prawie się popłakałam…

Postów wyświetlanych: 2 - od 1 do 2 (wszystkich: 2)
  • Autor
    Wpisy
  • #27653

    paula26

    … a Adam o mało co byłby huknął pielegniarkę, która szczepiła Borysa. bardzo niemiła baba. ponieważ młody mial szczepionkę opóźnioną o 2 tygodnie przez lenistwo mamy a nastepnie katar, pani mówiła o nim „opóźniony” i wciąż tylko z wyrzutem do mnie dlaczego to wcześniej na szczepienie nie przyszliśmy. patrzyla na mnie jak na wyrodną matkę! no ale najgorsze było samo kłucie – jak to moje szczęście plakało! ja wiem, że generalnie wszystkie dzieci przy szczepionce płaczą, ale on na codzień jest zawsze uśmiechnięty a tu takie wycie!!
    sorki, że tak długo i pewnie bezsensownie ale było mi tak przykro, że coś go boli. zwlaszcza, że sama na widok strzykawki dostaję drgawek :(((

    Paula i Borysek 07.07.2003

    #366437

    lea

    Re: prawie się popłakałam…

    popatrz, mi robili trudnosci ze szczepieniem a Tobie ze upóźniony… wrrrrrrr
    wole byc opóźniona niz tak niemila w tak delikatnej sytuacji jaka jest przynoszenie dziecka i zadawanie mu bólu… choć w słusznej sprawie…
    wiesz, ja najgorzej znioslam szczepinie, na ktorym nie bylam.. to było najgorsze 🙁

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

Postów wyświetlanych: 2 - od 1 do 2 (wszystkich: 2)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close