Powrót do piersi po butelce – jak to zrobić???

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)
  • Autor
    Wpisy
  • #118306

    tigra

    Cześć!

    Mój malutki w 5. dobie życia wrócił do szpitala z nasiloną żółtaczką, związanym z tym odwodnieniem i dużym ubytkiem masy (z 3100 wagi urodzeniowej spadł do 2720g). W szpitalu wykryto jeszcze e.coli w moczu, więc dostał antybiotyk. W sumie w szpitalu spędził 10 dni.

    W ciągu tych 10 dni karmiony był moim mlekiem z butelki. Pod koniec pobytu zjadał około 100 ml na karmienie.

    Od niedzieli mam go w domu. Dziś czwarty dzień, kiedy próbuję go przystawiać do piersi i nic. Zupełnie nie chce się przyssać.
    Próbowałam kapturków, nakładania smoczka na sutek, przegłodzenia i nic.
    W tej chwili w porze karmienia próbuję go przystawić przez około 15-30 minut, w zależności od tego, kiedy zacznie się bardzo złościć/zasypiać. Dopiero po takim czasie daję moje mleko z butelki.

    Dodam, że na prawie każde karmienie muszę małego budzić. Dziś przesypia mi praktycznie cały dzień. Ciekawe, co będzie w nocy :Boje się:

    Czy któreś z Was się udało? Mam nadzieję, że usłyszę jakieś pozytywne historie. Jestem bardzo nastawiona na karmienie piersią i zdeterminowana. Jeśli dałyście radę, napiszcie o swoich metodach i ewentualnie ile to trwało…

    Pozdrawiam!

    #5521334

    qr-chuck

    Moja młoda odmówiła cyca, jak dostała smoczek „uspokajacz” (około 6 tygodni miała). Wyglądało to tak, że cyca nie chciała zassać, ssała smoczek, ze smoczka nie leciało, była głodna, jeszcze bardziej się złościła i nie chciała jeść…
    Jak przegłodzona usnęła ja opiłam się jak bąk jakiejś herbatki na laktację, trochę mleka ściągnęłam (tyle, żeby zaczęło lecieć), żeby łatwo leciało i nakarmiłam ją przez sen (piersi były pełne, pobudzone, to mleko „samo” leciało ;)).
    Smoka zabrałam zupełnie, karmiłam ją tak ze 3 noce, potem już ładnie jadła zgodnie ze swoim niemowlęcym harmonogramem.

    Jeśli mogę coś dla Ciebie poradzić, to leż, śpij, przysypiaj, poleguj jak najwięcej. Odpoczynek jest najlepszym pobudzaczem laktacji 🙂



    #5521335

    beamama

    Zamieszczone przez kurczak
    Moja młoda odmówiła cyca, jak dostała smoczek „uspokajacz” (około 6 tygodni miała). Wyglądało to tak, że cyca nie chciała zassać, ssała smoczek, ze smoczka nie leciało, była głodna, jeszcze bardziej się złościła i nie chciała jeść…
    Jak przegłodzona usnęła ja opiłam się jak bąk jakiejś herbatki na laktację, trochę mleka ściągnęłam (tyle, żeby zaczęło lecieć), żeby łatwo leciało i nakarmiłam ją przez sen (piersi były pełne, pobudzone, to mleko „samo” leciało ;)).
    Smoka zabrałam zupełnie, karmiłam ją tak ze 3 noce, potem już ładnie jadła zgodnie ze swoim niemowlęcym harmonogramem.

    Jeśli mogę coś dla Ciebie poradzić, to leż, śpij, przysypiaj, poleguj jak najwięcej. Odpoczynek jest najlepszym pobudzaczem laktacji 🙂

    Z posta Tigry zrozumiałam, że nie ma problemów z laktacją, bo karmi swoim mlekiem, tylko z butelki. Problem w ssaku, bo ssać nie chce piersi….
    Nic innego nie przychodzi mi do głowy prócz przegłodzenia :Niepewny: ale dodatkowy problem ze ssakiem śpiącym, bo przy żółtaczce tak dziecko śpi i trzeba budzić na karmienie…jak śpiące to już w ogóle nie chce mu się ssać, ciężka sprawa, bo jeść musi, trzeba wagi pilnować, skoro tak spadł z niej, więc nie dziwię się, że Tigra daje butlę i tak w kółko…ciężka sprawa….

    #5521336

    lilavati

    Zamieszczone przez Tigra
    Cześć!

    Mój malutki w 5. dobie życia wrócił do szpitala z nasiloną żółtaczką, związanym z tym odwodnieniem i dużym ubytkiem masy (z 3100 wagi urodzeniowej spadł do 2720g). W szpitalu wykryto jeszcze e.coli w moczu, więc dostał antybiotyk. W sumie w szpitalu spędził 10 dni.

    W ciągu tych 10 dni karmiony był moim mlekiem z butelki. Pod koniec pobytu zjadał około 100 ml na karmienie.

    Od niedzieli mam go w domu. Dziś czwarty dzień, kiedy próbuję go przystawiać do piersi i nic. Zupełnie nie chce się przyssać.
    Próbowałam kapturków, nakładania smoczka na sutek, przegłodzenia i nic.
    W tej chwili w porze karmienia próbuję go przystawić przez około 15-30 minut, w zależności od tego, kiedy zacznie się bardzo złościć/zasypiać. Dopiero po takim czasie daję moje mleko z butelki.

    Dodam, że na prawie każde karmienie muszę małego budzić. Dziś przesypia mi praktycznie cały dzień. Ciekawe, co będzie w nocy :Boje się:

    Czy któreś z Was się udało? Mam nadzieję, że usłyszę jakieś pozytywne historie. Jestem bardzo nastawiona na karmienie piersią i zdeterminowana. Jeśli dałyście radę, napiszcie o swoich metodach i ewentualnie ile to trwało…

    Pozdrawiam!

    A wogle ssał przed butelką?
    Pewnie próbowałaś odciągnąc pierwsze mleko by przy przystawianiu pierś nie była nabrzmiała i duża bo wtedy dziecku trudniej złapac sutek
    Można masdować dziecku podniebienie by pobudzić odruch ssania – robiłam tak ale nie podejmuję się instruktażu przez neta
    Może coś takiego by go nauczyło –
    Wagowo to chyba tak strasznie nie spadł? moje dziecię podobnych gabarytów podobnie poleciało i uspokajano mnie, że do 10% to norma a trochę ponad też jest akceptowalne ale fakt dziecko regularnie do jedzenia brutalnie(moczenie tyłka) wybudzać musiałam.
    Powodzenia

    #5521337

    halinasuperdziewczyna

    Moja przystawilam na stale. Kilka dni karmilam non stop az zalapala.
    Ciagly sen lekarka okreslila w naszym przypadku jako „spiaczke glodowa” czyli oszvzedzanie przez dziecko kalorii przy duzym spadku masy ciala.
    Jezeli duzo siusia jest ok.
    Tego pilnuj.

    #5521338

    werbla

    Tigra ja niestety nie pomogę, bo mi sie nie udało 🙁

    moga historie znasz, B była w inkubatorze 6 tygodni,od samego początku była karmiona moim mleczkiem z butelki, jak wyszła do domu to karmiłam ją sama piersią tydzień, ale ona zjadała tylko jak samo leciało, nie umiała ssać, bo musiała używac siły, poddałam sie, ale tylko dlatego, że ja miałam lataninę po lekarzach

    moja rada to konsultacja laktacyjna, oni pomogą…trzymam kciuki



    #5521339

    qr-chuck

    Zamieszczone przez beamama
    Z posta Tigry zrozumiałam, że nie ma problemów z laktacją, bo karmi swoim mlekiem, tylko z butelki. Problem w ssaku, bo ssać nie chce piersi….

    Bardziej chodziło mi o to, żeby maksymalnie pobudzić laktację na kilka dni – do tego stopnia, żeby mleko „samo” kapało.
    Jeszcze mi się przypomniało, że jak moje (z jakiś powodów: były śpiące, rozbawione, za duży hałas dookoła itd. itp.) nie chciały się przyssać to wyciskałam trochę mleka prosto do dzioba i to je zachęcało.

    #5521340

    tigra

    Dziękuję Wam dziewczyny za wszystkie rady.

    Szczerze mówiąc, konsultowałam się już z nie wiem iloma profesjonalistami i nikt nie potrafił udzielić żadnej sensownej rady. I pielęgniarki w szpitalu, i położna środowiskowa, i konsultantka laktacyjna, i lekarze pediatrzy… Grr…

    Próbowałam wszystkiego, o czym piszecie, czyli kapturków, karmienia piersią przez smoczek ze szpitala, odciągania odrobiny pokarmu, żeby pierś nie była tak nabrzmiała, a pokarm już „na wylocie”, zrobienia przerwy w karmieniu piersią, żeby się bardziej wypełniły… Nic.

    Ale…

    Od poniedziałku Ignaś już zdecydowaie lepiej ssie z butelki, zdecydowaie szybciej i sensowniej – wygląda na to, że tego też się musiał nauczyć.
    A od wczoraj pozwala się przystawić do piersi! Do tej pory wyginał się w C do tyłu, płakał i wrzeszczał. A teraz nawet cośtam zassie! Jeszcze to nie jest jedzenie, ale liczę, że to krok w dobrym kierunku. Buzię ma pełną mleka, jak wypuści sutek, to z piersi mleko aż tryska, z drugiej w tym czasie kapie, więc wnioskuję, ze coś tam zasysa! :Wow!::Hura!:

    Może rzeczywiscie musi się jeszcze wzmocnić, może musi załapać, którymi mięśniami ma pracować. Ale będę walczyć dalej.

    Na razie mały robi kilka łyków i przysypia, nie wiem, czy ssanie piersi jest dla niego aż tak męczące, że to zmęczenie jest silniejsze niż głód? :Hmmm…:

    Trzymajcie za nas dalej kciuki, proszę!

    #5521341

    beamama

    Zamieszczone przez Tigra
    Dziękuję Wam dziewczyny za wszystkie rady.

    Szczerze mówiąc, konsultowałam się już z nie wiem iloma profesjonalistami i nikt nie potrafił udzielić żadnej sensownej rady. I pielęgniarki w szpitalu, i położna środowiskowa, i konsultantka laktacyjna, i lekarze pediatrzy… Grr…

    Próbowałam wszystkiego, o czym piszecie, czyli kapturków, karmienia piersią przez smoczek ze szpitala, odciągania odrobiny pokarmu, żeby pierś nie była tak nabrzmiała, a pokarm już „na wylocie”, zrobienia przerwy w karmieniu piersią, żeby się bardziej wypełniły… Nic.

    Ale…

    Od poniedziałku Ignaś już zdecydowaie lepiej ssie z butelki, zdecydowaie szybciej i sensowniej – wygląda na to, że tego też się musiał nauczyć.
    A od wczoraj pozwala się przystawić do piersi! Do tej pory wyginał się w C do tyłu, płakał i wrzeszczał. A teraz nawet cośtam zassie! Jeszcze to nie jest jedzenie, ale liczę, że to krok w dobrym kierunku. Buzię ma pełną mleka, jak wypuści sutek, to z piersi mleko aż tryska, z drugiej w tym czasie kapie, więc wnioskuję, ze coś tam zasysa! :Wow!::Hura!:

    Może rzeczywiscie musi się jeszcze wzmocnić, może musi załapać, którymi mięśniami ma pracować. Ale będę walczyć dalej.

    Na razie mały robi kilka łyków i przysypia, nie wiem, czy ssanie piersi jest dla niego aż tak męczące, że to zmęczenie jest silniejsze niż głód? :Hmmm…:

    Trzymajcie za nas dalej kciuki, proszę!

    Tigra, będzie coraz lepiej :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

    Twój synek ma najpiękniejsze imię na świecie 🙂

    #5521342

    nurseling

    Mój miał tak kiedyś (miał około miesiąca), że wieczorami był jednocześnie bardzo zmęczony i nie chciał ssać, bo to wysiłek oraz głodny, więc nie mógł zasnąć. Trzeba go było wtedy „na siłę” uspać choć na 5 minut (bujanie itp.) i po drzemce jadł bez problemu.



    #5521343

    tigra

    Zamieszczone przez beamama
    Twój synek ma najpiękniejsze imię na świecie 🙂

    Poważnie? Ojej, dziękuję, miło mi 🙂

    Wróciłam tu, żeby napisać zakończenie mojej historii, może komuś się przyda.

    Niestety, jak pisałam, żaden ze specjalistów nie był w stanie pomóc. Co gorsza, raczej twierdzili, że nic z tego nie będzie (w tym ordynator pediatrii na prywatnej wizycie)…
    Moja poprzednia radość też była przedwczesna, bo po kilku takich „karmieniach” mały znów odmówił piersi, wyginał się i płakał i tak naprawdę w ogóle nie zasysał.

    Dopiero dzięki elektrycznemu laktatorowi zaskoczyłam i zauważyłam, że Ignaś nie umie ssać! Laktator mi „pokazał” jak to powinno wyglądać i wtedy zauważyłam, że Ignaś mamla, gryzie i nie wiadomo, co robi ze smoczkiem, a grawitacja powoduje, że mleko wypływa. Z piersi tak nie popłynie…

    Wtedy jedna z forumek (dzięki, moni_ka!!!) poleciła mi butelkę Habermana z medeli (inaczej „zestaw smoczka”) dla dzieci z problemami ze ssaniem, z problemami neurologicznymi i nieprawidłową budową jamy ustnej. Butelka ta, a właściwie smoczek ma za zadanie nauczyć dziecko ssania. Specjalny zawór powoduje, że mleko nie wypływa „grawitacyjnie”, tylko trzeba je rzeczywiście zassać. Do tego jest też regulowana siła przepływu – najpierw ustawia się duży przepływ, a potem stopniowo przykręca, tak, że ssanie wymaga coraz więcej wysiłku.

    Pierwsze karmienie – dramat. 20 minut wrzasku i płaczu, nic nie wypite. Chciałam zrezygnować, ale mąż się nie poddał.
    Kolejne karmienia lepiej, ale czasowo tragedia – wcześniej w 30 minut wypijał 100 ml, teraz w godzinę tylko 50 ml.
    Martwiłam się, że głodzę dziecko, miałam wyrzuty sumienia, że go męczę…

    Po 2 tygodniach mogliśmy przykręcić przepływ.
    Po kolejnym tygodniu 100 ml wypijał w 15 minut.

    Od dwóch tygodni jest tylko na piersi 🙂
    Po dwóch i pół miesiąca pożegnałam się z laktatorem 🙂

    Wprawdzie karmię zawsze przez kapturki, bo gołej piersi mały za chiny ludowe nie chce złapać, ale to małe piwo w porównaniu z odciąganiem pokarmu na okrągło, wyparzaniem butelek, laktatora i dołami psychicznymi, że nie umiem dziecka nakarmić.

    Mały wprawdzie po 5-10 minutach zaczyna przysypiać i muszę go ciągle trącać, żeby zjadł więcej, więc się zamartwiam, czy zjada, ile trzeba, ale siusia, robi kupki, przerwy ma po 2,5h, jest radosny, uśmiecha się i guga, więc chyba zagłodzony nie jest? :Hmmm…:

    Jestem szczęśliwa, że nam się udało. Może moja historia komuś też pomoże.
    Przykre jest tylko to, że żaden ze specjalistów nam nie potrafił pomóc, nie polecił tej butelki, że pomoc znalazłam dopiero tutaj.

    Pozdrawiam i bardzo dziękuję za wsparcie!

    #5521344

    zuzel

    Tigra dzięki za tego posta.
    U nas było trochę inaczej, wspólnym mianownikiem jest to, że Młody miał problem ze ssaniem. Żałuję, że nie dotarłam do informacji o tej butelce H. My wycięliśmy dziurę w smoczku i wlewaliśmy mleko do gardła :Boje się: Większość oczywiście wracała :Boje się:



    #5521345

    dolce-vita

    Hej
    Cieszę się Tigra, że historia zakończyła się pomyślnie. Mój maluszek przez 6 tygodni odmawiał piersi, płakał okropnie a ja nie wiedziałam dlaczego nie chce ssać. Godziny spędzone przy laktatorze…dół, że coś jest nie tak z moimi piersiami, wyrzuty do siebie, że inne karmią a ja nie umiem i co…co… po 6 tygodniach młody nagle zapragnął piersi tak bardzo, że dziś może cały dzień wisieć na cycku 🙂

    Teraz jesteśmy ciągle na etapie pobudzania laktacji, bo słabiutko z nią było od samego początku ale jest coraz lepiej 🙂
    Ostatnio ściągnęłam pokarm (po zarzyciu lekarstw, niezdrowych dla małego) i okazało się, że mam go 80 ml a kiedyś 20 ml to był wyczyn.

    Zobaczymy czy uda mi się całkiem odstawić mm…:Fiu fiu:

    Reasumując, chodzi o to, że nasze maluszki uczą się wszystkiego od zera i czasami zajmuje im to więcej czasu niż innym dzieciom ale oby do przodu 😀

    #5521346

    koleta

    Dolce super, że Wam się udało 🙂

    #5521347

    cypriann

    Miło czytać, że komuś się udało. Ja w głowie mam problemy z karmieniem Agaty, godzina co godzina i wiecznie głodna a piersi pełne, nikt nam nie umiał pomóc, położne, lekarze, doradcy laktacyjni… bo niby ssie, dobrze przystawiana. I tak przez 2 miesiące. Zaczęło się więc dokarmianie z butli moim mlekiem. Dałam radę tak przez kolejne 2 miesiące, dodam że kupiłam elektryczną medele… i doszło do tego, że z dnia na dzień mleka coraz mniej. Może to w mojej głowie tkwił problem, bo bardzo nastawiona byłam na naturalne karmienie a tu lipa…codzienne odciąganie, wyparzanie, itp. a przede wszystkim poczucie winy, że inne mogą a ja nie a może że laktator to nie dziecko. Skończyło się na butelce z bebilonem:( a zaczęły skazy białkowe, pepti. Mala ma już 3 lata, jest zdrowa, wesoła a ja dumna,że nie poddałam się tak łatwo bo dla kogoś to tylko 4 miesiące ale dla nas to aż 4miesiące.

    Teraz czekając na drugie maleństwo z tyłu głowy trochę się boję, co teraz ale jestem dobrej myśli bo każde dziecko jest inne i mam nadzieję, że tym razem będzie ssaczek.

    …a o butelce przeczytałam dopiero tutaj…oby nie było potrzebna.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close