Problem z mężczyzną

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 24)
  • Autor
    Wpisy
  • #99354

    amberlight

    Słuchajcie, mam takie pytanie i jednocześnie prośbę o sugestie.
    Mój M. ma niskie libido, ale tym się nie martwie, jako że mężowie koleżanek miewają podobnie. Po prostu różnica temperamentów.

    Martwi mnie coś innego – zdarza się, że albo M. nie da się podniecić i choćbym na głowie stawała, nie twardnieje albo twardnieje, kochamy się ale nagle mięknie i klapa albo coś, co zdarzyło się raz – kochaliśmy się, ale nie miał M. wytrysku.

    I teraz: czy to co opisałam wygląda na problem? Jaki? Jeśli tak, to do jakiego lekarza mamy z tym iść, androlog? seksuolog? Mieć gotowe badania?

    A może nie jest to problemem, tylko M. jest zdenerwowany i zestresowany staraniami, albo wyczerpany, bo nagle mamy więcej seksu niż zwykle?

    A może jest to normalne i każdy facet tak ma?

    Proszę o odpowiedzi, to dla mnie bardzo ważne.

    #2499510

    kamila1985

    Zamieszczone przez ambicja
    Słuchajcie, mam takie pytanie i jednocześnie prośbę o sugestie.
    Mój M. ma niskie libido, ale tym się nie martwie, jako że mężowie koleżanek miewają podobnie. Po prostu różnica temperamentów.

    Martwi mnie coś innego – zdarza się, że albo M. nie da się podniecić i choćbym na głowie stawała, nie twardnieje albo twardnieje, kochamy się ale nagle mięknie i klapa albo coś, co zdarzyło się raz – kochaliśmy się, ale nie miał M. wytrysku.

    I teraz: czy to co opisałam wygląda na problem? Jaki? Jeśli tak, to do jakiego lekarza mamy z tym iść, androlog? seksuolog? Mieć gotowe badania?

    A może nie jest to problemem, tylko M. jest zdenerwowany i zestresowany staraniami, albo wyczerpany, bo nagle mamy więcej seksu niż zwykle?

    A może jest to normalne i każdy facet tak ma?

    Proszę o odpowiedzi, to dla mnie bardzo ważne.

    Ambicjo nie jestem ekspertem i nie wiem na pewno ale moim zdaniem Twój mąż po prostu bardzo stresuje się staraniami, tym że musi się kochać, bo się staracie, ale to tylko moje zdanie.



    #2499511

    devilry

    Mój mąż swego czasu mówił, że seks nie ma nic wspólnego z „robieniem” dzieci :Fiu fiu:

    #2499512

    yoko

    nie pomogę, mam diametralnie odwrotną sytuację – nie mieknie:)

    #2499513

    amberlight

    Ma 31 lat.
    Staramy się krótko, bo to nasz drugi cykl. Libido miał zawsze obniżone i już wcześniej pojawiał się taki problem, choć teraz mam wrażenie, że jest on częstszy (sądzę, że dlatego, że teraz jest więcej seksu, więc wzrasta także prawdopodobnieństwo, że tak się stanie). Dla przykładu powiem Wam jak to było w ostatnich dniach: w niedzielę seks był rano, poniedziałek, wtorek, środa – popołudnie/wieczór, czwartek czyli wczoraj rano twardy bez wytrysku, wczoraj wieczorem nie stwardniał, dziś rano zmiękł we mnie. Tydzień temu też rano jakoś nie stwrdniał.

    #2499514

    amberlight

    tak btw, zdecydowaliśmy się na zakup „witamin”. Mieszkamy w UK i jest tu taki sklep internetowy z suplementami – ja np stamtąd biorę kwas foliowy i zestaw witamin, a M. bilobę. Teraz kupiliśmy to:

    Najgorsze jest to, że ja jestem impulsywna, choć tu nad sobą panuję.
    Ale M. znosi to dość ciężko.



    #2499515

    amberlight

    To problem bardziej skomplikowany.
    Ja posiadam coś w rodzaju nieumiejętności odraczania gratyfikacji i bardzo łatwo załamuje się porażkami. Po 1 nieudanym cyku odwaliłam taką histerę, że dziw, ze mnie z domu nie wywalił:Wstyd:
    Powiedziałam, że nie będę się starać, że mam to gdzieś itp. I boję się, że to się powtórzy i że znów wyląduję na psychoterapii, tylko tym razem z innego powodu niż kiedyś.

    Inna sprawa, że on też chce mieć dziecko, i jak to mówi „cóż zrobić…”.

    I jeszcze inna, że nie jest tak każdego tygodnia – przedstawiony tydzien hardcore był tygodniem owulacyjnym, więc i siły były zmobilizowane:Hmmm…:
    Dla kontrastu powiem, że np w zeszłym cyklu od początku fazy lutealnej nie było NIC , aż do 6 dnia tego cyklu.

    #2499516

    louve

    Ambicja - wyluzuj… 🙂 Jeśli staracie się o dziecko to seks co drugi, trzeci dzień jest bardziej wskazany niż taki maraton. Druga sprawa – wyślij M. na badanie testosteronu. Z tego co wiem spadek tego hormonu powoduje u facetów spadek libido i jeśli problem nie pojawił się od dnia rozpoczęcia starań tylko wcześniej, to może po prostu wystarczy, że lekarz przepisze tabletki z testosteronem. W trakcie wizyty u ginekologa (najlepiej w klinice leczenia niepłodności) powiedz o tym problemie lekarzowi, on skieruje M. na odpowiednie badania. Kiedy staraliśmy się z M. o dziecko to oprócz badania nasionek M. robił właśnie m.in. testosteron. Ginka mnie pytała, czy u M. jest obniżone libido, bo wynik wyszedł na granicy normy, ale ja tam na jego libido nie narzekam… :Hyhy: To, że testosteron jest w normie nie oznacza jednak, że w trakcie starań M. nie odmówi pożycia lub nie będzie miał problemu ze wzwodem… Faktycznie, faceci nie lubią mieć poczucia, że MUSZĄ – wtedy pojawiają się problemy. Też to przerabiałam… :Wstyd: na szczęście jak odpuściłam trochę to potem już narzekać nie mogłam. :Fiu fiu:

    Życzę Ci, by wszystko wróciło do normy w Waszej sypialni 😉 Miej dla faceta dużo cierpliwości, jego to jeszcze bardziej frustruje niż Ciebie. Radziłabym Ci też zająć się tym problemem jak najwcześniej. Im dłużej to potrwa tym M. coraz mniej chętnie będzie starał się o dzidziusia…Trzymam kciuki! :Kciuki:

    #2499517

    yoko

    z takim psychicznym terrorem to możesz być niemal pewna że nie zajdziesz:)
    bo tu na forum wiele zywych dowodów na to, że przede wszystkim trzeba wyluzować
    i pozwolić sobie zapomnieć się 🙂
    sex 3 razy dziennie na pewno nie pomoże…
    lepiej co 2 dni:)
    poza tym nic na siłe.

    #2499518

    amberlight

    Zamieszczone przez bruni
    z takim psychicznym terrorem to możesz być niemal pewna że nie zajdziesz:)
    bo tu na forum wiele zywych dowodów na to, że przede wszystkim trzeba wyluzować
    i pozwolić sobie zapomnieć się 🙂
    sex 3 razy dziennie na pewno nie pomoże…
    lepiej co 2 dni:)
    poza tym nic na siłe.

    No nie przesadzajmy:) Seks 3x dziennie mielismy tylko raz w życiu;)
    We wspomniane przeze mnie dni mieliśmy raz dziennie (może mylące było sformułowanie popołudnie/wieczór – /miał oznaczać, że mniej więcej w takich godzinach, a nie, że popołudniu i wieczorem).
    Wtedy kiedy było dwa, to były nieudane, a były 2 próby, gdyż M. uważał, że seks w ten dzień jest bardzo ważny (wg niego to był dzień owulacji, wg. mnie owulacja była dzień wcześniej) i że spróbujemy wieczorem.
    Natężenie seksu mieliśmy tylko w tygodniu owulacyjnym, w pozostałe dni tak nie jest, nad czym mój temeprament i libido boleją;)

    Z terrorem psychicznym to masz rację :Boje się:, spodziewam się, że z tym może być ciężej, tylko ja nie wiem czy będę umiała wyluzować. M. jest wyluzowany, bo on potrafi czekać, zazwyczaj coś chce, to nie musi mieć tego od razu. Jak jak za długo na coś czekam, to potrafię przestać chcieć to posiadać…



    #2499519

    paszulka

    Moja przyjaciółka ma męża właśnie z takim temperamentem jak Twojego męża. Do tego jeszcze długo pracującym i często wyjeżdżającym i zarówno pierwszy jak i drugi syn to były wpadki…. za pierwszym razem seks rzadki jak na świeżą znajomość… drugi synek to był jeden jedyny seks w miesiącu!!! :Strach:

    #2499520

    Anonim

    Zamieszczone przez ambicja
    Słuchajcie, mam takie pytanie i jednocześnie prośbę o sugestie.
    Mój M. ma niskie libido, ale tym się nie martwie, jako że mężowie koleżanek miewają podobnie. Po prostu różnica temperamentów.

    Martwi mnie coś innego – zdarza się, że albo M. nie da się podniecić i choćbym na głowie stawała, nie twardnieje albo twardnieje, kochamy się ale nagle mięknie i klapa albo coś, co zdarzyło się raz – kochaliśmy się, ale nie miał M. wytrysku.

    I teraz: czy to co opisałam wygląda na problem? Jaki? Jeśli tak, to do jakiego lekarza mamy z tym iść, androlog? seksuolog? Mieć gotowe badania?

    A może nie jest to problemem, tylko M. jest zdenerwowany i zestresowany staraniami, albo wyczerpany, bo nagle mamy więcej seksu niż zwykle?

    A może jest to normalne i każdy facet tak ma?

    Proszę o odpowiedzi, to dla mnie bardzo ważne.

    Ja napiszę w ten sposób, że z moim M też miałam podobny problem i co sie okazało nie miał usuniętego napletka przez co nie umiał mu stwardnieć no i dojść do końca, czyli wypuścić spermy, namówiłam go na tzw obrzezanie i po tym małym ale bolesnym zabiegu po wyleczeniu wszystko wróciło do normy :Fiu fiu: aha my byliśmy u urologa
    Życzę żeby wszystko dobrze sie skończyło



    #2499521

    pzb

    cierpliwości

    Pozwólcie że się wtrącę – weteranka z tej strony – obecnie w całkiem niezaplanowanej, wpadkowej ciąży.

    POWOLI i CIERPLIWOŚCI.

    Faceci ostatecznie często jeszcze bardziej się stresują tym wszystkim niż my. My kobiety, nawet jeśli mamy problemy z owulacją etc. (miałam, wiem co mówię) jakoś nie utożsamiamy tego z naszą kobiecością. Nasi faceci – często – tak (z męskością oczywiście). To takie ostateczne sprawdzenie dla nich… Więc trzeba bardzo uważać, żeby właściwie potraktować tę ich męską dumę. Jeśli zależy nam na facecie oczywiście.

    I dołączam się do apelu o rzadsze współżycie – przy normalnej jakości nasieniu (a rozumiem, że nie ma powodu by sądzić inaczej) zdrowiej jest co 2 dzień – nasienie ma czas na regenerację.

    No i nie zapomnijcie o MIŁOŚCI!!! A to w tej sytuacji bardzo, bardzo trudne, wiem.

    Ściskam kciuki i przesyłam ciążowe fluidki: ~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    #2499522

    sibi

    Zamieszczone przez ambicja
    To problem bardziej skomplikowany.
    Ja posiadam coś w rodzaju nieumiejętności odraczania gratyfikacji i bardzo łatwo załamuje się porażkami. Po 1 nieudanym cyku odwaliłam taką histerę, że dziw, ze mnie z domu nie wywalił:Wstyd:
    Powiedziałam, że nie będę się starać, że mam to gdzieś itp. I boję się, że to się powtórzy i że znów wyląduję na psychoterapii, tylko tym razem z innego powodu niż kiedyś.

    Inna sprawa, że on też chce mieć dziecko, i jak to mówi „cóż zrobić…”.

    I jeszcze inna, że nie jest tak każdego tygodnia – przedstawiony tydzien hardcore był tygodniem owulacyjnym, więc i siły były zmobilizowane:Hmmm…:
    Dla kontrastu powiem, że np w zeszłym cyklu od początku fazy lutealnej nie było NIC , aż do 6 dnia tego cyklu.

    myśle że to przez twoje zachowanie-nie umiejetnosć podchodzenia do porażek,twój m bardzo przezywa to że histeryzujesz że sie nie udało-on odbiera to jako porażkę z jego powodu -a jak ty to tak przechodzisz to ta porazka urasta u niego w oczach do BARDZO DUŻEJ PORAZKI-PRAWIE JAK KONIEC SWIATA!!!.uważam że on martwi sie o ciebie(twoja psychike) i dlatego nie może, jak i dla tego że taki maraton wykończyłby każdego a szczególnie osobe posiadajaca niskie libido–to takze nie słuzy w staraniu sie o dziecko wystarczy co 3 dni.

    #2499523

    amberlight

    Chyba muszę się wziąć w garść psychicznie i nawet jeśli ja będę załamana faktem, że nie udało się, to nie pokazywać mu tego. Póki co, po weekendzie testuję. Jeśli nic z tego nie będzie, to będę miała akurat kolejny czas na popracowanie nad sobą…
    Dziękuję Wam wszystkim!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 24)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close