roboty, już nie wspomnę o pracy licencjackiej którą muszę oddać niedługo. mam wrażenie że nic go nie obchodzi. napiszcie co o tym sądzicie, czy ja nie przesadzam, i czy nie za dużo wymagam od niego??? pocieszcie mnie.
ela

Nikodem 10-01-04

40 odpowiedzi na pytanie: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

wasia2004-07-30 18:33:21

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

Ja Ci nie pomogę, bo sama jestem strasznie wkurzona własnie na męża… Tak mnie wkur… na koniec urlopu… Ech…
I nie wymagasz za dużo i ie przesadzasz-ja mam na głowie dzienne studia, dziecko i dom a mój sie ciągle czepia o najmniejszy bałagan…
I nawet mi się pisac o tym nie chce, bo mi od razu ciśnienie skacze…

Asia i Ola (17,5 m-ca!)

pluto2004-07-30 18:41:33

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

Kupcie zmywarke, gotuj pożywne zupy hi,hi…..to rady przyszłej rozwódki, ale może Ci pomoga…ale tak powaznie to poagadaj z Nim….może postaraj się wyegzekwowac aby mył chociaż naczynia…..zawsze to coś………..

Julka i dwuletni Karolek

jusi222004-07-30 18:59:26

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

Skąd ja to znam…
Myśle,że to odwieczny problem kobiet,niestety:(((
Facet myśli,że pójdzie do pracy na 8 godzin i jest zmęczony a my pracujemy w domu (bo to przecież praca a nie siedzenie),gotujemy,sprzątamy,zajmujemy sie dziećmi a do tego jeszcze zakupy no i jeszcze niejedne z nas pracują zawodowo (ja od tygodnia na pół etetu).
Niejednokrotnie rozmawiałam z mężem na ten temat ale lepiej było tylko przez góra tydzień,z drugiej strony lepsze to niż nic.
No wiec proponuje regulernie suszyć głowe mężowi,czasem “zapomnieć” zrobić obiad lub nie prać mu ubrań aż zabraknie mu skarpetek,hihi,u mnie to działa.A wtedy powiedzieć mu że po prostu “nie miałam czasu,bo mam tyle na głowie”.
Trzymaj sie,nie jesteś sama!


Jusi & Milenka ur.27.05.03.

annak262004-07-30 19:05:37

Re: pocieszcie mnie bo sie˛ porycze˛ za chwile˛

Ja kiedys tez tak mialam.
Przestalam sprzatac i po tygodniu moj malzonek zobaczyl ze jest brudno i zwrocil mi uwage. A ja beszczelnie wreczylam mu szmate.
Po czym wogole nie znosilam jego naczyn. Napisalam na kuchence STRAJK-GIENIA MA URLOP.
Zaczal sie smiac i w koncu zaczal wszystko robic.
Moze to jest metoda.
A-ha jak bylam na strajku to przez tydzien nawet kawy nie robilam, ale nie mielismy wtedy dziecka. To byo kilka lat temu
Pomoglo. Dziala do dzisiaj.


Ania i Bianca 19 XII 03

ykke2004-07-30 19:14:03

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

Napiszę tylko, że jest nas więcej Nie rospisuje się, bo przed snem nie chce sie denerwowac, a i tak paznokcie z nerwów do mięsa obgryzione, “hi, hi”


Izka i Iga 31.08.2003

lea2004-07-30 19:39:04

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

Moze na meza wpłynąłby samotny dzien z dzieckiem?
U nas przez rok to ja chodzilam do pracy, a mąz był z dzieckiem. I w pełni docenia trud matek, ktore opiekuja sie dziecmi…

Lea i Mateuszek (14.03.03)

chilli2004-07-30 19:47:04

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

trzeba reke zlamac.

Moj malzonek co twierdzil ze on matka nie jest i nie bedzie bo jest mezem i ma prawo byc zmeczony diametralnie zmienil zdanie po dwoch dniach zajmowania sie dzieckiem, domem i mna. Wieczorem padniety zapytal jak ja to robie ze jeszcze jest czysto w domu…
Potem dodal ze juz nigdy nie bedzie mial pretensji o niewyprasowane koszule, mnie nie wykapana bo juz rozumie co to znaczy calodzienna opieka nad dzieckiem.
Innymi slowy jak to jest byc matka na pelny etat.

Dla mnie bomba- szkoda tylko ze okupione cierpieniem.

madzia i www (10.03.2004)

pikpok2004-07-30 20:02:40

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

Taaaaaaaaak jakby to powiedzieć… mam to samo???

Aga i Olo (11.01.2002)

2004-07-30 20:06:59

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

to ty specjalnie ta reke zlamalas?! biedny malzowinek, tak w dzieckowych kupach musi sie babrac. mojego by nawet dwie zlamane rece nie przekonaly ale za to on nie zmusza mnie do gotowania, i chwala mu za to. na mojej kuchni dlugo bysmy nie pociagneli

ania z małą olivią (13.02.2004)

magduska2004-07-30 20:45:14

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

Moze Twoj maz powinien zatesknic za Toba i malym?Uwazam, ze siedzenie w domu z dzieckiem to tez w pewnym sensie praca(nie mam na mysli tego ze to cos zlego, czy ze macierzynstwo jest przykrym obowiazkiem) i w dodatku o nienormowanym czasie pracy.Wiec wez urlop, odpusc sobie zmywanie, sprzatanie, pierz tylko to co niezbedne.Zamiast tego pobaw sie troche z synkiem, on na pewno czuje , ze mama jest smutna.Zrob sobie fajny makijaz albo maseczke, albo cos innego co Ci sprawi przyjemnosc.Potraktuj to jako pewna faze Waszego zwiazku, ktora kiedys minie.No glowa do gory, bedzie dobrze… zobaczysz

Magduska i Julka(16.03.04)

myszka232004-07-31 05:08:42

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

Tacy są już faceci. Jak matka nie nauczy go w domu, że trzeba pomagać, to oni po slubie sie nie zmieniają!!! Uważają nas, za roboty, do sprzątania, prania, prasowania itp.
Mój mąż za kawalera w domu nic nie robił. Wystarczało,że dał swojej mamusi kase, a ona latała jak skowronek wkoło niego, we wszystkim go wyręczając. Nawet do wanny przynosiła mu obiad, i z udka od kurczaka oddzielała mięso od kości!!! Facetowi dorosłemu!!!
Ponieważ prowadzimy własny interes, męza nie ma w domu po 12-13 godz dziennie. Wobec czego cały dom jest na mojej głowie. Ale za to nie moge narzekać na brak pieniedzy. Zatem powiedziałam sobie coś za coś.
Ale jak juz jest w domu, i jak zaganiam go do roboty, to tak ciężko jest mu sie ruszyć z fotela, oj ciężko. Dziećmi się zajmuje, nie mogę powiedzieć. Talerz po sobie wynosi, ale ile się musiałam nagadać, żeby wkońcy zapamietał!!! Natomoast ciśnienie i sie podnosi, jak widzę jego skarpetki koło fotela. Przychodzi z pracy i pierwsze co robo to siada na fotel, ściąga skarpety i rzuca je obok. A ja mu je potem wynoszę na środek przedpokoju, to podniesie i wrzuci do brudow. Bez słowa.
Kiedyś to nawet obiecałam sex za pomoc w prasowaniu. Wyprasował może z 5 rzeczy przez godzinkę. A ja miałam taki z niego ubaw, że nawet nie wiem jak, wylądowalismy w łóżku. I dostał nagrodę prawie za nic!!!!
I tacy już są nasi faceci. Nie zmienimy ich, chociaż możemy nauczyć sprzątania po sobie i jakis drobnych czynności. Ale złością nic nie załatwisz. Postaraj się znaleźć jakis sposób na niego, wejdź mu na ambicję, może pomoże.
Życze wytrwalości i sukcesów w oswajaniu zwierzątka, i przystosowania go do życia we dwoje, jako rodzice!!!!

Myszka z Natalką i Kacperkiem

kotagus2004-07-31 05:27:01

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

W odpowiedzi na:


czasem “zapomnieć” zrobić obiad lub nie prać mu ubrań aż zabraknie mu skarpetek(…)A wtedy powiedzieć mu że po prostu “nie miałam czasu,bo mam tyle na głowie”.


wtedy można zaliczyć awanturę pt. “źle gospodarujesz czasem, pewnie cały dzień siedziałaś na forum, a dziecko zabawiałaś nogą” innymi słowami “po prostu się opieprzasz, podczas gdy ja pracuję”

Kotagus i Mati 28.01.04

klaudusia042004-07-31 06:03:33

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

Ja mam meża górnika i wiem ze w pracy ma naprawde ciezko, ale wyobraz sobie ze on mi wspólczuje byc z mala caly dzien jak tylko przychodzi z pracy to albo zajmuje sie mala albo konczy obiad , a potem nawet zabierze ja na spacer i każe mi sie wyspac.Nie wiem czy twój mąż ma gorsza prace ale dzieckiem powinni sie zajmowac obydwoje rodziców.Pogadaj z nim moze jakos go przekonasz przeciez ty nie mozesz wszystkiego robic.
Pozdrawiam ania.

Ania i Klaudia 06.07.2004

gusia20042004-07-31 06:12:15

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

Kochana,
Od faceta rzeczywiście wymagasz zbyt wiele…hihihi…
Ale do rzeczy – nie wiem, czy Cię pocieszę ale gdzieś czytałam, że nie da się być idealną matką, żoną, gospodynią i pracownikiem na raz. Ty przede wszystkim za dużo wymagasz od siebie. Wyluzuj, odpuść sobie. Skoro nie widzi brudu to przecież nie trzeba sprzątać…
Ja odpuściłam sobie wiele rzeczy…np. sprzątam raz w miesiącu. Efektem tego mamy bajzel w całym domu – ale po co mam się denerwować i wykłócać o każdy nie wyniesiony talerz? Mój mąż kilka razy pozmywał i stwierdził ,że musimy kupić zmywarkę :))) A pozmywał, bo nie było ani jednej szklanki…hihi
Odpuść sobie i zajmij się pomalowaniem sobie paznokci – w końcu kiedyś mały podrośnie i pozmywasz te gary:)
Pozdrawiam,

GUSIA2004 + Oskar (16.06.2004)

2004-07-31 07:04:22

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

takie zachowanie u facetow to norma..moj tez jest wiecznie zmeczony choc ostatnio rzeczywiscie zasuwa po 24 godz. na dobe wiec daje mu juz spokoj z porzadkami itp. A Twoj mezulo ile pracuje?
bo jesli od 8-ej do 16-stej to faktycznie powinien ci troche pomoc..powiedz ze tez jestes zmeczona, ze wspolnie jesli posprzatacie to bedzie szybciej itp.
ALe talerz po sobie to powinien odniesc!
wieczne klopoty z tymi chlopami!!!
pozdrawiam cieplutko:-)
i nie przejmuj sie tak, bedzie dobrze..
Ula i Adaś + bąbelki

mysia22004-07-31 07:41:19

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

U mnie jest podobnie, z tym że ja rozumię że Seba ma stresującą pracę i musi wypocząć. Ja mam “urlop” wychowawczy i jestem bardzo zmęczona, ale akurat u nas to ja jestem bardziej silna psychicznie. Staram się go jakoś prosić o pomoc, zresztą ostatnio sam jakoś się bardziej stara. Ale też nie mogę liczyć na pomoc w sprzątaniu (najwyżej poodkurzanie, bo nawet wycieranie kurzy odpada bo ma uczulenie na kurz – na rękach skura mu zaczyna się BARDZO łuszczyć). O obieraniu ziemniaków też nie ma mowy bo też jest uczulenie na skrobie. Gotować nie umie. Ale ja jakoś się z tym pogodziłam. Ile mi się uda tyle go eksploatuję. Też wcale nie mam czasu koło siebie zrobić, ale jakoś staram się chociaż coś troszkę i czasami. Pocieszam się i Ciebie w tym momencie też, że ten pierwszy, najmniejszy okres naszych dzieci się skończy i będzie lepiej.
Staraj się nie załamywać. Takie nam się trafiły chłopy. Ja jeszcze się cieszę, że Seba przynjamniej nigdzie sam bez nas nie pojedzie. No i że nie łazi nigdzie po knajpach z kumplami. Pewnie że chciałabym żeby był trochę inny. Ale jak nie da rady to trudno.
Pozdrowienia.

Eryka i Natanek 09.09.03r

mamanikosia2004-07-31 07:56:37

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

mój akurat teraz zmienia pracę i będzie pracowal chyba od 7 do 15. wcześniej nie powiem zapieprzał jak osioł. ale np wczoraj wyszedł 6,30 wrócił o 14 zjadł obiad i położył się spać. ja też b często wstaje o 6 bo Nikosiowi już się nie chce spać, a kładę się spać ok. 23. ja już wysiadam czasami. a najbardziej mnie wkurzyło to ,że w dupie miał moje fochy spakował się i powiedział że jedzie na tą działkę. ja bym nigdy sama nie pojechała. on w ogóle oburzył się że ja coś do niego mam, nie widzi problemu. wiecznie zmęczony, już nie wspomnę o sexie. bo kochamy się 2 x w miesiącu. ja bym chciała trochę częściej ale on albo się położy wcześniej spać albo jest zmęczony i nie ma ochoty.ja mam tego wszystkiego dosyć.pozdrawiam Ela

Nikodem 10-01-04

vieta2004-07-31 08:13:46

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

ja mam podobnie.
Z tym, że on wraca b.póxno ale bałagan robi bo rzuca i nie kładzie na swoje miejsce.
TO chyba urok każdego faceta. Ja tez nie mam kiedy sama gdzieś wyjść, wsyztsko planuję ze względu na Julciaka.
Ona już jest większa więc jest już lepiej.
I mój też z działką jak najarany…hmmm.
Myślę, że ja na twoim miejscu bym zrobiła obiad, posprzątałabym i Niunię w wózek i na spacerek, lub do koleżanki.
Jak Julcia była taka malusia jak twoje dzieciątko to żeby nie dołować się w domu wytyczałam sobie jakieś trasy i chodziłam, trochę “zwiedzałam” sklepy, hihiha.
Przede wszystkim walcz o siebie i tłumacz mu.
Wczoraj mi ciocia powiedziała, że na dotarcie do faceta trza znaleźć sposób. Muszę się tego też nauczyć.
Powodzenia i trzymam kciukaski.
Powiem Tobie, że od kiedy zaczęłam b.dbać o siebie to czuję się trochę lepiej.

to Julcia (26.04.2001)

betkat2004-07-31 08:18:51

Re: pocieszcie mnie bo si? porycz? za chwil?

Moj maz tez myslal, ze ja mam duzo wolnego czasu, bo nie pracuje TYLKO zajmuje sie dzieckiem. Kiedy jadnak sam zobaczyl jak to jest, bo bylam chora, to zmienil zdanie.
Mieszkanie wygladalo jak pobojowisko, byl wstanie skupic sie tylko na dziecku. Od tego czasu widzi to inaczej, nawet mowi, ze duzo mu pomagam:))

Betka z Luca 22.12.03

vieta2004-07-31 08:26:06

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

i zawsze mnei zastanawia jedno: gdzie takich facetów można znaleźć?
W sumie mój jak pracował do 15, to pomagał mi i był do zniesienia a teraz?wrrr

to Julcia (26.04.2001)

vieta2004-07-31 08:31:27

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

no właśnie ja myślę, że powinnaś się skoncentrować na tym by b. dbać o siebie. W wolnej chwili zrobić coś co lubisz.
Nie musisz sprzątać cały czas…ja wyluzowałam i sprzątam co drugi dzień. Codziennie ogarniam.

to Julcia (26.04.2001)

vieta2004-07-31 08:34:25

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

dobry sposób….szukam chętnej ktora złamie mi rękę?, hihiha.

Świetnie, że doszedł twój mąż do takich wniosków!

to Julcia (26.04.2001)

vieta2004-07-31 08:37:17

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

i b. dobrze!
Facet jak wie jaki to trud to wtedy lepiej te sprawy rozumie.

to Julcia (26.04.2001)

2004-07-31 08:41:50

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

W odpowiedzi na:


TO chyba urok każdego faceta


to znaczy ze moj jest wyjatkiem. w prawdzie nie sprzata w domu, ale za to gotuje (ja do garow sie nie dotykam). jak trzeba dzieckiem tez sie zajmuje bez proszenia sie. ostatnio chcialam cos w domu zrobic rano ale dziecie nie pozwalalo mi od siebie odejsc, wiec tatus pojechal z dzieciem na zakupy. innym razem zabral na spacer.
wieczorna kapiel dziecka jest jego obowiazkiem, bo sam stwierdzil ze ja siedze z mala caly dzien to niech chociaz kapiel bedzie tylko dla nich
heh jest najlepszym tata i malzowinkiem na swiecie

ania z małą olivią (13.02.2004)

vieta2004-07-31 08:58:53

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

Wasiu, powiedz mu że skoro mu przeszkadza bałagan to niehc posprząta, że masz wiele obowiązków i nie nadążasz ze wszystkim, bo nie masz tyle czasu.
Czasami trzeba ostro bo facetowi się wydaje że kobieta to robot a on co?
Zapewne tylko pracuje a w domu robi coś?

Głowa do góry i walczmy o siebie!

to Julcia (26.04.2001)

malinka2004-07-31 08:59:18

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

nie przesadzasz wcale !
kiedys zjadl i …. wsadzil naczynia do zlewu a ja sie pytam KOMU TO ZOSTAWIL i …. umyl, i myje do tej pory,
ja mowie albo w te albo we wte hi hi hi, zjadles, ja robilam, to UMYJ !! i koniec !
tylko bez nerwow
ja sprzatam lazienke, on reszte ….

przyznam sie ze tresura zajela KAWALEK czasu ! ale warto ! przeciez my nie roboty …. “I’ robot”

Marcel 21.02.04

malinka2004-07-31 09:01:49

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

…zapomnialam dodac, ze ponocne przewijanko nalezy do niego !!! hahahahaha ale jestem ??? !!!! przed pojsciem do pracy niech sobie popatrzy na dziecko ! a co …

Marcel 21.02.04

zaba132004-07-31 09:09:58

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

U nas jest tak samo! Mąż prauje od 9 do 17.30 i jak wraca do domu to żadko zajmuje się małym przeważnie siada przed kompem( a w pracy też siedzi przy kompie) i albo ogląda jakiś film albo gra:( O seksie nie wspomnę bo nie ma o czym:( Tragedia!! Wiecznie zmęczony!Jeśli chodzi o sprzątanie to ja wiecznie słyszę że w domu jest syf ale on nie sprząta. Kiedyś po awanturze powiedział że każdy będzie zmywał po sobie ale trwało to może tydzień a potem znowu ja. A co najbrdziej wkurza mnie u niego to to że zwykł mówić “Trzeba ……….. zrobić” np wynieść coś do piwnicy, i czeka aż ja to zrobię i pomimo moich upomnień sam tego nie zrobi. Przykre ale prawdziwe. Ja skończyłam studia i siedzę w domu bo tak założyłam że posiedę z małym aż skończy roczek ale to nie znaczy że jestem wołem roboczym. Takie postępowanie męża doprowadziło do tego że coraz częściej myślę o rozwodzie i jeśli sytuacja w domu się nie zmieni to może do tego dojść. Ale dobrze jest się dowiedzieć że nie tlko ja mam takiego męża w domu:) A świętą prawdą jets to że jak mama wychowała takim się jst dla tego ja Misia będę uczyć że nikt nie jets jego sługą i trzeba wiele prac wykonywć samemu!!!

Aga i Misio 4.11.2003

duska2004-07-31 09:13:48

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

To mój też jest wyjątkiem (potwierdzającym regułę ). Jak jest w domu – przewija, nosi, zabawia, kąpie, odkurza, opróżnia zmywarkę, wynosi śmieci.. itp. No i robi mi rano kawę i śniadanie do łóżka …. dobrze mam, co?
Pozdrawiam

Duśka i Emila (09.10.2003)

maduxia2004-07-31 09:17:18

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

A może i lepiej, że pojechał? Zatęskni za wami i będzie wracał do domu jak na skrzydłach, zobaczysz. U mnie w momentach kryzysowych najlepiej działa moje milczenie – nie jęczeć, nie płakać po kątach tylko pokazać, że cała sytuacja niewiele cię obchodzi. Traktuj go jak powietrze, nie odzywaj się, a najlepiej zabieraj dzieciaka i wyjdż z domu, niech sobie radzi sam. U nas takie triki z mojej strony przynoszą rezultaty, bo Stary 🙂 twierdzi, że obojętność w małżeństwie to najgorsze, co może być i stara się mnie udobruchać. Widać wtedy, że jest mu głupio, jest zdezorientowany, bo nie takiej spodziewał się reakcji ( zazwyczaj drę mordę). Spróbuj zareagować inaczej niż zwykle.
Poza tym, wydaje mi się, że powinnaś mu wytłumaczyć, że zajmowanie się dzieckiem to jednak inna rzecz niż sprzątanie czy gotowanie-dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje OBOJGA rodziców, nie tylko mamy, bo tatuś jest zmęczony. To nie jest kwestia podziału obowiązków- ja zarabiam a ty zajmujesz się domem- o dziecko dbacie WSPÓLNIE! I nie wystarczy tu łożyć na utrzymanie, trzeba utrzymywać bliski kontakt. A jak inaczej to zrobić gdy dziecko ma zaledwie kilka miesięcy, jak nie przez przewijanie, noszenie, karmienie, to nudne “zajmowanie się”???
Jeszcze inna sprawa to godziny pracy-dlaczego on pracuje 8 a ty 15 albo i więcej?Żądaj równego podziału, w końcu on też bałagani a ty jak każdy masz prawo być zmęczona. Jeśli, jak większość facetów, twierdzi, że zajmowanie się domem to żaden wysiłek, powiedz, żeby w takim razie w ramach relaksu po pracy zrobił to, co ty robisz na codzień “obijając się” gdy on sobie żyły wypruwa!
Niestety, znam wiele takich przypadków jak ten. Mąż pracuje 5 (!) godzin dziennie (od 10 do 15) a po powrocie zjada uszykowany przez żonkę obiad I KŁADZIE SIĘ SPAĆ bo jest zmęczony. Śpi do 19 lub 20-tej, wstaje, je kolację, idzie do garażu dłubać przy jakimś gracie-motorze, czasem-w sezonie wegetacyjnym ;-)- skosi trawę a zimą przyniesie drewno do kominka. Potem od 23 do 1,2 w nocy ogląda na sat. gołe laski i idzie spać. Rano wstaje8.30…Fajny, nie? A mają trzyletniego synka, któremu w ciągu całego jego życia zmienił 2 razy pieluchę! Jak mały był jeszcze mniejszy, to nigdzie nie chciał z żoną i dzieckiem jeżdzić, nigdzie wychodzić (wychodzil sam albo kladł się spać) “bo co to za rozrywka jechać gdzieś z dzieckiem? Trzeba brać wózek i wogóle…”
Całe szczęście, że mi się nie trafił taki wybrakowany egzemplarz, mój właśnie odkurza w pokoju a ja siedzę z kawą przy kompie 🙂
Trzymaj się i głowa do góry!

Antoś (24.11.2003) i mama

2004-07-31 09:19:43

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

wlasnie, zapomnialam o kawie i sniadanku no moze nie do lozka, ale jak tylko wstane juz wszystko na mnie czeka
jedynie mezulek strasznie sie broni przed zmiana zakupionego pampersa, ale to mu wybacze

ania z małą olivią (13.02.2004)

cait2004-07-31 10:37:43

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

Twój to przynajmniej ziemniaki obrał…


Cait + Alka (15 stycznia 2003)

jusi222004-07-31 10:53:13

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

U nas aż tak ostro nie bywa.


Jusi & Milenka ur.27.05.03.

2004-07-31 10:53:57

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

przeboleje te pampersy. chyba ze wymysle inna metode, mniej bolesna

ania z małą olivią (13.02.2004)

aneta2004-07-31 11:23:47

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

No, a ja się muszę pochwalić.
Mój mąż pracuje też dużo i w dodatku wieczorami (od 17 do 1-2 w nocy, czasem od 11 do nocy). Ale w dni kiedy jest w domu pomaga mi we wszystkim. No, może nie prasuje. Ale poza tym wszystko: zmywa, sprząta, zajmuje się małym. Często wychodzi z nim na spacer, żebym mogła trochę odpocząć. No i … wstaje do Maćka w nocy. Wczoraj pracował do 1-ej, dziś miał na 11-ą i wstawał w nocy, żeby mi przynieść Maćka do łóżka, bo ja jakoś nie mogłam się dobudzić. I jeszcze wstał wcześniej żeby pomóc mi Maćka wykąpać.

Jestem chyba ogromną szczęściarą. Musiałam się z Wami tym podzielić.

Może Cię to pocieszy, że jednak jest to u facetów możliwe. My często rozmawiamy i mówię mu czego oczekuję. Może to pomaga? Ale jest cudownie!!!

Pozdrawiam!

Aneta i Maciuś (21.06.2004)

nariss2004-07-31 11:28:26

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

U nas to samo…. ziemniakow nie obiera tylko czeka az mu sie obiad poda, do mlodego nie wstaje bo przeciez pracuje i musi sie wyspac , talerza nie wyniesie i za kazdym razem trzeba go o to ‘prosic’ a ja prosze bardzo ostro wiec jesli sama odruchowo tego nie zrobie to czasami mu sie zdarzy, dzieckiem zajmuje sie z doskoku po 10 minut no bo po tak dlugim czasie musi zawsze cos zrobic o ddaje go matce tylko na chwilke po czym znika przed komputerem tudziez przy innej meskiej zabawie… gotowanie?? heheheheh potrulby nas po pierwszym obiedzie…. Tyle, ze ja siedze w domu caly dzien i tylko zajmuje sie dzieckiem, mam czas nie powiem, moge zrobic wszystko i jeszcze znajde chwile zeby pobuszowac w internecie….. ale z jakiej racji pytam mam znajdowac rano skarpetki pod lozkiem?? brudne oczywiscie…. czasami jak mam juz dosc to mowie o tym i to w sposob nie znoszacy sprzeciwu…. tylko u nas jest taka sytuacja, ze on ze mna nie wygra na slowa, wiec ja mam te przewage, ze moge zcasami conieco wyegzekwowac… no i my sie nie klocimy…. tzn i owszem dochodzi do wymiany zdan, ale moj luby nie znosi atmosfery klotni i zawsze dazy za wszelka cene do ugody, meczy mnie tylko to, ze nie nauczy sie raz a porzadnie…. takie egzekwowanie ciagle jest bardzo uciazliwe…. ale jak sie wkurze pewnego pieknego dnia to urzadze mu takie pieklo, ze zapamieta raz na zawsze…. i nie chodzi tu o rekoczyny, wsadze mu te skarpety do sniadaniowki razem ze swiezutkimi buleczkami. Moze sie nauczy moze nie…… ciekawe kto wytrzyma dluzej….
Nie wiem czy Cie pocieszylam, ale tak naprawde to wiekszosc z nas ma to samo, pogadaj z facetem stanowczo glosem nie znoszacym sprzeciwu i dawaj mu obiad na brudnym talerzu…. jak ktos nie rozumie slow to moze gesty pomoga ;]]]]

Alicja i Kacperek 10.12.2003

anias2004-07-31 20:37:21

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

Ach, ci faceci. Z każdym podobnie.
Mówię Ci, zostaw go na dzień samego z małym, ze wszystkim. Przerazi się i zrozumie niektóre sprawy.
Ja nawet planuję taki manewr ,ale na razie nie narzekam na brak pomocy ze strony męża. Mógłby jeszcze popilnować czasem Kubę i dać mi odespać, albo przewinąć go i nakarmić, ale dopóki ich razem nie zostawię, to nie mam na co liczyć. Niestety samej ciężko mi się rozstać z małym, a całego dnia bez niego na razie sobie nie wyobrażam.

Anias + Kubuś (25.07.03)

alak2004-08-01 12:07:12

to samo chciałam napisać 😉

No i uspał dzieciątko. A to już wysiłek nie lada!!! Uwierz mi, nawet kiedy mój maż ma wolne to woli iść z kumplami niż pobyć z nami. O resztę już dawno przestałam się upominać. Szybciej będe miała zrobione, kiedy się sama o to postaram. Gdybym miała męża o coś jeszcze prosić to umarłabym na nerwicę, a po co….

Alicja,Maja (09.09.03)

justborn2004-08-01 13:23:03

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

powiadasz… a mojemu już 7 miesięcy nie przechodzi…

daga-j232004-08-01 13:49:53

Re: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę

Ech, przykro się czyta posty o mężach, którzy w domu nie pomagają, a nawet przy własnym dziecku!
Ale już biorąc ślub trzeba było o tym porozmawiać, jak widzą wspólne życie, podział obowiązków, ile chce się mieć dzieci itp. Co jest dla nich najważniejsze, czy wpierw chcą oszczędzać na samochód czy mieszkanie, czy najpierw stadko potomstwa, czy dawać dziecko do żłobka czy mama pozostanie w domu i ile – no wszystkie życiowe sprawy. O tym chyba narzeczeni rozmawiają? Bo my rozmawialiśmy o przyszłości, o naszych marzeniach i teraz jakoś powoli to realizujemy. Mąż wie, że uważam iż w domu jest równouprawnienie, ja wiem, że mąż kocha mnie i naszą córeczkę tak bardzo, że nie mógłby zostawić nas samych sobie, przy córce robi wszystko co trzeba. Po prostu pewne takie rzeczy się ustala przed ślubem! Bo jak mówią, po ślubie wcale się facet lepiej nie wychowa, nie zmieni nagle. Im wcześniej się zacznie ich “wychowywać” tym lepszy przyniesie to skutek. Nie mówcie “wolę już sama to zrobić, bo zanim go doproszę to się tylko zdenerwuję” – to spowoduje, że na pewno on tego nie zrobi za Was nigdy! Przyzwyczai się, że żona tylko pogada, pomarudzi, ale zrobi wszystko, im tak wygodnie. Nie poddawajcie się i wymagajcie od mężów tego co uważacie za sprawiedliwy podział obowiązków!

Dagmara i Emilka (ur. 13.06.04r)

Znasz odpowiedź na pytanie: pocieszcie mnie bo się poryczę za chwilę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jedno- i dwulatki
Nie chce jeść "normalnego " jedzenia
Sonia ma prwaie 13 miesięcy. Jak Wam napiszę co je to pewnie nie jedna z Was stuknie się w głowę. Otóż mała je tylko to co moze wciągnąć przez butlę...Owszem bywa,
Czytaj dalej
Jedno- i dwulatki
Mam łzy o oczach na widok....
maleńkich dzieci............ostatnio chciałam kupić jakieś ciuszki dla przyjaciółki, która urodzi lada dzień maluszka...wzięłam do ręki kaftanik i prawie się rozryczałam..tak bardzo chciałam mieć drugie dziecko.......buuuuu..........a tu rozwód..wrrrrr.......mam nadzieję, że za
Czytaj dalej