Problem z przyjaciółką…

… a raczej z relacjami z jej przyszlym mezem. Nie wiem jak to wyjasnic w skrocie, wiec moze opisze co sie dzieje.
Jest z chlopakiem juz jakies 7-8 lat. Zareczyli sie 1,5 roku temu i mimo tego, ze zaraz potem on mial podac jakas date slubu, dotad tego nie zrobil. Ciagle ja zwodzi, w czasie jakiejs kłótni potrafil jej powiedziec, ze ten pierscionek, ktory jej dal to wcale nie byl zareczynowy tylko dany na urodziny (wybral ten dzien na oswiadczyny, zeby bylo “pamietnie”), ale jak ona chce tak bardzo to on moze przeciez w kazdej chwili sie jej oswiadczyc… Albo dowiedziala sie, ze on jej nie kocha i do zwiazku sie nie nadaje, i takie tam. Powiedzialam jej w ostatnie wakacje, po jej megakłótni z nim, co o ich zwiazku i o nim mysle, bo znam sie z nia od przedszkolat. Przyznala mi racje, ze boi sie zostac sama, ze wiele razy chciala juz odejsc od niego i ciagle wraca, gdy tylko on przeprosi i powie, ze teraz juz bedzie dobrze. No i wlasnie w te wakacje powiedzialam, ze dla mnie to nie jest facet dla niej, skoro takie rzeczy ma odwage i czelność jej powiedziec i ja dawno juz bym go rzucila i nie patrzyla na to ile mam lat i jak dlugo ze soba ylismy, bo pozniej bedzie tylko jeszcze gorzej, po slubie taki facet sie tylko rozbestwi i dopiero jej da, pojdzie z domu nie wiadomo gdzie jak to teraz robi (nie mieszkaja razem i jak ma ochote to przychodzi a jak nie to sie nie widza tygodniami), bo taki ma kaprys i co wtedy ona zrobi? Wtedy zaczenie go rozwodem straszyc?
No wiec po tym wszystkim stwierdzila, ze da mu ostatnia szanse (przyrzekla mi, ze to NAPRAWDE ostatni raz). Mowie, dobra, jesli to naprawde ostatni raz to zobaczymy czy on skorzysta z tego i cos zrozumie.
I tak ta sielanka trwala. W Sylwestra skladalismy sobie zyczenia przez telefon (z nim tez) i nagle 2 stycznia dostajemy sms-a, ze on niniejszym odwoluje wszystkie dobre slowa wypowiedziane pod naszym adresem w Sylwestra i ufa, ze nas tez kiedys dosiegnie zla passa, czy cos w tym stylu. Zamurowala nas z mezem, ale nie odpowiedzielismy nic na to, choc ja w goracej wodzie kapana, cala w srodku sie gotowalam i od razu chcialam wyrzucic milion “slow” pod jego adresem, ale moj opanowany maz stwierdzil, ze nie ma sensu do takiego kogos sie odzywac nawet jednym slowem. Przeslalam tylko ten sms do niej, zeby mi wytlumaczyla o co mu chodzilo. Zadzwonila, ze nie wie, ze mozemy miec pretensje tylko do niego i nie chciala rozmawiac co sie stalo, tylko powiedziala, ze wlasnie tego dnia jej cos tam nawywijal i ze teraz nie ma sily rozmawiac i zadzwoni do mnie pozniej.
To bylo ponad 2 tygodnie temu, od tamtej pory sie nie odezwala, choc przedtem dzwonila pare razy w tygoniu, spytac o Maćka i co tam u nas w ogole.
Dzisiaj rozmawialam na gg z jej bratem i spytalam delikatnie czemu ona do mnie nie dzwoni, ze wiem ze cos tam sie stalo 2 tyg. temu i od tamtej pory sie nie odezwala. Powiedzial, ze mieli male spiecia na poczatku roku z tym jej chlopakiem, ale juz jest dobrze.
I teraz tak sobie mysle, ze ona po prostu sie wstydzi, boi czy co tam jeszcze, zadzwonic do mnie, bo przyrzekla, ze wiecej nie bedzie za nim latala i blagala, zeby z nia byl. A tu cos sie stalo, nam sie dostalo z mezem jeszcze przy tym , nie wiem za co, i teraz jest wszystko dobrze, znowu sia razem i pewnie beda, bo ona nigdy z tego strachu przed samotnoscia go nie zostawi. Planuja slub w tym roku, dziecko… A ja po prostu nie chce wiecej go widziec u nas w domu (mieszkaja daleko od nas i zawsze przyjezdzaja “ze spaniem” na kilka dni) po tym jak nam tak zle zyczyl. Poza tym juz dawno przestalam go tolerowac, nie mowiac juz o lubieniu takiego czlowieka, ale przyjmowalam go tylko ze wzgledu na nia i dobrze o tym od jakiegos czasu wiedziala.
I teraz moje pytanie co mam robic, gdy sie okaze, ze jednak oni beda razem, dojdzie w koncu do tego slubu? Ja po prostu nie trawie tego czlowieka i jesli ona bedzie chciala kiedys do nas przyjechac, to jej powiem,ze owszem jest mile widziana, ale … bez niego. Nie chce tez byc na jego slubie, ale to tez bedzie JEJ slub… Co wy na to?


Kasia i Maciek 25.04.2003

4 odpowiedzi na pytanie: Problem z przyjaciółką…

daga25 Dodane ponad rok temu,

Re: Problem z przyjaciółką…

Co do tego, że się nie odzywa, to przychodza mi na mysl swie sytuacje:
1. po sylwestrze w awanturze powiedziala mu o tym, co mowilas jej na jego temat – moze nawet ja do tego zmusil – i jest jej teraz glupio przed toba
2. jw + kazal jej wybierac, ty czy on – i teraz jest rozdarta, bo ciebie zna bardzo dlugo, z nim chce byc…
A jak postanowili sie pobrac, to niech sie pobiora! Niewykluczone, ze jesli doszlo do sytuacji nr2, to was nawet na slub nie zaprosza…
Ciekawe tylko, ile razy bedzie przychodzic do ciebie zaplakana mowiac: “mialas racje”
poki co, jesli sie jednak odezwie, wspieraj ja i na wszelki wypadek nie mow nic na jego temat.
PS nie pisze polskich znakow, bo mam zuze na rekach
pa

Daga i Zuziak 21 kwietnia 2003

ada77 Dodane ponad rok temu,

Re: Problem z przyjaciółką…

To niesamowicie trudna i delikatna sytuacja, choc ja chyba dałabym sobie spokój z szanowaniem uczuc tego faceta, z zastanawianiem sie jak on czy nawet jak oni obydwoje sie poczuja, po tym jak przestaniesz go przyjmowac w domu. Ja chyba bym sie nie wahała, po prostu rzeczywiście nie chciałabym go wiedzieć. I wbrew opinii wielu osób nie myśle, że jest zakaz wtrącania się do związków. Uważam, że do obowiązków przyjaciela nalezy otwieranie mu oczu, gdy ma problem z dostrzeganiem pewnych rzeczy, gdy nie chce widzieć czegoś, co osoby postronne spostrzegły juz dawno. OBOWIĄZEK. Ale to tylko moje zdanie. Ja chciałabym miec taka przyjaciółke jak Ty, która troszczy sie o mnie i nie boi sie powiedziec mi otwarcie pewnych rzeczy, a jednoczesnie nie obacza mnie wina za wybryki “drugiej cześci” związku. Przeciez teoretycznie mogłabys sie obrazić na nich oboje za takie smsy i dac sobie spokój z tą znajomością. Ale wtedy zostawiłabyś przyjaciółke, a tak sie nie robi. Ja też tak myslę. Jednak z drugiej strony nie wydaje mi się, by ona się kiedyś otrząsnęła. Prawda dotrze do niej po slubie, wtedy stanie się samotna jak nigdy dotąd i strach przed samotnością, jak sie okaże, będzie uzasadniony. Ale nie przed samotnościa typową, lecz tą we dwoje. A to najstarszniejszy rodzaj samotności. Ona sie o tym przekona, ale będzie za późno. A może nie, może on sie zmieni. Wiem, że to naiwne, ale cuda się ponoć zdarzają.
PS Tak czy inaczej sama sobie gotuje ten los i do nikogo nie może miec później pretensji. Ty zrobiłaś i robisz co do Ciebie należy, a decyduje tu tylko ona. Pozdrów ją gorąco i zycz powodzenia.

ada77 i miki – 20 maj 2003

callipso Dodane ponad rok temu,

Re: Problem z przyjaciółką…

Cięzka sprawa….wg mnie jeśli zalezy Ci na niej musisz zaakceptować jej wybór i zacząć tolerowac (nie tam od razu lubić, wystarczy tolerować) tego gościa jakimkolwiek palantem by nie był….skoro ona go kocha to moze nie jest taki do konca zły?…wydaje mi sie, ze jeśli tego nie zrobisz stracisz przyjaciólkę….gdyby moja przyjaciólka kazała mi wybierać wybrałabym faceta:(…powiedz jej, ze go nie lubisz ale będziesz miła bo to ona jest dla Ciebie ważna I szanujesz jej wybór choć go nie popierasz…
…chyba nic odkrywczego nie napisałam, ale ja tak bym zrobiła (juz raz zrobiłam i skończyło się dobrze)

Ola i Igorek 25.03.2003

teo Dodane ponad rok temu,

Re: Problem z przyjaciółką…

trudna sprawa….bo albo ty się będziesz źle czuła albo ona…albo twój mąż…albo jej chłopak a później mąż
ale na końcu tego całego posta sama sobie odpowiedziałaś co zrobić….i ja tez bym tak zrobiła – powiedzieć jej że ona jest u was mile widziana sam – bez niego – wytłumacz dlaczego – poproś żeby to uszanowała jako dorosła osoba, twoja przyjaciółka…..że może na ciebie liczyc…..
ale musisz być gotowa, że ona się obrazie, oburzy….jeśli tak zrobi – to może z czasem zrozumie…..
życze aby sprawa się dobrze ułożyła…:-)

ILONA I KUBEK(21.02.02)

Znasz odpowiedź na pytanie: Problem z przyjaciółką…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Noworodek, niemowlę
Do rodziców z woj.śląskiego
Może ktoś wie czy w naszym wojewódźtwie jest jakiś basen, na który mogłabym się wybrać z dzidzą 4-miesięczną.Jeżeli tak to proszę o informację. Z góry dzięki. Sabina i Dawidek 24.09.2003
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
Odparzona pupa
Mój synek nigdy nie miał odparzonej pupy, a tu dzisiaj patrzę cała zaczerwieniona i jeszcze porobiły się jakies pryszczyki. Pieluszki i kosmetyki używamy ciągle te same wiec nie wiem jaka jest
Czytaj dalej