Problem z małym i dużym facetem

Potrzebuję waszej pomocy w sprawie dwóch facetów mojego życia. Mam dwumiesięcznego syna z którym nie ma zbyt dużych problemów, ale wiadomo jak to dzieci zawsze coś się przytrafi. Mój mąż słucha wtedy całej mądrej rodzinki i znajomych i próbuje mnie wychowywać (żebym stosowała przedwojenne metody wobec dziecka), mnie to strasznie irytuje, pomimo, że mu mówiłam by poczytał fachowej lektury a nie słuchał wszystkich to i tak nic to nie daje. Przestał się nawet zajmować dzieckiem, ( wcześniej wstawał w nocy, zmieniał pieluszki itd.) teraz kochany synek jest wtedy jak jest spokojny i czysty a jak jest problem -dziecko płacze i trzeba wstawać w nocy- to tata zapomina o dziecku, bo od tego jest mama. Jestem przemęczona- bo sama zajmuję się dzieckiem, któe nie należy do spokolnych a zarazem niespokojna zachowaniem męża i dodatkowo podirytowana. Zaczynam mieć wszystkiego dosyć, a jak nic się nie zmieni to chyba oszaleję. Macie jakiś pomysł na to. Może też to przeszłyście i podzielicie się doświadczeniami. Proszę..

9 odpowiedzi na pytanie: Problem z małym i dużym facetem

chilli2005-07-29 09:49:54

Re: Problem z małym i dużym facetem

moje dizecko ma 16,5 miesiaca i nadal mam taką sytuacje w domu – przez rok siedziałam z małą, nie pracowałam i miałam na głowie cały dom+dziecko (odwrotnie raczej)
Jak wrócuiłam do pracy to sie okaząłoze to co do tej pory mąż mój oceniał jako “bałagan” było idealnym porządkiem.

Ja pogodziłam sie z tym że jestem matka a on nia nie będzie i nie zmuszam.

Teraz jest łatwiej – moge spokojnie zostawić dziecko i iść np. na tenisa. Bo dziecko juz kuma i potrafi zasygnalizowac potrzebe, a wczesniej jak tylko darło sie to mąż sie nazwyczajniej bał bo nie wiedział czemu sie wydziera.

Teraz tez sie wydziera ale wyciaga palec i pokazuje dobitnie informując TOOOOOOOOOOOOOO

Pewnie nie pocieszyłam.

porky2005-07-29 10:01:32

Re: Problem z małym i dużym facetem

mój się zajmuje Juleczką w nocy, gdy zdardzy jej sie obudzić (bo zwykle całą noc przesypia) i rano, przed pójściem do pracy.
Popołudniami, gdy mała zapłacze, a mnie akurat nie ma w pobliżu, bierze ją na ręce, a gdy ona nie przestaje pakać, pyta się jej co się stało i dlaczego płacze. …
Może kiedys mu odpowie

Juleczka (Puchatek) 12.12.04

2005-07-29 10:19:34

Re: Problem z małym i dużym facetem

Och… pamiętam jaka sama byłam wykończona, dopóki Julka nie skończyła 3 m-cy. Tatuś jakoś nie bardzo poczuwał się… co prawda podawał wnocy dziecko do karmienia, pomagał w domu i przy kąpieli, ale kupa w pieluszce to dla niego było już coś. Pamiętam, że było bardzo źle, we mnie narastał żal i odrzucenie, myślałam nawet o rozstaniu.
Na szczęście odkąd Julka zaczęła być bardziej “kontaktowa”… podsłuchałam jak mój mąż mówił do córeczki “wiesz co… tatuś się w Tobie zakochał…” i tak jest do dziś.
Mąż dużo pomaga i w domu i codziennie kąpie i kładzie spać Julkę – powiem Ci jedno… przeczekać… uświadamiać… to taki okres adaptacyjny dla mężczyzny, z czasem będzie lepiej, a potem to nawet wspaniale.

[i] Asia i Julia (2 l 11 m-cy)

olinja2005-07-29 10:37:26

Re: Problem z małym i dużym facetem

Mój Mężuś ostatnio wymyślł taki patent by Jonka bujać w foteliku (w którym lezy jak w leżaczku). Jak czasami słyszę jak rozmawia z małym to boki można zrywac.
Ale na początku wcale tak nie było.
To znaczy był przejety i wogóle ale nie wiedział co może przy nim robić. Normalnie w świecie bał sie go dotknać. Przez dwa tygodnie nie brał go na rece.
Dopiero systematyczna edukacja pomogła. Pamietam jak Robert na moje “no rozmawiaj z nim” powiedział “ja nie umiem tak jak ty” no to ja meżowi tłumaczę, ze nie musi “gugać, ajać itp” Jonek bedzie równie szczęśliwy jak tata do niego bedzie mówił normalnie np. opowiadajac co w pracy. Maz zrobił wielkie oczy “tak? mogę do niego normalnie mówić?” no i sie zaczeło. Teraz obaj mają takie gadane, że spać nie można.
No to tylko rano bo w nocy nadal ja wstaję (tylko jeden raz ok 3 wiec nie ma potrzeby budzić taty).
nie martw sie co do rad to badź twarda Ty jesteś mamą i to Ty wiesz co dla Twojego dziecka jest dobre.

Jonatan ur.20.04.05

kantalupa2005-07-29 11:24:36

Re: Problem z małym i dużym facetem

Odpowiem Tobie tak.
Jestesmy z mezem i synkiem zupelnie sami, bez zadnej rodziny w okolicy. Poczatki byly trudne, to nasze pierwsze dziecko, itd, itp. Maz przeczytal jakas madra ksiazke o chowaniu dzieciw sposob najbardziej zblizony do natury, czyli sypianie z dzieckiem, noszenie go non-stop, itd, itp. Probowal stosowac te swoje nowosci na Adasku, przy moim coraz glosniejszym sprzeciwie. Przyszedl taki moment, gdzies wlasnie okolo 2 m-ca zycia, kiedy Adas pokazal rozki. Maz szybciutko ewakuowal sie ze swoich pozycji zostawiajac mnie z rozwydrzonym dzieckiem. Od tej pory jest tylko mama, cos jakby w domyslnych ustawieniach naszego zwiazku placz dziecka rowna sie reakcja mamy.
Oczywiscie denerwuje mnie to, ale…
Maz pracuje i utrzymuje cala nasza trojke na przyzwoitym poziomie. Wraca z pracy okolo 17, zazwyczaj zmeczony. Oczywiscie zajmuje sie dzieckiem, ale jakso brak mu ionwencji, wiec obserwuje jak sie po troszku w ogole wycofuje z opieki nad Adaskiem, tzn. kiedy dziecko jest szczesliwe i radosne, chetnie bawi sie z nim, ale jest zupelnie bezradny, kiedy Adam zaczyna marudzic.
Nie winie go jednak za to, sama pozwolilam na taka sytuacje.
Ale do rzeczy.
Zdaje mi sie, ze z facetami czasami jest gorzej niz z dziecmi. Mam nieodparte wrazenie, ze moj malzonek jest najzwyczajniej zazdrosny, czuje sie jakos wykluczony z rodzinki (szczegolnie, ze Adam przechodzi teraz kryzysik osmiomiesieczniaka i swiata poza mna nie widzi). Zatem nie wsciekam sie na niego, nie probuje wciskac mu dziecka na sile. Powzdycham sobie troche, pomamrocze sama do siebie i zajmuje sie Adamem, podczas gdy maz czyta ksiazke. Zamiast tego podejde, przytule, pocaluje. Facetowi tez chyba tego trzeba i skutek jest jak dotad zadowalajacy, bo…
po pierwsze, maz czuje sie dowartosciowany (w koncu z niego taki dzieciak, hehehe)
po drugie, troszke budze w nim poczucie winy, bo spedzajac cale dnie z Adaskiem (do latwych dzieciaczkow to on nie nalezy), dbam o dom, pisze doktorat i jeszcze znajduje czas na przytulenie meza.
Eh, jak my sie, kobitki, musimy nakombinowac, co?
I jeszcze jedno. Oczywiscie jestem okrutnie zmeczona. Czasami padam po calym dniu. Ale nauczylam sie panowac nad swoim rozdraznieniem.
I z utesknieniem czekam dnia, kiedy Adas bedzie na tyle dorosly, ze zabierze swojego pape pograc w pilke. Podobno dopiero wtedy tatusiowie naprawde zaczynaja dostrzegac urode obcowania z dzieckiem.
Zycze wytrwalosci.

Magda i Adas 12.12.04

marchewkowa2005-07-29 12:10:03

Re: Problem z małym i dużym facetem

mój mąż zajmował sie KUbą na początku, jak ja musiałam byc na uczelni (prez pierwsze 1,5 miesiąca), zajmował się wszystkim, radził sobie świetnie, nawet kupek się nie brzydził ale odkąd mam wakacje i jestem sama z dzieckiem, a mąż w pracy to zauważyłam że tak jakoś mniej chętnie zajmuje się Kubą. Może dlatego że wraca późno z pracy, zmęczony itd. może faceci nie razdzą sobie tak jak kobiety z dzieckiem i pracą na raz?

aniaos2005-07-29 12:49:34

Re: Problem z małym i dużym facetem

ja mam chyba problem odwrotny – moi panowie zyja w takiej komitywie, iz czasami mam wrazenie, ze wlasciwie ja im tylko przeszkadzam…. pawel zajmowal sie makarym od samego urodzenia – juz w szpitalu zmienial mu pieluchy. w domu to ja dlugo, dlugo balam sie kapac dziecko i czekalam z tym zawsze na powrot pawla z zajec (czyli do 22,00). w nocy ja wstaje od poczatku, gdyz najpierw nie pracowalam, a teraz jestem w biurze tylko na pol etatu, wiec sila rzeczy podzial obowiazkow i nocnych dyzurow przy dziecku ustalil sie niejako sam. ale mialam problem podobny do twojego – pawel niesamowicie sluchal tego, co mowi jego mama, tato,babcia i milion innych ciotek klotek na temat wychowywania i pielegnacji mojego dziecka. ja akurat jestem na tym punkcie lekko przewrazliwiona i awanturka mala gotowa byla ;). moja rada – porozmawiaj SPOKOJNIE z mezem (najlepiej wtedy, gdy dziecko juz spi i macie kwadrans dla siebie) i wytlumacz jemu, ze to jest WASZE dziecko, a nie dziecko jego rodzicow! i ze to WY sami podejmujecie decyzje dotyczace waszego dziecka, wychowania,pielegnacji… jego rodzice swoje dzieci mieli i wychowali wedlug wlasneg pomyslu, teraz czas na was! i nie krytykuj go, nie mow, zeby czytal “fachowa literature”, bo to tylko pogorszy sytuacje. jezeli zmienia dziecku pieluszke, to nawet jezeli jest zle, powiedz “fajnie, ok, ale wydaje mi sie, ze jeszcze lepiej by bylo, gdybys najpeirw zrobil tak a siak”, a jak czytasz cos ciekawego na temat dziecka, to powiedz o tym! od razu mow “wiesz, jest fajny artukul o tym i smym. pisza, ze nalezy…”. rozmawiaj z mezem o wszystkim, nie odsuwaj go od siebie i dziecka, nie mow, ze i tak sie nie zna… powolutku i w miare mozliwosci sprobuj go zaangazowac do niektorych czynnosci na stale – np. niech zawsze kapie malego, albo karmi na dobranoc, albo pamieta o podawaniu lekow – cokolwiek. niech to bezie malo uciazliwe dla niego, ale odpowiedzialne. to sprawi, ze poczuje sie wazny i POTRZEBNY wam obydwojgu. co do nocnego wstawania – tu mozna jakos sie dogadac. jezeli maz pracuje a ty jestes w domu, to nie wymagaj cudow! moze popros, zeby spal przy dziecku w piatki i soboty – gdy nastepnego dnia nie idzie do pracy. dzieki temu troche moze odpoczniesz… zmeczenie , irytacja, przewrazliwienie sa niestety bardzo czeste u kazdej z nas, ktora ma malutkie dziecko. ale to mija 🙂 ja mam teraz odwrocona sytuacje – pawel nie pracuje (ma wakacje) i sam zajmuje sie dzieckiem i domem (dal nawet urlop niani) – lacznie z obiadami, wieszaniem prania i innymi bzdetami. ja z kolei siedze w pracy po 8-9 godzin, bo kolezanka poszla na urlop. i powiem tobie, ze wracam do domu PADNIETA i ostatnia rzecza, na jaka mam ochote, to uspokajanie placzacego malucha. teraz wiec absolutnie nie dziwie sie facetom, ze nie maja sil ani ochoty po pracy zajmowac sie dziecmi…

ania i makary (10.12.2004)

waisab2005-07-29 14:32:14

Re: Problem z małym i dużym facetem

dzieki za pocieszenia. Wiecie co jakoś przeżyję, my kobiety zawsze mamy trudniej w życiu, dlatego ciesze sie ze mam syna. A zapomniałam dodać, że oprócz tego, że zajmuję się synem to jeszcze prowadzę własną działalność- tu trzeba mieć zawsze rękę na pulsie.i wszystkiego dopilnować i pomagam mężowi w jego działalności-ale to on pracuje a ja to nie… ach ci faceci-ciągle im źle 🙁

goosie2005-07-29 18:39:11

Re: Problem z małym i dużym facetem

Myślę, że powinnaś przeczekać do końca 3. miesiąca. Pewnie obiektywnie nic się nie zmieni, ale gdy a) Maluch zacznie być interaktywny, b) Ty już wyrownana hormonalnie i jakoś organizacyjnie, c) Maluch bedzie krocej wisial na cycku i przesypial wieksza czesc nocy, to zapewniam Cię ze inaczej spojrzysz na swiat. Ja tez na poczatku nosilam w sobie zal, ze wszystko na mojej glowie, ze od spraw trudnych (placz, jeki, kupa) jestem wylacznie ja (bo tata sie bal i zyl w przekonaniu, ze tylko mama wie, o co moze chodzic dziecku). Generalnie mialam podobne mysli jak Ty i bylam mocno naburmuszona i rozczarowana tym, ze nie jest tak jak w angielskich komediach, gdzie facet natychmiast lapie kontakt z dzieckiem i nosi na rekach jego matke. A potem mi sie wyprostowalo hormonalnie, wreszcie naprawde poczulam wiez z malym i pomyslalam, ze to, co dla niego robie, to nie jest jakis, neisprawiedliwie narzucony mi, obowiazek, ale czysta przyjemnosc i milosc. No i na meza i jego popracowe zmeczenie patrze jakos przychylniej od tego czasu 😉
PS. we wrzesniu kolejny test naszego partnerstwa – bo tym razem do pracy ide ja
Gosia


Piotruś (12.02.2005)

Znasz odpowiedź na pytanie: Problem z małym i dużym facetem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dla starających się
juz niedługo testowanie!!!
Cześć Dziewczyny! Tak , jak pisałam w poscie o krwawieniu w 14 dc -zgodnie z waszymi wskazówkami tez unałam , że to ovu i chyba się nie myliłam , bo krwawienie
Czytaj dalej
Mam z dzieckiem taki problem
Oczko - problem Długie!
Kacperkowi zaczęły sie delikatne infekcje oczka koło 3 miesiąca, wetdy po raz pierwszy poszłam z nim na wizytę u okulisty , oczywiście na termin czekałam 2m5 miesiąca, wczęsniejszych nie było,
Czytaj dalej