Pożałowałam…mam wyrzuty ;-(wierzycie w to?

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #100405

    lanolina

    W poniedziałek sprzedałam swój samochód, swoją cytrynkę ;-)i strasznie było mi żal…mąż mi mówi nie żałuj samochodu bo jeszcze kobiecie się popsuje…i zadzwoniła dziś do mnie nowa właścicielka że właśnie dziś rozbiła samochód:Stres::eek:wierzycie w te przesądy….ja nigdy nie ale teraz mam wyrzuty…

    #2652775

    klucha

    nie wierzę
    nie tak dawno sprzedałam swoją megankę w „spadku” po mężu
    taki mój pierwszy samochód na wprawki po L 🙂

    i choc szwankowała ciągle i klnęłam na nią niesamowiecie
    to łzy w oczach miałam jak znalazł sie kupiec

    teraz mam właśnie cytrynkę
    bozeszz jak ja kocham ten samochód 😀



    #2652776

    lanolina

    Zamieszczone przez Klucha
    nie wierzę
    nie tak dawno sprzedałam swoją megankę w „spadku” po mężu
    taki mój pierwszy samochód na wprawki po L 🙂

    i choc szwankowała ciągle i klnęłam na nią niesamowiecie
    to łzy w oczach miałam jak znalazł sie kupiec

    teraz mam właśnie cytrynkę
    bozeszz jak ja kocham ten samochód 😀

    no właśnie to moja historia 😉 ,,kochałam”tą swoją cytrynkę mój pierwszy samochód po L 😉

    #2652777

    klucha

    ja babce która kupowała meganke
    powiedziałam prosto w oczy że nie lubie tej pani 😀

    minął miesiac
    do tej pory nie miałam tel. że coś jest nie tak 🙂

    #2652778

    natinka

    nie wierzę po kazdym samochodzie płacze bo tak się przywiązuje, ale jeszcze nikt nie dzwonił ze cos się spsuło…

    #2652779

    klucha

    Zamieszczone przez majowamama
    ja bym się cieszyła, gdyby ktoś chciał kupić moją cytrynkę 😛

    wszystko zalezy od ceny



    #2652780

    usianka

    Zamieszczone przez lanolina
    W poniedziałek sprzedałam swój samochód, swoją cytrynkę ;-)i strasznie było mi żal…mąż mi mówi nie żałuj samochodu bo jeszcze kobiecie się popsuje…i zadzwoniła dziś do mnie nowa właścicielka że właśnie dziś rozbiła samochód:Stres::eek:wierzycie w te przesądy….ja nigdy nie ale teraz mam wyrzuty…

    W 2 miesiące po sprzedazy mojego poprzedniego autka, jadąc rano do p-la, minelismy stluczke – 3 auta. Srodkowe bylo to „nasze”. Nie musze mowic, ze moj mąz do tej pory wspomina tamten samochód? :Hyhy:

    #2652781

    2308

    Zamieszczone przez lanolina
    W poniedziałek sprzedałam swój samochód, swoją cytrynkę ;-)i strasznie było mi żal…mąż mi mówi nie żałuj samochodu bo jeszcze kobiecie się popsuje…i zadzwoniła dziś do mnie nowa właścicielka że właśnie dziś rozbiła samochód:Stres::eek:wierzycie w te przesądy….ja nigdy nie ale teraz mam wyrzuty…

    My kiedyś mieliśmy taką sytuację tylko niestety odwrotną.

    Kiedyś bardzo chcieliśmy mieć samochów VW Bora. Teraz ich jeździ pełno, ale parę lat temu nie było w ogóle. I mój mąż szukał takiego przez jakiś czas. W końcu znalazł, ale facet jakoś się rozmyślił. I mój mąż zaczął go nękać:Fiu fiu:, żeby sprzedał. I w końcu facet sprzedał. W drodze do domu mąż go rozwalił jadąc z Patrykiem na moich oczach, bo jechałam tuż za nimi naszym starym wysłużonym polonezem. SAmochód dachował.

    Nie wiem czy to jakieś przesądy, ale historia prawdziwa. Może i coś w tym jest :Hmmm…:

    #2652782

    qr-chuck

    Zamieszczone przez lanolina
    W poniedziałek sprzedałam swój samochód, swoją cytrynkę ;-)i strasznie było mi żal…mąż mi mówi nie żałuj samochodu bo jeszcze kobiecie się popsuje…i zadzwoniła dziś do mnie nowa właścicielka że właśnie dziś rozbiła samochód:Stres::eek:wierzycie w te przesądy….ja nigdy nie ale teraz mam wyrzuty…

    Nie wierzę – jak mąż kupował mojego mesia mówił, że poprzedni właściciel niemal płakał (samochód wycacany, autentycznie sprzedawał, bo go sytuacja życiowa zmusiła), jeszcze go zaskoczyliśmy, bo zgłosiliśmy się tego samego dnia co ogłoszenie wystawił – nawet nie zdążył go umyć… No i jeżdże już drugi rok i wszystko gra 🙂

    #2652783

    lettka

    nie wierz w takie rzeczy
    ja dwa razy sprzedwałam mamie swoje micry, ostatnią w kwietniu, mieliśmy mi kupic jakis samochód na wichurę w miarę szybko, a okazało się to nie lada wyczynem. Czekałam na auto ponad 2 miechy i w międzyczasie nie raz żałowałam, że się micry tak szybko pozbyłam. Mama jeździ, micry nie rozbiła ani jej się nie popsuła 🙂



    #2652784

    superbasiek

    cóż napisać….. nie wierzę w przesądy 🙂

    …a co do mojego korsiaczka to go tez pokochałam, co prawda nie była to miłosć od pierwszego wejrzenia i przeklinam do niego niecenzuralnie kiedy bieg nie wskoczy czy jak mi wycieraczki spadną ( wtedy maskę podnoszę i naprawiam) , no kocham go… ale kiedy przyjdzie czas, może nawet zdobędę kasę na auto moich marzeń to pożegnam się z moim zdezelowanym korsiaczkiem 🙂 … myślę że bez zalu 🙂

    Pozdrówki 🙂

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close