Pomysł na zapomnienie

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)
  • Autor
    Wpisy
  • #36500

    dosiam

    Właśnie przed chwilą rozpętała się u mnie w pracy dyskusja na temat niemożności zajścia w ciążę. (Oczywiście siedziałam skulona, żeby mnie nie zapytano o opinię…)
    Koleżanki opowiadały o przypadkach, gdy najczęściej nie można zajść wtedy, kiedy bardzo się tego chce. Moja kierowniczka stwierdziła, że zna przypadek, gdy dziewczyna zaprzestała leczenia hormonalnego, bo już miała dosyć, a za 2 m-ce była „po prostu” w ciąży!
    My też znamy takie przypadki, prawda?
    Może w takim razie wymienimy się pomysłami co robić, by nie rozmyślać ciągle o tym, że chcemy być w ciąży.
    Do takich najbardziej drastycznych posunięć, które mi przychodzą do głowy należą:
    – zmiana pracy (?!)
    – budowa domu (brak funduszy);
    – kupno psa (mam już dwa);
    – wyjazd na urlop (najszybciej w sierpniu),
    – napisanie doktoratu (od dwóch lat się zabieram…)
    – …. co jeszcze?

    Piszcie kochane, może nam się wreszcie uda……!!!

    temperaturki dosi

    #476629

    havena

    Re: Pomysł na zapomnienie

    Dolacze:
    – dzialalnosc charytatywna
    – uprawianie sportu
    – nowa pasja
    – dieta:-)
    – remont + generalne porzadki
    – mnostwo fuch

    Wiecej nie pamietam:-)

    Aha – nie dziala w pierwszym dniu @:-)

    Pozdrawiam!

    (-: HAVENA 🙂



    #476630

    erica

    Re: Pomysł na zapomnienie

    1. hm… a moze by tak przespać całe dnie i tylko budzić się w nocy na mały sexik?
    2. Możnaby też iść na miesięczne zwolnienie w pracy i szaleć bez stresów z mężusiem, mysląc tylko o przyjemnosciach
    3. najtrudniejsze – wmówić sobie, ze tak na prawdę, to nie chce się teraz ziecka, bo (i tu wyminić powody) – ponoć pomaga, ale… jak to zrobić?
    Buziaki!
    P.S. – ja wybieram peirwszy wariant

    erica – błagająca o cud

    #476631

    anusia25

    dla puszystych – odchudzanie

    Ja jestem w trakcie odchudzania (ciągłego), bo prawie całe moje życie to jedne wielkie odchudzanie.
    Myślę sobie zatem : co powinnam jeść, czego nie jeść – by być zdrowszą, szcuplejszą i ładniejszą. Biegam po portalach inter., na których razem z innymi forumowymi koleżankami (od odchudzania tym razem) relacjonjemy sobie nasze sukcesy i porażki.

    Ania

    wykres Ani

    #476632

    Anonim

    Re: Pomysł na zapomnienie

    Dosia, ha ha, z Twoich pomyslow niestety chyba nic nie wybiore, bo:
    1. pracy nie zmienie za nic i mam nadzieje, ze nigdy nie bede musiala (prowadze firme z Ukochanym Malzonkiem i bardzo mi to odpowiada)
    2. budowa domu odpada, bo wlasnie buduje sie nasz blok z nowym mieszkankiem i choc rozwazalismy budowe domu, to zdecydowalismy sie na mieszkanie, a wiec „po ptokach”
    3. pies….hmmm, co by na to powiedzialy moje 2 koty?;)
    4. wyjazd na urlop – podobnie jak u Ciebie pewnie najpredzej w wakacje, jesli w ogole…moze Wielkanoc, ale to raptem pare dni
    5. napisanie doktoratu – coz, musialabym najpierw obronic swoja gotowa prace magisterska, a to wymaga jeszcze kilku zaliczen – WRRRRRR
    6. co jeszcze? dobre pytanie. Mnie ostatnio pomaga fitness, dieta i dbanie o swoj wyglad. Zapuscilam sie okropnie na tych lekach hormonalnych i jakos juz mi sie znudzilo wciskanie na sile do starych dzinsow, hihi. Moze zainwestowanie w siebie jest odpowiedzia? a jak nie to polecam moje tradycyjne metody, a wiec duzo wyjsc i spotkan z przyjaciolmi, lazenie po klubach i pubuch, a takze KINO i jeszcze raz KINO, moze byc domowe.

    Sylvie

    #476633

    vievioorka

    Re: Pomysł na zapomnienie

    ja od września właśnie realizuję twoje zalecenia hi hi…
    1 od 1 września rozpoczęłam nową pracę – uczę w szkole – bachory są wstrętne ( w przeważającej mierze nieliczne gronu super dzieciaczków)
    2 co do budowy domu to wprawdzie odpada bo mamy swoje mieszkanie ale przed świętami kupiłam nowy żyrandol do dużego pokoju( to zawsze coś)
    3. pies też odpada bo mam w domu podobnie jak Sylvie kota (niesamowicie rozpieszczony 🙂
    4. co do urolpu to właśnie w poniedziałek wróciłam po 2 tyg przerwy świątecznej , uroki zawodu nauczyciela
    hi hi a od 16 lutego mam ferie że tak powiem, właściwie to nawet mam gdzie pojechać ale 9 lutego idę na operację do szpitala i nie wiem czy nie będę musiała leżeć w łóżeczku po tym chlip, chlip…
    5. co do doktoratu to odpada, właśnie jestem na etapie rozkręcania się po przerwie świątecznej, nic mi się nie chce a tu koniec semestru, właściwie to muszę na pon napisać uzasadnienia do tych 1 co wystawiłam (ale jestem wredna co?) ale mi się nie chce, a tak wogóle to jutro muszę iść do szkoły b odrabiamy 2 stycznia wrrr…
    6. podobało mi się jak któraś z dziewczyn napisała praca społeczna – od 18 lat jestem w ZHP, a od 6 lat prowadzę drużynę (moje dzieciaki są fantastyczne :)))) właśnie dochodzą mnie z drugiego pokoju dźwięki gitary, mój mąż uczy 3 moje harcerki grać…

    zastanawiam się co by tu jeszcze dorzucić?
    na mnie zawsze dobrze działa duuuuuże pranie…

    rrenya



    #476634

    kasiabzymek

    Re: Pomysł na zapomnienie

    niecały miesiąc temu poronilam 17.12.2003 i żeby przestac o tym myslec to zaczełam prowadzic aktywny tryb zycia tzn. zaczełam cwiczyc codziennie, chodzic czasmi na silownie i na basen. Trzeba wyluzowac, zyc dalej. nie jest to takie łatwe ale skutki sa ogromne:)
    pozdrawiam
    kasia+ aniołek 17.12.2003.

    #476635

    agahh

    Re: Pomysł na zapomnienie

    miec kotke co wchodzi w ruje!!!!!!!!!!!!!!!!!! i chlopa chorego!!!!!!!!

    wiesiolek.HormeelS.witB.E
    temperaturki aguski

    Edited by agaHH on 2004/01/09 22:46.

    #476636

    samanta

    Re: Pomysł na zapomnienie

    Ja sama próbuję na wszelkie sposoby zapomnieć o niepowodzeniach w zajściu w ciążę i tak już od 21 cykli. Niestety nic mi nie pomaga.
    Lekarz mówił mi jak wyjedzie pani na wakacje to się na pewno uda i co w sierpniu 2003 roku byliśmy na wczasach (prawie miałam dni płodne) i nic. Postanowiłam sobie kupić małego Yoreczka więc może jak zajmę się pieskiem to zapomnę ale wątpię. W pracy niestety wokoło pełno szczęśliwych ciężarówek więc to nie ułatwia mi życia. Rozmawiają o badaniach, o USG i swoich dolegliwościach itp. a mnie serce pęka z żalu.

    Moje temperaturki

    #476637

    shibaa

    Re: Pomysł na zapomnienie

    popieram – „dzień bez prania=dzień stracony!!!”

    Może warto by było również zająć się wymyślną, ciekawą i zdrową sztuką kulinarną – ja niestety ubolewam ale nie mam na to czasu chociaż lubię eksperymentować w kuchni oraz wypróbowywać nowe przepisy.

    Dla tych co nie mają prawa jazdy – polecam zrobienie kursu (bardzo zajmująca sprawa) 🙂



    #476638

    shibaa

    Re: Pomysł na zapomnienie

    Jeszcze mi coś przyszło na myśl – oczywiście nie jest to pomysł dla każdego ale napewno dla niektórych z nas tak: wolontariat w pobliskim Domu Dziecka, hospicjum czy szpitalu … właśnie dziecięcym – dla niektórych kobiet taka pomoc potrzebującym dzieciom poprzez przebywanie z nimi, zabawę, spacery, pomoc w nauce – napewno będzie pomocna (dla niektórych być może wręcz odwrotnie) – ale zawsze jest szansa na danie upustu swoim niespełnionym (jeszcze) uczuciom macierzyńskim … i może dzięki temu oderwaniu myśli i uczuć poprostu łatwiej będzie w staraniach o własne dzieciątko?

    #476639

    Anonim

    moje luzne przemyslenia

    ano wlasnie, z tym prawem jazdy to juz niemal „ostatni dzwonek” dla tych co nie maja, bo ceny kursow podobno drastycznie wzrosna…takze do dziela niejezdzace forumowiczki;)))

    co do wolontariatu – mialam kiedys bardzo silna potrzebe pracy w schronisku – jestem wielka milosniczka zwierzat, ale maz skutecznie wybil mi to z glowy. Ja po prostu placze na niemal kazdym programie Animal Planet i chyba ze swoja wrazliwoscia nie dalabym rady pracowac w miejscu, gdzie codziennie przynosza (lub porzucaja) jakies biedne, kochane stworzonko, nierzadko skatowane. Dlatego odpuscilam sobie (tchorz ze mnie, wiem, mam straszne wyrzuty sumienia i okropnie sie z tym czuje, ale staram sie pomagac na inne sposoby – zawoze karme lub cieple koce, sama przygarnelam bezdomna kotke i „dobralam” jej mlodszego braciszka, ktorego szczerze nienawidzi od 3 lat, hi hi).

    Takze nie wiem jak by bylo z praca w Domu Dziecka…mysle, ze podobnie jak z pomyslem pracy w schronisku. Jako licealistka udzielalam sie w organizacji mlodziezowej, ale powiem Wam, ze bylam mocno rozczarowana jej dzialalnoscia. Probowalam kontynuowac to zainteresowanie na studiach, ale w koncu ile mozna jezdzic gdzies i popijac bezmyslnie piwko, nie robiac nic pozytecznego. Ja bylam typem wojujacego spolecznika, ale moj zapal szybko ostudzono, kiedy poznalam realia funkcjonujacego dzis swiata – lapownictwa, marazmu, ogolnej znieczulicy. Dlatego dzis wyzywam sie glownie w pracy. Wlasna dzialalnosc jest stresujaca, ale w pozytywnym sensie – taki stres mobilizuje do pracy, a kazdy sukces utwierdza w przekonaniu, ze jest sie wartosciowym czlowiekiem i ze wlasna kreatywnosc i pracowitosc poplaca. Z tym roznie bywalo kiedy pracowalam w czyjejs firmie.

    Tak czy inaczej musze Wam sie przyznac do jednej rzeczy – a rzadko komu to wyznaje (ach ten anonimowy internet!). Otoz NIGDY, w najsmielszych marzeniach nie spodziewalam sie, ze tak bardzo jak dzis bede chciala miec dziecko. Nie wspomne o tym, ze nie mialam bladego pojecia o swoich klopotach zdrowotnych, ani o tym, ze przyjdzie mi tak dlugo czekac. Kiedy obserwuje swojego Ukochanego Meza, widze, ze on tak nie reaguje. On ma swoje zainteresowania, swoje sprawy, jest swietnym biznesmenem, bardzo tworczym, pomyslowym czlowiekiem. Mamy spore grono znajomych i stabilne grono przyjaciol, nie mamy klopotow z podstawowymi sprawami materialnymi, jak mieszkanie, auto, itp. itd. I On to chyba potrafi bardziej docenic niz ja. Caly czas slysze, ze to ja jestem najwazniejsza, ze On najbardziej na swiecie kocha mnie i nikogo (nawet naszego dziecka) tak nie pokocha. I ja to rozumiem, bardzo mnie to cieszy i mysle, ze ja tez pokocham swoje dziecko inaczej niz Jego, ale czy mniej? Czy raczej bardziej? Bo wydaje mi sie, ze nikt, zaden mezczyzna nie jest w stanie pojac czym tak naprawde jest instynkt macierzynski, nie jest w stanie zrozumiec potrzeby posiadania dziecka. Dla mnie to jest wielkie odkrycie, cos zupelnie nowego, niesamowitego, spadajacego na mnie jak piorun z jasnego nieba. Ja JUZ kocham swoje dziecko (absurd?), po prostu strasznie, okropnie, fizycznie pragne je miec. Znacie to? Czy ja juz totalnie oszalalam?

    Sylvie



    #476640

    vievioorka

    Re: Pomysł na zapomnienie

    hi hi chętnie bym ci Aga pomogła ale mój kocur jest kastrowany :))))))))))
    a pewnie by spodobał się twojej kotce, jest do niej baaardzo podobny (oglądałam kiedyś zdjęcia twojej kotki :))

    rrenya

    #476641

    dosiam

    Re: Pomysł na zapomnienie

    OK, to ja chyba skorzystam z KINA (masz na myśli jakieś konkretne filmy :))?
    Na aerobik biegam 2 razy w tygodniu, więc…?
    Jednak na razie robię sobie przerwę w staraniach. Mam dość. I to co najmniej do wiosny.

    temperaturki dosi

    #476642

    dosiam

    Re: Pomysł na zapomnienie

    Ja kocham dzieciaczki i chciałabym tak w Domu Dziecka… ale się boję (mąż na mnie krzyczy i mama – boją się, że mi się jeszcze pogorszy – i tak gada do wszystkich dzieci na ulicy…)
    A pracę jeśli zmieniłabym, to na pracę w szkole. Obecnie jestem księgową i nie mogę wysiedzieć na miejscu :((

    Ale pomysł SUPER!!!

    temperaturki dosi

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close