PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

Dziewczyny!
Zwracam się do Was jako do bardziej doświadczonych, w końcu poród (bądź porody) macie już za sobą. Jestem pierwszy raz w ciąży i mam pytanie dotyczące przebywania męża bądź kogoś z rodziny, bliskiego na porodówce. Chodzi mi o to, że nie decydujemy się z mężem na poród rodzinny i zastanawiałam się, czy mimio to on może być cały czas obecny gdzieś w pobliżu, żeby mi np. pomasować plecy itp.? Czy może od przyjazdu do szpitala bedę musiała być sama i zdana tylko na pielegniarki i lekarzy, a mąż gdzieś w poczekalni?? Jak to tak naprawdę wygląda??
Z góry dziekuję za wyjaśnienie wszystkich moich wątpliowści.
Pozdrawiam!

Basia i Najukochańsza Kruszynka (12.06.2004)

13 odpowiedzi na pytanie: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

magdzik Dodane ponad rok temu,

Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

Ja zostałam zatrzymana w szpitalu będąc na kontroli w dniu, w którym miałam wyliczony termin. Tak się mi trafiło, iż akcja porodowa rozpoczeła już się pierwszej nocy. Rano poszłam na test oksytocynowy. Dopiero jak ordynator przebił czop i odaszly mi wody to zadzwoniłam do meza by juz przyjechał (oczwiscie w kontakcie tel. bylismy cały czas), a on niedalrko pracował wiec w ciagu kilkunastu minut był juz przy mnie. Maz siedział przy łózku, masował mi plecy, przynosił wode, kontaktował sie z połozna…. ogolnie byl bardzo przydatny i z jego obecnoscia czułam sie pewniej, bezpieczniej i chyba mniej bolało. Ja na porod oczekiwałam wyjatkowo na innej sali, lecz gdy juz zblizał sie finisz, to wraz z mezem przeszłam na porodówke. Umówiłam sie z nim, ze jesli nie wytrzyma, to wyjdzie z porodówki. Mąż jednak był przygotowany, wiedział jakie są fazy i widział na filmie jak wygląda poród i nieczego się nie obawiał – wytrzymał do końca. teraz bardzo lubimy wspominać ten moment, kiedy synek wychodził… W czasie parcia maż trzymał mi plecy, przypominał o prawidłowym oddychaniu – jestem mu wdzięczna, że był przy mnie – może dlatego sie nie bałam!!!

Pozdrawiamy,

Magda i Albercik ur. 8.09.03

lea Dodane ponad rok temu,

Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

U mnie jeśli nie byłoby porodu rodzinnego mąz nie miałby możliwości masować mi niczego. Poród – to nie tylko parcie, to przede wszystkim najdłuższa i najboleśniejsza chyba faza I, i własnie przy niej raczej męzowi bez zapłaty nie pozwolą być chyba że trafisz na wyjątkowy szpital. Ja myślę, ze ważniejsze są te chwile w I fazie niż sama pomoc przy parci – jeśli mąz nie chce widzieć, może wyjść. Trochę się dziwię mamom, które biorą poród rodzinny i np. wysyłają męza na obiad albo żeby odpoczął w I fazie. 😉

Lea i Mateuszek (14.03.03)

bergman Dodane ponad rok temu,

Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

zgadzam się z Leą,
ja akurat rodziłam w szpitalu, w którym nie płaciło się za poród rodzinny ale i tak zakładaliśmy z mężem że będziemy rodzić razem wiec gdyby trzeba było, zapłaciłabym, naprawdę warto, tak jak mówi Lea, najbardziej chyba w I fazie, masaż pleców bardzo pomaga, i nawet gdy bolało już tak, że nie dawałam się mężowi dotknąć, to uspokajało mnie to że był, mogłam odpływać miedzy skurczmi i byłam spokojniejsza, w II fazie skolei bardzo pomógł, podpierał mnie w czasie parcia, mówił na jakim etapie jesteśmy to dodawało mi sił

pozdrawiam serdecznie
Iza, mama Liwii (ur. 10.02.2003)

awkaminska Dodane ponad rok temu,

Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w prakty

powiem to samo co reszta. max mi barzdo pomogl i mamy za saba juz 2 wspolne porody ( ajak beda warunki finansowo – mieszkanieowe to myslimy by to powtorzyc, hi hi). przy pierwszym barzdo dlugim porodzie w fazie parcia Piotrek podawal mi tlen, a przy Kamili (rodzilam na boku) trzymal noge i wszystko dokladnie widzial (jak juz bylo widac glowke i sie cofala bo nie maialam sily doprzec) i przecinal pempowine. to bylo cudowne.

natomiast wiem ze wiele szpitali nawet tych darmowych pozwala by maz byl przez 1 faze i pomagal zonie a jesli nie bedzie mogl wytrzymac to moze wyjsc w 2 fazie (choc ja uwazam, ze jesli facet wytrzyma te iles godzin 1 fazy to ni ewyjdzie na te 15 minut) (dajmy facetom tez mozliwosc uczestniczyc w tym wydazeniu)

a! mam znajomych, gzdzie on nie chcial byc przy orodzie za to uczestniczyla szwagierka.. to tez mysl! jesli masz kogos naprawde zaprzyjaznionego!

Agnieszka mama Jagody(09-10-97) i Kamili(03-04-03)

Dodane ponad rok temu,

Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

masaż pleców powiadasz… ja się tego nie doczekałam :)))

na porodówce spędziłam 1,5 h, z czego: 15 min przebieranie i wizyta w wc, 30 min ktg, 30 min przesiedziałm w wannie i 15 min parcie;

biedny mój mężuś nie zdążył się zanudzić :)))

[i]Ewa i Krzyś (14 mies.)

Dodane ponad rok temu,

Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

WOW, Ewa, to ja ne wiedziałam ,z e Ci się tak upiekło i tak szybko poszło – to nie fair:(

a co do obecności męza – ja jestem na TAK, czułam siebezpieczniejsza…
niby stał i patrzył i tylko (aż ) trzymał za ręke, ale jakoś takwiedziałam, ze pilnuje, zeby mi krzywdy nie zrobili….no i jak sie Filip urodził, żeby go namnie podmienili:)
generalnie mąz jest najmniej potrzebny juz w momencie gdy faktycznie dziecko się rodzi, gdy masz skurcze parte i dziecko idzie na świat…
Do tej pory wszystko jest ok – nie ma żadnej krwi , jakichś tam dziwnych rzeczy , cudów…
poza tym mąż może sam ustalić, ze np wychodzi w trakcie, bo zaczynają sie dziac rzeczy, na które on już zwyczajnienie może patrzec
ale na poczatku nie ma nic strasznego, tyle że masz welflon w ręce…

Bruni i Filipek‘04.2003

anulcia Dodane ponad rok temu,

Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

Wydaje mi się, że jeżeli nie zdecydujecie się na poród rodzinny to mąż nie będzie mógł być przy Tobie. Najlepiej gdybyście dowiedzieli się bezpośrednio w szpitalu, w którym będziesz rodzić – zadzwoń tam i się wypytaj. Dla mnie pomoc męża w 1 fazie była b. ważna. Uspokajał mnie, przypominał o oddychaniu, chodził ze mną pod prysznic, masował i co najważniejsze po prostu był. Tuż przed drugą fazą musiał na chwilkę wyjść, bo miałam sprawdzane rozwarcie i byłam cewnikowana, wszystko potoczyło się bardzo szybko i nagle położna mówiła żebym zaczęła przeć – mąż jak to usłyszał sam się wprosił na salę, bo nie chciał niczego przegapić, przytrzymywał mi głowę i udo, i jak sam stwierdził parł razem ze mną. Wydaje mi się, że warto aby ktoś z Tobą był w czasie porodu, jeżeli nie mąż to może ktoś z rodziny?

pozd,
pozd,

ania i kubuś

leszczynka Dodane ponad rok temu,

Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

Czegos tu nie rozumiem .Piszesz że nie decydujecie sie z mężem na poród rodzinny a chcesz żeby był z oba i masował ci plecy?
Przecież na tym właśnie polega poród rodzinny, to nie tylko moment wyjścia dziecka ale przede wszystkim faza 1.

LESZCZYNKA I EMILKA (23.09.03)

agula24 Dodane ponad rok temu,

Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

Nie czytałam wszystkich postów- napiszę Ci jak było u nas- przyjechałam do spzitala żeby sprawdzić czy odchodzą mi wody ( bo leciały mi powolutku już od kilku godzin) -więc weszłam z męzem doszpitala i poszłam na badanie on został na korytarzu- potem się przebrałam bo okazało się że już rodzę- zakwaterowaliśmy się na porodówce i mąż ze mną był na sali- potem lekarka wysłała go do domu bo stwierdziła że to potrwa a on był po pracy w graniturze -więc pojechał sieprzebrać a mnie w tym czasie zrobili lewatywę na życzenie- wykąpałam się i dostałam kropłówkę – po której mnie zaczęło boleć- i zadzwoniłam po męża- przyjechał i chodził ze mną po kaorytarzu dla przyspieszenia akcji potem był jak mnie położna badała- podawał mi wodędo picia i podpaski na odchodzące wody, pomagał mi robić wszystko o co go prosiłam- a nawet do wstania z łóżka był mi potrzebny – z resztą było mi raźniej bo gadaliśmy sobie i śialiśmy się i zastanawialiśmy jak to zmieni się nasze życie- potem poszłam do wanny z wodą i tam mi masował kark – wiedziałam że zawsze zawoła położnajakby co- ogólnie byliśmy razem i nikt zbytnio nam tego nie zakłócał- jemu było tylko głupio jak badała mnie co jakiś czas położna a mnie to bolało a on nie mógł nic zrobić- potem przy samej akcji- on mówił że nie będzie patrył z drugiej strony – więc ja nie nalegałam – ale cały czas mi przypominał o zamykaniu oczu -i pomagał tym że już widzi maluch i mam jescze przeć i że to jeszcze chwila i że jestem dzielna – mi to bardzo pomogło nawt teraz jak sobie to przypominam to stwierdzam że się spisał- potem była radośi nawet wypytywał położną jak mnie czyściła czy wszystko w porządku i czy łożysko w całości i czy czyste. Następnie jak przechodziłam z łóżka tego do porodu na normalne to on jako pierwszy dostał Bartoszka na ręcę i to była super chwila ( aż mi łzy teraz ciekną) ja bałam sięgo wziąść na drugi dzień a on kilka chcil po pordzie miał go na swoich dłoniach- potem odpoczywaliśmyi byliśmy całą trójką (położne też nie przeszkadzał i dały nam się nacieszyć sobą- super) . Mąż potem poszedł z małym na badania i nie odstępowął naszego synka na krok- dzwonił do znajomych i pomógł mi w takich drobnych sprawach typu obrót na łóżku- niby nic wielkiego ale nie musiałam się prosić jakiś bab inie było mi wstyd- no i cieszyłam się że on tak chodzi z naszym synkiem ( położne sie dziwiły że mało który tata od razu nie odstępuje na krok dziecka. później na solai już poporodwej mąż mógł zostać z nami tak długo jak tylko chiał- więc musiałam go wygonić bo sam by chyba nie wyszedł :))) Tak więc uważam że poród rodzinny to super sprawa- przynajmniej w takim szpitalu jak nasz- gdzie ojca traktuje się też jak kogoś ważnego!

agula24 i Bartoszek (28.05.03)

anies Dodane ponad rok temu,

Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

a u nas za obecność męza się nie płaci
w żadnym ze szpitali

Anies i Wojtuś (23.07.2003)

kas Dodane ponad rok temu,

Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

Masz rację. POwinno być odwrotnie, niech mąż pocierpi w I fazie, a kobieta w tym czasie trochę odpocznie. Tak byłoby sprawiedliwiej

Kaśka
I buzi od Zuzi (16.10.02)

kas Dodane ponad rok temu,

Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

Niestety zgadzam się z anulcią. POród rodzinny to właśnie poród z obecnością mężą (matki, siostry, kogoś z rodziny). Nie ma porodu rodzinnego – nie ma przy Tobie męża.

Kaśka
I buzi od Zuzi (16.10.02)

inti Dodane ponad rok temu,

Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

musisz pojechać do szpitala, w którym będziesz rodzić. jeśli tam są takie zwyczaje, że trakt porodowy jest absolutnie zamknięty, to mąż ci nie pomoże, bo go nie wpuszczą.
natomiast jeśli jest częściowo dostępny, to w I fazie nie jesteś przywiązana(z reguły) do łóżka i możesz swobodnie wychodzić do męża. tylko czy fajnie będzie chodzić wśród ludzi z bólami i masować się? na porodówkę raczej go nie wpuszczą, bo sale porodów ogolnych są czasami wieloosobowe i raczej małe.
powtórze za koleżankami, że jeśli możecie, to zdecydujcie się na rodzinny, bez kombinacji. w niektórych szpitalach jest za darmo, trzeba sprawdzić. a nie dzieje się absolutnie nic takiego, przy czym mąż mógłby zemdleć. oczywiście mówię o I fazie. u nas było tak, że był, masował, wołał położna jak trzeba, wołał anastezjologa jak mi się znieczulenie kończy/ło itp. NA czas badania wychodził. przy parciu trzymał mnie za rączkę i to bardzo pomogło. chociaż koniec był z cc. potem widział malutką Julkę, poszedł za nią na oddział noworodków itp.

sylwia i JUlka 20.01.2003

Znasz odpowiedź na pytanie: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mam z dzieckiem taki problem
Asymetria? Napięcie mięśnowe? Czy lekarze nie prze
Mam tego dosyć. Czytając Wasze posty mam wrażenie, że niektórzy lekarze wymyślają choroby naszech dzieci, po to, aby załatwić sobie "robotę". Moje Maleństwo odwiedziło już rehabilitanta, neurologa i wszyscy mówią,
Czytaj dalej
Dla starających się
Mówicie, czy nie?
Do napisania postu zainspirował mnie wątek o "załamce w pracy" Powiedzcie, czy wtajemniczacie rodzinę, przyjaciół i znajomków w fakt, że się staracie? Wspominacie w pracy, czy ani słowa na ten temat? Pozdrawiam Orangetka _________________________________________ Zaczynamy
Czytaj dalej