prawdziwe szczęście zarezerwowane jest dla WYTRWAŁYCH!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)
  • Autor
    Wpisy
  • #101228

    magdamal

    witajcie kochane 🙂
    na prośbę naszej kochanej paszulki wpadam tu do was – do „mojego” ulubionego działu w którym spędziłam kilka lat swojego forumowania śmiejąc się i płacząc na zmianę, złoszcząc i ciesząc… żeby podzielić się z wami historią zakończoną moim wielkim sukcesem. A piszę to do wszystkich, którym czasem brakuje cierpliwości i sił do walki o swoje szczęście. Ale od początku.

    Moja walka zaczęła się w 2002 roku. Wtedy też trafiłam na nasze forum. Byłam w 10tc – ciąży w którą zaszłam bez większych kłopotów, naturalnie i bez pośpiechu. Nie długo jednak cieszyłam się tym stanem bo w 13 tyg dowiedziałam się, że serduszko dziecka przestało bić. Świat mi się wówczas zawalił. Jak każdy – ja również, nie byłam przygotowana na taką stratę, przeżyłam okropną traumę. Jedyne co pozwalało mi jakoś trwać to planowanie kolejnej ciąży w najbliższej przyszłości. Ale ta ciąża nie chciała się pojawić. Przez ponad rok staraliśmy się z mężem, wylewałam morze łez gdy kolejne testy wychodziły negatywne, zła byłam na cały świat a szczególnie kobiety z wielkimi brzuchami i wstyd mi było za te uczucia. Los jednak postanowił spełnić moje marzenie – zaszłam w drugą ciążę. Szybko jednak ten sam los sobie ze mnie zadrwił bo historia z zatrzymaniem akcji serduszka się powtórzyła. Drugą ciążę straciłam. Uczucia dominujące po drugiej stracie to przede wszystkim wściekłość, że tyle czekałam na tą ciążę, miała być wybawieniem dla mojej starganej duszy a tu… kolejna strata i wielki ból. Postanowiłam jednak się nie poddawać. Porobiliśmy z mężem wszystkie możliwe badania. Okazało sie, że nikt nie zna przyczyny moich strat. Jedynie przeciwciała antykardiolipinowe wyszły lekko podwyższone. Staraliśmy się więc dalej. I znów to samo. Dziesiątki testów negatywnych, tysiące wylanych łez. A tu po kolei kuzynki, koleżanki rodzą kolejne dzieci… Wreszcie – znów po roku – dwie krechy. Kolejny lekarz (już przy nim zostałam), mnóstwo leków, leżenie od samego początku, większość czasu w szpitalu na badaniach. I sukces!!!! Urodził się mój pierwszy synuś, najdroższe szczęście – Pawełek. To nic, że po 10 m-cach okazuje się, że ma mpd – dziękuję Bogu za to, że go mam, za to, że choroba dotknęła tak niewiele bo tylko nóżki a umysł synka jest sprawny… dziękuję Bogu za najwspanialsze dziecko na świecie. Gdy Pawełek skończył rok postanowiliśmy, że i dla niego i dla nas – przydałoby się drugie dziecko. Wróciłam na starające się. Niedługo – w porównaniu z wcześniejszymi staraniami – trwała walka o ciążę. W szóstym cyklu znów zobaczyłam pozytywny test. Radość była ogromna ale znów na krótko. W 10tc serduszko przestało bić 🙁 Powtórka z historii – szpital, łyżeczkowanie, łzy. Po chwili zwątpienia przyszła myśl – działaj kobieto, weź się w garść i nie myśl o tym by się poddawać! Tak też zrobiłam. Jest tu wiele wspaniałych dziewczyn, które były ze mną, kibicowały, wspierały i przeżywały ze mną kolejne – znów – negatywne testy.Gdy w końcu po 7 miesiącach okazało się, że zaciążyłam – od tych samych dziewczyn dostałam całe morze życzeń i gratulacji. Niestety ani modlitwy ani kciuki nie pomogły – straciłam ciążę. Był to czerwiec 2008 roku. Postanowiłam, że tym razem nie poddam się łyżeczkowaniu tylko przeczekam i sama poronię w domu aby potem móc szybciej starać się o kolejną próbę. Tak też zrobiłam. Po tej czwartej stracie obudziła się we mnie prawdziwa wojowniczka. Postanowiłam absolutnie się nie poddawać, mimo nacisków ze strony rodziny że mam dać już spokój, zaczęłam działać ze zdwojoną siłą! Poszłam do gina po clo i pregnyl aby wzmocnić szansę na zaciążenie. Znów zrobiłam setki badań. I już nie czekałam ponad rok na kolejną ciążę bo w październiku ujrzałam dwie kreski. Całą ciążę kłułam się zastrzykami z heparyny w brzuch (na przeciwciała) i po 8 miesiącach (bo 5 tyg przed terminem) urodził się mój drugi synuś – Mikołaj, który jak to na Mikołaja przystało – przyniósł nam najpiękniejszy prezent – siebie 🙂 Ech – radość moja była i jest nie do opisania. Nie dość, że duma z dzieci to jeszcze duma ze zwycięztwa w tej nierównej walce!
    I tak myślałam, że to koniec tej mojej historii – a w zasadzie początek pełni szczęścia gdy los dał mi bonus do ostatecznej nagrody. Niedawno dowiedziałam się, że jestem w ciąży (8 tyd) i zaszłam w nią zupełnie przypadkowo, bez planowania (bo przecież krótko po cc więc jak mogłabym planować). Po prostu zaliczyłam klasyczną wpadkę 🙂 I – jeżeli los się nie odwróci – w maju 2010 urodzi się nam kolejne wielkie szczęście… może – żeby tak na całość było – będzie to dziewczynka? 🙂

    Kochane – długa historia, wiele walk, wiele łez, rozczarowań, smutku… ale WARTO było!!!!
    Więc nie poddawajcie się gdy los działa na przekór! Czasem trzeba go przechytrzyć! A im więcej nas to kosztuje tym większe szczęście czeka na mecie!!! Bo sto razy bardziej się cieszymy z osiągniętego sukcesu 🙂
    POWODZENIA!!!

    #2830119

    laurka

    aż ciężko uwierzyć w tak cudowne zakończenia tak mało optymistycznych na początku historii.
    na pewno wielu dziewczynom Twój wpis pomoże walczyć dalej 🙂
    MagdaMal, a czy mogłabym wiedzieć ile miałaś lat jak urodziłaś Pawełka? bo ja mam już 34 i zero dzieciaczków na koncie…



    #2830120

    paszulka

    Madzia dzięki, że tu się pofatygowałaś i nam to napisałaś.
    Jestem bardzo wdzięczna, bo to pomoże wielu marudom moim tutaj nadziei nabrać!!
    No i znowu ryczę!!!!:Płacz:Ze wzruszenia rzecz jasna!!:Kocham:
    Dziękuję!! 🙂

    #2830121

    Anonim

    Madziu pięknie to napisałaś, historia smutna na początku, ale ze szczęśliwym zakończeniem…Ty wiesz,że zawsze Ci kibicowałam i będę wytrwale…tym razem życzę córeczki, ale najważniejsze aby dzidzia była zdrowa :Kciuki:

    #2830122

    pasiasta

    Chciałam tu wyrzucic z siebie kolejną lawinę gratulacji, ale dochodze do siebie po przeczytaniu Twojej historii, choć ją wcześniej znałam…
    Jesteś najlepszym przykładem na to, że każdy ma coś gdzieś zapisane, a los jest przewrotny i daje tyle bólu choć potrafi zaskoczyć w tak niesamowicie pozytywny sposób:Kciuki:
    P&M to dwa skarby, teraz urodzi się herszt bandy i w spódnicy będzie rządził[a;)] braćmi:Fiu fiu:

    #2830123

    lilavati

    :Wow!: Wzruszająca historia – całym sercem jestem z Wami i razem czekam na Wasz kolejny CUD:Kciuki:
    Buziaki dla chłopaków



    #2830124

    chup

    Podziwiam, cieszę się i życzę zdrowia i pięknego majowego maluszka!

    #2830125

    jaga

    Magda! Jesteś jedyną osobą na tym forum, która notoryczne doprowadza mnie do łez.

    Już raz Ci życzyłam i jeszcze raz życzę bezkonfliktowej ciąży i cudu w postaci córy (a może i syna, bo synowie wychodzą Ci cudni).

    #2830126

    wykalaczka

    czytając tego posta mam łzy w oczach i „gęsia skórkę”!!!
    twoja historia pomoże niejednej z nas być bardziej wytrwałą i silną!!!
    gratuluje synków i kolejnej ciąży!!!i życzę ,żeby to właśnie była córeczka do kompletu!!!
    :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

    #2830127

    marysia

    Madziula, ach, ryczę Kochana…

    tak mocno zaciskam kciuki za Twoje kolejne szczęście!!!

    ściskam mocno!!!!



    #2830128

    mala5-mi

    Madziu, ogromne gratulacje z powodu wpadki :Wow!: Pamiętasz mnie, prawda? Ja wciąż tu tkwię… Zaciskam za Ciebie ponownie kciuki, melduj nam proszę jak tam u WAS, proszę! Tak troszkę niepewnie, ale proszę o fluidki…

    #2830129

    catherineii

    Madziu gratuluję.To jest nagroda za Twoje cierpienia…
    Często miewam jakieś sny ,czasem się sprawdzają ,czasem nie i uwierz śnił mi sie Twój suwaczek ( nie pytaj ,nie wiem czemu ) i był tam napis Pawełek ,Mikołaj i nasza Julcia…A przecież nie wiedziałam o twojej ciąży.
    Wczoraj zostałyśmy porównane ,z tym że ja mam duży problem z zajściem .Raz po 7 latach mi się udało .Teraz czekam na 3 cud mam nadzieje ,że mi się uda…
    Madziu nie wiedziałam ,ze tyle przeszłaś …Pozdrawiam…



    #2830130

    ztforka

    Śledziłam Twoją historię do porodu Mikołaja a tu taka miła niespodzianka!! Gratuluję i mam nadzieję, że ciąża przebiegnie bezproblemowo!!!! :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

    #2830131

    doritez

    Magda Twoja historia napawa optymizmem:) Najserdeczniej Ci gratuluje i zycze wszystkiego naj naj!!!:Róża:

    #2830132

    kata

    Magda o rany o rany, gratulacje serdeczne i oby do maja, majówiątka są cudne 😀

    ja nie mam takiego przykrego wywiadu jak Ty ale też mi się przytrafiła wpadka po zakończeniu starań, też w 8 tygodniu się zorientowałam no i wczoraj gin drugi a w sumie trzeci raz potwierdził dziewczynkę, może za miesiąc znowu potwierdzi

    trzymam kciuki za dalszy szczęśliwy rozwój bonusika 🙂

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close