problem z sąsiadką :(

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 139)
  • Autor
    Wpisy
  • #108673

    rena12

    w moim bloku, konkretnie w naszej klatce, na pietrze są 2 mieszkania, ja mieszkam niestety na ostatnim 4:Foch: ale nie tu problem

    Naprzeciw mieszka kobieta (mieszkała tu już zanim my się wprowadzilismy czyli jakieś 7 lat temu)- mieszka sama, ma synów ale ci mieszkają z jej rodzicami, mąż odszedł do innej. Jest ładna, elegancka, super zadbana, lat ok40-45, jak otwiera drzwi to widać że w mieszkaniu ślicznie, własciwie nikt jej nie odwiedza tylko…………………….jest chora psychicznie. Ci co ją znają, mówią, że kiedyś zmarło jej dziecko przy porodzie i po tym sfiksowała, chodziła z pustym wózkiem po mieście, mówiła do tego wóźka itd itp – to z chorobą to nie jest łatak, raz w roku zabierają ją do szpitala na leczenie, nie ma jej tak 2-3 mies po czym wraca. Rozmawiałam kiedyś z policjantem jak przyjechali ją zabrać to mówił, że ona byc po prostu niebezpieczna jak choroba się nasila. W tym roku nie była na leczenieu a zwykle bywało to wiosną.

    Do tej pory żyliśmy na zasadzie jedynie dzień dobry z uśmieszkiem i tyle, nigdy zdania ze sobą nie zamieniłyśmy. Był czas, że po sądach nas ciągali bo jakiś facet co u niej bywał, podał nas za świadka -awantury były, było picie i bicie na klatce ale póki nas to nie tyczyło było mi to lotto- nikt nic nie widział, nie będę z wariatem wojować.

    Nasze stosunki zupełnie nautralne. Z sąsiadem z 3 piętra ma jakieś większe porachunki, kiedyś groziła, że go zabije to po policję zadzwonił (g…. jej zrobili, toć ona niepoczytalna) ostatnio sama słyszłam jak sądem mu groziła, bo pies nie chodzi po prawej stronie schodów:Boje się:
    Problem zaczął się niedawno- zaczepia moje dzieci i coś do nich przemawia. Niby nie złośliwie, ale zwykle pod moją nieobecność tzn np ostatnio maciek chciał koniecznie do kibelka a byliśmy pod blokiem – dałam mu klucze i mówię dziecko leć, ja z Olką wstawimy wózek i przyjdziemy. On pobiegł, ja wchodzę na klatkę i słyszę, że z kimś rozmawia (po głosie ją poznałam)- normalnie zimne poty mnie zalały, z nami nie rozmawia a z dzieckiem tak:Strach: -pytała go gdzie tak się spieszy i czy sam drzwi otworzy:Boje się::Boje się:

    Już sie nacieszyłam samodzilnością syna:Fiu fiu:

    #4605179

    lilavati

    Aj tam zaraz wariatka
    To chora osoba
    Uczul na Nią dzieci, wytłumacz by nie wdawały się w dyskusje z nieznajomymi a w razie zagrożenia głośnego rabanu narobiły



    #4605180

    yoko

    ciesz się, że nie alkoholiczka jak nasza, która za alkohol prowadzi dom schadzek.
    po nocy urywają się domofony. spi na klatce, jej goście też.
    ostatnio zapiła, nie wychodziła z domu, pies załatwiał sie na balkonie, a ona to spłukiwała wiadrem niżej ludziom na balkony i trawę…
    ‚perełka’:(

    #4605181

    2308

    Zamieszczone przez ania_st
    Aj tam zaraz wariatka
    To chora osoba
    Uczul na Nią dzieci, wytłumacz by nie wdawały się w dyskusje z nieznajomymi a w razie zagrożenia głośnego rabanu narobiły

    dokładnie to samo chciałam napisać

    #4605182

    ciapa

    Nie wiem jak ustosunkować do Twojego postu
    Chorzy psychicznie to nie trędowaci – nie zarażają
    Rozumiem, ze nie masz z nimi do czynienie i się po prostu boisz
    Owszem bywają agresywniejsi w chwilach zaostrzenia choroby, ale z tego co tu napisłaś nie widzę większego zagrożenia
    Popatrz obiektywnie na tą kobietę, co się stało, ze się odezwała do Twojego dzicka, chciała pomóc i tyle

    Nie wiem co Ci napisać – pogadaj z dzieckiem, aby się do niej nie odzywał bo psychiczna jest, pogadaj z kobietą, ze nie życzysz sobie aby się odzywała do Twojego dzicka gdyz jest chora psychicznie i nie ma prawa tego robić, nie wiem…

    #4605183

    asik

    Trudno być chorym w naszym społeczeństwie
    a nie daj Boże chorym psychicznie
    🙁



    #4605184

    rena12

    Zamieszczone przez ciapa
    Nie wiem jak ustosunkować do Twojego postu
    Chorzy psychicznie to nie trędowaci – nie zarażają
    Rozumiem, ze nie masz z nimi do czynienie i się po prostu boisz
    Owszem bywają agresywniejsi w chwilach zaostrzenia choroby, ale z tego co tu napisłaś nie widzę większego zagrożenia
    Popatrz obiektywnie na tą kobietę, co się stało, ze się odezwała do Twojego dzicka, chciała pomóc i tyle

    Nie wiem co Ci napisać – pogadaj z dzieckiem, aby się do niej nie odzywał bo psychiczna jest, pogadaj z kobietą, ze nie życzysz sobie aby się odzywała do Twojego dzicka gdyz jest chora psychicznie i nie ma prawa tego robić, nie wiem…

    no to się nie zrozumiałyśmy
    chciałabym, żebyście doradziły jak ja mam się teraz zachować – boję się bo skoro kiedyś straciła dziecko i ta choroba przez to a obserwuję jej stosunk do dzieci i jast taki baaardzo serdeczny – boję się czy za tą życzliwością nie kryją się jakieś głebsze intencje

    #4605185

    rena12

    zrozumcie mnie- ja mam dwoje małych dzieci, często jest tak, że jestem z nimi sama i np na chwilę zostawiam maćka na klatce schodowej – teraz mam miloion myśli na temat tego, co ona może mu zrobić – może to ja wariat jestem bardzo możliwe
    rok temu jak ją zabierali to własny ojciec zadzwonił po policję i lekarzy bo mu bronią groziła, że go zabije

    powiedzcie same nie bałybyście się?

    #4605186

    lilavati

    Zamieszczone przez rena12
    powiedzcie same nie bałybyście się?

    nie bały bardziej niż innych nieznajomych na ulicy
    sama w obłęd popadniesz z takim myśleniem.

    #4605187

    rena12

    Zamieszczone przez ania_st
    nie bały bardziej niż innych nieznajomych na ulicy
    sama w obłęd popadniesz z takim myśleniem.

    obawiam się, ze obłęd to stan mi baaardzo bliski i to nie tylko jeśli chodzi o ową sąsiadkę:Wstyd:



    #4605188

    2308

    Zamieszczone przez rena12
    zrozumcie mnie- ja mam dwoje małych dzieci, często jest tak, że jestem z nimi sama i np na chwilę zostawiam maćka na klatce schodowej – teraz mam miloion myśli na temat tego, co ona może mu zrobić – może to ja wariat jestem bardzo możliwe
    rok temu jak ją zabierali to własny ojciec zadzwonił po policję i lekarzy bo mu bronią groziła, że go zabije

    powiedzcie same nie bałybyście się?

    Rena moja mama jest chora. Nie jest łatwo. Zwłaszcza na początku było mi trudno, bo nic nie wiedziałam o jej chorobie. Strach wynikał z nieświadomości.

    #4605189

    jane

    Zamieszczone przez rena12
    powiedzcie same nie bałybyście się?

    Ja cie rozumiem, ja bym sie bala. Staralabym sie jednak dzieci samych na klatce nie zostawiac, a syna uczulila bardzo, by sie z ta pania w pogaduchy nie wdawal i bron Boze nie przyjmowal zadnych zaproszen do domu. Niestety, mieszkacie tam i ta pani tez mieszka, trzeba nauczyc sie jakos egzystencji obok. Nie to, zebym miala cos przeciwko chorym psychicznie – choroby sobie czlowiek nie wybiera, a jesli to prawda, co napisalas, ze zachorowala straciwszy dziecko, to tylko nalezy jej wspolczuc… Niemniej jednak prezentujac juz jakies tam akty agresji, dala Wam do zrozumienia, ze lepiej od niej z daleka… A jak obok sa male dzieci, to „wszystkie oczy dookola glowy”. Choc jesli kobieta jest mila w stosunku do nich (przy Tobie), to mozna jej cos milego odpowiedziec i dalej robic swoje. Ale syna uczulic, ze to nie jest mila ciocia, do ktorej mozna czasem pojsc.



    #4605190

    ulaluki

    Ja mam w rodzinie osoby chore psychiczne, akrurat te osoby mogą być niebezpiecznie.
    Zwłaszcza wujek, który ma widzenie, a często, ze ktoś go atakuje.
    Dwa razy był zabierany do szpitala z powodu agresji.

    Myślę, ze trzeba dzieci przestrzec, porozmawiać, żeby nie rozmawiali z nieznajomymi, nie przyjmowali nic, absolutnie zaproszeń, ale to w sumie jak przedkażdym nieznajomym.

    #4605191

    rena12

    ja sie broń boże nie tłumaczę z jakiś moich obsesji ale……..
    uczę w gimnazjum w drugim końcu miasta i może 2,3 mies temu do tej sąsiadki zaczeli przychodzić moi wychowankowie, tak normalnie w środku dnia (nie wiedzieli oczywiści, że ja mieszkam naprzeciw)- urządzała im jakies imprezy, jakś muzyka, śpiewy, tańce – ponoć nawet im płaciła za takie przychodzenie-w życiu się nie dowiem co ona naprawdę tam z nimi robiła ale pomyślcie sobie ona lat ok45 urządza imprezę nastolatkom takim koło 14tki:Niepewny:

    #4605192

    alokazja

    Zamieszczone przez Asik.
    Trudno być chorym w naszym społeczeństwie
    a nie daj Boże chorym psychicznie
    🙁

    Też miałam takie wrażenie czytając tego posta 🙁

    Jeśli się boisz to starała bym się, żeby dzieci nie zostawały same tak żeby
    nie dochodziło do sytuacji jak opisana z kluczem.

    choć z ręką na sercu nie widzę tam niczego strasznie karygodnego.

    a zastanawialiście, się, że ona też się może Was boi ?? Waszej reakcji ??
    Dlatego z Wami nie rozmawia ?? Nie widzi otwartości czy życzliwości to jest zamknięta i jedynie dzień dobry ??

    Moja mama ma depresję teraz.
    Kobieta bała się z domu wychodzić. Wizyta kogokolwiek dla niej
    to koszmar. A jakby się ktoś dowiedział, że jakieś leki bierze i leczy
    u psychiatry
    to chyba by się ze wstydu spaliła. nie pomagają tłumaczenia że to tylko choroba i nie ma się co wstydzić. i czytając wypowiedzi tutaj to się jej
    w sumie nie dziwię 🙁

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 139)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close