Pomagać w chodzeniu????

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 16)
  • Autor
    Wpisy
  • #35259

    yoasiab

    Moja Alusia ma miesięcy i od jakiegoś zcasu potrafi stać w łóżeczku, a nawet dreptać w łóżeczku trzymając się poręczy. jak na nią to wielkie osiągnięcie, bo ogólnie jest leniwa w tych sprawach 🙂 np dopiero pojęła sztukę raczkowania. Ale zobaczyła też, czym jest dreptanie na nóżkach trzymając się rączkami rąk rodziców. czy to jest dobre????? Ona mogłaby tak godzinami, ale słyszę coraz więcej ostrzeżeń, żeby jej tak nie prowadzać, bo nie ma dobrego wpływu na kręgosłup. Czy ktoś też tak „dreptał” ze swoimi dziećmi????


    Aśka i Alicja (18.01.2003)

    #461924

    Anonim

    Re: Pomagać w chodzeniu????

    Absolutnie nie prowadzać za rączki i nie prowokować do chodzenia, dziecko ma jak najwięcej raczkować!!! Wczesne prowadzanie za rączki, wsadzanie w chodzik może mieć katastrofalny wpływ na układ kostny (kręgosłup, nóżki).
    Dziecko samo wie, kiedy ma zacząć chodzić.
    Moja Julcia pierwsze kroczki postawiła przed roczkiem (dziecko ma na to 18 m-cy), potem znowu chodziła „na czterech”, no i w końcu zaczęła chodzić na dobre. Nigdy jej nie prowokowałam do chodzenia, nie prowadziłam za rączki… szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem takie zachowania rodziców…
    Było wiele postów na ten temat, odszukaj je i poczytaj.

    [i] Asia i Julia (16 m-cy)



    #461925

    lea

    Re: Pomagać w chodzeniu????

    no to moje dziecko juz wie 🙁
    musze prowadzac za rączki, bo on chce… 🙁 wyciąga rece i chce isc
    ale on zaczła stawac ponad 2 miesiace temu, mysle, ze to nie za szybko wobec tego
    nie chcialam prowadzac, ale skoro on sie domaga i i tak ciągle stoi? nie chce raczkowac, raczkowanie przejadło mu sie kilka miesiecy temu

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #461926

    Anonim

    Re: Pomagać w chodzeniu????

    pewnie wiekszosc z nas byla prowadzana za raczki- podobnie zreszta z tymi „strasznymi”chodzikami…………..Ktos napisal juz na forum, ze jesli chodzika bedzie sie uzywalo w rozsadnych dawkach (to samo wg mnie dotyczy prowadzania za raczki) to dziecku nie stanie sie krzywda……….Pzdr!

    guciak i Ninka 27.04.2003

    #461927

    smoki

    Musze sie nie zgodzic

    Jezeli nigdy nie prowadzi sie dziecka za raczki to ono tego nie wymaga od rodzicow.

    Dawid nie postawil tak ani jednego kroczku i nigdy nie domagal sie tego

    smoki i Dawidek (15 miesięcy)

    #461928

    lea

    Re: Musze sie nie zgodzic

    tak, tez tak mysle
    za rączki prowadzala Mateusza babcia 🙁 ja go tego nie nauczylam

    Lea i Mateuszek (14.03.03)



    #461929

    lea

    Re: Musze sie nie zgodzic

    Powiedzialam stanowcze „pas” prowadzaniu za rączki… i jakos przeżylismy tak cały dzien
    choć powiem Ci, ze lekarka zachęcała mnie do prowdzania skoro dziecko chodzi samo przy meblach i troche zgłupiałam…

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #461930

    Anonim

    Re: Pomagać w chodzeniu????

    Wiem, że to trudne, jak już dziecko pozna „smak” chodzenia za rączki, dlatego Julka nigdy nie poznała.

    [i] Asia i Julia (16 m-cy)

    #461931

    Anonim

    Re: Musze sie nie zgodzic

    Tak tak tak!!!

    [i] Asia i Julia (16 m-cy)

    #461932

    kiuik

    Re: Musze sie nie zgodzic

    u nas bylo dokladnie tak samo – raz zostala z nim babcia i od tego czasu WYRYWA SIE (czytal wspina po nodze i wyciaga rece piszczac) zeby chodzic za raczki …
    ciesze sie ze juz chodzi ale nie wiem czy bardziej nie martwie ze za szybko…z drugiej strony staram sie nie przesadzac – nie mam chodzika – tajiego do ktorego wklada sie dziecko (bo ten uwazam za bezapelacyjnie szkodliwy no chyba ze sie wklada do niego dziecko raz na pare dni na chwile ale wtedy po co nam chodzik…), ale jas nauczyl sie juz dawno chodzic przy meblach, oraz pchac rozne przedmioty przed soba (min to pudlo z ktorego „zrobilam” (czyli dalam mu do zabawy) pchacz tak intrygujacy niektorych 😉 jestem za wywarzona opinia ze jesli dziecko jest do czegos gotowe to znaczy ze sie tego nie uniknie ani nie zahamuje (oczywiscie nie mozna go do tego prowokowac a sluzy na pewno temu „nauka” chodzenia za raczki) …staram sie tego jednak nie robic choc czasem przyznaje ze robie…pociesza mnie fakt ze jas cay czas najpewniej czuje sie na czworaka i chetnie raczkuje wiec spedza w ten sposob najwiecej czasu i nie chodze z nim pol dnia za raczki (mysle ze chodze co najwyzej pare minut dziennie)…jas dostal stabilne jezdzidlo pod choinke na gwiazdke od dziadkow i szalal przy nim chodzac (zastanawialam sie czy to „bezpieczne”…ale z drugiej strony wole zeby mial bezpieczna zabawke sluzaca do tego celu a nie pchal stol czy taboret ktory sie przewraca i ktorym moze zrobic sobie krzywde) ale tez bede uwazac i jak tylko nauczy sie chodzic samocdzielnie pewno oddam zabawke…

    kiuiczycaZjasiemUboku(21.02)



    #461933

    jane

    Re: Pomagać w chodzeniu????

    też jestem tego zdania. Mimo tego, że uważnie przeczytałam tutaj wszystkie uwagi na temat szkodliwości chodzików, na święta kupiłam malej właśnie to cudo i wcale nie zamierzam jej tam więzić cały czas. Najważniejsze wg mnie są zabawy na podłodze (tylko ona cały czas szuka punktu zaczepienia, zeby sie podnieść), no i wymagają nieustannej asekuracji. Chodzik daje chwile wytchnienia steranej matce, zwłaszcza jak ta chce przygotować obiad lub zwyczajnie spokojnie go zjeść.

    Beata z Małgosią 04.05.2003

    #461934

    milda

    Re: Pomagać w chodzeniu????

    Mam niewielkie doświadczenie z chodzikiem ale za to dajace do myślenia. Pożyczyłam chodzik od koleżanki. Parę dni wcześniej Wiktor został u babci na parę godzin i babcia nauczyła małego chodzić za rączki. Przyznam że za ręce chodził bardzo ładnie: prościutko, pewnie. Tak mu się spodobało że cały czas chciał chodzić w domu, a mój kręgosłup pękał w szwach (od porodu mam z nim problemy). No więc wsadziłam go do chodzika na pół godziny i następnego dnia tak samo 2x po pół godziny. Trzeciego dnia zauważyłam że za ręce chodzi jak pijany zając. Buja się we wszystkie strony tak jak robił to w chodziku. Chodzik natychmiast poszedł w odstawkę. Powiem wam że nigdy więcej nie wsadzę go do chodzika bo widzę jaki ma zgubny wpływ na naukę chodzenia. A Wiktorkowi nie za bardzo chce się podnosić pupę do samodzielnego chodzenia. Dodam że jest dzieckiem nieraczkującym.

    Pozdrawiam milda i Wiktorek



    #461935

    yoasiab

    Re: Pomagać w chodzeniu????

    No to już całkiem zgłupiałam 🙂 Przyznam szczerze, ze o chodziku nie myślałam, ale przyznaję rację, że na pewno jest to chwila wytchnienia dla matki 🙂 staram się od kilku dni Ali nie prowadzać i widzę, że ona sama dostrzegła, iżmoże przemieszczać się raczkując, więc coraz czesciej to robi. I nie mogę jej spuścić z oczu, bo podchodzi do krzesła i próbuje wstawać (z różnym skutkiem)


    Aśka i Alicja (18.01.2003)

    #461936

    smoki

    Re: Musze sie nie zgodzic

    Pediatra z przychodni nie zauwazyla do tej pory u Dawidka ZADNYCH PROBLEMOW…. Nie wiem czy podiatra zostaje sie po ukonczeniu kursu weekendowego, czy co?????

    Ale teraz czytałam że macie inne problemy 🙁
    Trzymam kciuki zeby to byla trzydniowka

    smoki i Dawidek (15 miesięcy)

    #461937

    lea

    Re: Musze sie nie zgodzic

    zaczynam wątpić 🙁

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 16)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close