problemy w żłobku

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)
  • Autor
    Wpisy
  • #115657

    lusi80

    Hej Dziewczyny,
    posłałam swoja dwulatkę do żłobka. Pierwszy dzień był okey, ale drugi i trzeci to już istny dramat: Jagoda płacze non-stop, dodatkowo wpada w histerię, wymiotuje, powtarza cały czas mama, mama, nie je, nie chce spać. Wczoraj po powrocie nie opuszczała mnie ani na krok, bolał ją brzuch, w nocy miała koszmary, cały czas się budziła, krzycząc: mamo nie zostawiaj mnie, mamusiu chodź do mnie, mamusiu nie itp. Nie wiedziałam co mam robić, więc dziś zostawiłam ją w domu. Jak chciałam wyjść na spacer, to Mała za nic w świecie nie chciała wyjść z domu, dostała rozwolnienia. Jest bardzo nerwowa. Co mam robić dalej? Jutro też nie pójdzie, ale od poniedziałku chciałabym, aby jednak szła. Nie mamy tu możliwości pomocy babć, cioć. Dobrze robię? Miałyście takie problemy?
    Wspomnę, że w tym żłobku nie ma dni adaptacyjnych – od razu na głęboką wodę – bez matki i na 6 godzin. Panie mówią, że się przyzwyczai, aby odczekać. Ale kurcze, nie wiem, czy to nie za duża trauma. Zgłupiałam, szczerze, co powinnam zrobić.?

    #5362720

    banita

    Lusi, współczuję sytuacji, serce na pewno Ci pęka 🙁
    moi chłopcy obydwaj płakali bardzo przez długi okres,dłużej niż inne dzieci, ale przy rozstaniu, na początku też czasem w ciągu dnia, ale szybko się uspokajali
    w nocy starszy przezywał, niespokojnie spał, dawałam mu nawet jakiś wyciszacz przepisany przez pediatrę
    ale to wszystko z czasem minęło i potem uwielbiali żłobek
    gdyby moje chłopaczyska się zachowywali tak jak Twoja córeczka to ja bym pewnie odpuściła i spróbowała za rok, co innego płakać trochę a co innego non stop :Boje się:
    nie wiem czy możesz pozwolić sobie na opiekę nad córeczką, ale to, że aż tak przeżywa, że wymiotuje, że nawet z domu nie chce wychodzić dla mnie nie wróży jakoś dobrze, wydaje mi się, że są dzieci, które się po prostu nie nadają; za rok może być zupełnie inaczej, może chętnie chodzić
    jeśli ma chodzić do żłobka, to nie wiem, czy dobrze zrobiłaś zostawiając małą w domu :Niepewny: albo zacisnąć zęby i konsekwentnie zaprowadzać :Boje się: albo odpuścić i żyć sobie spokojnie
    panie mają rację, na pewno się przyzwyczai, jednak kiedy i jakim kosztem to nie wiadomo
    życzę trafnej decyzji :Kciuki::Kciuki::Kciuki:



    #5362721

    ciapa

    Ja zrezygnowałabym ze żłobka

    #5362722

    ciapa

    Zawsze w takich sytuacjach pojawia sie pytanie dlaczego az tak reaguje
    Czy to kwestia braku gotowości, nabytego lęku (często nieswiadomie wzmacnianego przez rodziców) czy tez kilku innych przyczyn
    Trudno o radę w tym wypadku
    Może spróbujcie łagodniejszej adaptecji – na godzinę – w porze zabawy dzieci?
    Jak sie będzie utrzymywac taki stan – ja osobiście zrezygnowałabym
    Optymalny okres na placówkę to jednak ok 3 rż

    #5362723

    baszka

    Może zmieńcie złobek na taki gdzie jest okres adaptacyjny. Hania poszła mając 1,5 roku i na samym początku było super. Ale przez pierwsze 3 dni z nią byłam, potem zostawiałam na 1 godzinkę potem 2 potem przez dłuzszy czas zabierałam przed spaniem.

    Płakać zaczęła po przerwie chorobowej. Ale nie żałośnie tylko sobie chlipała przy odprowadzaniu. Trwało to ze 2 tygodnie. Teraz jest super, nie chce iść do domu.
    Ale to duża zasługa pań ze żłobka.

    #5362724

    kasia-55

    Jejku Lusi współczuję..
    Ja właśnie napisałam na Zimorodkach jak to sobie świetnie moje dziewczyny radzą, potem trafiłam tu i czytam, że aż mi głupio teraz, bo wiem jak jest Ci ciężko..

    Moja Amelka też prawie dwulatka i narazie płacze na wejściu jednak nie trwa to długo, bo jak schodzę z góry gdzie zostawiam Laurę, to zaglądam i już jest ok. W ciągu dnia jak twierdzą ciocie w ogóle nie płacze, śpi i je ładnie. Jak po nią przychodzę to z radości płacze rzucając mi się na szyję, za chwilkę się uspokaja.
    Zastanawia mnie jednak to, dlaczego nie możesz jej odebrać po dwóch, trzech godzinach a po sześciu??? Jeny ja na tak długo jeszcze swojej Amelki nie zostawiłam :Hmmm…: Stopniowo, stopniowo, ale nie od razu..

    Uważam, że jeśli nie masz innego wyjścia i i tak będzie do tego żłobka musiała chodzić, to nie powinnaś przerywać zaprowadzania. Niby dwulatka, ale już swoje rozumie i moment wyczuje, że jak będzie histeryzować to następnego dnia nie pójdzie.
    Planujesz zaprowadzić ją po 4 dniach przerwy w poniedziałek, a poniedziałki są mega trudne dla wszystkich dzieci, bo wracają po weekendzie. Nawet dziecko, które pod koniec tygodnia przestało płakać, może zacząć znowu od poniedziałku, bo wolne dni wybijają z rytmu.
    Ja wiem, serce się kraje, ale skoro innej możliwości nie masz to niestety musisz być konsekwentna albo w ogóle zrezygnować bez podejmowania kolejnych prób zaprowadzania po kilku dniach przerwy.



    #5362725

    nala

    Nie wiem jaką masz sytuację, jeżeli musisz iść do pracy i nie masz innej opcji niż żłobek to musi się przyzwyczaić.
    Ale jeżeli jest inne wyjście to ja bym ją wypisała.

    #5362726

    nala

    Hej i co postanowiłaś?

    #5362727

    mam

    Ciężka sprawa:(. Jeśli jest możliwość spróbowałabym odprowadzać małą na kilka godzin, i tak wydłużać ten czas kiedy jest w żłobku..

    Moje dzieci też żłobkowe ( odrazu zaczeli chodzic bez przygotowania, bo niania zrezygnowała i tzreba bylo cos wymyslec na szybko) i o ile sie szybko przyjęły to w p-lu Staś stawiał już opór.. Poszli do p-la jak mieli 2 lata i 3 mies, Staś tez sie wybudzał w nocy, rano zaprowadzenie go graniczyło z cudem był jeden wielki wrzask, chlipanie, ryk.. Potem M zaprowadzał ich, i tak po miesiacu wszystko sie uspokoiło…

    Wiem jakie to trudne, nie mieliśmy wyboru, bo z czegoś trzeba żyć, babcie pracujące, zreszta babcia na dłuższa mete w naszym wypadku byłaby gorsza niz ple;). Najtrudniej czekać, z nadzieję, że kolejny dzien bedzie lepszy. Ale spróbowałabym jeszcze powalczyć o żłobek.

    #5362728

    lusi80

    Dziękuję dziewczyny za odzew! przepraszam, ze dopiero teraz, ale nie miałam możliwości wcześniej napisać.
    Jagoda w weekend odsapnęła i doszła trochę do siebie. Miała urodziny, przez cały weekend dużo się działo, więc miałam wrażenie, że zapomniała. Postanowiliśmy więc spróbować w poniedziałek raz jeszcze.
    Najpierw poszłam do żłobka pogadać, aby moc ja dawać na zdecydowanie krótszy czas. Babki zrozumiały i mogę ją przez tydzień zabierać przed 12-stą. Nie jest to kolosalna róznica, ale zawsze..W poniedziałek było ciut lepiej, bo nie płakała cały czas, chociaż prawie cały czas. Kobietki zajmowały ją różnymi rzeczami, aby tylko na czymś skoncentrowała uwagę. Podobno jak jest czymś mocno zajęta, to jest w miarę okey – tylko problem, aby ja zainteresować i przełamać ciągły szloch. Nie jestem jednak w stanie napisać jak było następnego dnia, bo w nocy dostała strasznego kataru i kaszlu i … znów jej nie puściłam. Nie wiem, czy to wirus, czy znów reakcja organizmu na stres. Jest teraz niby chora, ale nie do końca…ech..No właśnie a czy Wy puszczacie/puszczałyście dziecko z katarem do żłobka?
    Poszłam też do pediatry pogadać, zwłaszcza o tych bólach brzucha. Wysłała nas na usg brzucha, na szczęście wszystko ok., więc na pdst. wyników i objawów doszli do wniosku, że J. ma syndrom jelita drażliwego na tle nerwowym.
    Teraz staram się dużo z Jagodą rozmawiać. Rozmawiamy o dzieciach, ciociach ze żłobka, o tym co tam robi, opowiadam o dzieciach znajomych, które chodzą do żłobka i bardzo lubią. Staram się ją przygotować. Nie wiem jak będzie dalej, ale próbujemy i obserwujemy. Będę pisała jak się sprawy mają. I jeszcze jedno chcę napisać – Jagoda jest dziewczynką bardzo otwartą, uwielbia dzieci i zabawę. Dlatego byłam pewna, że żłobek jej się bardzo spodoba i naprawdę bardzo się zdziwiłam.



    #5362729

    banita

    Lusi, w takim razie sukcesów w żłobkowaniu zyczę :Kciuki:
    z tego co piszesz to jest odrobinkę lepiej, czyli jest szansa na powodzenie 🙂
    ja z katarem puszczam, z jednej strony wkurza mnie, ze dzieci z glutem do pasa przychodza do złobka, a z drugiej przecież na katar nikt nie da zwolnienia – i kółko się zakmyka
    katar i kaszel w naszym złobku sa na porzadku dziennym przez cały sezon jesienno-zimowo-wiosenny

    #5362730

    kamelia

    Nie dałabym jej do żłobka. Myślę, że nawet jeśli zostanie z Tobą w domu to potrwa trochę zanim znów Ci zaufa… Szczerze do bólu piszę.



    #5362731

    baszka

    Hania z katarem chodzi ale takim zwyczajnym nie takim ktory non stop się jej leje z nosa i nie z bakteryjnym. Z kaszlem nie puszczam i panie proszą żeby takich dzieci nie przyprowadzać bo szybko zarażają nastepne,

    W niektórych złobkach wymagane jest zaświadczenie od lekarza że katar jest alergiczny i dziecko nie zaraża, inaczej odsyłają.

    Na pocieszenie dodam że trzeba wziąc pod uwagę że w obecnym okresie będzie chora kilkanaście razy i to jest normalne.
    Hania zaczęła chodzić w marcu a dopiero sierpień był miesiące 100% frekwencji.

    #5362732

    mago

    wiesz co wychodzi na to , że ona psychicznie nie jest gotowa. A zostawiałaś ją z kimś na trochę czy czas była z tą tylko.

    ja wiem, że pierwsze dni ciężki są dla dziecka,ale aż takie objawy pokazują, że raczej ona jest bardzo wrażliwa, moje dziecko płakało, ale ja zostawiałam na 1h póżniej 2h i płacz to przy oddawaniu był, stopniowo wydłużałam czas, no i w domu zachowywała się normalnie, a u twoje córki to już rodzaj traumy

    #5362733

    chilli

    czwarty raz przeczytalam „problemy w lozku” :Wstyd:

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close