problem z sąsiadką :(

w moim bloku, konkretnie w naszej klatce, na pietrze są 2 mieszkania, ja mieszkam niestety na ostatnim 4:Foch: ale nie tu problem

Naprzeciw mieszka kobieta (mieszkała tu już zanim my się wprowadzilismy czyli jakieś 7 lat temu)- mieszka sama, ma synów ale ci mieszkają z jej rodzicami, mąż odszedł do innej. Jest ładna, elegancka, super zadbana, lat ok40-45, jak otwiera drzwi to widać że w mieszkaniu ślicznie, własciwie nikt jej nie odwiedza tylko…………………….jest chora psychicznie. Ci co ją znają, mówią, że kiedyś zmarło jej dziecko przy porodzie i po tym sfiksowała, chodziła z pustym wózkiem po mieście, mówiła do tego wóźka itd itp – to z chorobą to nie jest łatak, raz w roku zabierają ją do szpitala na leczenie, nie ma jej tak 2-3 mies po czym wraca. Rozmawiałam kiedyś z policjantem jak przyjechali ją zabrać to mówił, że ona byc po prostu niebezpieczna jak choroba się nasila. W tym roku nie była na leczenieu a zwykle bywało to wiosną.

Do tej pory żyliśmy na zasadzie jedynie dzień dobry z uśmieszkiem i tyle, nigdy zdania ze sobą nie zamieniłyśmy. Był czas, że po sądach nas ciągali bo jakiś facet co u niej bywał, podał nas za świadka -awantury były, było picie i bicie na klatce ale póki nas to nie tyczyło było mi to lotto- nikt nic nie widział, nie będę z wariatem wojować.

Nasze stosunki zupełnie nautralne. Z sąsiadem z 3 piętra ma jakieś większe porachunki, kiedyś groziła, że go zabije to po policję zadzwonił (g…. jej zrobili, toć ona niepoczytalna) ostatnio sama słyszłam jak sądem mu groziła, bo pies nie chodzi po prawej stronie schodów:Boje się:
Problem zaczął się niedawno- zaczepia moje dzieci i coś do nich przemawia. Niby nie złośliwie, ale zwykle pod moją nieobecność tzn np ostatnio maciek chciał koniecznie do kibelka a byliśmy pod blokiem – dałam mu klucze i mówię dziecko leć, ja z Olką wstawimy wózek i przyjdziemy. On pobiegł, ja wchodzę na klatkę i słyszę, że z kimś rozmawia (po głosie ją poznałam)- normalnie zimne poty mnie zalały, z nami nie rozmawia a z dzieckiem tak:Strach: -pytała go gdzie tak się spieszy i czy sam drzwi otworzy:Boje się::Boje się:

Już sie nacieszyłam samodzilnością syna:Fiu fiu:

138 odpowiedzi na pytanie: problem z sąsiadką :(

lilavati2011-06-16 10:57:37

Aj tam zaraz wariatka
To chora osoba
Uczul na Nią dzieci, wytłumacz by nie wdawały się w dyskusje z nieznajomymi a w razie zagrożenia głośnego rabanu narobiły

yoko2011-06-16 10:59:30

ciesz się, że nie alkoholiczka jak nasza, która za alkohol prowadzi dom schadzek.
po nocy urywają się domofony. spi na klatce, jej goście też.
ostatnio zapiła, nie wychodziła z domu, pies załatwiał sie na balkonie, a ona to spłukiwała wiadrem niżej ludziom na balkony i trawę…
‘perełka’:(

23082011-06-16 11:06:58

Zamieszczone przez ania_st:Aj tam zaraz wariatka
To chora osoba
Uczul na Nią dzieci, wytłumacz by nie wdawały się w dyskusje z nieznajomymi a w razie zagrożenia głośnego rabanu narobiły

dokładnie to samo chciałam napisać

ciapa2011-06-16 11:09:55

Nie wiem jak ustosunkować do Twojego postu
Chorzy psychicznie to nie trędowaci – nie zarażają
Rozumiem, ze nie masz z nimi do czynienie i się po prostu boisz
Owszem bywają agresywniejsi w chwilach zaostrzenia choroby, ale z tego co tu napisłaś nie widzę większego zagrożenia
Popatrz obiektywnie na tą kobietę, co się stało, ze się odezwała do Twojego dzicka, chciała pomóc i tyle

Nie wiem co Ci napisać – pogadaj z dzieckiem, aby się do niej nie odzywał bo psychiczna jest, pogadaj z kobietą, ze nie życzysz sobie aby się odzywała do Twojego dzicka gdyz jest chora psychicznie i nie ma prawa tego robić, nie wiem…

asik2011-06-16 11:13:28

Trudno być chorym w naszym społeczeństwie
a nie daj Boże chorym psychicznie
🙁

rena122011-06-16 11:15:15

Zamieszczone przez ciapa:Nie wiem jak ustosunkować do Twojego postu
Chorzy psychicznie to nie trędowaci – nie zarażają
Rozumiem, ze nie masz z nimi do czynienie i się po prostu boisz
Owszem bywają agresywniejsi w chwilach zaostrzenia choroby, ale z tego co tu napisłaś nie widzę większego zagrożenia
Popatrz obiektywnie na tą kobietę, co się stało, ze się odezwała do Twojego dzicka, chciała pomóc i tyle

Nie wiem co Ci napisać – pogadaj z dzieckiem, aby się do niej nie odzywał bo psychiczna jest, pogadaj z kobietą, ze nie życzysz sobie aby się odzywała do Twojego dzicka gdyz jest chora psychicznie i nie ma prawa tego robić, nie wiem…

no to się nie zrozumiałyśmy
chciałabym, żebyście doradziły jak ja mam się teraz zachować – boję się bo skoro kiedyś straciła dziecko i ta choroba przez to a obserwuję jej stosunk do dzieci i jast taki baaardzo serdeczny – boję się czy za tą życzliwością nie kryją się jakieś głebsze intencje

rena122011-06-16 11:18:17

zrozumcie mnie- ja mam dwoje małych dzieci, często jest tak, że jestem z nimi sama i np na chwilę zostawiam maćka na klatce schodowej – teraz mam miloion myśli na temat tego, co ona może mu zrobić – może to ja wariat jestem bardzo możliwe
rok temu jak ją zabierali to własny ojciec zadzwonił po policję i lekarzy bo mu bronią groziła, że go zabije

powiedzcie same nie bałybyście się?

lilavati2011-06-16 11:24:29

Zamieszczone przez rena12:
powiedzcie same nie bałybyście się?

nie bały bardziej niż innych nieznajomych na ulicy
sama w obłęd popadniesz z takim myśleniem.

rena122011-06-16 11:25:46

Zamieszczone przez ania_st:nie bały bardziej niż innych nieznajomych na ulicy
sama w obłęd popadniesz z takim myśleniem.

obawiam się, ze obłęd to stan mi baaardzo bliski i to nie tylko jeśli chodzi o ową sąsiadkę:Wstyd:

23082011-06-16 11:34:31

Zamieszczone przez rena12:zrozumcie mnie- ja mam dwoje małych dzieci, często jest tak, że jestem z nimi sama i np na chwilę zostawiam maćka na klatce schodowej – teraz mam miloion myśli na temat tego, co ona może mu zrobić – może to ja wariat jestem bardzo możliwe
rok temu jak ją zabierali to własny ojciec zadzwonił po policję i lekarzy bo mu bronią groziła, że go zabije

powiedzcie same nie bałybyście się?

Rena moja mama jest chora. Nie jest łatwo. Zwłaszcza na początku było mi trudno, bo nic nie wiedziałam o jej chorobie. Strach wynikał z nieświadomości.

jane2011-06-16 11:42:34

Zamieszczone przez rena12:
powiedzcie same nie bałybyście się?

Ja cie rozumiem, ja bym sie bala. Staralabym sie jednak dzieci samych na klatce nie zostawiac, a syna uczulila bardzo, by sie z ta pania w pogaduchy nie wdawal i bron Boze nie przyjmowal zadnych zaproszen do domu. Niestety, mieszkacie tam i ta pani tez mieszka, trzeba nauczyc sie jakos egzystencji obok. Nie to, zebym miala cos przeciwko chorym psychicznie – choroby sobie czlowiek nie wybiera, a jesli to prawda, co napisalas, ze zachorowala straciwszy dziecko, to tylko nalezy jej wspolczuc… Niemniej jednak prezentujac juz jakies tam akty agresji, dala Wam do zrozumienia, ze lepiej od niej z daleka… A jak obok sa male dzieci, to “wszystkie oczy dookola glowy”. Choc jesli kobieta jest mila w stosunku do nich (przy Tobie), to mozna jej cos milego odpowiedziec i dalej robic swoje. Ale syna uczulic, ze to nie jest mila ciocia, do ktorej mozna czasem pojsc.

ulaluki2011-06-16 11:47:26

Ja mam w rodzinie osoby chore psychiczne, akrurat te osoby mogą być niebezpiecznie.
Zwłaszcza wujek, który ma widzenie, a często, ze ktoś go atakuje.
Dwa razy był zabierany do szpitala z powodu agresji.

Myślę, ze trzeba dzieci przestrzec, porozmawiać, żeby nie rozmawiali z nieznajomymi, nie przyjmowali nic, absolutnie zaproszeń, ale to w sumie jak przedkażdym nieznajomym.

rena122011-06-16 11:47:36

ja sie broń boże nie tłumaczę z jakiś moich obsesji ale……..
uczę w gimnazjum w drugim końcu miasta i może 2,3 mies temu do tej sąsiadki zaczeli przychodzić moi wychowankowie, tak normalnie w środku dnia (nie wiedzieli oczywiści, że ja mieszkam naprzeciw)- urządzała im jakies imprezy, jakś muzyka, śpiewy, tańce – ponoć nawet im płaciła za takie przychodzenie-w życiu się nie dowiem co ona naprawdę tam z nimi robiła ale pomyślcie sobie ona lat ok45 urządza imprezę nastolatkom takim koło 14tki:Niepewny:

alokazja2011-06-16 11:52:38

Zamieszczone przez Asik.:Trudno być chorym w naszym społeczeństwie
a nie daj Boże chorym psychicznie
🙁

Też miałam takie wrażenie czytając tego posta 🙁

Jeśli się boisz to starała bym się, żeby dzieci nie zostawały same tak żeby
nie dochodziło do sytuacji jak opisana z kluczem.

choć z ręką na sercu nie widzę tam niczego strasznie karygodnego.

a zastanawialiście, się, że ona też się może Was boi ?? Waszej reakcji ??
Dlatego z Wami nie rozmawia ?? Nie widzi otwartości czy życzliwości to jest zamknięta i jedynie dzień dobry ??

Moja mama ma depresję teraz.
Kobieta bała się z domu wychodzić. Wizyta kogokolwiek dla niej
to koszmar. A jakby się ktoś dowiedział, że jakieś leki bierze i leczy
u psychiatry
to chyba by się ze wstydu spaliła. nie pomagają tłumaczenia że to tylko choroba i nie ma się co wstydzić. i czytając wypowiedzi tutaj to się jej
w sumie nie dziwię 🙁

ulaluki2011-06-16 11:53:20

Zamieszczone przez Asik.:Trudno być chorym w naszym społeczeństwie
a nie daj Boże chorym psychicznie
🙁

Cięzko, bardzo.
Tak samo cieżko rodzinom z nimi.

Tak jak pisalam, wujek jest chory psychicznie, jego córka też, ale owiele łagodniej.
Jest 14 letnie dziecko.
Sytuacja wygląda tak: dziadek ciągle krzyczy, zwłaszcza w nocy, ma przywidzenia, ciągle mu się wydaje, że ktośchce go zabić.
Dziecko i jego matka muszą uciekać z domu, dzieckoczęsto w nocy nie śpi.
Nie może np używaćkompa, nie może przebywać np w kuchni, w danym momencie,no i ten strach.

Wujek jak go zabierali do szpitala, krzyczał, prosił w niebogłosy, aby go nie zabierać.
Leków nie chce brać.

Dwie strony są nieszczęśliwe.

sole2011-06-16 11:55:22

Zamieszczone przez Asik.:Trudno być chorym w naszym społeczeństwie
a nie daj Boże chorym psychicznie
🙁

Podpisuje się. Cos strasznego .
Strach, ciemnota .

Zamiast siac metlik i wariowac samemu popros sasiada , policje opieke spoleczna o numer tel do jej dzieci , rodzicow, kogos kto zna chorobe i problem i popros o rozmowę.
Zapytaj na czym polega choroba , co zrobić żeby jej nie drażnić i jak się zachować w wypadku ataku.
Będziesz spokojniejsza.

O ile kobieta jest chora psychicznie.

Bo z tego co opisałaś to głęboka depresja , a ludzie chorzy na głęboką depresje nie są niebezpieczni dla innych , raczej dla samych siebie.

No i dlaczego przez 7 lat nie powiedziałaś jej nawet Dzień dobry ?????

Tak strasznie się jej boisz?

gevalia20062011-06-16 11:55:57

Zamieszczone przez ania_st:Aj tam zaraz wariatka
To chora osoba
Uczul na Nią dzieci, wytłumacz by nie wdawały się w dyskusje z nieznajomymi a w razie zagrożenia głośnego rabanu narobiły

też tak uważam, to jest biedny człowiek:(

2011-06-16 12:00:21

Zamieszczone przez alokazja:Też miałam takie wrażenie czytając tego posta 🙁

ja tak samo 🙁

Jeszcze jedno rzuciło mi się w oczy co Rena napisałaś: (pogrubiam to co mnie zszokowało najbardziej)

było picie i bicie na klatce ale póki nas to nie tyczyło było mi to lotto– nikt nic nie widział, nie będę z wariatem wojować.”

I tak teraz myślę, dzięki Bogu, że mam sąsiadów którym to nie “lotto” i wyszli na klatkę jak facet kopał po twarzy mojego męża, bo usłyszeli rumor na klatce i mój wrzask. I pomogli nam, potem w sądzie bez problemu przyszli na świadków….

A potem się szokujemy, że znieczulica wokół nas jest. Straszne.

sole2011-06-16 12:03:11

Zamieszczone przez Jane:Ja cie rozumiem, ja bym sie bala. Staralabym sie jednak dzieci samych na klatce nie zostawiac, a syna uczulila bardzo, by sie z ta pania w pogaduchy nie wdawal i bron Boze nie przyjmowal zadnych zaproszen do domu. Niestety, mieszkacie tam i ta pani tez mieszka, trzeba nauczyc sie jakos egzystencji obok. Nie to, zebym miala cos przeciwko chorym psychicznie – choroby sobie czlowiek nie wybiera, a jesli to prawda, co napisalas, ze zachorowala straciwszy dziecko, to tylko nalezy jej wspolczuc… Niemniej jednak prezentujac juz jakies tam akty agresji, dala Wam do zrozumienia, ze lepiej od niej z daleka… A jak obok sa male dzieci, to “wszystkie oczy dookola glowy”. Choc jesli kobieta jest mila w stosunku do nich (przy Tobie), to mozna jej cos milego odpowiedziec i dalej robic swoje. Ale syna uczulic, ze to nie jest mila ciocia, do ktorej mozna czasem pojsc.

O ile dobrze zrozumiałam wszystkie ataki agresji tej Pani były tylko i wyłącznie słowne i skierowane do mężczyzn dorosłych.

A tak w ramach dygresji.

Wczoraj we Włoszech aresztowali pediatrę 72 lata który pracował od 40 lat prawie.
Dlaczego ?
Podejrzenie matki 4 letniej dziewczynki.
Pediatra przyjmował w p-lu
Kamera w gabinecie
Policja w drugim pokoju.
Policjanci nie wytrzymali do końca oglądając co pediatra robi.

Przy czym wszystko to nagrywał.

I nawet nie był troszeczkę chory psychicznie.

rena122011-06-16 12:04:30

Zamieszczone przez sole:No i dlaczego przez 7 lat nie powiedziałaś jej nawet Dzień dobry ?????

Tak strasznie się jej boisz?

przecież napisałam, że żyjemy na zasadzie dzień dobry – widzimy sie naprawde kilka razy dziennie i grzecznie mówimy sobie owe dzień dobry a czemu nie rozmawiamy ze sobą?

może dlatego, że ja się naprawdę jej boję boję się tago jak zareaguje na każdy mój gest czy słowo – jej stan naprawdę teraz chyba osiąga dno – właśnie myje trzeci raz dziś klatkę schodową – mogę wyjść po młodego? może wyzwie mnie od jakiś tam jakiś i zechce mnie zabić tak jak sąsiada?

chyba sama się troche pogubiłam:Wstyd:

gevalia20062011-06-16 12:05:01

Zamieszczone przez Mamrotka:ja tak samo 🙁

Jeszcze jedno rzuciło mi się w oczy co Rena napisałaś: (pogrubiam to co mnie zszokowało najbardziej)

było picie i bicie na klatce ale póki nas to nie tyczyło było mi to lotto– nikt nic nie widział, nie będę z wariatem wojować.”

I tak teraz myślę, dzięki Bogu, że mam sąsiadów którym to nie “lotto” i wyszli na klatkę jak facet kopał po twarzy mojego męża, bo usłyszeli rumor na klatce i mój wrzask. I pomogli nam, potem w sądzie bez problemu przyszli na świadków….

A potem się szokujemy, że znieczulica wokół nas jest. Straszne.

uważam, że nie można być obojętnym na cudzą krzywdę. Może ta kobieta potrzebuje pomocy, chwili rozmowy , zwyczajnego ludzkiego zainteresowania.

Dla mnie to nie jest wariatka, tylko nieszczęśliwa kobieta, która potrzebuje pomocy
dla mnie wariat- to ten co jest świadomy swoich czynów, a mimo to robi to z premedytacją

sole2011-06-16 12:05:41

Zamieszczone przez Mamrotka:ja tak samo 🙁

Jeszcze jedno rzuciło mi się w oczy co Rena napisałaś: (pogrubiam to co mnie zszokowało najbardziej)

było picie i bicie na klatce ale póki nas to nie tyczyło było mi to lotto– nikt nic nie widział, nie będę z wariatem wojować.”

I tak teraz myślę, dzięki Bogu, że mam sąsiadów którym to nie “lotto” i wyszli na klatkę jak facet kopał po twarzy mojego męża, bo usłyszeli rumor na klatce i mój wrzask. I pomogli nam, potem w sądzie bez problemu przyszli na świadków….

A potem się szokujemy, że znieczulica wokół nas jest. Straszne.

Podpisze się.

sole2011-06-16 12:06:56

Zamieszczone przez rena12:przecież napisałam, że żyjemy na zasadzie dzień dobry – widzimy sie naprawde kilka razy dziennie i grzecznie mówimy sobie owe dzień dobry a czemu nie rozmawiamy ze sobą?

może dlatego, że ja się naprawdę jej boję boję się tago jak zareaguje na każdy mój gest czy słowo – jej stan naprawdę teraz chyba osiąga dno – właśnie myje trzeci raz dziś klatkę schodową – mogę wyjść po młodego? może wyzwie mnie od jakiś tam jakiś i zechce mnie zabić tak jak sąsiada?

chyba sama się troche pogubiłam:Wstyd:

Najlepiej zsuń się na przescieradle przez okno.

agusek222011-06-16 12:09:59

Ja również bym się bała, na tej samej ulicy mieszka koło mnie osoba chora na schizofrenie. Raz w roku ma jakiś atak i np. krzyczy z okna, raz komuś wsiadła do auta. Ja wiem, rozumiem, że ona jest chora, ale nie umiem wytłumaczyć tego mojego lęku. Ona ma taki bardzo dziwny wzrok, pewnie po lekach.

Ja bym wytłumaczyła dziecku, aby nie rozmawiało z obcymi.

Jest jeszcze jeden sąsiad na ulicy, młody chłopak po 30 tez chory psych.. I jak dla mnie to bandyta, pobił już kilka osób. Ucieka przed policją, ze szpitala psych. ucieka. I mam się go nie bać, bo chory? jak on jest niebezpieczny:Wstyd:

rena122011-06-16 12:11:10

Zamieszczone przez sole:Najlepiej zsuń się na przescieradle przez okno.

śmieszy cię to?

wczoraj rono małż wracała z Olką ze sklepu i szedł sąsiad z trzeciego piętra i pyta mojego małża czy może iść tuż za nim po schodach bo sąsiadka mu powiedziła, że jak go spotka jeszcze raz to go zabije a ten dziadek (lat ok70 tak na oko) po prostu się jej boi – i widzicie czemu się jej boi bo kiedyś w czasie awantury u niej w domu zrzuciła szafkę z naczyniami na podłogę (cały blok chyba słyszał) i tamci przyszli zobaczyć co się dzieje od tamtej pory są wrogami publicznymi numer jeden:Foch:

gevalia20062011-06-16 12:14:42

Zamieszczone przez rena12:śmieszy cię to?

wczoraj rono małż wracała z Olką ze sklepu i szedł sąsiad z trzeciego piętra i pyta mojego małża czy może iść tuż za nim po schodach bo sąsiadka mu powiedziła, że jak go spotka jeszcze raz to go zabije a ten dziadek (lat ok70 tak na oko) po prostu się jej boi – i widzicie czemu się jej boi bo kiedyś w czasie awantury u niej w domu zrzuciła szafkę z naczyniami na podłogę (cały blok chyba słyszał) i tamci przyszli zobaczyć co się dzieje od tamtej pory są wrogami publicznymi numer jeden:Foch:

:Boje się::Boje się::Boje się::Boje się::Strach::Strach::Strach::Strach:

narcowa2011-06-16 12:16:10

jakbym czytała o naszej sąsiadce..
nasza kiedyś telewizor przez zamknięte okno wyrzuciła ,a że blisko okna druty wysokiego napięcia to zrobił się wielki huk,i mega jasność:)

też ją brali na kilka miesięcy leczenia,potem wracała i była w miarę spokojna.
Natala wie ,że rozmawiać z nią nie może,a gdyby coś się działo ma narobić rabanu:)

sole2011-06-16 12:16:48

Smieszy mnie to bo

Moja ciotka zupełnie zdrowa psychicznie zagroziła mojemu ojcu ze go zabije bo … ten uratował ja przed śmiercią z rak syna alkoholika .

Sa ludzie zdrowi których trzeba sie bać.

I jest tych o wiele więcej niz tych chorych z ” zółtymi papierami ”

Wiecie jaki napis widnieje na bramie do szpitala psychiatrycznego ?

Tutaj jest wystawa, towar na zewnątrz.

rena122011-06-16 12:20:03

tylko rok temu była u mnie policja na wywiadzie i oni całkeim serio pytali, czy potwierdzam, że sąsiadka ma broń bo oni mają takie informacje i czy mogę to powierdzić:Wstyd:

ahimsa2011-06-16 12:21:03

Zamieszczone przez rena12:w moim bloku, konkretnie w naszej klatce, na pietrze są 2 mieszkania, ja mieszkam niestety na ostatnim 4:Foch: ale nie tu problem

Naprzeciw mieszka kobieta (mieszkała tu już zanim my się wprowadzilismy czyli jakieś 7 lat temu)- mieszka sama, ma synów ale ci mieszkają z jej rodzicami, mąż odszedł do innej. Jest ładna, elegancka, super zadbana, lat ok40-45, jak otwiera drzwi to widać że w mieszkaniu ślicznie, własciwie nikt jej nie odwiedza tylko…………………….jest chora psychicznie. Ci co ją znają, mówią, że kiedyś zmarło jej dziecko przy porodzie i po tym sfiksowała, chodziła z pustym wózkiem po mieście, mówiła do tego wóźka itd itp – to z chorobą to nie jest łatak, raz w roku zabierają ją do szpitala na leczenie, nie ma jej tak 2-3 mies po czym wraca. Rozmawiałam kiedyś z policjantem jak przyjechali ją zabrać to mówił, że ona byc po prostu niebezpieczna jak choroba się nasila. W tym roku nie była na leczenieu a zwykle bywało to wiosną.

Do tej pory żyliśmy na zasadzie jedynie dzień dobry z uśmieszkiem i tyle, nigdy zdania ze sobą nie zamieniłyśmy. Był czas, że po sądach nas ciągali bo jakiś facet co u niej bywał, podał nas za świadka -awantury były, było picie i bicie na klatce ale póki nas to nie tyczyło było mi to lotto- nikt nic nie widział, nie będę z wariatem wojować.

Nasze stosunki zupełnie nautralne. Z sąsiadem z 3 piętra ma jakieś większe porachunki, kiedyś groziła, że go zabije to po policję zadzwonił (g…. jej zrobili, toć ona niepoczytalna) ostatnio sama słyszłam jak sądem mu groziła, bo pies nie chodzi po prawej stronie schodów:Boje się:
Problem zaczął się niedawno- zaczepia moje dzieci i coś do nich przemawia. Niby nie złośliwie, ale zwykle pod moją nieobecność tzn np ostatnio maciek chciał koniecznie do kibelka a byliśmy pod blokiem – dałam mu klucze i mówię dziecko leć, ja z Olką wstawimy wózek i przyjdziemy. On pobiegł, ja wchodzę na klatkę i słyszę, że z kimś rozmawia (po głosie ją poznałam)- normalnie zimne poty mnie zalały, z nami nie rozmawia a z dzieckiem tak:Strach: -pytała go gdzie tak się spieszy i czy sam drzwi otworzy:Boje się::Boje się:

Już sie nacieszyłam samodzilnością syna:Fiu fiu:

Wiesz? mam brata “wariata”. Mam mnóstwo CUDOWNYCH i wspaniałych znajomych,którzy chorują na schizofrenię.

I to ONI się boją takich jak TY!!!!! nietolerancyjnych, wrednych ludzi- którzy tylko potrafią szepnąć- o, wariatka idzie! Wiesz jak bardzo się boją???

I kurde- wcale się im nie dziwię!!!!!!!!! czytając takie posty!:Boje się::Strach:

ps. tak! zje pewnie na żywaca tego dziaciaka!:Boje się: Może od razu ją ubić?

korin2011-06-16 12:21:19

Zamieszczone przez GEVALIA2006:też tak uważam, to jest biedny człowiek:(

Tak to biedny człowiek , w dodatku chory.

Rozumiem Twój strach , ale wiesz taki jest teraz świat ,ze zagrożenia można się spodziewać od zdrowych na umyśle ludzi bardziej, tu masz osobę “naznaczoną ” przez społeczeństwo i swoją chorobę, możesz w jakiś sposób się ustrzec przed ewentualnym zagrożeniem ( jeśli jakiekolwiek istnieje), gorzej z obroną przed bandziorem “zdrowym” psychicznie ,który wbije Ci nóż w plecy w tramwaju.
Porozmawiaj z dziećmi, wytłumacz jak mają się zachowywać wobec ogółu obcych , bo jak pisałam powyżej i zdrowy i chory może być niebezpieczny. Myślę,że nic więcej zrobić nie możesz.

A co do chorób psychicznych…
Sama miałam i mam taki
problem w rodzinie. Powiem szczerze,że nawet słowo “wariatka” “wariat” używane dla nazwania osoby chorej ma dla mnie inne brzmienie od kiedy sama spotkałam się z tym problemem i odczułam to na własnej skórze.
Oby nikomu z Was , ani Tobie Rena12 nie przyszło się nigdy w życiu mierzyć z tym,że na Waszą Mamę , Waszego Ojca, kogokolwiek bliskiego ktoś pokazuje palcem i mówi ” o wariatka” !’ Jest to bardzo bardzo przykre.
co gorsza nie wiemy co spotka nas same w przyszłości 🙁 pozostaje mieć nadzieję,że będziemy piękne 🙂 i zdrowe do końca swoich dni, a jesli nie :(…to pozostaje mieć nadzieję, ludzie będą nas tolerować takie jakimi będziemy na starość 🙂

23082011-06-16 12:21:52

Zamieszczone przez ulaluki:Cięzko, bardzo.
Tak samo cieżko rodzinom z nimi.

Tak jak pisalam, wujek jest chory psychicznie, jego córka też, ale owiele łagodniej.
Jest 14 letnie dziecko.
Sytuacja wygląda tak: dziadek ciągle krzyczy, zwłaszcza w nocy, ma przywidzenia, ciągle mu się wydaje, że ktośchce go zabić.
Dziecko i jego matka muszą uciekać z domu, dzieckoczęsto w nocy nie śpi.
Nie może np używaćkompa, nie może przebywać np w kuchni, w danym momencie,no i ten strach.

Wujek jak go zabierali do szpitala, krzyczał, prosił w niebogłosy, aby go nie zabierać.
Leków nie chce brać.

Dwie strony są nieszczęśliwe.

Ja przeżyłam piekło przez ostanie dwa lata z moją matką. Część rodziny się jej wstydzi, część myśli, że jak będą jej schodzić z drogi to będzie “lepiej”.
Główny problem – to zbyt mała wiedza na temat choroby. I to, że ludzie często nie mają pojęcia jak poważna jest choroba.
Ja np. jak słyszę, że ktoś mówi, że depresja sama minie to mnie trafia.

Ja nałaziłam się po lekarzach, terapiach, naczytałam o chorobie mojej mamy i teraz wiem co zrobić, żeby ona brała lekarstwa, bo tylko wtedy jest w stanie funkcjonować normalnie. A jak zaczyna się to wszystko wymykać z pod kontroli poprostu dzwonię i zabierają ją do szpitala. I nie mam z tym problemu, nie wstydzę się tego. NIe wstydzę się o tym mówić.

W tym roku jest już lepiej. Nie jest idealnie, ale nie jest źle.

ahimsa2011-06-16 12:24:13

Zamieszczone przez rena12:przecież napisałam, że żyjemy na zasadzie dzień dobry – widzimy sie naprawde kilka razy dziennie i grzecznie mówimy sobie owe dzień dobry a czemu nie rozmawiamy ze sobą?

może dlatego, że ja się naprawdę jej boję boję się tago jak zareaguje na każdy mój gest czy słowo – jej stan naprawdę teraz chyba osiąga dno – właśnie myje trzeci raz dziś klatkę schodową – mogę wyjść po młodego? może wyzwie mnie od jakiś tam jakiś i zechce mnie zabić tak jak sąsiada?

chyba sama się troche pogubiłam:Wstyd:

Zadzwoń po straz pożarną. Może z drabiną podjadą….
ps. ja pierdziu- czytam i nie wierzę!:Boje się::Boje się::Boje się:

ahimsa2011-06-16 12:29:11

Zamieszczone przez kara:Ja przeżyłam piekło przez ostanie dwa lata z moją matką. Część rodziny się jej wstydzi, część myśli, że jak będą jej schodzić z drogi to będzie “lepiej”.
Główny problem – to zbyt mała wiedza na temat choroby. I to, że ludzie często nie mają pojęcia jak poważna jest choroba.
Ja np. jak słyszę, że ktoś mówi, że depresja sama minie to mnie trafia.

Ja nałaziłam się po lekarzach, terapiach, naczytałam o chorobie mojej mamy i teraz wiem co zrobić, żeby ona brała lekarstwa, bo tylko wtedy jest w stanie funkcjonować normalnie. A jak zaczyna się to wszystko wymykać z pod kontroli poprostu dzwonię i zabierają ją do szpitala. I nie mam z tym problemu, nie wstydzę się tego. NIe wstydzę się o tym mówić.

W tym roku jest już lepiej. Nie jest idealnie, ale nie jest źle.
Dokładnie. Większość ludzi uważa, że chory psychicznie człowiek to taki, co lata z nożem w zębach:Boje się:

Tymczasem to bardzo bardzo wrażliwi ludzi, bardzo często nad wyraz inteligentni- chorują z nadwrażliwości na zło tego świata bym powiedziała.

Owszem- kiedy są w psychozie to bywają gwałtowni- ale BRONIA SIE- przed urojonym zagrożeniem. Psychoza to POTWORNY STRACH głównie. Wtedy szpital i tyle. Większość zbrodni itd, jednak popełniana jest przez ludzi ZDROWYCH! na litość boską…..

Latami można być w remisji! ale z doświadczeń moich znajomych wiem, że np. BOJA SIE tzw. zdrowych- bo to oni się spotykają częściej o wiele z agresją z ich strony!!!!!

korin2011-06-16 12:31:03

Zamieszczone przez kara:Ja przeżyłam piekło przez ostanie dwa lata z moją matką. Część rodziny się jej wstydzi, część myśli, że jak będą jej schodzić z drogi to będzie “lepiej”.
Główny problem – to zbyt mała wiedza na temat choroby. I to, że ludzie często nie mają pojęcia jak poważna jest choroba.
Ja np. jak słyszę, że ktoś mówi, że depresja sama minie to mnie trafia.

Ja nałaziłam się po lekarzach, terapiach, naczytałam o chorobie mojej mamy i teraz wiem co zrobić, żeby ona brała lekarstwa, bo tylko wtedy jest w stanie funkcjonować normalnie. A jak zaczyna się to wszystko wymykać z pod kontroli poprostu dzwonię i zabierają ją do szpitala. I nie mam z tym problemu, nie wstydzę się tego. NIe wstydzę się o tym mówić.

W tym roku jest już lepiej. Nie jest idealnie, ale nie jest źle.
jak dobrze ja to znam , życzę dużo siły i wszystkiego dobrego 🙂 ja też bardzo głośno i dobitnie mówiłam o tym co działo się moim bliskim , bo to jakie plotki ludzie potrafią siać to nieprawdopodobne :Strach:

sole2011-06-16 12:31:12

Zamieszczone przez ahimsa:Zadzwoń po straz pożarną. Może z drabiną podjadą….
ps. ja pierdziu- czytam i nie wierzę!:Boje się::Boje się::Boje się:

Co nie łatwiejszy sposób koleżance podpowiedziałam’
Zwiąże kilka prześcieradeł i zsunie się z okna.
Nawet sąsiadce schodów nie pobrudzi.:Fiu fiu::Hyhy:

A ile ja bym dala za taka sąsiadkę co schody codziennie na klatce myje :Hyhy:

piggy2011-06-16 12:31:50

No straszne 🙁
Mam inne podejście, pewnie dlatego, że się z tym zetknęłam.
Jakoś nie umiem tego nawet nazwać chorobą.
Ja widzę, że ludzie chorujący to osoby o znacznie większej wrażliwości niż inni.
W zdecydowanej większości to ludzie, którzy w przeszłości mieli wiele do zaoferowania, często wykształceni wraz z chorobą stają się dla społeczeństwa “wariatami” 🙁
Dzięki takim osądom ludzie nie idą do lekarza z pierwszymi symptomami, a kiedy do niego trafiają pewne rzeczy są już nieodwracalne.

23082011-06-16 12:34:03

Zamieszczone przez korin:jak dobrze ja to znam , życzę dużo siły i wszystkiego dobrego 🙂 ja też bardzo głośno i dobitnie mówiłam o tym co działo się moim bliskim , bo to jakie plotki ludzie potrafią siać to nieprawdopodobne :Strach:

dzięki 🙂

ulaluki2011-06-16 12:34:13

Zamieszczone przez kara:Ja przeżyłam piekło przez ostanie dwa lata z moją matką. Część rodziny się jej wstydzi, część myśli, że jak będą jej schodzić z drogi to będzie “lepiej”.
Główny problem – to zbyt mała wiedza na temat choroby. I to, że ludzie często nie mają pojęcia jak poważna jest choroba.
Ja np. jak słyszę, że ktoś mówi, że depresja sama minie to mnie trafia.

Ja nałaziłam się po lekarzach, terapiach, naczytałam o chorobie mojej mamy i teraz wiem co zrobić, żeby ona brała lekarstwa, bo tylko wtedy jest w stanie funkcjonować normalnie. A jak zaczyna się to wszystko wymykać z pod kontroli poprostu dzwonię i zabierają ją do szpitala. I nie mam z tym problemu, nie wstydzę się tego. NIe wstydzę się o tym mówić.

W tym roku jest już lepiej. Nie jest idealnie, ale nie jest źle.

Kara, a czegóz się wstydzić?!
Kazda choroba może nas dotknąć, naszych blsikich, to nie jest czyjaś wina, powód do wstydu.
Za mało wiedzy ludzie generalnie wiedzą o chorobach psychicznych, w wyzwiskach czasem słychać: ty sie nadajesz do psychiatryka, itp.
Szpital psych dla wielu jest czymś naganym, wstydliwym,a szkoda.

Myślę, że każdy z nas boi się czegoś nowego, nieznanego, dopóki nie zetknał sie z chorobą nie zrozumei problemu.

A tak do wszystkich, myślicie, że chora osoba psychicznie może czasem zagrażać innym?
Nie widzicie niebezpieczeństwa?
Różne są choroby.

Sole, pisałaś o pediatrze, to nei jest zdrowy człowiek, pedofilia nie zalicza sie do chorób psychicznych?(nie wiem,zaraz sprawdzę)

ahimsa2011-06-16 12:34:45

Zamieszczone przez Asik.:Trudno być chorym w naszym społeczeństwie
a nie daj Boże chorym psychicznie
🙁

Asik- bardzo trudno:(((( na nic kampanie ” Otwórzcie Drzwi” itd.
MUSI się najpierw świadomość społeczna zmienić by coś ruszyło:Niepewny:

Dodam- BARDZO mnie wzbogacił kontakt z tymi ludźmi. To całe morze wrażliwości i piękna- o ile zaufają ( a bardzo o to trudno), o ile się otworzą, pozwolą wejść do swego świata. Dla mnie to jedno z bardziej niesamowitych i niezwykłych przeżyć.

By nie było tak słodko- życie ze schizofrenikiem jest trudne. Wymaga dużo cierpliwości i empatii. Ale da się;) MILOSC leczy. Poważnie.

Znasz odpowiedź na pytanie: problem z sąsiadką :(?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
SIANIE PANIKI # Przezierność fałdu karkowego
Cześć Wszystkim, Muszę to napisać innym ludziom, bo to co przeżyliśmy w ciągu ostatnich dni było koszmarem. W 11 miesiącu ciąży robi się takie badanie, jak badanie przezierności fałdu karkowego. W
Czytaj dalej
Mam z dzieckiem taki problem
nie raczkuje, nie pełza, nie staje na nóżkach..:(
kiedy raczkowały wasze maluchy?troche sie zaczynam martwic bo maksio ma 8 miesięcy i tydzień a nie raczkuje, nie pełza, trzymany pod ramionkami nie chce opierac nóżek na ziemi...przemieszcza się
Czytaj dalej