Pomoc psychologiczna po poronieniu

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 43)
  • Autor
    Wpisy
  • #51095

    lidus

    Mamy wątek na temat badań. Ale prócz nich ważną rzeczą jest często pomoc specjlisty psychologa. Często nie możemy sobie poradzic z tym co dzieje się z nami po stracie maluszka. Wątek będzie rozwijał sie powoli bo też powoli powstają ośrodki pomocy dla kobiet po przejściach. W tytule piszcie miasto a w treści wątku miejsce, gdzie taką pomoc można uzyskać, czy jest ona na NFZ czy odpłatnie.
    pozdrawiam i mam nadzieje, że taki wątek się przyda.

    Lidek mama Maćka ur.08/06/2001
    aniołek IX 1996
    aniołek XI 1997

    #656855

    aagata32

    Pomoc psychologiczna po poronieniu

    Centrum psychoterapi w Warszawie ul. Sobieskiego 112 tel 0-22 841-26-13
    Dostałam ten adres od swojej gin … jednak nie wiem jak tam jest i czy to jest na kasę chorych bo nie skorzystałam z tej pomocy, gdyż mieszkam trochę za daleko od Warszawy.

    pozdrawiam



    #656856

    pigmej

    Re: Pomoc psychologiczna po poronieniu

    Jestem zainteresowana taką pomocą w Trójmieście. Właśnie miałam myśl by zapytać o dobrego psychologa z 3-miasta. Bo zaczynam dojrzewać do…. Ci bo się wyda:)))

    Pigmej

    #656857

    olinja

    Re: Pomoc psychologiczna po poronieniu

    Hej Pigmej, też jestem z 3miasta. Niestety nie wiem gdzie sie taki ośrodek mieści. Mam znajomą psycholog, której koleżanka (też psycholog) przeszła to co my i w razie czego słuzy pomocą. Jeżeli chcesz to mogę Ci podać jej namiary (jak je zdobęde) :o)

    Pozdrawiam,
    Olinka
    <><

    Pozdrawiam,
    Olinka
    <><

    #656858

    pigmej

    Re: Pomoc psychologiczna po poronieniu

    było by super gdybyś mogła zdobyć ten numer oraz jakieś wstępne informacje za ile, gdzie itd.
    Boję się że jeżeli spróbuję to nie poradzę sobie z lękiem.
    Pozdrowionka. Czekam z niecierpliwością

    Pigmej

    #656859

    olinja

    Re: Pomoc psychologiczna po poronieniu

    Pigmej odpisałam Ci na privie ponieważ tak strasznie wolno ładowało mi ise Forum, że straciłam cierpliwość.
    Dzwoniłam do mojej koleżanki. Jest teraz na urlopie i ma wyłączony telefon. Kiedy wróci dopadne ja i wezmę od niej namiary do psychologa.
    Pigmej nie bój się. Strach to mała śmierć. Nie można ise bać. Ja sama teraz przeżywam obawy ale przecież nie poddam sie.
    3maj się.

    Pozdrawiam,
    Olinka
    <><



    #656860

    jes

    no włąśnie, może ktoś w W-wy?

    Jestem bardzo zainteresowana, czy może ktoś korzystał z pomocy jakiegoś psychologa z Warszawy? Wolałabym sprawdzoną osobę i nie da się ukryć, kobietę. Dzisiaj o czwartej rano dzwoniłam po telefonach zaufania, bo miałam straszny kryzys, ale ciężko trafić na coś czynnego. Wreszcie wysłuchali mnie w ośrodku uzależnień, bo prócz tego to jescze tylko aids było czynne 😉 Kicha, ze nie wiem co.

    aśka

    #656861

    jes

    Namiar na pomoc w Warszawie

    Dostałam ten namiar od mojej psycholożki. Nie sugerujcie się nazwą: jest to ” Poradnia dla kobiet w ciąży i matek małych dzieci” założona w 1998r. przez fundację „rodzić po ludzku”. Adres: Warszawa, ul. Nowolipie 13/15, tel. 887 78 78 wew.10. Są tam ponoć grupy wsparcia dla rodziców po stracie dziecka, są konsultacje psychologiczne, myślę że psycholodzy maja doświadczenie w pracy z kobietami. Jest też anonimowy telefon zaufania 635 10 11, działa od 10 do 15. ja osobiście tam nie byłam, ponieważ chodze do mojej „starej” psycholożki, z którą miałam kontakt już dawno, przy innej okazji – wizyta mi pomogła, a chyba najbardziej (wiem, to nielogiczne) to, ze po roku niewidzenia się okazało się, że ona jest w 8 miesiącu – a ma 40 lat i to beda jaj pierwsze dzieci (bliźniakii! Więc jakoś mi się lżej zrobiło, że mozna być w tym wieku i jakoś się udaje. Poza tym przekonałam się, że samo oglądanie dzieci i innych brzuszków nie jest dla mnie problemem; największe spustoszenie w mojej psychice spowodował sposób potraktowania mnie w szpitalu i upokarzające okoliczności poronienia i nad tym przede wszystkim muszę popracowac z terapeutą. Ale każda z nas przeżywa to inaczej. Myślę że warto iść do psychologa, bo to naprawdę może pomóc.

    aśka

    #656862

    pigmej

    Re: Pomoc psychologiczna po poronieniu

    Dziewczyny na bocianie znalazłam takie adresy Może komuś się przyda
    [/url]
    [/url]
    [/url]

    Pigmej

    #656863

    nonnocere

    Zabrze

    Witam

    Jestem psychologiem z Zabrza. Pracuję w hospicjum onkologicznym. Zajmuję się też wsparciem psycholgicznym osób żałobie. Jeśli Ktoś z Zabrza lub okolic potrzebuje, to mogę przyjąć bezpłatnie. W moim opisie jest mój e`mail, z którego można skorzystać.

    Poza tym w każdym większym mieście znajdują się Ośrodki Interwencji Kryzysowej, można tam również nieodpłatnie uzyskać pomoc.

    Pozdrawiam Was, Madzia

    [obrazekhttp://foto.onet.pl/upload/40/45/_351607_n.jpg[/obrazek]



    #656864

    ram2

    moj maż

    Moj mąż przychodzi z pracy i mowi ze jego kolega czy kolezanka z pracy – psycholog pytal sie , czy ja nie potrzebuje własnie takiej pomocy .A moj mąz chyba uznał ze ja jestem w swietnej kondycjii psychicznej……………..Dzis mija 9 dni od utraty aniołka .Siedze w domu i wariuje .
    szczerze mowiac myslalam ze maz bedzie dla mnie oparciem , a on juz chyba przeszedl do porzadku dziennego ,a mnie zostawil sama sobie.Ja oczywiscie nie chce zeby ktos sie nademna rozczulal, bo to jest wtedy bardzo denerwujące, ale zeby mnie zrozumial , zeby wiedzial dlaczego placze i zeby pozwolil mi plakac .Szczerze mowiac dziewczyny jestescie dla mnie najwiekszym oparciem …….

    gosia i aniolek(30.11.04)

    #656865

    ram2

    moj maż

    Moj mąż przychodzi z pracy i mowi ze jego kolega czy kolezanka z pracy – psycholog pytal sie , czy ja nie potrzebuje własnie takiej pomocy .A moj mąz chyba uznał ze ja jestem w swietnej kondycjii psychicznej……………..Dzis mija 9 dni od utraty aniołka .Siedze w domu i wariuje .
    szczerze mowiac myslalam ze maz bedzie dla mnie oparciem , a on juz chyba przeszedl do porzadku dziennego ,a mnie zostawil sama sobie.Ja oczywiscie nie chce zeby ktos sie nademna rozczulal, bo to jest wtedy bardzo denerwujące, ale zeby mnie zrozumial , zeby wiedzial dlaczego placze i zeby pozwolil mi plakac .Szczerze mowiac dziewczyny jestescie dla mnie najwiekszym oparciem …….

    gosia i aniolek(30.11.04)



    #656866

    nati2

    Re: moj maż

    Gosiu,

    nie obwiniaj meza… faceci tacy są! On na pewno bardzo Cie kocha , ale moim zdaniem ( wiem bo moj maz tez to robil) Twoj maz tez z tym walczy tylko inaczej. Dla nich najlepsze rozwiazanie to zamknac ten rozdzial i do niego nie wracac… Stalo sie … trudno … trzeba zyc dalej i pokaze wszyskim ze potrafie! My jestesmy inne…. Doskonale Cie rozumiem , ja tez potrzebowalam tego placzu , plakalam miesiacami tak az puchly mi oczy i dostalam na nich jeczmieni !!!!!! Powiedz mu ze masz prawo plakac i bedziesz to robic , tak dlugo az samo przejdzie. Im trzeba mowic wszystko wprost bo maja slaba intuicje i niczego nie sa w stanie sie domyslec 😉
    Nie wiem skad jestes – ja ze śląska ,jak bys chciala to podam Ci namiary na pomoc w Katowicach. I idz do lekarza z mezem – powiedz mu ze potrzebujesz aby poszedl z Tobą , bo inaczej to nigdy sie nie skonczy
    Serdecznie pozdrawiam
    Nati

    #656867

    lisi

    Pytani do Nati2

    Nati2 ja też jestem ze śląska i bardzo byłabym ci wdzięczna za podanie namiarów do tych Katowic oraz jeśli możesz nazwiska lekarza lub lekarzy jeśli jest ich tam kilku, godzin przyjęć oraz cen chociaż w przybliżeniu!!!

    #656868

    kasiabzymek

    rok temu

    kiedy przezylam moj pierwszy koszmar, napisalam emeil do tvn a szczgolowo to do redakcji”rozmow w toku” . O tym jak sa traktowane kobiety po stracie aniolka, to co przezywaja, ze jeszcze zdaza sie rzeznie (wtedy to przezylam). Czekalam i bez odzewu. Ale wczoraj dostalam meila oto jego tresc :
    „Przepraszam, że niepokoję. Zdaję sobie sprawę z tego w jak delikatnej
    materii pozwalam sobie prosić o chwile rozmowy. Przygotowuję program, w
    którym chcielibyœmy porozmawiać o koszmarze jakiego doœwiadcza rodzina
    tracšca wymarzone dziecko. Poronienie jest tak smutnym – uczucie rozpaczy,
    pustki i właœnie smutku jest chyba dominujšce na forum – wydarzeniem w
    życiu kobiety, pary, że chcielibyœmy pokazać jak nauczyć się żyć ze swoim
    Aniołkiem, bo nie każdy sam potrafi znaleŸć drogę w tej trudnej chwili.
    Jeœli mogę prosić o chwilę rozmowy to poproszę tylko o numer pod którym
    będziemy mogli chwilkę porozmawiać.
    pozdrawiam

    Agnieszka Pers”

    Jesli macie ochote napisac do nich to podaje emeil do nich: [email]A.Pers@tvn.pl[/email]

    Ja jeszcze nie wiem czy podam swoj numer, zastanawiam sie…
    ale jesli jest ktos odwazny…

    Pozdrawiam
    Kasia

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 43)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close