Proszę o pomoc…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)
  • Autor
    Wpisy
  • #26967

    kura-domowa

    Piszę tę samą notkę w różnych miejscach, bo mi zależy na możliwie szybkim naświetleniu sprawy z różnych punktów widzenia, a już mi pociążowy umysł staje i hormony też nie wpływają dodatnio na reakcje i w ogóle… Może ktoś się zetknął z taką sytuacją? Jako rodzic, nauczyciel – nie ukrywam że bardzo mi zależy na opiniach – albo ma coś do powiedzenia? Proszę proszę proszę o pomoc!!!

    Dopiero ta paskudna sprawa z Kasią i jej uderzeniem przez wujkanieco przyschła, a już druga rzecz się pojawiła… Nie mnie sądzić czy bardziej, czy mniej „paskudna”, bohater tej sprawy równie jest w szoku, co i bohaterka poprzedniej… Ot i uroki wielodzietnej (a jeszcze wciąż się uczącej) mamusiowatości…. Ale do rzeczy…

    Zanim zacznę, chciałabym z całą mocą podkreślić, że moja notka nie ma na celu obrażenia kogokolwiek, ani deprecjonowania jakiegokolwiek zawodu, czy instytucji… 🙂 Są to wyłącznie moje przemyślenia i odczucia wynikające z obcowania z jedną placówką i osobami tam pracującymi. Wszelkie uogólnienia są po prostu nie na miejscu!!!
    Może w końcu przejdę do rzeczy 🙂

    Sebastian (lat 10) jest naszym synkiem „zastępczym” i dopiero od września tego roku zapisany został do naszej podstawówki. Nasza szkoła to (jak zawze powtarza Dyrekcja), dobra szkoła, „szkoła z klasą” itepe, co w praktyce oznacza, że niechętnie zapisać chciała nasze „wielodzetne” dzieci, patologii bojąc się zapewne… Ale to tylko na marginesie.

    Zatem Sebastian, od 1 września był przez swoją wychowawczynię faszerowany wizją przedstawienia, jakie na Dzień Nauczyciela ich klasa wystawiać będzie. Muszę tu nadmienić, że od momentu pójścia do nowej szkoły wprost synka swojego nie poznaję! Tak starannego, wytrwałego chłopca nigdy jeszcze nie widziałam! (WIEM z jakiego pułapu startował) Plus to jego opanowanie, pilnie słuchanie poleceń (UWIELBIANEJ) Pani, prace domowe wypracowane na 1000% itp.
    Jasne, że to wszystko nie jest idealne. Jasne, że wiele mu jeszcze brakuje. Ale WIEM jak bardzo się stara i jak OGROMNE postępy w ciągu tych niecałych czterech tygodni poczynił!!!

    Wraca wczoraj moje dziecko ze szkoły, i w płacz… Szlochający bezradnie dziesięciolatek to MUSI być superpoważna sprawa… Otóż rozdano role do przedstawienia… Klasa liczy 29 osób, z czego tylko czterech chłopców nie dostało żadnej kwestii, w tym i on!!!!

    Sebastian zapowiedział, że na żadne obchody Dnia Belfra się nie zamierza udać, a szczerze mówiąc nie bardzo mam sposób, by go przekonać, że jednak warto… podpierać ścianę … bo i sama tego wszystkiego NIE ROZUMIEM!!!! Na poniedziałek umówiłam się z Panią wychowawczynią i stąd cała moja notka… PROSZĘ O POMOC!!!!!

    Zresztą samo umawianie też było… hmmm… komiczne nieco… jako że zakwestionowałam (ogólnie przyjętą) deę spotkania na przerwie przy drzwiach pokoju nauczycielskiego, bo po pierwsze nie bardzo podoba mi się rozmawianie o poważnych sprawach na stojąco, z ciągłym patrzeniem na zegarek, potrącana przez przebiegające dzieciaki, a poza tym nie lubię być traktowana jako natręt, od którego łatwo się odgrodzić „dzwonkiem na lekcję”. Zatem wywalczyłam sobie spotkanie na „po lekcjach”, ale w poniedziałek dopiero, bo jutro Sebastiankowa Pani w szkole nieobecna jest.

    No i tutaj dochodzimy (W KOŃCU) do mojej prośby:
    Jak mam z tą Panią rozmawiać?
    Co jej powiedzieć?
    Czego NIE mówić???

    Wbrew pozorom ja dość mało do tej pory miałam kontaktu ze szkołami, jako że moje dzieci (i te biolo, i te „zastępcze” w wieku przedszkolnym głównie bywały, a Martusia córeczka „zastępcza” w wieku szkolnym, dzieckiem wszechstronnie utalentowanym była, mistrzynią gimnastyczną tudzież).

    Planuję sobie wywiedzieć się
    1. Dlaczego Sebka nie wybrano?
    2. Czy jest coś, co on robi „nie tak” i czy „to coś” można poprawić, żeby taka sytuacja się już nie powtórzyła?
    3. Czy istnieje jakaś możliwość, żeby jednak wystąpił w tym cholernym przedstawieniu????

    Czy coś jeszcze powinnam poruszyć?

    Planuję powiedzieć:
    1. Ze był strasznie załamany, bo od początku września cieszył się na to przedstawienie, a tu ukochana pani wykręca mu taki numer (oczywiście powiem to nie dosłownie 😉

    2. Czy powinnam nadmienić, że jest dzieckiem zastępczym
    3. Czy powinnam powiedzieć, że nie chce iść na tę imprezę???

    Planuję się NIE ROZRYCZEĆ!!! Oto zasługa pociążowych hormonów w połączeniu z oczami umieszczonymi w wyjątkowo mokrym miejscu… Zawsze mi się oczy pocą, gdy wyjątkowo wzburzona jestem, przez co czasami zyskuję na wiarygodności, ale częściej niestety tracę…. Obawiam się że i w tym przypadku Pani weźmie mnie za niezrównoważoną, rozhisteryzowaną mamuśkę, rozmiłowaną w dziecku swoim … NIE PŁAKAĆ NIE PŁAKAĆ NIE PŁAKAĆ…. Jak do cholery, gdy przed oczami mam pełne łez oczka mojego chłopczyka!!!!

    [i]CHCIAŁABYM POWIEDZIEĆ
    Że to nie szkoła z klasą, a szkoła do dupy, gdy w ten sposób się integruje klasę, że tylko ci „znani” i „najlepsi” są brani pod uwagę, a reszta sama ma udowodnić swoją przydatność…[/i]

    I dlatego proszę wszystkich o pomoc! Rodzice „starszych” dzieci – czy kiedyś rozmawialiście na „trudne” tematy i w jaki sposób taką rozmowę prowadziliście????

    Nauczyciele HELP!!!! Z „jakimi” rodzicami lubicie rozmawiać, „jaki” typ rozmów preferujecie, jak się powinnam zachować, żeby pomóc mojemu dziecku, a nie jeszcze bardziej zaszkodzić???? Ja wiem, że to cholerne przedstawienie pewnie niewarte takiego zachodu, ale wiem też jak bardzo ważne było dla mojego dziecka, które już tyle w życiu przeszło, że kolejne (a zupełnie „niezawinione”) rozczarowania są mu całkiem zbędne…

    To tyle wrrrrrrr! HOWGH! Wczoraj już miałam to posłać, ale czasu nie wystarczyło, i w nocy kiepsko było tak mądrze zebrać myśli… Co za beznadziejny tydzień! Fatalnie się zaczął i jeszcze gorzej kończy… Blech!

    Agnieszka zHelenąPrzyCycu

    #357785

    Anonim

    Re: Proszę o pomoc…

    o rany, najpierw przeczyatłam , potem przy podpisie zobaczyłam jaka naprawdę jesteś płodna…
    ufff… gratuluje serca i miłosci z całego serca!!!

    Nie jestem ani pedagogiem , ani matka dziecka w wieku szkolnym, wiec nie mam doświadczenia w sprawie o jaką pytasz.
    Ale jestem matką i jedno wiem na pewno – nie pozwoliłabym by moje dziecko cierpiało z tak głupiego powodu, własciwie przez ludzką głupotę jakiejść pani która smie sie nazywac pedagogiem.
    Mnie sie wydaje, ze czasami dziecku nie chodzi o granie głownej roli , ale o to by być potrzebnym i ważnym podczas takiego wydarzenia jak przedstawienie szkolne.
    BYć może jesli nie ma roli dla twego syna, to moze jest jakaś „ważna ” funkcja… NIe wiem – podawanie rekwizytów, szycie strojów, malowanie dekoracji, wystrój sceny.
    Musisz porozmawiać z synem , ze każda praca jest ważna i bez niej takie przedstawienie nie powstałoby.
    A jesli chodzi o Twoją wizytę w szkole, to lepiej by dziecko o niej nie wiedziało! poza tym nie płacz – to tylko przedstawienie – jedno z wielu. Wydaje mi sie , ze pomimo wszystko powinnaś być miła, przyjazna i uśmiechnięta. Powiedzieć jaka jest sytuacja – ze chłopiec liczył, ze bedzie zaangażowany w przedstawienie i najzwyczajniej jest mu przykro, stracił chęc do wszystkiego, b bardzo sie na to przedstawienie cieszył.
    Powiedz Pani , ze być moze jakieś dziecko sie rozchoruje i wtedy Twoj syn mogłby je zastąpić.
    Powiedz, zeby zapoponowała mu jakąs prace dot. przedstawienia (jak wspomniałam wyzej ) by Twój syn poczuł się częścią tego przedstawienia. Niech Pani da mu odczuć , ze to co bedzie robił jest tak samo ważne jak to co robią inni.
    Może niech da mu rolę krytyka teatralnego (sama nie wiem_) – niech wytłumaczy mu na czym taka rola polega, ze wtedy taka osoba musi siedziec na widowni w ukryciu, bo niktr nie wie , ze jest krytykiem… niech Pani ma z nim małą tajemnicę…
    Skoro bawią sie w teatr – to niech to bedzie od poczatku do końca.
    Niech Syn wtedy weźmie kartkę i robi notatki – co mu sie podobało , a co wg. niego przy nastepnym przedstawieniu trzeba dopracować… (chyba że on nie umie pisać…)- to niech zapamietuje mysli. Niech przy okazji przygotuje na godzine wychowawczą po spektaklu krótką wypowiedz o tym na czym polegała jego praca i praca takiego prawdziwego krytyka… Pomózcie mu w tym… Moze kiedyś nie bedzie aktorem , ale takim Kałużyńskim np

    Nie wiem czy skorzystasz z moich rad, ale życie tak wygląda… Pamietam bo też byłam uczniem.

    Bruni i Filipek’04.2003



    #357786

    agnieszka24

    Re: Proszę o pomoc…

    Doprawdy nie wiem jaką Ci dać radę ale jestem z Tobą i daj znać jak ta cała sytuacja się skończyła
    GOOD LUCK!!!!!!!!!
    POZDROWIENIA

    Agnieszka i Michałek

    #357787

    ada77

    Re: Proszę o pomoc…

    Mysle, że trzeba jednak postąpić najprościej, czyli wyłuszczyc sprawę, poprosic o wyjasnienia i zapytać co mozna zrobić, by Sebuś mógł jednak wystąpić.
    WARTO:
    – być konkretną, czyli powiedziec dlaczego Sebusiowi przykro, zwrócić uwagę, że jeśli w przedstawieniu nie mogły brac udział JEDYNIE cztery osoby to może cos dla nich wymyślić, dodatkową scenke, konferansjerkę, wręczyc im napisy do pokazywania po spektaklu itd.
    -byc stanowczą, nie dac się zbić z tropu, to Twoje dziecko, masz parwo zabiegac o jego zdrowie emocjonalne, on jest najwazniejszy, a nie fakt, że sceniariusz nie przewiduje innych ról-to trzeba dopisać
    wspomnieć, że to szkoła jest dla uczniów, a nie uczniowie dla szkoły, więc może i na przysżłośc jednak byc trochę bardziej elastycznym wobec uczniów-
    -zapytac, czy Sebus jest niezdolny, niegrzeczny, czy czyms się naraził, jedym słowem czy to zbieg okoliczności czy kara za coś
    NIE WARTO:
    – denerować się,
    – płakać,
    – kłócić,
    -robić z dziecka sierotki bożej, która jak nie zagra to umrze z rozpaczy ( bo go koledzy wyśmieją), raczej zasadniczego męzczyznę, który nie rozumie dlaczego został tak „wyrózniony” i któremu przykro
    – gdy zauwazysz mur obojętności-wychodzic, trzeba walczyć!!!
    daj znac jak to się skończy
    ada77 i miki 20 maj 2003 – Miki dłubie w wirtualnym ząbku ;-))))

    #357788

    pikpok

    Re: Proszę o pomoc…

    Przecież dokładnie wiesz co robić… Grzecznie wypytaj o to przedstawienie (jestes zainteresowana, bo synek od początku roku Ci tyle wspaniałych rzeczy o nim opowiadał i bardzo wychwalał Panią Wychowawczynię, która jest jego ulubiona nauczycielką), grzeczniutko, zadnych łez, tylko pochwały i „umizgi” ana koniec walnij, ze nie mogłas patrzeć jak twoje dziecko szlocha zawiedzione, że nie dostało roli. Dodaj tez, ze nie obwinia za to swojej nauczycielki tylko siebie i że koniecznie się poprawić na lepsze, zeby jego kochana pani go doceniła i wybrała do przedstawienia przynajmniej następnym razem, skoro teraz zabrakło dla niego roli…
    Masz jak w banku, ze Twoje dziecko wystąpi w przedstawieniu, tylko pamiętaj idziesz do ukochanej Pani Nauczycielki swojego SYNKA a nie do wroga, wtedy sie uda.

    Napisałam bez ładu i składu, mam nadzieję, że zrozumiesz o co mi chodzi.

    http://wieland.webpark.pl/

    #357789

    o-d

    Re: Proszę o pomoc…

    Wydaje mi się, że dziewczyny tu już wszystko napisały…
    Myślę też, że Sebastian nie powinien odbierać tego tak personalnie (A Ty musisz mu to uświadomić), bo nie tylko on został „pominięty”… ale dziwię się pani nauczycielce, bo skoro Sebastian jest „nowy” to tym bardziej powinna go aktywnie zaangażować do przedstawienia – żeby się wykazał i „wkupił” do grupy…

    A do Pani nauczycielki:
    1. spokojnie
    2. bez umizgów i bez wrogości
    3. przedstaw co boli Ciebie, co Sebastiana
    4. zaakcentuj, jak bardzo Sebastian lubi nauczycielkę, jakie postępy zrobił w ciągu tych tygodni itd.
    5. wskaż/zaproponuj rozwiązanie – to wszystko o czym pisały dziewczyny – dekoracje, krytyk teatralny, mała rólka itd. itp., ale dla wszystkich pominiętych…
    6. NIE PŁACZ!
    7. NIE MÓW, ŻE SEBASTIAN JEST „zastępczy” – jest skrzywdzony dzieckiem, bo nie dostało roli w przedstawieniu.

    to chyba tyle.. powodzenia!

    Ola+Staś+Tadzio+Basia



    #357790

    ala25

    Re: Proszę o pomoc…

    Ja na miejscu tej kobiety nigdy nie pozostawiłabym kilku osób bez roli.Tak jak napisała Bruni jesli nawet nie starczyło ról mozna polecic dzieciom wykonanie scenografii, stojów itp. tak aby równiez czuły sie uczestnikami tego przedstawienia.W końcu oni tez należa do tej klasy.
    Trudna sytuacja bo Twój syn jest ,,nowy”, nie znacie sie nawzajem, nie wiadomo co to za kobieta.


    Ala i Filipek
    ur.29.07.2003

    #357791

    lea

    Re: Proszę o pomoc…

    trudno dobrze doradzic, bo nauczyciele jak to ludzie – bywają rozni
    nie znamy okolicznosci przyznawania rol…moglo byc roznie, naprawde…
    chyba unikałabym pytania, dlaczego go nie wybrano… zreszta… zalezy, co chcesz osiągnąć… ale mysle ze nie bedzie gotowa na takie pytanie albo zacznie sie bronic.. a Ty chcesz czegos innego… chcesz roli dla niego.. ze mna nie mialabys problemu… hm… ale kazdy jest inny… mysle jednak ze lepiej poprosic wskazujac na zle samopoczucie chlopca niz atakowac pytaniami.. wiem, ze odpowiedzi Ci sie naleza, ale te pytania mozesz zadac w dalszej czesci rozmowy… na pewno bym nie zaczela od nich ….
    jesli ona uwaza ze cos jest z nim nie tak… to powie sama, po prosbie, aby role jednak dostal… ciekawe pomysly podsunela w tej kwestii Bruni… zawsze mozna dopisac role… ja bym sie cieszyla, ze jakies dziecko tak pragnie roli….
    jesli zaangazowana jest cala klasa, to chyba wchodza w gre jakies role chocby zbiorowe… bardzo niezrecznie postopiono, nie dajac ról tak niewielu osobom, maja prawo czuć sie źle…

    czego nie mowic – nie mowic ze sie na czyms znasz lepiej niz ona… raczej po prostu powiedziec, ze dziecko źle sie czuje a jest ambitne i chce sie integrowac, pokazac jej (dac do zrozumienia) ze wiesz, ze pedagogicznie ta sytuacja jest niewlasciwa, ale jednoczesnie nie mowic tego wprost, ze zachowala sie źle
    moze zasluzy na te slowa w toku rozmowy… ale mam nadzieje, ze nie – i ze wszystko bedzie dobrze…
    jesli pani powie cokolwiek o zlym zachowaniu dziecka, wprowadź ją w sytuacje dziecka, ale tez na początku z zalozenia nie musisz o tym mowic… w koncu nie ma przyznawac roli tylko dlatego, ze to dziecko zastepcze…

    szkoda ze nie mozesz podesłac mi synka na Dzien Nauczyciela…

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #357792

    kiuik

    Re: Proszę o pomoc…

    niestety nie mam doswiadczenia ani pedagogicznego ani nie posiadam dziecka w wieku sebiastianka i z takimi problemami wiec przydac sie pewno nie przydam za bardzo ale chcialam tylko ci powiedziec iz twoje zaangazowanie w sprawe i wrazliwosc na pewno pozwoli na wlasciwe podejscie i rozmowe z pania a co za tym idzie jak najbardziej pozytywny skutek czego zycze najmocniej…
    a pod wielce madrymi i logicznymi uwagami chocby lei i bruni podpisuje sie wszystkimi kiuiczymi lapkami…
    pozdrawiam serdecznie

    ps napisz co z przedstawieniem i udzialem w nim sebastiana…

    kiuiczycaZjasiemUboku(21.02)

    #357793

    dorota27

    Re: Proszę o pomoc…

    a moze po prostu krotko…zapytaj sie czy da sie cos zrobic..zeby sebastian tez dostal jakas kwestie..bo mu bardzo na tym zalezy!!
    a jak nie tonie..wytlumaczysz jakos synkowi ze nauczycielak nie chciala go rzucac na glebokie wody..z racji tej ze jest nowy..
    zobaczysz jak sie potoczy rozmowa..nie ma co naciskac…bo wiesz jacy sa nauczyciele..moga sie potem mscic..
    pozd

    dorota i claudia / ur. 29 maja 2003/



    #357794

    magdawroc

    Re: Proszę o pomoc…

    Jestem pedagogiem szkolnym. Obserwacje rozmów nauczyciel – rodzic przekonały mnie,że wiele zależy od tego w jaki sposób się rozmawia. Okazując zdenerwowanie, złość,żal do nauczyciela przegrywa się na starcie i najczęściej rozmowa przybiera wtedy przykry dla obu stron bieg. Dlatego warto w trakcie skupić się na odczuciach dziecka i swoich obawach a unikać zdań typu „bo pani…”.
    Jeśli chcesz możesz na początku poczynić zastrzeżenie o tym,że będac w takim stanie reagujesz jak reagujesz i żeby nie brała do siebie buzujących emocji.
    Ach,trudno mi zgadywać o przebiegu rozmowy, bo doprawdy wiele zależy od tego z jaką osobą będziesz miała do czynienia.
    Dziewczyny podrzuciły sporo dobrych rad. Ja od siebie dodam – przygotuj się dobrze i na ich podstawie spróbuj nawet sobie spisać co zamierzasz powiedzieć, jeśli obawiasz się,że nie zapanujesz nad sobą.

    Madzia z Igą ( 7 lat) i Filem (4)

    #357795

    figa

    Re: Proszę o pomoc…

    Sprawa nie jest łatwa ani jednoznaczna.
    Oto powody, dlaczego tak myślę.
    Sposób postępowania zależy od tego, jakim człowiekiem jest nauczycielka. Jeśli to wrażliwa osoba, tzw. nauczyciel z powołania, to wystarczy (moim zdaniem) zaprosić ją na kawkę i ciacho 🙂 np. do domu, kiedy nikogo tam nie będzie (co pewnie w Waszym przypadku nie jest łatwe – wiem coś o tym :). Wtedy możnaby uczciwie przedstawić problemy, z jakimi chłopiec się zmaga. Obawiam się jednak, że ta nauczycielka nie prezentuje tego rodzaju wrażliwości, która pozwalałaby się wczuć w sytuację dziecka.

    Druga możliwość to tzw. beton nauczycielski. W sytuacji napotkania tego rodzaju nauczyciela ABSOLUTNIE NIE NALEŻY wyjawiać obaw i problemów dziecka, bo może to być woda na młyn osoby, która z racji bycia nauczycielem i tak ma przewagę nad dzieckiem. Jeśli wyposaży się taką osobę w dodatkową wiedzę, jak dziecko dotknąć, może to niestety wykorzystywać. Jak postępować w tej sytuacji – trudno mi radzić. Tu (przynajmniej tak było w naszym przypadku) nie znaleźliśmy jakiejś super-techniki. Z reguły kończyło się niestety konfliktem, gdyż ustępowanie takiemuy nauczycieowi wiązało się: a) z upokażaniem dziecka, b) ciągłym wzrostem roszczeń wobec dziecka i rodziców.
    Naprawdę trudna sprawa.
    Może odwołać się do kogoś przyzwoitego, kto ma jakiś wpływ na funkcjonowanie tej szkoły – psycholog, wicedyrektor czy nawet dyrektor.

    Wiem, że to co napisałam, jest kontrowersyjne. Absolutnie nie uważam, że nauczyciele to żli ludzie, albo jakaś klika, czy coś tam jeszcze. Nie chcę też nikogo urazić. Niemniej jednak „beton nauczycielski” jest obecny wszędzie i trudno temu zaprzeczyć.
    Wszystkie moje przemyślenia wynikają z praktyki – mam dwóch dużo młodszych braci i te boje mam na świeżo (też stanowiliśmy wielodzietną rodzinę, chłopcy niezbyt chętnie się uczą, itd.)

    Trzymamy kciuki i życzymy WIELKIEGO OPTYMIZMU

    Beata i Ptyśka-Kasownik (30.01.03)



    #357796

    kura-domowa

    ?????????

    „płodna” chodziło Ci o długość tekstu 😉 wiem wiem, stanowczo był za długi

    :))))))

    Dzięki za sugestie!

    Agnieszka zHelenąPrzyCycu

    #357797

    kura-domowa

    Dziękuję dziękuję dziękuję po tysiąckroć!!!!!!

    Dzięki za wszelkie sugestie do tego wpisu!!! Dziewczyny jesteście niezawodne!!!!!!!! Zamierzam wypisać sobie wszystko na kartce i wkuć na pamięć (zawsze tak robię przed „ważną” rozmową). I przećwiczyć parę razy.

    I NIE ROZPŁAKAĆ SIĘ NIE ROZPŁAKAC SIĘ NIE ROZPŁAKAĆ SIĘ! I może tata będzie mógl też pójść, to nada rozmowie bardziej „oficjalny” charakter, ale to się okaże w poniedziałek… Oczywiście dam znać jak się sprawy ułożą! …
    … Sama jestem ciekawa…

    Agnieszka zHelenąPrzyCycu

    #357798

    zaba

    Re: Proszę o pomoc…

    ja niestety nie znam sie na tym o co pytasz……powiedziałabym Pani o wielkim rozczarowaniu i rozgoryczeniu dziecka, faktycznietrzeba być opanowanym i spokojnie artykułować, trzeba być pewnym siebie i nie rozmawiać z pozycji petenta – jesteś rodzicem i masz prawo wiedzieć…..ale jednocześnie nie podważać autorytetu, bo nikt tego nie lubi tak mi przyszło do głowy, ale ja właściwie nie o tym chciałam Ci powiedzieć………kiedyś był tu post z zapytaniem o adopcję……napisałamże bym się nie podjęła z obawy że nie bede umiala pokochać takiego dziecka „do końca” z obawy, że kiedyś nawalę……dlatego dla mnie jesteś wielka!!!!!
    musisz mieć w sobie nieskończone pokłady prawdziwej miłości…….dlatego jestem pewna że dasz sopbie radę i z tym i z każdym problemem…..tacy jak Ty zawsze sobie dają radę……
    zaba mama kasiuni 3 m-ce

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close