Posiew//bakterie

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 61)
  • Autor
    Wpisy
  • #94322

    bambamek

    dzwonilam dzisiaj po wyniki i oczywiscie sa te paskudztwa Pani powiedziala ze liczne z antybiogramem cokolwiek to znaczy buuuuuuuuuuuuuuu alez mi smutno …… wszystko poszlo sie ….. zadzwonie dzisiaj do Zamory zapytam jeszcze co on o tym sadzi …. Kiedy ja sie tego badziewia pozbede 🙁

    #1888688

    paszulka

    Zamieszczone przez bambamek
    dzwonilam dzisiaj po wyniki i oczywiscie sa te paskudztwa Pani powiedziala ze liczne z antybiogramem cokolwiek to znaczy buuuuuuuuuuuuuuu alez mi smutno …… wszystko poszlo sie ….. zadzwonie dzisiaj do Zamory zapytam jeszcze co on o tym sadzi …. Kiedy ja sie tego badziewia pozbede 🙁

    Oj to nie fajnie.
    A czy leczycie się oboje i Ty i mąż? Nawet jak się wyleczysz to on może „przechowywać” na sobie te bakterie i zarażać Cię na nowo.



    #1888689

    bambamek

    Moj M. nigdy nie mial zadnych bakterii, tylko ja nosze do paskudztwo 🙁

    #1888690

    paszulka

    Zamieszczone przez bambamek
    Moj M. nigdy nie mial zadnych bakterii, tylko ja nosze do paskudztwo 🙁

    Ale jeśli się przytulacie to on może być nosicielem – bezobjawowo i Cię zaraża na nowo. Zasugeruj to lekarzowi.

    #1888691

    bambamek

    ale M. mial robiony posiew i to w tym samym momencie co ja i ja mam bakterie a on nie ma 🙁

    #1888692

    natusia

    Zamieszczone przez bambamek
    ale M. mial robiony posiew i to w tym samym momencie co ja i ja mam bakterie a on nie ma 🙁

    bambamku, a moze mimo wszystko zasugeruj lekarzowi, zeby przeprowadzil kuracje u Was obojga rownoczesnie? moze to cos pomoze, skoro do tej pory nie pomogly inne dzialania.
    buziaki



    #1888693

    bambamek

    zasugeruje – dzisiaj telefonicznie
    ale mam dola
    dawno takiego nie mialam

    #1888694

    natusia

    Zamieszczone przez bambamek
    zasugeruje – dzisiaj telefonicznie
    ale mam dola
    dawno takiego nie mialam

    przytulam Cie mocno. mam nadzieje, ze los odwdzieczy Ci sie za te przeciwnosci:*

    #1888695

    paszulka

    Zamieszczone przez bambamek
    ale mam dola
    dawno takiego nie mialam

    Witaj w klubie!! 🙁

    #1888696

    bambamek

    Paszula, co sie dzieje?



    #1888697

    paszulka

    Zamieszczone przez bambamek
    Paszula, co sie dzieje?

    Wczoraj zaserwowałam sobie po raz pierwszy betę. Czekałam na wynik cały dzień. W sumie nie miałam nadziei, że coś z tego wyjdzie, ale wraz z czekaniem emocje i nadziej rosły. Wynik poniżej 2. Nigdy tego nie zrobię. Wolę moment kiedy @ przychodzi, bo to moment a nie cały dzie streu.
    Starania trwają ponad rok. Nie ma wskazań medycznych, które mogłby świadczyć o niepowodzeniach. Co oznacza, że blokuje mnie glowa… tylko co zrobić… przestać chcieć? Nie da sie! @ dzisiaj przyszła. Zaczęłam brać castagnus bo szukam wszędzie pomocy. Jedyną sprawą szwankującą jest PRL po obciążeniu, ale podstawowa jest ok. Lekarze mówią, że to nie jest powód bo owu mam, progesteron w II fazie w normie czyli jest ok.
    Mam sobie głowę uciąć?! Już tyle razy próbowałam się „rozporszyć” skupić na czymś innym… ale i tak nie pomaga. Tak sobie myślę, ze gdyby mi coś dolegało to bym się leczyła i pewnie zaraz by się udało, a tak…. działać, czekać? Chyba nadszedł kolejny kryzys. Już kilkukrotnie pisałam, że chciałabym zmienić pracę, ale nie moge tego zrobić dopóki utrzymuję rodzinę i chcę utrzymać się na rynku pracy. Pewnie znalazłam bym nową pracę szybko, ale nie będę zachodzić w ciąże (a to w nowej pracy pewnie udało by się od razu) przez min piewszy rok, bo to byłoby nie w porządku. No i tak dyndam w zawieszeniu karmiąc się frustracją.
    Niepłodność to chyba nie jest miejsce gdzie powinnam wylewać żale, bo Was spotykają większe porażki i niepowodzenia, ale tak to jest, że każda ma swój krzyż, który niesie i on jest bolesny… metodą jest się pocieszać tym, że inni mają gorzej,a przez to cieszyć się tym co się ma… jednak na mnie działa zawsze pozytywna motywacja ciągnąca mnie do góry a nie niegatywna pokazująca, że inni mają gorzej.
    Ot tyle… albo prawie nic!

    #1888698

    natusia

    Zamieszczone przez paszula
    każda ma swój krzyż, który niesie i on jest bolesny… (…)
    Ot tyle… albo prawie nic!

    paszulko, nie smuc sie, bedzie w koncu lepiej, zobaczysz.
    mysle, ze dobrze robic, ze bierzesz castagnus. lekarze czasem bagatelizuja pewne znaczace „drobiazgi”. trzeba ufac swojej intuicji.



    #1888699

    mala5-mi

    Zamieszczone przez bambamek
    ale mam dola
    dawno takiego nie mialam

    Bambamku strasznie mi przykro, jeśli mogę coś wtrącić to moim zdaniem byłoby to logiczne że kuracja na takie paskudztwa powinna być przeprowadzana u obojga… ale nie jesteś lekarzem sama tego też nie przechodziłam jak narazie odpukać! Pozostaje mi tylko trzymać kciuki za usunięcie gadzin i to jak najszybsze bo przecieże już w wakacje masz zostać mamą 😀

    #1888700

    bambamek

    to tylko grzyby

    Zadzwoniłam 😀
    okazuje sie ze to nadal grzyby 🙂 huuuuraaaaaa
    Doktor powiedzial ze ich sie nie boimy 🙂 i wczesniej zaczynamy wyciszacze!
    Dziewczyny chyba podchodzimy do in vitro!!!!!!!!

    pisze „chyba” bo dopóki nie zrobie 1 zastrzyku to to nie bede pewna 😉

    #1888701

    bambamek

    Zamieszczone przez paszula
    Wczoraj zaserwowałam sobie po raz pierwszy betę. Czekałam na wynik cały dzień. W sumie nie miałam nadziei, że coś z tego wyjdzie, ale wraz z czekaniem emocje i nadziej rosły. Wynik poniżej 2. Nigdy tego nie zrobię. Wolę moment kiedy @ przychodzi, bo to moment a nie cały dzie streu.
    Starania trwają ponad rok. Nie ma wskazań medycznych, które mogłby świadczyć o niepowodzeniach. Co oznacza, że blokuje mnie glowa… tylko co zrobić… przestać chcieć? Nie da sie! @ dzisiaj przyszła. Zaczęłam brać castagnus bo szukam wszędzie pomocy. Jedyną sprawą szwankującą jest PRL po obciążeniu, ale podstawowa jest ok. Lekarze mówią, że to nie jest powód bo owu mam, progesteron w II fazie w normie czyli jest ok.
    Mam sobie głowę uciąć?! Już tyle razy próbowałam się „rozporszyć” skupić na czymś innym… ale i tak nie pomaga. Tak sobie myślę, ze gdyby mi coś dolegało to bym się leczyła i pewnie zaraz by się udało, a tak…. działać, czekać? Chyba nadszedł kolejny kryzys. Już kilkukrotnie pisałam, że chciałabym zmienić pracę, ale nie moge tego zrobić dopóki utrzymuję rodzinę i chcę utrzymać się na rynku pracy. Pewnie znalazłam bym nową pracę szybko, ale nie będę zachodzić w ciąże (a to w nowej pracy pewnie udało by się od razu) przez min piewszy rok, bo to byłoby nie w porządku. No i tak dyndam w zawieszeniu karmiąc się frustracją.
    Niepłodność to chyba nie jest miejsce gdzie powinnam wylewać żale, bo Was spotykają większe porażki i niepowodzenia, ale tak to jest, że każda ma swój krzyż, który niesie i on jest bolesny… metodą jest się pocieszać tym, że inni mają gorzej,a przez to cieszyć się tym co się ma… jednak na mnie działa zawsze pozytywna motywacja ciągnąca mnie do góry a nie niegatywna pokazująca, że inni mają gorzej.
    Ot tyle… albo prawie nic!

    Pszulko nie wiem co mam Ci napisac, co podpowiedziec? Moze to ze los plata nam figla i niedlugo taki maly figielek pojawi sie u Ciebie 🙂 A w sprawie zmainy pracy to wiem co czujesz …

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 61)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close