Połozna środowiskowa?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 30)
  • Autor
    Wpisy
  • #11628

    lea

    No własnie – czy taka osoba naprawdę przychodzi do domu? Czytałam o tym już nie raz, ale zauważyłam, ze teoria a praktyka jeśli chodzi o ciążę i połó często bywa hm… odległa… (np. w liczbie badań krwi podczas ciązy).
    Interesuje mnie szczególnie rejon kuj. – pomorski, ale generalnie jestem ciekawa, czy ktoś taki przychodzi.

    Lea i dzieciątko – Agusiątko… z fiutkiem! (11.03.03)

    #181036

    Anonim

    Re: Połozna środowiskowa?

    Do nas przyszla – nawet jej nie wzywalam – po prostu ktoregos dnia (ok. 5-ciu dni po porodzie) przyszla.

    Kaśka z Natalką (10 miesięcy)



    #181037

    renia

    Re: Połozna środowiskowa?

    Do mnie tez przyszla sama, a potem jeszcze kilka razy. M. in. po to, zeby zdjac szwy, dogladac pepuszka dziecka.


    Renia
    mama Asi (3 latka i miesiac) i Ani (roczek i 2 miesiace)

    #181038

    pluto

    Re: Połozna środowiskowa?

    Do nas przyszła, ale na moja wyraźną prośbę………podobno przychodzi po około tygodniu….ale ja potrzebowałam odpowiedzi na masę pytań od zaraz….np.żeby mi pokazała jak się kąpie dziecko……………..

    Julka kulka i 6 miesięczny Karolek

    #181039

    magdak

    Re: Połozna środowiskowa?

    do mnie przyszła trzeciego dnia po naszym powrocie ze szpitala, maja obowiazek przychodzić minimum 3 razy, ale u nas było wszystko OK, pytała czy ma przyjść ten trzeci raz, powiedziam, że nie, więc skończyło sie na dwóch wizytach
    pozdrawiam cieplo

    magda

    #181040

    cat

    Re: Połozna środowiskowa?

    U nas była przedwczoraj. Pytała o przebieg porodu, zdrowie dziecka, obejrzała małego (szczególnie pępek), przypomniała o najbliższych szczepieniach i usg bioderek, wypełniła rubryczkę w książeczce zdrowia i poszła. Byłam nastawiona na coś gorszego, bo kolezanki mi opowiadały, że u nich środowiskowa kazała ściągać majtki i pokazywać jak się goi krocze. Slyszałam też, że nieraz środowiskowa sprawdza, cz w mieszkaniu jest bieżąca woda, gaz etc. Czy u którejś z was tak było?

    Kasia, mama małego Łukasza (20.12.2002)



    #181041

    magdak

    Re: Połozna środowiskowa?

    mnie ogladała blizne po cc i piersi, ale nie miałam jej tego za złe, chciała pomóc w razie czego

    magda

    #181042

    jagoda

    Re: Połozna środowiskowa?

    Urodziłam dwójkę dzieci i za kazdym razem była pielęgniarka środowiskowa.
    Gosia mama Piotra i Czarka

    #181043

    jagoda

    Re: Połozna środowiskowa?

    Urodziłam dwójkę dzieci i za kazdym razem była pielęgniarka środowiskowa.
    Gosia mama Piotra i Czarka

    #181044

    renia

    Re: Połozna środowiskowa?

    U mnie chciala zobaczyc, jak goi sie krocze, a potem umowilysmy sie na wyciaganie szwow. Wody i gazu nie sprawdzala.


    Renia
    mama Asi (3 latka i miesiac) i Ani (roczek i 2 miesiace)



    #181045

    renia

    Re: Połozna środowiskowa?

    U mnie chciala zobaczyc, jak goi sie krocze, a potem umowilysmy sie na wyciaganie szwow. Wody i gazu nie sprawdzala.


    Renia
    mama Asi (3 latka i miesiac) i Ani (roczek i 2 miesiace)

    #181046

    olenka-p

    Re: Połozna środowiskowa?

    u nas (mieszkam na slasku) trzeba zgłosic narodziny dziecka w swojej wybranej przychodni i wtedy umawiasz sie z połozna. ta ktora przyszla do nas byla beznadziejna. po pierwsze wlazła w butach (koniec grudnia!!!), nie była w stanie nawet powiedziec nam kiedy i jakie powinno byc pierwsze szczepienie, moje obolałe brodawki kazała smarowac spirytusem (przedpotopowe metody!!!) i najbardziej ja interesowało czy pracujemy w firmach panstwowych czy prywatnych. w ogóle przyszla chyba głównie wypełnic pare papierkow. dobrze, ze radzilismy sobie juz z przewijaniem i kapiela, a z innymi problemami miałam do kogo sie zwrócic. żenada!
    pozdrówka,
    olenka & tygrysek adaś (3,5 tygodnia)



    #181047

    olenka-p

    Re: Połozna środowiskowa?

    u nas (mieszkam na slasku) trzeba zgłosic narodziny dziecka w swojej wybranej przychodni i wtedy umawiasz sie z połozna. ta ktora przyszla do nas byla beznadziejna. po pierwsze wlazła w butach (koniec grudnia!!!), nie była w stanie nawet powiedziec nam kiedy i jakie powinno byc pierwsze szczepienie, moje obolałe brodawki kazała smarowac spirytusem (przedpotopowe metody!!!) i najbardziej ja interesowało czy pracujemy w firmach panstwowych czy prywatnych. w ogóle przyszla chyba głównie wypełnic pare papierkow. dobrze, ze radzilismy sobie juz z przewijaniem i kapiela, a z innymi problemami miałam do kogo sie zwrócic. żenada!
    pozdrówka,
    olenka & tygrysek adaś (3,5 tygodnia)

    #181048

    go76

    Re: Połozna środowiskowa?

    O tak, tak była! I chciałam jędze zabić!!! O progu zaczęła się nadzierać, że w domu za gorąco. A była to połowa września – ona ubrana w zimowy płaszcz, gruby golf spod którego wyglądał jeszcze długi rękaw grubej podkoszulki i wtarabaniła się na drugie piętro zasapana jakby maraton przeleciała. ZA GORĄCO W DOMU!!!! CHCE PANI DZIECIAKA ZADUSIĆ!!! Dodam, że kaloryfery wtedy nie grzały, a mieszkanie było wietrzone. Potem nasłuchałam się jaka to ja jestem głupia bo mi się wydaje że nie mam pokarmu i dokarmiam dziecko butlą (wykład jakieś 15 min o mojej głupocie!!!). Po czym sprawdziła piersi i powiedziała: ooooooooo, pani naprawdę nie ma pokarmu!!!!! I jeszcze długo by opowiadać. SUPER. Dlaczego ja tej wiedźmy nie wywaliłam na zbity…. sama nie wiem. Potem przyszła jeszcze raz pielęgniarka ale na szczęście inna.

    Pozdrawiam

    GOSIA mama 4 miesięcznego!!! KUBUSIA-PŁACZUSIA

    #181049

    go76

    Re: Połozna środowiskowa?

    O tak, tak była! I chciałam jędze zabić!!! O progu zaczęła się nadzierać, że w domu za gorąco. A była to połowa września – ona ubrana w zimowy płaszcz, gruby golf spod którego wyglądał jeszcze długi rękaw grubej podkoszulki i wtarabaniła się na drugie piętro zasapana jakby maraton przeleciała. ZA GORĄCO W DOMU!!!! CHCE PANI DZIECIAKA ZADUSIĆ!!! Dodam, że kaloryfery wtedy nie grzały, a mieszkanie było wietrzone. Potem nasłuchałam się jaka to ja jestem głupia bo mi się wydaje że nie mam pokarmu i dokarmiam dziecko butlą (wykład jakieś 15 min o mojej głupocie!!!). Po czym sprawdziła piersi i powiedziała: ooooooooo, pani naprawdę nie ma pokarmu!!!!! I jeszcze długo by opowiadać. SUPER. Dlaczego ja tej wiedźmy nie wywaliłam na zbity…. sama nie wiem. Potem przyszła jeszcze raz pielęgniarka ale na szczęście inna.

    Pozdrawiam

    GOSIA mama 4 miesięcznego!!! KUBUSIA-PŁACZUSIA

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 30)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close