PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #40206

    beasia

    Dziewczyny!
    Zwracam się do Was jako do bardziej doświadczonych, w końcu poród (bądź porody) macie już za sobą. Jestem pierwszy raz w ciąży i mam pytanie dotyczące przebywania męża bądź kogoś z rodziny, bliskiego na porodówce. Chodzi mi o to, że nie decydujemy się z mężem na poród rodzinny i zastanawiałam się, czy mimio to on może być cały czas obecny gdzieś w pobliżu, żeby mi np. pomasować plecy itp.? Czy może od przyjazdu do szpitala bedę musiała być sama i zdana tylko na pielegniarki i lekarzy, a mąż gdzieś w poczekalni?? Jak to tak naprawdę wygląda??
    Z góry dziekuję za wyjaśnienie wszystkich moich wątpliowści.
    Pozdrawiam!

    Basia i Najukochańsza Kruszynka (12.06.2004)

    #526803

    magdzik

    Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

    Ja zostałam zatrzymana w szpitalu będąc na kontroli w dniu, w którym miałam wyliczony termin. Tak się mi trafiło, iż akcja porodowa rozpoczeła już się pierwszej nocy. Rano poszłam na test oksytocynowy. Dopiero jak ordynator przebił czop i odaszly mi wody to zadzwoniłam do meza by juz przyjechał (oczwiscie w kontakcie tel. bylismy cały czas), a on niedalrko pracował wiec w ciagu kilkunastu minut był juz przy mnie. Maz siedział przy łózku, masował mi plecy, przynosił wode, kontaktował sie z połozna…. ogolnie byl bardzo przydatny i z jego obecnoscia czułam sie pewniej, bezpieczniej i chyba mniej bolało. Ja na porod oczekiwałam wyjatkowo na innej sali, lecz gdy juz zblizał sie finisz, to wraz z mezem przeszłam na porodówke. Umówiłam sie z nim, ze jesli nie wytrzyma, to wyjdzie z porodówki. Mąż jednak był przygotowany, wiedział jakie są fazy i widział na filmie jak wygląda poród i nieczego się nie obawiał – wytrzymał do końca. teraz bardzo lubimy wspominać ten moment, kiedy synek wychodził… W czasie parcia maż trzymał mi plecy, przypominał o prawidłowym oddychaniu – jestem mu wdzięczna, że był przy mnie – może dlatego sie nie bałam!!!

    Pozdrawiamy,

    Magda i Albercik ur. 8.09.03



    #526804

    lea

    Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

    U mnie jeśli nie byłoby porodu rodzinnego mąz nie miałby możliwości masować mi niczego. Poród – to nie tylko parcie, to przede wszystkim najdłuższa i najboleśniejsza chyba faza I, i własnie przy niej raczej męzowi bez zapłaty nie pozwolą być chyba że trafisz na wyjątkowy szpital. Ja myślę, ze ważniejsze są te chwile w I fazie niż sama pomoc przy parci – jeśli mąz nie chce widzieć, może wyjść. Trochę się dziwię mamom, które biorą poród rodzinny i np. wysyłają męza na obiad albo żeby odpoczął w I fazie. 😉

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #526805

    bergman

    Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

    zgadzam się z Leą,
    ja akurat rodziłam w szpitalu, w którym nie płaciło się za poród rodzinny ale i tak zakładaliśmy z mężem że będziemy rodzić razem wiec gdyby trzeba było, zapłaciłabym, naprawdę warto, tak jak mówi Lea, najbardziej chyba w I fazie, masaż pleców bardzo pomaga, i nawet gdy bolało już tak, że nie dawałam się mężowi dotknąć, to uspokajało mnie to że był, mogłam odpływać miedzy skurczmi i byłam spokojniejsza, w II fazie skolei bardzo pomógł, podpierał mnie w czasie parcia, mówił na jakim etapie jesteśmy to dodawało mi sił

    pozdrawiam serdecznie
    Iza, mama Liwii (ur. 10.02.2003)

    #526806

    awkaminska

    Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w prakty

    powiem to samo co reszta. max mi barzdo pomogl i mamy za saba juz 2 wspolne porody ( ajak beda warunki finansowo – mieszkanieowe to myslimy by to powtorzyc, hi hi). przy pierwszym barzdo dlugim porodzie w fazie parcia Piotrek podawal mi tlen, a przy Kamili (rodzilam na boku) trzymal noge i wszystko dokladnie widzial (jak juz bylo widac glowke i sie cofala bo nie maialam sily doprzec) i przecinal pempowine. to bylo cudowne.

    natomiast wiem ze wiele szpitali nawet tych darmowych pozwala by maz byl przez 1 faze i pomagal zonie a jesli nie bedzie mogl wytrzymac to moze wyjsc w 2 fazie (choc ja uwazam, ze jesli facet wytrzyma te iles godzin 1 fazy to ni ewyjdzie na te 15 minut) (dajmy facetom tez mozliwosc uczestniczyc w tym wydazeniu)

    a! mam znajomych, gzdzie on nie chcial byc przy orodzie za to uczestniczyla szwagierka.. to tez mysl! jesli masz kogos naprawde zaprzyjaznionego!

    Agnieszka mama Jagody(09-10-97) i Kamili(03-04-03)

    #526807

    Anonim

    Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

    masaż pleców powiadasz… ja się tego nie doczekałam :)))

    na porodówce spędziłam 1,5 h, z czego: 15 min przebieranie i wizyta w wc, 30 min ktg, 30 min przesiedziałm w wannie i 15 min parcie;

    biedny mój mężuś nie zdążył się zanudzić :)))

    [i]Ewa i Krzyś (14 mies.)



    #526808

    Anonim

    Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

    WOW, Ewa, to ja ne wiedziałam ,z e Ci się tak upiekło i tak szybko poszło – to nie fair:(

    a co do obecności męza – ja jestem na TAK, czułam siebezpieczniejsza…
    niby stał i patrzył i tylko (aż ) trzymał za ręke, ale jakoś takwiedziałam, ze pilnuje, zeby mi krzywdy nie zrobili….no i jak sie Filip urodził, żeby go namnie podmienili:)
    generalnie mąz jest najmniej potrzebny juz w momencie gdy faktycznie dziecko się rodzi, gdy masz skurcze parte i dziecko idzie na świat…
    Do tej pory wszystko jest ok – nie ma żadnej krwi , jakichś tam dziwnych rzeczy , cudów…
    poza tym mąż może sam ustalić, ze np wychodzi w trakcie, bo zaczynają sie dziac rzeczy, na które on już zwyczajnienie może patrzec
    ale na poczatku nie ma nic strasznego, tyle że masz welflon w ręce…

    Bruni i Filipek’04.2003

    #526809

    anulcia

    Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

    Wydaje mi się, że jeżeli nie zdecydujecie się na poród rodzinny to mąż nie będzie mógł być przy Tobie. Najlepiej gdybyście dowiedzieli się bezpośrednio w szpitalu, w którym będziesz rodzić – zadzwoń tam i się wypytaj. Dla mnie pomoc męża w 1 fazie była b. ważna. Uspokajał mnie, przypominał o oddychaniu, chodził ze mną pod prysznic, masował i co najważniejsze po prostu był. Tuż przed drugą fazą musiał na chwilkę wyjść, bo miałam sprawdzane rozwarcie i byłam cewnikowana, wszystko potoczyło się bardzo szybko i nagle położna mówiła żebym zaczęła przeć – mąż jak to usłyszał sam się wprosił na salę, bo nie chciał niczego przegapić, przytrzymywał mi głowę i udo, i jak sam stwierdził parł razem ze mną. Wydaje mi się, że warto aby ktoś z Tobą był w czasie porodu, jeżeli nie mąż to może ktoś z rodziny?

    pozd,
    pozd,

    ania i kubuś

    #526810

    leszczynka

    Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

    Czegos tu nie rozumiem .Piszesz że nie decydujecie sie z mężem na poród rodzinny a chcesz żeby był z oba i masował ci plecy?
    Przecież na tym właśnie polega poród rodzinny, to nie tylko moment wyjścia dziecka ale przede wszystkim faza 1.

    LESZCZYNKA I EMILKA (23.09.03)

    #526811

    agula24

    Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

    Nie czytałam wszystkich postów- napiszę Ci jak było u nas- przyjechałam do spzitala żeby sprawdzić czy odchodzą mi wody ( bo leciały mi powolutku już od kilku godzin) -więc weszłam z męzem doszpitala i poszłam na badanie on został na korytarzu- potem się przebrałam bo okazało się że już rodzę- zakwaterowaliśmy się na porodówce i mąż ze mną był na sali- potem lekarka wysłała go do domu bo stwierdziła że to potrwa a on był po pracy w graniturze -więc pojechał sieprzebrać a mnie w tym czasie zrobili lewatywę na życzenie- wykąpałam się i dostałam kropłówkę – po której mnie zaczęło boleć- i zadzwoniłam po męża- przyjechał i chodził ze mną po kaorytarzu dla przyspieszenia akcji potem był jak mnie położna badała- podawał mi wodędo picia i podpaski na odchodzące wody, pomagał mi robić wszystko o co go prosiłam- a nawet do wstania z łóżka był mi potrzebny – z resztą było mi raźniej bo gadaliśmy sobie i śialiśmy się i zastanawialiśmy jak to zmieni się nasze życie- potem poszłam do wanny z wodą i tam mi masował kark – wiedziałam że zawsze zawoła położnajakby co- ogólnie byliśmy razem i nikt zbytnio nam tego nie zakłócał- jemu było tylko głupio jak badała mnie co jakiś czas położna a mnie to bolało a on nie mógł nic zrobić- potem przy samej akcji- on mówił że nie będzie patrył z drugiej strony – więc ja nie nalegałam – ale cały czas mi przypominał o zamykaniu oczu -i pomagał tym że już widzi maluch i mam jescze przeć i że to jeszcze chwila i że jestem dzielna – mi to bardzo pomogło nawt teraz jak sobie to przypominam to stwierdzam że się spisał- potem była radośi nawet wypytywał położną jak mnie czyściła czy wszystko w porządku i czy łożysko w całości i czy czyste. Następnie jak przechodziłam z łóżka tego do porodu na normalne to on jako pierwszy dostał Bartoszka na ręcę i to była super chwila ( aż mi łzy teraz ciekną) ja bałam sięgo wziąść na drugi dzień a on kilka chcil po pordzie miał go na swoich dłoniach- potem odpoczywaliśmyi byliśmy całą trójką (położne też nie przeszkadzał i dały nam się nacieszyć sobą- super) . Mąż potem poszedł z małym na badania i nie odstępowął naszego synka na krok- dzwonił do znajomych i pomógł mi w takich drobnych sprawach typu obrót na łóżku- niby nic wielkiego ale nie musiałam się prosić jakiś bab inie było mi wstyd- no i cieszyłam się że on tak chodzi z naszym synkiem ( położne sie dziwiły że mało który tata od razu nie odstępuje na krok dziecka. później na solai już poporodwej mąż mógł zostać z nami tak długo jak tylko chiał- więc musiałam go wygonić bo sam by chyba nie wyszedł :))) Tak więc uważam że poród rodzinny to super sprawa- przynajmniej w takim szpitalu jak nasz- gdzie ojca traktuje się też jak kogoś ważnego!

    agula24 i Bartoszek (28.05.03)



    #526812

    anies

    Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

    a u nas za obecność męza się nie płaci
    w żadnym ze szpitali

    Anies i Wojtuś (23.07.2003)

    #526813

    kas

    Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

    Masz rację. POwinno być odwrotnie, niech mąż pocierpi w I fazie, a kobieta w tym czasie trochę odpocznie. Tak byłoby sprawiedliwiej

    Kaśka
    I buzi od Zuzi (16.10.02)



    #526814

    kas

    Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

    Niestety zgadzam się z anulcią. POród rodzinny to właśnie poród z obecnością mężą (matki, siostry, kogoś z rodziny). Nie ma porodu rodzinnego – nie ma przy Tobie męża.

    Kaśka
    I buzi od Zuzi (16.10.02)

    #526815

    inti

    Re: PORÓD RODZINNY lub NIE-jak to wygląda w praktyce?

    musisz pojechać do szpitala, w którym będziesz rodzić. jeśli tam są takie zwyczaje, że trakt porodowy jest absolutnie zamknięty, to mąż ci nie pomoże, bo go nie wpuszczą.
    natomiast jeśli jest częściowo dostępny, to w I fazie nie jesteś przywiązana(z reguły) do łóżka i możesz swobodnie wychodzić do męża. tylko czy fajnie będzie chodzić wśród ludzi z bólami i masować się? na porodówkę raczej go nie wpuszczą, bo sale porodów ogolnych są czasami wieloosobowe i raczej małe.
    powtórze za koleżankami, że jeśli możecie, to zdecydujcie się na rodzinny, bez kombinacji. w niektórych szpitalach jest za darmo, trzeba sprawdzić. a nie dzieje się absolutnie nic takiego, przy czym mąż mógłby zemdleć. oczywiście mówię o I fazie. u nas było tak, że był, masował, wołał położna jak trzeba, wołał anastezjologa jak mi się znieczulenie kończy/ło itp. NA czas badania wychodził. przy parciu trzymał mnie za rączkę i to bardzo pomogło. chociaż koniec był z cc. potem widział malutką Julkę, poszedł za nią na oddział noworodków itp.

    sylwia i JUlka 20.01.2003

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close