Polskie jedzenie

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)
  • Autor
    Wpisy
  • #24518

    annah

    no wlasnie dlaczego takie calkiem inne???????????

    Bylam w Polsce u mamy , i musze powiedziec a raczej przyznac racje co niektorym dzieciom ze nie chca jesc tych kaszek ryzowych-to straszne paskudztwo, do tego smakuje tak jakby sie sam cukier jadlo-wrrr…jeszcze czuje ten okropny smak.
    Nawet mojej mamie to niezybyt smakowalo choc ona uwielbia takie rzeczy.
    Dlaczego polskie firmy nie zrobia choc jedej kaszki na grysiku.
    Musialam jechac 30km zeby kupic kaszke z Hippa-zgroza.

    I jeszcze jedno u mnie w miasteczku zadnego wyboru(((ani soczkow , ani deserkow, wogole nic((((

    Anna i Maksio 12.01.03

    #330042

    kleeo

    Re: Polskie jedzenie

    ja tez z kaszek kupuje tylko Hippa, szkoda tylko ze jest najdrozszy…:(
    Moze w malych miasteczkach mniej kupuja? nie wszystkich stac na soczki i sloiczki…


    kleeo i Natalia (ur.26.07.02)



    #330043

    ola2

    Re: Polskie jedzenie

    A Asi nie smakują ani Hippa ani inne, a soczkli i deserki – są ale w małym miasteczku??? Nie wszędzie ludzie to kupuja , czasem tego nie ma bo jest to drogie. Mieszkam w stolicy ale soczki i deserki tez kupuję jedynie w supermarkecie jest tam największy wybór. A jakie sa u Was kaszki?

    ola i ta panna:

    #330044

    Anonim

    Re: Polskie jedzenie

    a propo kaszek hippa

    kiedys kupilam kaszkę hippa w opakowaniu niemieckim, tylko z polska naklejką: była wysmienita; kiedy sie skonczyla probowalam dokupic, niestety bezskutecznie, bo nigdzie nie było
    i nagle pojawiły sie w sklepach kaszki w noym, polskim już opakowaniu… hit, więcej za tę samą cenę… ale w smaku ta kaszka nie przypominała już tej „niemieckiej”; była jak wszystkie polskie, nijaka;

    tak więc potwierdza się, że Polska jest nadal krajem wschodnim i tu można upychać największe gówno;

    a mnie szlak trafił, bo oryginalne kaszki hippa to niebo w gębie… niestety, Krzyś już go nie zasmakuje

    [i]Ewa i Krzyś (8 i 3/4 mies.)

    #330045

    izuncia

    Re: Polskie jedzenie

    oj przyznam Ci racje, na szczescie ja przed wyjazdem zaopatrzylam sie w obiadki-sloiczki tutaj ale jakos mi zabraklo pod koniec i musialam kupic w Polsce, nakupowalam ich chyba z 10 i kazdy inny niestety nie smakowaly FAbianowi wiec musialam troche je doprzyprawic(posolic) i od biedy troche podziubal ale calego nie zjadl.

    pozdrawiam
    iza i fabianek (07.10.2002)

    #330046

    kleeo

    Re: Polskie jedzenie

    ja nie widzialam kaszek w polskim opakowaniu, ciagle kupuje te z naklejka…


    kleeo i Natalia (ur.26.07.02)



    #330047

    annah

    Re: Polskie jedzenie

    A chcialam jeszcze dodac ze te polskie kaszki maja okropny zapach dawnego niebieskiego mleka w proszku-bleeee…..

    Szoda ze ten Hipp w Polsce taki drogi, i ze dzieci nie zawsze moga jesc to co dobre(

    Anna i Maksio 12.01.03

    #330048

    Anonim

    Re: Polskie jedzenie

    Ja też kupiłam to samo polskie opakowanie kaszki HIPP o smaku jabłokowo-waniliowym. Wszyscy tak chwalili HIPPa, że pomyślałam warto spróbować. Ale to nie mialo smaku ani wanili ani tym bardziej jabłka. Smakowała jak zwykłe mleko z kleikiem ryżowym. Boję się teraz spróbować jeszcze raz.

    Agnieszka i Kacperek (05.03.2003)

    #330049

    gosiar

    Re: Polskie jedzenie

    z tego co sie zorientowałam Hipp w Polsce nie jest produkowany, wiec nie sądze zeby były różnice – a Fabiaek moze akurat nie miał apetytu

    inne jedzonka BoboVita i Gerber sa produkowane w Polsce

    między zupkami nie widze różnicy pomiędzy tymi firmami

    co do kaszek – to nie kupuje Hippa bo ma same mleczne – a michał niestety nie może jeść mleka
    A jak moze samkować kaszka bezmleczna!? (ja kupuję kukurydzianą bo tych ryżowych michał nie lubi)

    Co do trudności z kupnem w małych miastach to się specjalnie nie dziw – wiesz ile ludzie zarabiają średnio w Polsce? jeśli tak, to zapewne nie jest dziwne ze nie wydają dziennie 10 zł na słoiczki. Stąd tez sklapy się w to nie zaopartują. Ja dla pewnosci wioze ze sobą tyle ile potrzeba, a jak mi braknie to gotuje swoje zupki. Trzeba sobie radzic. koleżanki chłopaki (blixniaki – 11 msc) przyjechali tu z Angli na miesiąc i jak jedli zupki ugotowane przez babcię to az im sie uszy trzęsły:):):)

    Gosia i Michałek (11 msc:)

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close